000260b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
t"J_— ~ — —
pi0łr Guzy
NASTĘPNY ODCHODZI
2 X e wiem W każdym razie ta
55"zaczMa mi się nie podobać By-t- f
MouUi Ruuge '?
JJ! Eiem SoJteCki wyszedł stamtąd
jŁrbieta ale ta na imię miała
Ef' E35i3 Ldało mi się znaleźć jej
["nszywa się Mińska Pojedziemy
teraz
Ifcro-Ac- a przekręcił stacyjkę wci- -
flrrzegło
R=ieK Kupiies mi paser?
gfcca odpaKował go
£2 Docn Barazo ci dziękuję żon3
ceszy
Iijis MinsKa stała jeszcze przy ok-ijJpatrz-ala
na placyk Nic nie rozu-- y
Dlaczego Stefan uciekł od tej
v i pogonił za tramwajem? Co to
HiYśo może oznaczać? Jakaś niejasna
tona Gdy posłyszała dzwonek u drzwi
ołt oroorzjc 2 Proszę" 2 Jesteśmy z Urzędu Bezpieczen-iłt- -
Skiba pokazał legitymację
Iliia n:e odpowiadała Po co do niej
ijtŁoaza0 A może to ma jakiś związek
Stefanem0 Zobaczyła utkwione w sie- -
ćtzy Skiby
i2 Mozę nas pani jednak zaprosi do
dii ta trochę niewygodnie rozma- -
?Alez tak oczywiście bardzo pa-iprzeprasz- am
Proszę baidzo
Zaskoczyła panią nasza wizjta? —
ftat Skiba siadając pizy stole
Tak oczywiście Chociaż zdaje
"iizacznam juz coś niecoś rozumieć
wre w sprawie pana Solteckiego 3 Właśnie Zna go pani?
30d bardzo dawna ale przez kilka
ale widzieliśmy się Swego czasu
MMalismy w tej samej instjtueji
-D- laczego pani tak łatvo domyśli-dfj- o
kogosmy się pizyszli pjtać?
Kia zmieszała się Niepotrzebnie jej lnTuto No ale jeśli im chodzi
OJtoiście o niego to nie ma potrzeby
ago ukrywać Czego od niego clica'7
-P-roszę panów bjłam przed chwi-liiadkie- m
zapadkowego zdarzenia
MWie juz niewątpliwie wiedza ze
Mli] wieczorem byliśmy ze Stefanem
aicz z panem Sołteckim w "Mou-ttug- e
Czy to było przypadkowe spot- -
i
Stenislaw Maria Saliński
3
JUTRO 0 SIÓDMEJ
M
flkjlaby odpowiedzieć ze przed kil-kami
on " mała list od dawnej przy-"- '
w ktoiym pisze ze willa jest iniej Puemilczała jednak w na-rt
Je niikzeiuein zniechęci go u resz-to
dabzego monologu)
aWatpie cv ocalała — monologo-iM-e- j
i tv drdv szeleszczący jego głos
H sie zwielokrotnionym echem w
Wie] ciz -- pialni — słyszałem
Hfjty s? w ruinie tam byłv
jinyzanbwaniu Gdańska
bardzo uekaw Tamte lata na-Wjed- no
z rnuich najniższych wspom- -
5'el5 wwnetizme To samo —
"?' z mjiLh najmilszych wspomnień" Jl " aiiim układzie słów słvszala
Et J"z 'raj ~ P° Polsku — "To
4 ' h ii&imilszych wspomnień
HĘ- - 'upaćka miłość"
i
c- - lim ndsze urocze przp- -
Tc r
d'
ikć
-a- -aJr
iS-- r
fc~--=
łJ
z -
}--
-ii:
by
traidzie To było naprawdę
— ~:elesciło echo Injjyara
z stuche iak przez sen
1 fL-n-e
lato'"' Pamiętała
' ' martwej rezygnacji lato
urku — kilka
"'ifjue z oIsnwgovjaerneimu siDęopz ienoro- -
' miejsca i po zadomo- -
"'jckiei willi — zrozu- -
~ ' łni swoią
L a Fela — miała swój
' ce na świecie przy
'crirzce i małej Tinie
"- - 2 Bertek kiedyś wróci
:"= armch ścian do te- -
'uiej Ewuni i do swo--
- z e — jakimiś t3jemni- -
" i jakiegoś szerokiego
--ut-- tajemnicze — cudow- -
— wróci' Coż — była tyl-~- = 'ezamieisza najriy--
nv kobiet wszystkich
- - -- łorej sens zrcia stresz-"- "
- eszej tęsknocie: dom
domowe meżezj-zn- a ' Kie ach dopóki istniał
nedmieiCiu zla cze-Odgam- ac
mvsl o
- Diegr i to bło censem
h -- — tzzszzf 3-- 1 -- 3rrr=---xri
21
m
m
m
i
kanie czy pani sie tam z nim umówiła'
[— spytał Skiba
! — Przypadkowe Wybrałam sie tam
I
ze znajomymi Nie miałam najmniejsze-go
pojęcia ze eo tam snntkam
— Proszę pani zanim beazie pani dalej opowiadała jedno pytanie: eczie
jest Sołtecki w tej chwdi?
— Nie wiem
— Ale bjł tutaj?
— Tak Rano musiałam wyjsc oo ko- leżanki umówiliśmy się ze Stefanem na
mieście Czekałam nie przychodził -- wreszcie zdecydowałam się w rocie do domu
zaciSekkiabwaiesnłiuecmh:ał rzjeecjz z zcaocrzayznałwa ie'knsazbviem-rać
zdecydowanie innego charakteru
— widziałam ich przez okno szli w
stronę samochodu który stał przed ba-rem
mlecznym Jeżeli panowie podejdą
bliżej pokażę gdzie to było Właśnie z
pizystanku ruszał tramwaj Stefan rzu-cił
się za nim dogonił go tymczasem ta
pani stała chwilę nie wiedząc co się sta-ło
Widać nie spodziewała się ze uciek-nie
Potem pobiegła do samochodu ale
zanim i uszy li tramwaj był juz daleko
Zresztą zagłodził im drogę jakiś furgon
który wyjechał z tamtej biamy
— Czy panią ten fakt nie' dziwi?
— Oczywiście Zupełnie nic nie 10-zurnie- m
— Sołtecki nie mówił pani o tym ze
miał się tu spotkać z kimś innym?
— Nie mieliśmy się spotkać w ie-staura- cji
— A wczoraj?
— Tez nie Wytumaczcie mi pano-wie
o co w tym wszystkim chodzi
— Więc pani słyszała ze umawiali
się gdzieś na siódmą?
— Tak I jeszcze ta pani powiedziała
ze boi się zęby go przedtem nie złapali
— Kto?
— Nie wiem Czy pan Sołtecki popeł-nił
jakieś przestępstwo?
— Czv uania nie zdziwiło 1o ze Soł
tecki ule poszedł dzisiaj do biura?
— wie rowieaziai ze jest na unopie
— A jak się zachował wczoraj kiedy
go pani spotkała w "Moulin Rouge"?
— Zupełnie normalnie
— Nie nowiedzial nic takieeo co bv
mogło wzbudzić jakieś podejrzenia?
— Absolutnie
— Czy może pani określić jak wyglą-dała
ta pani któią tu pani zastała?
" f™~-- -- Simf
!
Copyright Polish Alliance Press
ciężkie
Ciekaw
pieiwsze
rezygnacja
25
nn I
I
li wbrew wszystkiemu Az któiegoś
wieczora ciocis "rela ziewnęła jak zwykle
i powiedziała swoje — "Oczy mi się kle-ją
Tasna dziś na kamień" Zasnęła jak
kamień i więcej nie obudziła się Runął
dom w Kielcach Zaczęła się Gdynia ale
cały ten pobyt w Gdyni az do dnia ślubu
z ińgyaiem Laisenem — to byio nadal
to samo czekanie na Rei tka czekanie i
zarazem pragnienie ucieczki najdalei od
wszelkiej nadziei ze kiedyś wróci Ślub
z Ingvaiem był ta właśnie ucieczka ale
zrozumiała to'w kilka tygodni po ślubie
pewnego wieczora podczas przechadzki
po stiandzie sopockim
Szła ku molo z Ingvarem i Tina
Czerwcowy wieczór płomienia! wszystki-mi
mozlnumi koloiami a morze było
miękkie sonh mentalne i ciche Na molo
grała orkiestra i falował tłum różnoję-zycznych
stromych "kuroitowiczow"
Szła "lozmawiajac z Ingvarem az nagle
ich lozmowe przerwał głośny krzyk Tiny
biegnącej obok — "O mamusiu' Idzie"'
"Kto"' — "Patrz mamusiu O tam
z tą panią " — Spojrzała w kierunku
sdzie wskazywała Tma i zmartwiała na
krotki ułamek sekundv: o kilkanaście
kroków przed mmi obok stroma divy
szedł wvsoki i jasnowłosy mężczyzna
podobnv W tym samym ułamku se-kundy
spostrzegła jednocześnie: ze był
podobnv do Bertka i ze to nie Bertek
Podobny lecz zupełnie oocy — mmiu-i- u
widnsz'" — "Widzę ale nie wiem
kto to lest Tino?" — "tez niie'vV?em''
— "Wiec czego chcesz"'" — "Nic"
' Chcesz' zdaje sie klapsa Tino — po-groziła
surowo małej — To bardzo nie-ładnie
krzyczeć niewiadomo po co"
Ten przelotny i zupełnie niezrozumiały
epizod z pl2zv sopockiej odegrał nie-spodziewanie
wielką role od tej chwili
uświadomiła sobe całkowicie i do słebi
ze — klamka zapadła Gdyby Bertek na-wet
wtociI kiedś i skąd cis gdb- - go
nawet spotkała przypadkowo gdes i
kjeć _1 to coz" Jest żona innego nz-czz- m
ies+ v niewoli innego srarista
A TmV A Tm3 ma o czymś — łro kI-ze- ~
bizseo czulszef" rui o'cieu I
odtid iiekroc-arcboazi- u z In g% arem m
ccinenna w-ecz-omą
przeebacz-:- ? ra
m N
'W
'ZWIĄZKOWIEC" SIERPIEŃ (August) Sefaata 1 - 1C59 STR 7
i — Była --ubrana w niebieska suknię
bez rękawów włosy czarne ściągnięte
!nnaad karkiem w '£rubv' kok Twarz owal- -
— Przystojna?
— Przypuszczam ze niektórym męż-czyznom
taki typ może się podobać
Skiba uśmiechnął się Kowacki sie-dział
naprzeciwko notował
— Według pani Sołtecki uciekł przed
tamtym samochodem?
— Takie odniosłam wrażenie Inaczej
nie umiem sobie tego wytłumaczyć
— Czy to był prywatny samochód
czy taksówka?
— Nie przypominam sobie Zdaje się
ze taksówka Tak na pewno taksówka
— Czy pan Sołtecki rozmawiał z pa-nią
o swojej pracy zawodowej?
— Nie Ale zaraz chwileczkę
Podeszła do tapczana i schyliła się
Teczka Sołteckiego leżała na podłodze
Podniosła ją
— To zoitawil pan Sołtecki
Kowacki natychmiast otworzył tecz-kę
i przerzucił kilka arkuszy papieru
— Jest1 — powiedział do Skiby
— Dobrze trzeba to będzie natych-miast
odesłać z powrotem A teczka zo-stanie
u nas w Urzędzie
I dodał w stronę Basi Mińskiej:
—Na razie dziękujemy Gaj byśmy
panią jeszcze potrzebowali gdzie można
panią złapać?
— Będę w domu Przynajmniej dzi-siaj
to moj ostatni dzień urlopu Nie
przypuszczałam ze tak się skończy
— Zanotuj Rysiek gdzie pani pra-cuje
Baidzo pani dziękujemy i przepia-szam- y
za najście Dowidzenia
Skiba zadzwonił następnie do Urzędu:
— Postawcie kogoś pod tym domem
Kowacki siedział zamyślony w samo-chodzie
— Wiesz — powiedział gdy Skiba
wrócił — cała ta histona zaczyna podej-rzanie
cuchnąc Przed kim uciekał? Co
to za kobieta? Mozę właśnie ta Janina
z którą usiłował się wczoraj połączyć?
Wiocę chyba do instytutu
— Dobrze Jedz a ja chciałbym jesz-cze
poiozmawiac z Soltecka Jeśli się
czegoś dowiem przetelefonuję ci gdzie
się spotkamy
Soltecka miała zaczeiwienione jeszcze
oczy ale cala jej postawa wyiazała te-raz
jakaś zaciętość
— Dobize ze pan pizyjechał chcia-łam
się z panem skomunikować
— Co się stało?
— Widziałam się ze Stefanem
Gdy skończyła mowie Skiba powie-dział:
— To rzuca na spiawę nowe światło
Nie powinna mu pani była zanosić pie-niędzy
— Teiaz sobie z tego zdaję sprawę
Jestem gotowa ponieść konsekwencje
Byłam w takim stanie ze nie onentowa-ła- m
się co robię
— Wieizę pani Czy panią to nigdy nie
-- fcłiii aw - ij " -- '
strand — zawsze nieodstępnie i podstę-pnie
wracała mysi ze klamka zapadła
I tamte piękne lato wieczoiy nad mo-rzem
muzyka na molo cisza i spokój
spokojna pewność jutia i pewność istnie-nia
żywego człowieka obok obojętna ka-mienna
bezmyślność — to wszystko by-ło
jedna wielką kamienną lezygnacją
Tak to było piękne lalo bez marzeń
bez tęsknot juz na gruzach i zgliszczach
ostatniej nadziei
— ciekaw jestem czy Tina pamięta
cos z Sopot' Muszę ja o to zapytać —
monologował lngvar i suche echo dudni
ło w coraz głębszej ciszy nocy — Ale
Ewo? Spisz?
Nie odpowiedziała nic Zaczęła oddy-chać
jak w głębokim śnie
Westchnął i odwiocił się na bok
Słyszała jak sięgnął ręka do nocnego
stahka i szeleścił papieiem odwijaiac
oastylkę eukaliptusowa Jeszcze czas ja-kiś
przewracał sie z boku na bok wzdv
thajac trapiony bezsennością czy tez
wspomnieniami az zaczął sapać coraz
równiej i głośniej Zasnął
Zaczęły się Uraz melodyjne dzwony
Engelbrekts co godzinę I co trzy minu-ty
— żelazny straszliwy grzmot przela
tujacego bolidu od którego wibrowały
ściany i jak brzęczenie komara odżyw ah
qę szby Leżała póldrzemiąc pogrąża-jąc
się w ciszę sametno-- c i mgłę Uiłn
wała uporządkować jakoś swoje raytli
usiłowała cos postanowić ale — me
umiała Wszystko rozbijało się o ślepy
straszny ciemny mur
Potem widocznie usnęła gdyż to co
wyroiło sie w mózgu było zbyt absurdal-ne
Przyśniło se jej ze jest w Gdym na
ulicy Świętojańskiej Wraca jak codzien
z biura do swego pokoiku na Abrahama
Jest wczesny zimowy zmierzch nad 0-ksywi-em
wiszą niskie ołowiane chmury
nabrzmiałe śniegiem a od morza raz po
raz zrywa ię mroźny kłujący wiatr W
szarej perspektywie Świętojańskiej tu i
ówdzie zapalała się witryny na skwerze
Kościuszki stoi dłufi rząd przyczajonych
taksówek a za nimi — kuszące światła
"Fangrata" gdzie jest ciepło przytulnie
i jasno Jest głodna zziębnięta zmeczo
na a dro?a do domu dłuży sie i dłuży
owiana bałtyckim wi3trem i strachem
wnejacy: od beznadziejnego mglistego
obszaru morza Dobrnęła wreszcie na A-braha- ma
i idzie coraz wyżej na czwarte
piętro po ciemnuh śliskich schodach
dusząc się od zapachu świeżego wapna
i wilgotnych cegieł Serce boleśnie tłu-cze
się ze zmęczenia a ręce drżą gdy
=ruka klucza w torebre Już w kon
'smku shs-"- v śmiech Tinv zza drzwi sy
połiJiKu Ach wxec pan Lar en juz ie-- 1
— s sii z uigą i niechęcią Otwiera
erzwi i teraz serce zapada się -- afc ti-zzti- ń
lecący ńo stan- - gayż Widz Bert
zastanawiało ze mąz miał n3 koncie ule
Fieniędzy"
— Nie miałam powodów do żad-nych
podejrzeń Stefan był dobrjm pra- cownikiem ciężko pracował brał' do do-mu
roboty zlecone
— Czy przynosił do domu jakieś pro- jekty rysunki z biura?
— Nigdy się tym me interesowałam
ale widziałam u mego na biurku rożne
ry-iun-ki
techniczne Jak on mosł cos
podobnego zrobić?
— Co mianowicie?
— Przecież to jasne ze zajmował się
jahąs nielegalną pracą Ale ze ja by-łam
ślepa tego sobie nie potrafię wv
tłumaczyć i
— Czy unię Janina cos p3iu mówi'
— Nie i
— Czy pani pozwoli mi przejrzeć
diuiko męża' Mozę tam cos znajdziemy
Marta otworzyła szufladę
— Tu są klucze Pioszę I
Skib3 przeglądał każdy aikusz pa-- 1
pieru sam jeszcze dokładnie nie wie- -
dząc czego szuka i
— Pan wspomniał o jakiejś kobiecie
— Tak Janina
— Kto to jest?
— Nie wiemy jeszcze
— Znalazł pan cos?
Skiba trzymał w ręku małą książecz
kę
— Zeszłoroczny kalendaizyk kieszon-kowy
Pizysunął sobie kizesło zaczął wer-tować
kartki Notatki zapisane drobnym
maczkiem "Zebianie o piątej Na czwar-tek
pizygotowac szkic piojektu Konfe-rencja
z mz Piąstkiem"
Pizerzucil kilka stion dalej: znowu
konferencja zebianie wyjazd do fabry-ki
Teraz adresy:
— No zobaczymy czy znajdzie się
tu coś ciekawszego O pioszę J Lipo-wa
5 — Zamknął kalendarzyk i wsu-nął
go do kieszeni
— Potem go sobie dokładnie przej-iz- e Pani pozwoli ze skoizystam z te- -
leionuY
Połączył się z Urzędem
— Tu Skiba Pizy wołajcie do tele-fonu
towiiizysza Ziarnouskiego Dobize
Poczekam
— Czy można to powkładać z pow to- tem' — zapytała Mai ta
Skina) głową
— Towarzysz Ziamowski'' Dzwonię
z mieszkania Solteckiego Przyślijcie tu
kogoś do spisania protokulu z panią Sol-tecka
Spiawa zaczyna się wyjaśniać ale
teraz nie mam czasu podawać szczegó-łów
Pioszę? Nic nie sądzę Bardzo po-mocna
Zwykle w takich wypadkach się
nie mylę No cześć
Nakręcił inny numer
— Z panem inżynieiem Wisłonsknn
Dziękuje Pan Wisłonski'' Czy jest tam
jescze u was towarzysz Kowacki' A
jesteś Rysiek' Za dziesięć minut będę
na ciebie czekał na dole Tak tak wypa-da
Po diodze Co' Później ci opowiem
ka jak siedzi na tapczanie obejmując
wpoi Tinę Nie Tinę lecz doi osią ciem-nowłosa
pannę baidzo podobna do tej
malej dziew czMiki ktoią zostawiła w
domu wychodząc lano dn biura Oboje
patrzą na Lwę uważnie zuchwale ? je-dnakowym
leciutkim uśmieszkiem w ką-ciku
warg — "Co to znaczy Tino? —
lnowi suiowo do córki' Cy chcesz do-stać
klapsa za takie zachowanie się? Jak
smialas tak utosc przez te kilka godzin'
I co to wszystko znaczy'" — Och ja
juz nie jestem brzdącem mamusiu aby
bać się twoich klapsów W moim wieku
dziewczyny w Daiekarii juz wychodzą
zamąz I ja w chodzę zamaz chociaż nie
jestem z Dalekarn" — "Co za bzdury
Tino1 I za kogoz wybielasz się zamaz?"
— "Za pana Wowrsk mamusiu" —
"Nonsens Tino Nie możesz wyjsc za
pana Jaworskiego zamąz bo to jest twój
ojciec" — A Bertek nie odzywając się
jak nieobecny świeci w półmioku ocza
mi czule szelmowsko i tajemniczo jak
przy stole u cioci Feli i nie spuszcza
wzioku z Lwy od czego serce zamiera
i spada coraz niżej i szybciej w panicz-iy- m
przeczuciu ze zaraz uderzy o ja-kieś
kamienne dno i rozptysnie się jdk
szklane — "Powtarzam ci Tino — mó-wi
surowo nie patrząc na Beitka aby
powstrzymać to straszliwe spadanie ser-ca
— powtarzam ci: to twój ojciec"
— "On mnie kocha mamusiu — mówi
Tma jakedyby nie słyszała Lwy — on
mnie kocha bo jestem podobna do cie- -
bie Ja jestem jego utracona młodością
'On przyjechał po mnie w poszukiwaniu
utraconego czasu bo może zc odtąd tyl-ko
w cieniu zakwitających dziewcząt"
' — "Mówisz nonsensy lino Naczytałaś
się Piousta nic z teco nie zrozumiałaś i
mówisz tytułami jego idiotvcmvch rm- -
i wieści I skończ juz z ta komedią bąd
znów Tiną moia mała Tiną a nie tym
szwedzkim wampem co ci iest zupełnie
nie do twarzy A ty Bartku jeżeli ży-jesz
idz sobie stad Idź tarn skąd przy-szedłeś
— w fantazje moją i w tęsknotę
abyś wrócił do mnie kitdvś do mnie
twojej zony i do małej' Tiny twojej
córki" — Przez mgliste okno widać o- -
i kiopny nieziemski Bałtyk z białymi grzy-wami
rozpędzonych na wietrze fal ża-gle
rybackich kutrów nurzające sie w
śnieżnej szarudze i srebrny nieziemski
miraż Szwecji na horyzoncie miasta ol-brzymie
i świetliste najpiękniejsze mias-to
śwista miasto światłości — Sztok-holm
Lodowaty vi3tr zawiewa od Ka-miennej
Góry przesłania Sztokholm
przesłania łzami ocz
POPIERAJCIE TYCH KTÓRZY
OGŁASZAJĄ SIE
"ZWIĄZKOWCU"
POLSKI PROGRAM "SYRENA"
Niedziela Stacja Fal
9— łO rano C KTB 620
29 Humbercreit BUd RO 9 9175 (leci) lub "Związkowiec" LE 1-2-
491
Itak — ale zHB
DENTYŚCI
DR W W SYUUHUK
DENTYSTA
lTisJmujf po upririlnlm leltlonlct
mm piioiiiinlriitu
60 Roncesvalles Ave Toronto
Tel LE 5-34-
88
1 P
DR T L GRANOWSKI
DENTYSTA CHIRURG
Iłowi jio poLKu
514 Dundas St W — Toronto
Tel EM 8-90-
38
I !
V JINDRA BDSC
LEKARZ DCNTYSTA
zawiadamia pacjuilów dr Więckow-skiego
o pizjjiilu ptaMjkl lid
310 Bloor St W Tel WA 3 0644 Wizjly za iipizidnlm puiuuiiiltiili-ii- i UU'fonlfzii)iii 4SI'
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
(diugl dum od KuiHMstillrfi
l'rz)jiiiuj( za u)t7i'(liiim Iplefo- -
HR7ti)in iHJiouiiiI-nic- m Telefon LE 1-4-
250
129 Grenadier Rd
S
Lunsky
WA 1-3- 924
140 ST ST
478 St
(pny Carl ton St)
r-- r iiiiiiitaH"i
5b
CATHARINE5
ONT
HiV ifl #H
tPuolbski nactkiylnid kutcohnenjrnoywch olfralui nych priy-tjoić- w MiMiwCUjcnych I ogrzewania J&J HARDWARE
J Stefaniak właić
745 Oueen St W CM 6 4863
hoIUiu ib&tUM Niskie ceni
he 'płatne pord u tprauach kin
liiatji i ogrreuanU S
OKULIŚCI
OKULISTA
S BROGOWSKI ii U
Badaniu ocju dorosłych I dilrcl
Spor-udunl- " intTt
Pcpa-- i ianie ukularó
420 NoiicesvalUc Av
ibltiko Hinird Tarki
Tel gabinat LD 1 4251
Miesłk CL 9 6029 H
OKULISTKI
Br Bukowska Benar O O
Wiktotla Bukowska OD
fluad'M nottoczesii) £Llurt
okullt}c7n pw
274 Roncevalles Avsfiut
obok (Irofftrj St
Tel LE 2-54-
93 lodrlii puKi codzienni od KI rano do H wlowor W tbui} od
10 lanu do 4 pu pul 1 s
OKULI5TKA J T Szydłowska
OD r B O A
Dyplomowana w Anglii I Kanadzla
Hadanle octu I duldrianlr t-zk- ltl — ruilltniile od 10 ranu du 7 wlecz
Vł sobol) Ud 5 wliczńr lmi) cli
eudzlnach za uprzednim purozu
mli ulem
1063 Bloor St Weit LE 2 8791
Iiok llałlik) 171'
DLA ZABEZPIECZENIA
WASZYCH OCZU ZEISS
hmklal
do okularów
luz do w Kanadlp
1'ilaJflL' o nic u Wasfjjo
specjalisty do ocu [
Okulista
College St
Oc?y hadamy okulaiy dnstosowujoiny do wsrystkich dofek-tń- w wzioku na neiwowosc na boi tlowy Mńwimy oo polsku
Parliameiit
Luck Chiropractic Clinic
BRACIA
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Specjaliści w ailn'lmu ii'iimitniu
jiolio liitnljatju syjdtki dolculluolcl muskiilOA
i Mawow oia? asildiiu i norniowaiiij cali-p-u
oijjuiiiinu — X Jtay )ii'śMcli'iiia
1848 St W TORONTO ONT — TEL RO 9-72-
59
CHURCH
szkła
nabycia
TEL MU
i i'
BA PHARMACY LTD
Toionlo
470
Icccinti
BLOOR
4-31-
61
WA 1-2-
425
WA 10432
l'i7udujaca kanadyjska sjitcka 7ajmujaca sic wj'}lką lekarstw
do kiajów I 'u topy wsiliodnit-- j Od 4— 'i dni cwaranlouana ilo
stawa — najinsi' n nj — najlt jjłtui obsliiga piii picjalistrJM
I'onad laoOfJ pac?ck shlaii)di do I'ol4l i Kurop) vciodniej
1'roŁlmy ns odwiedzić — podam) tuic I riotade
4iH43
APTEKA GARBIAN'A
Vlaicitiel Tadeusi Gaidian
Najstars?a polska apteka w 'Joronto
WykonujiMiiy recepty za w)'tkidi ktajów
Zamówienia w-la- my rri1vcijtrua-- t PtezcHJ tolefonujcie lub 7gla-7ai(i- e m osobiście
Popierajcie polską aptike
VYSYŁAMY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI
I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR
297 Roncesvalles Ave Tel LE 6-30-
03
TORONTO
— POZNAJ LEPIEJ KANADĘ — POCIĄGIPMI
PODRÓŻUJ TERAZ
= Płać
r—c: SKjOCKj minimum 10' wpłaty phtj do 24 miej 7al-7ni- p od pow-ta'c- j kvotj 1 inan tiji-rn- y polącza-ii- e uvricfki
Wiell-- a rozmailolć mijic w dzitń i w nocy
—— 150 funtów wolnego bagaio — DVM ViCLKIE
Z= f-OClA- GI DZIENNIE NA VSCH6D I ZACH6D
&STK
RADIOWY
ŁUKOWSCY
CNR
później
poŁit{j(io-oŁeaniŁ7xi- e
TRANSKONTYNCNTALHE
cntinenf3J Mtijenłaf
i-- o 'forr-ia- i ie i tp er:ije zuracar nę do- - ' anarun Talxunal Tu Ket Agent
IP
5p-c- l
nSi!
U'"
1 i miTŚ J t%
i J
iisL
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 01, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-08-01 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000329 |
Description
| Title | 000260b |
| OCR text | t"J_— ~ — — pi0łr Guzy NASTĘPNY ODCHODZI 2 X e wiem W każdym razie ta 55"zaczMa mi się nie podobać By-t- f MouUi Ruuge '? JJ! Eiem SoJteCki wyszedł stamtąd jŁrbieta ale ta na imię miała Ef' E35i3 Ldało mi się znaleźć jej ["nszywa się Mińska Pojedziemy teraz Ifcro-Ac- a przekręcił stacyjkę wci- - flrrzegło R=ieK Kupiies mi paser? gfcca odpaKował go £2 Docn Barazo ci dziękuję żon3 ceszy Iijis MinsKa stała jeszcze przy ok-ijJpatrz-ala na placyk Nic nie rozu-- y Dlaczego Stefan uciekł od tej v i pogonił za tramwajem? Co to HiYśo może oznaczać? Jakaś niejasna tona Gdy posłyszała dzwonek u drzwi ołt oroorzjc 2 Proszę" 2 Jesteśmy z Urzędu Bezpieczen-iłt- - Skiba pokazał legitymację Iliia n:e odpowiadała Po co do niej ijtŁoaza0 A może to ma jakiś związek Stefanem0 Zobaczyła utkwione w sie- - ćtzy Skiby i2 Mozę nas pani jednak zaprosi do dii ta trochę niewygodnie rozma- - ?Alez tak oczywiście bardzo pa-iprzeprasz- am Proszę baidzo Zaskoczyła panią nasza wizjta? — ftat Skiba siadając pizy stole Tak oczywiście Chociaż zdaje "iizacznam juz coś niecoś rozumieć wre w sprawie pana Solteckiego 3 Właśnie Zna go pani? 30d bardzo dawna ale przez kilka ale widzieliśmy się Swego czasu MMalismy w tej samej instjtueji -D- laczego pani tak łatvo domyśli-dfj- o kogosmy się pizyszli pjtać? Kia zmieszała się Niepotrzebnie jej lnTuto No ale jeśli im chodzi OJtoiście o niego to nie ma potrzeby ago ukrywać Czego od niego clica'7 -P-roszę panów bjłam przed chwi-liiadkie- m zapadkowego zdarzenia MWie juz niewątpliwie wiedza ze Mli] wieczorem byliśmy ze Stefanem aicz z panem Sołteckim w "Mou-ttug- e Czy to było przypadkowe spot- - i Stenislaw Maria Saliński 3 JUTRO 0 SIÓDMEJ M flkjlaby odpowiedzieć ze przed kil-kami on " mała list od dawnej przy-"- ' w ktoiym pisze ze willa jest iniej Puemilczała jednak w na-rt Je niikzeiuein zniechęci go u resz-to dabzego monologu) aWatpie cv ocalała — monologo-iM-e- j i tv drdv szeleszczący jego głos H sie zwielokrotnionym echem w Wie] ciz -- pialni — słyszałem Hfjty s? w ruinie tam byłv jinyzanbwaniu Gdańska bardzo uekaw Tamte lata na-Wjed- no z rnuich najniższych wspom- - 5'el5 wwnetizme To samo — "?' z mjiLh najmilszych wspomnień" Jl " aiiim układzie słów słvszala Et J"z 'raj ~ P° Polsku — "To 4 ' h ii&imilszych wspomnień HĘ- - 'upaćka miłość" i c- - lim ndsze urocze przp- - Tc r d' ikć -a- -aJr iS-- r fc~--= łJ z - }-- -ii: by traidzie To było naprawdę — ~:elesciło echo Injjyara z stuche iak przez sen 1 fL-n-e lato'"' Pamiętała ' ' martwej rezygnacji lato urku — kilka "'ifjue z oIsnwgovjaerneimu siDęopz ienoro- - ' miejsca i po zadomo- - "'jckiei willi — zrozu- - ~ ' łni swoią L a Fela — miała swój ' ce na świecie przy 'crirzce i małej Tinie "- - 2 Bertek kiedyś wróci :"= armch ścian do te- - 'uiej Ewuni i do swo-- - z e — jakimiś t3jemni- - " i jakiegoś szerokiego --ut-- tajemnicze — cudow- - — wróci' Coż — była tyl-~- = 'ezamieisza najriy-- nv kobiet wszystkich - - -- łorej sens zrcia stresz-"- " - eszej tęsknocie: dom domowe meżezj-zn- a ' Kie ach dopóki istniał nedmieiCiu zla cze-Odgam- ac mvsl o - Diegr i to bło censem h -- — tzzszzf 3-- 1 -- 3rrr=---xri 21 m m m i kanie czy pani sie tam z nim umówiła' [— spytał Skiba ! — Przypadkowe Wybrałam sie tam I ze znajomymi Nie miałam najmniejsze-go pojęcia ze eo tam snntkam — Proszę pani zanim beazie pani dalej opowiadała jedno pytanie: eczie jest Sołtecki w tej chwdi? — Nie wiem — Ale bjł tutaj? — Tak Rano musiałam wyjsc oo ko- leżanki umówiliśmy się ze Stefanem na mieście Czekałam nie przychodził -- wreszcie zdecydowałam się w rocie do domu zaciSekkiabwaiesnłiuecmh:ał rzjeecjz z zcaocrzayznałwa ie'knsazbviem-rać zdecydowanie innego charakteru — widziałam ich przez okno szli w stronę samochodu który stał przed ba-rem mlecznym Jeżeli panowie podejdą bliżej pokażę gdzie to było Właśnie z pizystanku ruszał tramwaj Stefan rzu-cił się za nim dogonił go tymczasem ta pani stała chwilę nie wiedząc co się sta-ło Widać nie spodziewała się ze uciek-nie Potem pobiegła do samochodu ale zanim i uszy li tramwaj był juz daleko Zresztą zagłodził im drogę jakiś furgon który wyjechał z tamtej biamy — Czy panią ten fakt nie' dziwi? — Oczywiście Zupełnie nic nie 10-zurnie- m — Sołtecki nie mówił pani o tym ze miał się tu spotkać z kimś innym? — Nie mieliśmy się spotkać w ie-staura- cji — A wczoraj? — Tez nie Wytumaczcie mi pano-wie o co w tym wszystkim chodzi — Więc pani słyszała ze umawiali się gdzieś na siódmą? — Tak I jeszcze ta pani powiedziała ze boi się zęby go przedtem nie złapali — Kto? — Nie wiem Czy pan Sołtecki popeł-nił jakieś przestępstwo? — Czv uania nie zdziwiło 1o ze Soł tecki ule poszedł dzisiaj do biura? — wie rowieaziai ze jest na unopie — A jak się zachował wczoraj kiedy go pani spotkała w "Moulin Rouge"? — Zupełnie normalnie — Nie nowiedzial nic takieeo co bv mogło wzbudzić jakieś podejrzenia? — Absolutnie — Czy może pani określić jak wyglą-dała ta pani któią tu pani zastała? " f™~-- -- Simf ! Copyright Polish Alliance Press ciężkie Ciekaw pieiwsze rezygnacja 25 nn I I li wbrew wszystkiemu Az któiegoś wieczora ciocis "rela ziewnęła jak zwykle i powiedziała swoje — "Oczy mi się kle-ją Tasna dziś na kamień" Zasnęła jak kamień i więcej nie obudziła się Runął dom w Kielcach Zaczęła się Gdynia ale cały ten pobyt w Gdyni az do dnia ślubu z ińgyaiem Laisenem — to byio nadal to samo czekanie na Rei tka czekanie i zarazem pragnienie ucieczki najdalei od wszelkiej nadziei ze kiedyś wróci Ślub z Ingvaiem był ta właśnie ucieczka ale zrozumiała to'w kilka tygodni po ślubie pewnego wieczora podczas przechadzki po stiandzie sopockim Szła ku molo z Ingvarem i Tina Czerwcowy wieczór płomienia! wszystki-mi mozlnumi koloiami a morze było miękkie sonh mentalne i ciche Na molo grała orkiestra i falował tłum różnoję-zycznych stromych "kuroitowiczow" Szła "lozmawiajac z Ingvarem az nagle ich lozmowe przerwał głośny krzyk Tiny biegnącej obok — "O mamusiu' Idzie"' "Kto"' — "Patrz mamusiu O tam z tą panią " — Spojrzała w kierunku sdzie wskazywała Tma i zmartwiała na krotki ułamek sekundv: o kilkanaście kroków przed mmi obok stroma divy szedł wvsoki i jasnowłosy mężczyzna podobnv W tym samym ułamku se-kundy spostrzegła jednocześnie: ze był podobnv do Bertka i ze to nie Bertek Podobny lecz zupełnie oocy — mmiu-i- u widnsz'" — "Widzę ale nie wiem kto to lest Tino?" — "tez niie'vV?em'' — "Wiec czego chcesz"'" — "Nic" ' Chcesz' zdaje sie klapsa Tino — po-groziła surowo małej — To bardzo nie-ładnie krzyczeć niewiadomo po co" Ten przelotny i zupełnie niezrozumiały epizod z pl2zv sopockiej odegrał nie-spodziewanie wielką role od tej chwili uświadomiła sobe całkowicie i do słebi ze — klamka zapadła Gdyby Bertek na-wet wtociI kiedś i skąd cis gdb- - go nawet spotkała przypadkowo gdes i kjeć _1 to coz" Jest żona innego nz-czz- m ies+ v niewoli innego srarista A TmV A Tm3 ma o czymś — łro kI-ze- ~ bizseo czulszef" rui o'cieu I odtid iiekroc-arcboazi- u z In g% arem m ccinenna w-ecz-omą przeebacz-:- ? ra m N 'W 'ZWIĄZKOWIEC" SIERPIEŃ (August) Sefaata 1 - 1C59 STR 7 i — Była --ubrana w niebieska suknię bez rękawów włosy czarne ściągnięte !nnaad karkiem w '£rubv' kok Twarz owal- - — Przystojna? — Przypuszczam ze niektórym męż-czyznom taki typ może się podobać Skiba uśmiechnął się Kowacki sie-dział naprzeciwko notował — Według pani Sołtecki uciekł przed tamtym samochodem? — Takie odniosłam wrażenie Inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć — Czy to był prywatny samochód czy taksówka? — Nie przypominam sobie Zdaje się ze taksówka Tak na pewno taksówka — Czy pan Sołtecki rozmawiał z pa-nią o swojej pracy zawodowej? — Nie Ale zaraz chwileczkę Podeszła do tapczana i schyliła się Teczka Sołteckiego leżała na podłodze Podniosła ją — To zoitawil pan Sołtecki Kowacki natychmiast otworzył tecz-kę i przerzucił kilka arkuszy papieru — Jest1 — powiedział do Skiby — Dobrze trzeba to będzie natych-miast odesłać z powrotem A teczka zo-stanie u nas w Urzędzie I dodał w stronę Basi Mińskiej: —Na razie dziękujemy Gaj byśmy panią jeszcze potrzebowali gdzie można panią złapać? — Będę w domu Przynajmniej dzi-siaj to moj ostatni dzień urlopu Nie przypuszczałam ze tak się skończy — Zanotuj Rysiek gdzie pani pra-cuje Baidzo pani dziękujemy i przepia-szam- y za najście Dowidzenia Skiba zadzwonił następnie do Urzędu: — Postawcie kogoś pod tym domem Kowacki siedział zamyślony w samo-chodzie — Wiesz — powiedział gdy Skiba wrócił — cała ta histona zaczyna podej-rzanie cuchnąc Przed kim uciekał? Co to za kobieta? Mozę właśnie ta Janina z którą usiłował się wczoraj połączyć? Wiocę chyba do instytutu — Dobrze Jedz a ja chciałbym jesz-cze poiozmawiac z Soltecka Jeśli się czegoś dowiem przetelefonuję ci gdzie się spotkamy Soltecka miała zaczeiwienione jeszcze oczy ale cala jej postawa wyiazała te-raz jakaś zaciętość — Dobize ze pan pizyjechał chcia-łam się z panem skomunikować — Co się stało? — Widziałam się ze Stefanem Gdy skończyła mowie Skiba powie-dział: — To rzuca na spiawę nowe światło Nie powinna mu pani była zanosić pie-niędzy — Teiaz sobie z tego zdaję sprawę Jestem gotowa ponieść konsekwencje Byłam w takim stanie ze nie onentowa-ła- m się co robię — Wieizę pani Czy panią to nigdy nie -- fcłiii aw - ij " -- ' strand — zawsze nieodstępnie i podstę-pnie wracała mysi ze klamka zapadła I tamte piękne lato wieczoiy nad mo-rzem muzyka na molo cisza i spokój spokojna pewność jutia i pewność istnie-nia żywego człowieka obok obojętna ka-mienna bezmyślność — to wszystko by-ło jedna wielką kamienną lezygnacją Tak to było piękne lalo bez marzeń bez tęsknot juz na gruzach i zgliszczach ostatniej nadziei — ciekaw jestem czy Tina pamięta cos z Sopot' Muszę ja o to zapytać — monologował lngvar i suche echo dudni ło w coraz głębszej ciszy nocy — Ale Ewo? Spisz? Nie odpowiedziała nic Zaczęła oddy-chać jak w głębokim śnie Westchnął i odwiocił się na bok Słyszała jak sięgnął ręka do nocnego stahka i szeleścił papieiem odwijaiac oastylkę eukaliptusowa Jeszcze czas ja-kiś przewracał sie z boku na bok wzdv thajac trapiony bezsennością czy tez wspomnieniami az zaczął sapać coraz równiej i głośniej Zasnął Zaczęły się Uraz melodyjne dzwony Engelbrekts co godzinę I co trzy minu-ty — żelazny straszliwy grzmot przela tujacego bolidu od którego wibrowały ściany i jak brzęczenie komara odżyw ah qę szby Leżała póldrzemiąc pogrąża-jąc się w ciszę sametno-- c i mgłę Uiłn wała uporządkować jakoś swoje raytli usiłowała cos postanowić ale — me umiała Wszystko rozbijało się o ślepy straszny ciemny mur Potem widocznie usnęła gdyż to co wyroiło sie w mózgu było zbyt absurdal-ne Przyśniło se jej ze jest w Gdym na ulicy Świętojańskiej Wraca jak codzien z biura do swego pokoiku na Abrahama Jest wczesny zimowy zmierzch nad 0-ksywi-em wiszą niskie ołowiane chmury nabrzmiałe śniegiem a od morza raz po raz zrywa ię mroźny kłujący wiatr W szarej perspektywie Świętojańskiej tu i ówdzie zapalała się witryny na skwerze Kościuszki stoi dłufi rząd przyczajonych taksówek a za nimi — kuszące światła "Fangrata" gdzie jest ciepło przytulnie i jasno Jest głodna zziębnięta zmeczo na a dro?a do domu dłuży sie i dłuży owiana bałtyckim wi3trem i strachem wnejacy: od beznadziejnego mglistego obszaru morza Dobrnęła wreszcie na A-braha- ma i idzie coraz wyżej na czwarte piętro po ciemnuh śliskich schodach dusząc się od zapachu świeżego wapna i wilgotnych cegieł Serce boleśnie tłu-cze się ze zmęczenia a ręce drżą gdy =ruka klucza w torebre Już w kon 'smku shs-"- v śmiech Tinv zza drzwi sy połiJiKu Ach wxec pan Lar en juz ie-- 1 — s sii z uigą i niechęcią Otwiera erzwi i teraz serce zapada się -- afc ti-zzti- ń lecący ńo stan- - gayż Widz Bert zastanawiało ze mąz miał n3 koncie ule Fieniędzy" — Nie miałam powodów do żad-nych podejrzeń Stefan był dobrjm pra- cownikiem ciężko pracował brał' do do-mu roboty zlecone — Czy przynosił do domu jakieś pro- jekty rysunki z biura? — Nigdy się tym me interesowałam ale widziałam u mego na biurku rożne ry-iun-ki techniczne Jak on mosł cos podobnego zrobić? — Co mianowicie? — Przecież to jasne ze zajmował się jahąs nielegalną pracą Ale ze ja by-łam ślepa tego sobie nie potrafię wv tłumaczyć i — Czy unię Janina cos p3iu mówi' — Nie i — Czy pani pozwoli mi przejrzeć diuiko męża' Mozę tam cos znajdziemy Marta otworzyła szufladę — Tu są klucze Pioszę I Skib3 przeglądał każdy aikusz pa-- 1 pieru sam jeszcze dokładnie nie wie- - dząc czego szuka i — Pan wspomniał o jakiejś kobiecie — Tak Janina — Kto to jest? — Nie wiemy jeszcze — Znalazł pan cos? Skiba trzymał w ręku małą książecz kę — Zeszłoroczny kalendaizyk kieszon-kowy Pizysunął sobie kizesło zaczął wer-tować kartki Notatki zapisane drobnym maczkiem "Zebianie o piątej Na czwar-tek pizygotowac szkic piojektu Konfe-rencja z mz Piąstkiem" Pizerzucil kilka stion dalej: znowu konferencja zebianie wyjazd do fabry-ki Teraz adresy: — No zobaczymy czy znajdzie się tu coś ciekawszego O pioszę J Lipo-wa 5 — Zamknął kalendarzyk i wsu-nął go do kieszeni — Potem go sobie dokładnie przej-iz- e Pani pozwoli ze skoizystam z te- - leionuY Połączył się z Urzędem — Tu Skiba Pizy wołajcie do tele-fonu towiiizysza Ziarnouskiego Dobize Poczekam — Czy można to powkładać z pow to- tem' — zapytała Mai ta Skina) głową — Towarzysz Ziamowski'' Dzwonię z mieszkania Solteckiego Przyślijcie tu kogoś do spisania protokulu z panią Sol-tecka Spiawa zaczyna się wyjaśniać ale teraz nie mam czasu podawać szczegó-łów Pioszę? Nic nie sądzę Bardzo po-mocna Zwykle w takich wypadkach się nie mylę No cześć Nakręcił inny numer — Z panem inżynieiem Wisłonsknn Dziękuje Pan Wisłonski'' Czy jest tam jescze u was towarzysz Kowacki' A jesteś Rysiek' Za dziesięć minut będę na ciebie czekał na dole Tak tak wypa-da Po diodze Co' Później ci opowiem ka jak siedzi na tapczanie obejmując wpoi Tinę Nie Tinę lecz doi osią ciem-nowłosa pannę baidzo podobna do tej malej dziew czMiki ktoią zostawiła w domu wychodząc lano dn biura Oboje patrzą na Lwę uważnie zuchwale ? je-dnakowym leciutkim uśmieszkiem w ką-ciku warg — "Co to znaczy Tino? — lnowi suiowo do córki' Cy chcesz do-stać klapsa za takie zachowanie się? Jak smialas tak utosc przez te kilka godzin' I co to wszystko znaczy'" — Och ja juz nie jestem brzdącem mamusiu aby bać się twoich klapsów W moim wieku dziewczyny w Daiekarii juz wychodzą zamąz I ja w chodzę zamaz chociaż nie jestem z Dalekarn" — "Co za bzdury Tino1 I za kogoz wybielasz się zamaz?" — "Za pana Wowrsk mamusiu" — "Nonsens Tino Nie możesz wyjsc za pana Jaworskiego zamąz bo to jest twój ojciec" — A Bertek nie odzywając się jak nieobecny świeci w półmioku ocza mi czule szelmowsko i tajemniczo jak przy stole u cioci Feli i nie spuszcza wzioku z Lwy od czego serce zamiera i spada coraz niżej i szybciej w panicz-iy- m przeczuciu ze zaraz uderzy o ja-kieś kamienne dno i rozptysnie się jdk szklane — "Powtarzam ci Tino — mó-wi surowo nie patrząc na Beitka aby powstrzymać to straszliwe spadanie ser-ca — powtarzam ci: to twój ojciec" — "On mnie kocha mamusiu — mówi Tma jakedyby nie słyszała Lwy — on mnie kocha bo jestem podobna do cie- - bie Ja jestem jego utracona młodością 'On przyjechał po mnie w poszukiwaniu utraconego czasu bo może zc odtąd tyl-ko w cieniu zakwitających dziewcząt" ' — "Mówisz nonsensy lino Naczytałaś się Piousta nic z teco nie zrozumiałaś i mówisz tytułami jego idiotvcmvch rm- - i wieści I skończ juz z ta komedią bąd znów Tiną moia mała Tiną a nie tym szwedzkim wampem co ci iest zupełnie nie do twarzy A ty Bartku jeżeli ży-jesz idz sobie stad Idź tarn skąd przy-szedłeś — w fantazje moją i w tęsknotę abyś wrócił do mnie kitdvś do mnie twojej zony i do małej' Tiny twojej córki" — Przez mgliste okno widać o- - i kiopny nieziemski Bałtyk z białymi grzy-wami rozpędzonych na wietrze fal ża-gle rybackich kutrów nurzające sie w śnieżnej szarudze i srebrny nieziemski miraż Szwecji na horyzoncie miasta ol-brzymie i świetliste najpiękniejsze mias-to śwista miasto światłości — Sztok-holm Lodowaty vi3tr zawiewa od Ka-miennej Góry przesłania Sztokholm przesłania łzami ocz POPIERAJCIE TYCH KTÓRZY OGŁASZAJĄ SIE "ZWIĄZKOWCU" POLSKI PROGRAM "SYRENA" Niedziela Stacja Fal 9— łO rano C KTB 620 29 Humbercreit BUd RO 9 9175 (leci) lub "Związkowiec" LE 1-2- 491 Itak — ale zHB DENTYŚCI DR W W SYUUHUK DENTYSTA lTisJmujf po upririlnlm leltlonlct mm piioiiiinlriitu 60 Roncesvalles Ave Toronto Tel LE 5-34- 88 1 P DR T L GRANOWSKI DENTYSTA CHIRURG Iłowi jio poLKu 514 Dundas St W — Toronto Tel EM 8-90- 38 I ! V JINDRA BDSC LEKARZ DCNTYSTA zawiadamia pacjuilów dr Więckow-skiego o pizjjiilu ptaMjkl lid 310 Bloor St W Tel WA 3 0644 Wizjly za iipizidnlm puiuuiiiltiili-ii- i UU'fonlfzii)iii 4SI' Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA (diugl dum od KuiHMstillrfi l'rz)jiiiuj( za u)t7i'(liiim Iplefo- - HR7ti)in iHJiouiiiI-nic- m Telefon LE 1-4- 250 129 Grenadier Rd S Lunsky WA 1-3- 924 140 ST ST 478 St (pny Carl ton St) r-- r iiiiiiitaH"i 5b CATHARINE5 ONT HiV ifl #H tPuolbski nactkiylnid kutcohnenjrnoywch olfralui nych priy-tjoić- w MiMiwCUjcnych I ogrzewania J&J HARDWARE J Stefaniak właić 745 Oueen St W CM 6 4863 hoIUiu ib&tUM Niskie ceni he 'płatne pord u tprauach kin liiatji i ogrreuanU S OKULIŚCI OKULISTA S BROGOWSKI ii U Badaniu ocju dorosłych I dilrcl Spor-udunl- " intTt Pcpa-- i ianie ukularó 420 NoiicesvalUc Av ibltiko Hinird Tarki Tel gabinat LD 1 4251 Miesłk CL 9 6029 H OKULISTKI Br Bukowska Benar O O Wiktotla Bukowska OD fluad'M nottoczesii) £Llurt okullt}c7n pw 274 Roncevalles Avsfiut obok (Irofftrj St Tel LE 2-54- 93 lodrlii puKi codzienni od KI rano do H wlowor W tbui} od 10 lanu do 4 pu pul 1 s OKULI5TKA J T Szydłowska OD r B O A Dyplomowana w Anglii I Kanadzla Hadanle octu I duldrianlr t-zk- ltl — ruilltniile od 10 ranu du 7 wlecz Vł sobol) Ud 5 wliczńr lmi) cli eudzlnach za uprzednim purozu mli ulem 1063 Bloor St Weit LE 2 8791 Iiok llałlik) 171' DLA ZABEZPIECZENIA WASZYCH OCZU ZEISS hmklal do okularów luz do w Kanadlp 1'ilaJflL' o nic u Wasfjjo specjalisty do ocu [ Okulista College St Oc?y hadamy okulaiy dnstosowujoiny do wsrystkich dofek-tń- w wzioku na neiwowosc na boi tlowy Mńwimy oo polsku Parliameiit Luck Chiropractic Clinic BRACIA DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Specjaliści w ailn'lmu ii'iimitniu jiolio liitnljatju syjdtki dolculluolcl muskiilOA i Mawow oia? asildiiu i norniowaiiij cali-p-u oijjuiiiinu — X Jtay )ii'śMcli'iiia 1848 St W TORONTO ONT — TEL RO 9-72- 59 CHURCH szkła nabycia TEL MU i i' BA PHARMACY LTD Toionlo 470 Icccinti BLOOR 4-31- 61 WA 1-2- 425 WA 10432 l'i7udujaca kanadyjska sjitcka 7ajmujaca sic wj'}lką lekarstw do kiajów I 'u topy wsiliodnit-- j Od 4— 'i dni cwaranlouana ilo stawa — najinsi' n nj — najlt jjłtui obsliiga piii picjalistrJM I'onad laoOfJ pac?ck shlaii)di do I'ol4l i Kurop) vciodniej 1'roŁlmy ns odwiedzić — podam) tuic I riotade 4iH43 APTEKA GARBIAN'A Vlaicitiel Tadeusi Gaidian Najstars?a polska apteka w 'Joronto WykonujiMiiy recepty za w)'tkidi ktajów Zamówienia w-la- my rri1vcijtrua-- t PtezcHJ tolefonujcie lub 7gla-7ai(i- e m osobiście Popierajcie polską aptike VYSYŁAMY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR 297 Roncesvalles Ave Tel LE 6-30- 03 TORONTO — POZNAJ LEPIEJ KANADĘ — POCIĄGIPMI PODRÓŻUJ TERAZ = Płać r—c: SKjOCKj minimum 10' wpłaty phtj do 24 miej 7al-7ni- p od pow-ta'c- j kvotj 1 inan tiji-rn- y polącza-ii- e uvricfki Wiell-- a rozmailolć mijic w dzitń i w nocy —— 150 funtów wolnego bagaio — DVM ViCLKIE Z= f-OClA- GI DZIENNIE NA VSCH6D I ZACH6D &STK RADIOWY ŁUKOWSCY CNR później poŁit{j(io-oŁeaniŁ7xi- e TRANSKONTYNCNTALHE cntinenf3J Mtijenłaf i-- o 'forr-ia- i ie i tp er:ije zuracar nę do- - ' anarun Talxunal Tu Ket Agent IP 5p-c- l nSi! U'" 1 i miTŚ J t% i J iisL |
Tags
Comments
Post a Comment for 000260b
