000039 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
B
I! u
Bi
li I
Fi i ss
m
W
ii
i
i
I
I- - P
J "ZWIĄZKOWIEC" STYCZEŃ (January) wtorek — 1972 STR 7
oobddódb8óbbboboobcbbboów Wi ' © iouyelies deMenla:eal @ Montreal Mcws
RPnAlfril ADMINISTRACJI- - 9ftft_10?l
W MAZURKIEWICZ przedstawiciel : 4926 Dunn Ave Cołe St Paul Montreal 205 PQ Tel 766-648- 9 Przyjmuje prenumeraty i cgłoszenio
Skandaliczna
Skazany na dożywotnie
więzienie za morderstwo
swej pierwszej żony były no-tariusz
Yves Geoffroy z
'JMontrealu otrzymał tuż
przed świętami B Narodz-enia
trzydniowy urlop z wię--fcZien- ia
celem zawarcia mał-tżeńst- wa
ze swoją przyjació-łką
Urlopu udzielił mu dy-rektor
więzienia St Vincent
de Paul pod Montrealem
Urlopowany dusiciel niestety
-- J nie powrócił do więzienia
ioku zmartwieniu swoich nad-zorców
natomiast wiedząc
chyba że jest już poszuk-iwany
przesłał list do dyrek--itor- a
więzienia Gerry Bren-"-nan- a
w którym "usprawie-dliwia
się" z wybrania wolno
ści na własną ręKę ocipo--K'W'iedzialno- ści
potrzebą spę dzenia resztek swej "młodo- -
1 'sei
l1 '
18
i Tg
i
z ukochaną kobietą
0pczywiscie w warunkach
sprzjjających nieco odmien-- 'tlvrh nrl barnoern unoiinni'!
vh swoim osieroconym poz-bawionym
matki trojgu dzie
ciom praenat zapewnie ro
dl zinne wychowanie i własny
i uom
- Gromadzące się wiedomości
a o okolicznościach towarzy-szących
"miodowym" dniom
K 'tygodniom a może i miesia-ico- m
nowych państwa Geof-- 0
frey'ów zdają się wskazywać
~"ze ta weselna eskapada była
prawdopodobnie dość trosk-liwie
i z głową planowana i
tak samo wykonana Sprze-dał
przed tym swój pokaźny
„dcm za równie pokaźną su-0m- ę
$40000 Dziwnym zbie-gam
okoliczności jego prz-yjacielem
i także świadkiem
„ślubu okazał się jeden z bo-haterów
wielkiej afery Ri-Jvar- da
związanej z handlem
"narkotykami świadczący się
"-letn-im
wyrokiem więzienia
jza nielegalną interwencję i
"'obstrukcję wymiaru sprawi-edliwości
przez usiłowanie
"dokonania przekupstwa Ray--
'
V
RI1JPA ! £617 Park Avenu Tl-- TłaJnhtw ADAM TTIRYK
Anna Kłodzińska
sprawa
mond Denis były sekretarz 'wa sobie swobodnie ze swą
ministerialny liberalnego "flamą" pod bezchmurnym
Rządu Federalnego stanów-- i słonecznym niebem na rą-czo
narobił dużo kłopotu cliunek swoich dobroczyń-ó- w
czesnemu premierowi L ców którzy dali się nabrać
Pearsonowi swoimi niesto-'p- a humanitaryzm na współ-sowny- mi
interwencjami na czucie dla "bezdomnych dzie-rzec- z
"dobrych liberałów" w ci (które w rzeczywistości
rodzaju Lucien Rivarda Te- - żyją w bardzo dobrych o ile
raz przypadkowo wypłynął nie luksusowych warunkach
na łamy prasy jako "best u braci — lekarz i optyk —
man' w akcie ślubnym prze-iora- z siostry) — łamiąc pra- -
stępcy skazanego za pospoli-tą
zbrodnię który na domiar
obdarzony nie wiadomo dla-czego
zaufaniem swoich
strażników (wysokiej klasy)
uciekł gdzie "pieprz rośnie"
Wszystko to są okoliczno-ści
które przyczyniły sporo
zmartwienia "więziennikom"
i spowodowały takie zamie
szanie że nikt początkowo
nie próbował wetknąć palca
w tę aferę A afera jest cuch-nąca
i śmierdząca na wszyst-kie
boki Dopiero młody i
zdolny dziennikarz zabrał się
na serio do sprawy i po serii
rozmów z przedstawicielami
władz więziennych krew-nych
poszukiwanego Yvcs
Geoffroy'a wyłożył całą afe-rę
jasno i wnikliwie na ła-mach
montrealskiej "The
zastęp-Po- l
Do
Niewiń-sk- i
Gazette" Artykuł podziałał zespo- -
jak kij wsadzony mrowi- - łów wokalnych i tanecznych
sko Natychmiast zareagowa- - wystąpi progra- -
ła opozycja parlamencie mie artystycznym pt
ruszyły do akcji ' Polskie" niedzielę
federalne czynniki sprawie- - j 30 Pla-dliwoś- ci
Nie było co teau ulicy Calixta
ukrywać zbywać lek-ayale- e Parku
lub tuszować jne Początek o
Wrzask się uczynił niemały po południu
ale opozycja sta- - fe3thvalu pieś
me poza zro-- 1 n Uwa wezma udzia} na
hic Czynniki rządowe zespolv: Biedroń- - szybko zagospodarują
możliwościami
aby sytuację uchwycić
Tymczasem Yves Geoffroy
— "a well educated and a
vcry pleasant chap" — a
więc dobrze wykształcony i
bardzo przyjemny chłopiec z
doskonałymi manierami fru- -
TADEUSZ KONBRAT ba llm
ADWOKAT
dawn Wirszawa Koptrnlka
Tel Biura: 842-550- 4 Miesik 684-453- 2
60 St James St Weit pokól 600 — Montrefl
ixxixxzxxx:sxxxxx?gxK:iE:g:xmmE
— Dlaczego pango zabił?
i — Myślę — rzekł Wolski bardzo spo-kojnie
— że zrobiłem to wpływem
ataku nerwowego którym ulegam od cza-iis- u
wojny Nie przyszedłem do Okołowicza
aiaby go zabić Miałem do niego pewną
&sprawę osobistą W pewnej chwili za-leżeliśmy
się sprzeczać Uniosłem się i —
urwał odetchnął mocniej i powtórzył: —
jJie go zabić
— No dobrze — powiedział prokurator
i pewnym zniecierpliwieniem — A kiedy
pan już ochłonął i zobaczył co się stało
„'dlaczego nie próbował pan go ratować?
Może Okolowicz żył jeszcze?
}j_ — Nie wiem Ja wybiegłem od razu z
willi do
— Chwileczkę! — przerwał mu nagle
- Szczęsny — Czy wybiegając zostawił pan
za sobą otwartą furtkę czy zamkniętą?
„ Wolski zawahał się przymknął oczy
jak by usiłował sobie przypomnieć tam-ten
wieczór
— Nie jestem pewien ale myślę że
otwartą W stanie w jakim się wówczas
i znajodwalem nie myślałem na pewno o
-- i 'zamykaniu drzwi czy furtek Pobiegłem do
0postoju taksówek ' ale nie pojechałem
:{nie wiem dlaczego Wróciłem pieszo do
udomu Zapakowałem rzeczy do walizki
Wczesnym rankiem wyszedłem na dw-orzec
Chciałem wyjechać aby odgrodzić
Tsię choć na jeden dzień od tamtej chwili
Myślałem nadzieję on żyje
Wyjechałem do Nidzicy mam tam znajo-M'meg- o
lekarza dwa dni później zoba-- T
czyłem w gazecie warszawskiej nekrolog
Wtedy zrozumiałem że go jednak zabiłem
s-Wiedżi-ałem
żeprędzej czy później zos-tanę
aresztowany ale chciałem to odwlec
Teraz mi już właściwie wszystko jedno
Umilkł Patrzał gdzieś na bok twarz je-go
była trupio blada Protókulant kończył
spiesznie ostatnie zdanie po czym złamał
ołówek zaklął cicho i sięgnął po inny
— A kiedy pan zabrał z biurka doku-menty?
— --pytał Daniłbwicz kreśląc coś
na kawałku 'papieru
'— Miałem" je' przy sobie — odparł Wol-ski
Wygłosie jego było lekkie zdziwienie
—:Ja niepytam ov' dowód osobisty czy
książeczkę wojskową ale o dokumenty
SCOSCS COOOriWTOOSOOty30GCCflOSCCOftraeGO XCJCOOOaOGOOCKKrttaXiiJG13ZKlGSCCtt-CGi- K
Geoffroy a
władze 10 Grupy PTWP
Nowy zarząd 10 Grupy lek — L Klukowska
Kan czynie M Karasek Na-Pomo- cv
Montrealu został rolska komisji rewizjj-wjbran- y
na walnym zgroma-- ' weszli:
dzeniu "w dniu 19 grudnia T Tymiński członkowie —
ub r w następującym Zmyślona A
dzie: prezes — St Rusak jDobaj
wiceprezesi F Kus S Stę-po- r
sekr prot J Sykuc-k- i
sekr fin — C
skarbnik — W Niedź-wiedź
gospodarz — Ka-na- ś
przewodnicząca Koła Po- -
Festiwal wokalsio taneczny
"Kwiaty Polskie"
Pięć młodzieżowych
w
w wielkim
w Kwia-fcderalny- m
ty
stycznia br w sali
przy
więcej Lafontai-ceważy- ć
godzinie 230
nie jest w w polskiej
nic więcej tym
swchoyimbai stepujace
egzekutywny-m-i
11
pod
chciałem
miałem że
W
ki Aiate uazowsze focinaie
Syrenka i Tacza z solowym
udziałem śpiewaczki Krysi
TEKTILE EXPQRT
Sky krepolina zamsz i inne
atrakcyjne materiały
Ceny eksportowe — Dosko-nała
jakość — Wielki wybór
Wysyłamy paczki do Polski
gwarantowany przelicznik
400 zł za 1 dolara
TEXTILE EXPORT
112 St Paul St West
Room 405 4 piętro
Montreal Que Tel 844-692- 0
71S-J- 9
10
urzędowe należące do Centralnego Zarzą-du
w którym pan pracował Umowy roz-liczenia
projekty fabryki
— Nie zabierałem ze sobą nic urzędo-wego
Po co? Nie trzymam nigdy tych
rzeczy w domu tylko w biurku w Zarzą-dzie
— I w poniedziałek wychodząc z Za-rządu
zostawił pan w swoim biurku te
wszystkie dokumenty o których mówi-łem?
— Naturalnie "Biurko zamknąłem jak
zwykle na klucz który — pomacał się
mimowolnym ruchem po kieszeni i opuś-cił
rękę — Wszystkie rzeczy odebrano mi
podczas aresztowania Tam powinien być
i klucz od biurka
Daniłowicz rzucił przelotne spojrzenie
na Szczęsnego który przytwierdził ruchem
powiek
— Więc mówi pan — podjął przesłu-chanie
prokurator — że wyjeżdżał bez
tych dokumentów W jaki sposób wytłu-maczy
pan wobec tego fakt że komisja
otwierając pańskie biurko nie znalazła
żadnych tak ważnych dla Zarządu pa-pierów?
Nie wiem Nie rozumiem tego Na
co mi te papiery? I kiedy bym je zabie-rał?
Wtedy w nocy? Nonsens
— Dobrze Zostawmy na razie sprawę
dokumentów Co pan zrobił z
— czym?
— Mówię wyraźnie: z pistoletem z któ-rego
zastrzelił pan Okołowicza
Wolski zamrugał powiekami czło-wiek
który budzi się ze snu Przez dłuż-szą
chwilę patrzał na prokuratora nieprzy-tomnym
wzrokiem Szczęsny podszedł bli-żej
wpatrując się natarczywie w inżynie-ra
— Przecież ja go nie zastrzeliłem! —
powiedział wreszcie Wolski ochrypłym
głosem — Uderzyłem przyciskiem
Zapadła cisza żelecki zmarszczył brwi
Proszę opowiedzieć jak to się' od-było
Po kolei dokładnie
— Rozmawialiśmy Wybuchła kłótnia
W pewnej chwili poczułem jak wzbiera
we mnie po prostu wściekłość Prawdę
mówiąc nie było o co stare sprawy
jeszcze sprzed wojny Ale czasami to we
wo nadużywając swoich
uprawnień ograniczonych
przepisami pragmatycznymi
a co najważniejsze powodu-jąc
poważny kryzys w dzie-dzinie
sprawiedliwości Wy- -
miaru który la niedzielę 10 bm w mie-- i
tak jest wstrząsany bez li- - porcie lotni- -
tesci przez swiai przesivptv czm uorwal pod Montrea
i ten oficjalnie znany i uzna-ny
i ten półświatek który
od czasu do czasu przypra-wia
wszystkie rządy o poważ
ne bóle głowy jak np afera
Lucien Rivarda i jego rzą-dowych
satelitów
Tow Wzajemnej — G
w
nej
skła- - S Janiak J
—
—
F
w dnia
już Hall
w
—
pistoletem?
jak
—
Delegat do Kongresu — F
Fudalewski do Instytutu
— F Fuda-lewski
S Janiak do Fede-racji
Dobroczynnej — C
Niewiński T Tymiński -
Z
Sieprawskiej
mi festiwalu
Organizatora-s- a
Podhale i
Biedronki pod kierownict-wem
p S Marchewki i p
Marysi Żejmówny
Należy spodziewać się źe
publiczność polonijna zapeł-ni
salę teatru Plateau Hall
w tym dniu aby okazać mło-dzieży
swoje zainteresowanie
ich sztuką i wyrazić im uzna-nie
za ogromną pracę włożo-ną
w kultywowanie polskich
tańców narodowych
WYPRZEDAJEMY KSIĄzKl
Powieściowe- - Kraszewskiego Prusa
Żeromskiego Gąsiorów skiego Mor-cinka
Pevmonta Słowniki Je7ka an- gielskiego francitsMogo hfrzpcrskie-g- o niemieckiego oraz samouczU uch
jc7kow a takzo kilkanaście rodzal
słowników polskich Eiw klopcdie w jęzjku polskim- - Povs?cchna Popular
na Przjroda i Technika Zdrowia i
inne wartościowe i ciekawe ksiaAl
— likwidując dział księgarski 0W V
spis ksuizek (z renami) zjw er iar
ponad 350 Utulóu w'-i- m O FMO
Placie ieszce dziś NEW CITIZENS
AID SERVICE REG'D PO 3ox €44
— Si "B" Montreal 110 Canada
1045-- 3
Precyzyjny rachunek
Najświeższy wyczyn rabun
kowy wydarzył sie w ubieg- -
sprawiedliwości
C'znaiodow"m
Nowe
przewodniczący
Dobroczynności
lem Jest to według opinii
pohojnych ekspertów piąty
z kolei precyzyjny napad ra-bunkowy
dokonany na tere-ri- e
portu lotniczego w ciągu
ostatnich 10 miesięcy A su-my
zrabowane w gotówce
czy papierach wartościowych
iiegaja kwoty przeszło pół-tora
miliona dolarów Ostat-n- o
dokonany napad przy-niósł
napastnikom S20000U
Koia policyjne są przeko-nane
że napadami tymi kie-ruje
jeden i ten sam osob-nik
którego oznaczono kryp-tonimem
"Mr Big" Przypi-suje
mu się bardzo duże
zdolności w organizowaniu
bezbłędnych jak dotąd ak-cji
rabunkowych które sa
piecjzyjne w stu procentach
Żadna i akcji dotychczaso-wvr- h
nie została odkryta
Ż2dna z akcji która ma kie-rować
ów "Mr Big" nie roz-lrl- a
ani kropli ludzkiej krwi
Odwrotnie przymusowo u-merucho- mieni
pracownicy
względnie strażnicy nie
skarżyli sie ani na terror
ani brutalność Raczej mit le-gendarnego
gentlemana ota-cza
"Mr Big" i jego pod-komendnych
Silną pozycja tej przypusz-czalnej
grupy jest doskonała
informacja która pozwala
im na bezbłędne uplanowa-ra- e
akcji Co prawda policja
wstrzymuje się od posądzeń
i wysuwania podejrzeń prze-ciwko
pracownikom lotniska
o dostarczanie informacji
natomiast ma wybitnie za
złe różnym funkcjonarius-zom
urzędnikom i robotni-kom
że mają za długie ję-zyki
dzieląc się między so-h- a
wiadomościami o nadej-ściu
względnie wysyłce z
portu lotniczego grubszych
sum pieniężnych większych
przesyłek biżuterii złota
dzieł sztuki czy innych war-tości
idących niekiedy w set-ki
tysięcy Ot zwyczajna
ludzka potrzeba podania da-lej
sensacyjnej pogłoski
"Mr Big" podobno na tym
korzysta choć nie jest to
mnie nagle narasta nie wiem lekarz
mówił że
— Jak się nazywa ten lekarz? — przer-wał
znowu Biały Kapitan
— Badek Psychiatra
— Kto go panu polecił?
— Dyrektor Lewiecki mój szef Mój były szef — poprawił sie bez uśmiechu
— Zwierzyłem mu się kiedyś z ataków
nerwowych więc zaprowadził mnie właś-nie
do doktora Badka Lekarz mówił że
to jest uleczalne ale wymaga długotrwa-łej
kuracji Dostałem jakieś zastrzyki tro-chę
mi przeszło Potem znowu
— Więc gdy poczuł pan wtedy ten
gniew to co pan zrobił dalej? — spytał
prokurator
— Chwyciłem pierwszy z brzegu przed-miot
Był to marmurowy ciężki przycisk
Uderzyłem Okołowicza w głowę
— Staliście wtedy obaj czy tylko on
stał?
— Staliśmy on przy biurku Uderzy-łem
Upadł na fotel a potem głowa mu
opadła na biurko Nie ruszał się Wtedy
wybiegłem z willi na ulice
— Jak pan był ubrany?
— Byłem w płaszczu w którym mnie
tu przywieźli Szare ubranie Nie miałem
kapelusza
— Siedział pan w płaszczu w pokoju? —
mimo woli zdziwił się major
— Przyszedłem tylko na chwilę i wła-ściwie
od pierwszych zdań zaczęliśmy się
spierać
— Czy lampa nad zewnętrznymi schod-kami
do willi była zapalona? — spytał
Szczęsny — Niech pan się postara przy-pomnieć
to sobie Czy wybiegał pan w
ciemność czy w oświetloną przestrzeń?
— Było ciemno
— Dlatego pan się przewrócił prawda?
— Nie przewróciłem się
Kapitan podszedł bliżej i lekkim ru-chem
odgarnął Wolskiemu włosy z czoła
Ten żachnął się i odsunął
— Nie przewrócił się pan na schod-kach?
Ani na płycie chodnika?
— Nie Zresztą nie pamiętam
— I był pan w szarym ubraniu? A mo-że
w brązowym?
— Nie mam w ogóle brązo — Wolski
urwał
— Wisi w pańskiej szafie — powiedział
kapitan tonem wyrzutu — Niech pan mó-wi
tylko prawdę Wiemy o tej całej spra-wie
więcej niż się panu zdaje
— Więc pan twierdzi — zaczął proku-rator
z namysłem — ze po uderzeniu Oko-łowicza
wybiegł pan z willi Chyba było
nieco inaczej Rzeczywiście pan go ude-rzył
ale tylko ogłuszył Nie chcąc zabijać
przyciskiem — narzędzie mordu jak dla
żadnym pewnikiem raczej lotniczy w Doryal "chroni"
należy być skłonnym do aż 62 nieuzbrojonych straż-przyjęci- a
tezy iż posiada on ] ników tzw "Commissionai- -
własna doskonałą siec infor-ies- " — przeważnie starszych
macyjną
Przy sposobności takich
wydarzeń których nikt nie prawdziwej siły policyjnej
się brać tragicznie I RCMP w sile 19 ludzi stano-wjlaż- ą
na światło dzienne w iccych załogę fedeialnpj
różne niedociągnięcia i bra-- ! policji podzielonej na trzy
ki szczególnie w służbie i zmiany Jeżeli weźmie się
organizacji bezpieczeństwa pod uwagę ze przez port
Według relacji podanej w montrealski Donalu przcui-prasi- e
codziennej montreal-jj- a się rocznie ponad 6000-sk- i
międzynarodowy port 000 pasażerów to po przera- -
LZ9S
Jesteśmy wszyscy podporząd-kowani
rytmowi czasu a przede
wszystkim rjtmowi dni i nocy
narzuconymi pnez 24-godzin-ny
okres obrotu Ziemi wokół włas-nej
osi Aktjwność w ciągu dnia
odpoezjnek w noc — ten porzą-dek
rzeczy nie jest bynajmniej
umoun Organizm człowieka i
wszystkie organizmy zwierzęce
działają zgodnie z zegarem bio
logiczn m
Tymczasem postęp techniczny
coraz częściej stwarza sjtuacje
ktorc zakłócają ten naturalny
rjtm Ciekawe pod tym wzglę-dem
są wyniki badań opubliko
wanc przez biuletyn Akademii
Nauk w Nowjm Jorku Dotyczą
one samopoczucia pasażerów sł-molot- ów
odrzutowych którzy
podróżują na długich djstan-sac- h
Okazuje się że cierpią oni
na dolegliwości będące następ-stwem
swego rodzaju "rozmija
nia się" z naturalnym cyklem
dobowym
Bo cóż się d?iejc np z amery-kańskim
człow lekiem interesu
który leci np do Aten? Opusz-cza
on Nowy Jork o godzinie
szóstej po południu Przybjws
do Grecji o 9 rano gubiąc po
drodze noc gdy w Nowym Jor-ku
jest w tym momencie 3 nad
ranem I na tę godzinę nasta-wiony
jest jego wewnętrzny ze-gar
Tymczasem zamiast odpo-czynku
pasażer włącza się do
aktywnego życia Cały mecha-nizm
rytmu doborowego jct
rozregulowany co daje w efek-cie
złe samopoczucie psjehiczne
i fizyczne któremu często towa-rzyszą
bóle żołądkowe Właśnie jITIIaj
byłego wojskowego niezbyt szlachetne —
chwycił pan pistolet który Okołowicz
miał w otwartej szufladzie biurka i strze-lił
a potem uciekł
Wolski zerwał sie tak gwałtownie że
krzesło upadło na podłogę Prokurator
cofnął się w fotelu Chorąży Cieślak rzu
cił ołówek i sięgnął do prawego boku
Major i Szczęsny nie drgnęli
— Jak? — wyszeptał inżynier rozdygo-tanymi
warsami — Jak pan powiedział?!
— Powiedziałem że chwycił pan z biur-ka
pistolet i strzelił a potem uciekł —
powtórzył Żelecki wolno i wyraźnie
— Jezus Maria! — inżynier chwycił się
za głowę — Ludzie ja ludzie lu-dzi- e!
— zaczął powtarzać coraz głośniej aż glos
przeszedł w krzyk Nagle rzucił się w stro-nę
okna ale mocny chwyt reki Białego
Kapitana unieruchomił go Krzyk zmienił
sie w wycie Do gabinetu wpadł wystra-szony
Kreglewski i jeszcze któryś z ofi-cerów
Na środku pokoju Szczęsny całą
siła swych muskularnych ramion powstrzy- - p
mywał wijące sie w jego rekach ciało Y„f
Wolskiego Był to bardzo ciężki atak ner
wowy Po chwili wbiegł wezwany
zrobił zastrzyk i wzruszył ramion
Za godzinę będzie zdrów Połóżcie
ambulatorium — zwrócił sie do dwóch
milicjantów I wyszedł za nimi wraz z pro- - 1 kuratorem który przerwał przesłuchanie"
— Ufff! — Daniłowicz wyciągnął chust-kę
i otarł pot z czoła — Nie lubię tego
Psiakerew rzygać się chce — Sięgnął po
papierosa — No? — rzucił w stronę
Szczęsnego który stał na środku pokoju
rozcierając zaczerwienione palce — Ga-daj
coś Ale najpierw otwórz okno śmier-dzi
tu histerią — Podniósł słuchawkę —
Kapralu skombinujcie tam jakieś dwie
duże kawy Nie zwyczajnie To dla nas
nie dla gości Może być w kubkach co
za różnica Aby była mocna
— Niewątpliwie on jest chory nerwo--1
wo — powiedział Biały Kapitan otwiera-jąc
szeroko okno
— Albo symuluje Albo jedno i drugie
rozumiesz? Ponieważ wiemy o jego cho-robie
w niewygodnych momentach "dos:
taje" ataku
— Nie To nie była symulacja Myślę
że uderzając Okołowicza stracił świadcz
mość tego co robi prócz jednego: chce
zabić zemścić się za coś Mieli przecież
ze sobą jakieś stare porachunki Zoba-czył
pistolet w otwartej 'szufladzie —
broń to dla wojskowego bliska rzecz zna- -
joma Strzelił i uciekł Odzyskał świado-mość
dopiero gdzieś na postoju taksówek1
albo jeszcze później- -
wiekiem ludzi oiaz zdumie-wająco
niewielka liczba
wydaje
żołądek jak to stwiculzili leka-rze
astronaulów reaguje naj
mocniej gdy naruszony zostaje
rjtm godzinowy
Cały ten problem nabicia
szczególnej ostroki kiedy w gie
wchodzą procesy adaptacji czlo
wieka do warunków podróży ko-smicznych
Już podczas lotów po
orbitach okołoziemskich aslio-nauc- i
widza wtelkrotnie w ciągu
doby wschody i zachody Słońc?
W podróżach micdzyplpncUr
nych grozi całkowity zanik zdol-ności
adaptacji do mijającego
czasu Wiadomo że u wielu
astronaulów w stępowały tak'e
dolegliwości jak w mioty czado-wa
niezdolność do przyjmowania
pokarmów Główną przyczyna bło zapewne przebywanie w
stanie nieważkości ale nie błaha
rolę odgrywały tez oderwanie
się od zwykłego cyklicznego it-m- u
czasu Nasuwa się więc p
tanie: jak przystosują się astro
nauci do dłuższego pobjtu na
Księżycu gdzie doba I rwa 27 ra
zy dłużej niż na Ziemi? Czy or
ganizm ludzki będzie zdolny po
konać i tę przes7kodę?
Na takie pytania mają w ji- -
kiejś mierze odnów ledzieć cks
perymenty polegające na od
osobnieniu ludzi przez dłuti
chowaniu stosunku procen-towego
"security force" i ty-lu
milionów ludzi — można
jedynie bezradnie załamać
lęce
Ostatecznie półtora milio-na
dolarów zagrabionych
przez "Mr Big'a" gdzieś tam
krąży miedzy dziesiątkami
interesów i premii ubezpie-czeniowych
i nikt chyba nie
traci a ktoś zawsze gdzieś
zarabia w mśl zasady ze
nic nie ginie w naturze
A wszystko to dzięki pre-cvzjn- ej
i bezbłędnej działal-ności
"gentlemenskiej" Mr
Eig'a la)
poważnym zagadnieniem
okres w całkowitej izolacji w ro-mic7czonia- ch
gdzie S7tuc7ne
oświetlenie eliminuje cykl dni i
nocy Wyłąc7eni z tclo cyklu po-zbiwie- ni
czasomierza 7dani są
tlko na wewnętrzny biologicz-ny
rjtm swych organizmów Wy-niki
ekoermentów nic dają jesz-cze
pełnej wicdzv o możliwo-ściach
adnncyjnyeh człowieka w
tej dziedzinie
Wiadomo już że pozostawanie
długo poza normalnym cyklem
czadowym powoduje zaburzenia
psychiczne i fizyczne wprawdzie
mijające z chwila powrotu do
warunków normalnych Bły to
iednak okresy prób co najwyżej
kilkumiesięczne
Szczególnie interesujące jest
zjawisko które wstem:jc po
pewnym czasie pobytu w takiej
"po7aczasowei" izolacji Otóż z
reguły wydhf'a sie jednostka
ck!u odpowiadająca w zwy-kłych
warunkach 2t Rodzinnej
dobie Do 48 sodin Niejako sa-moistnie
kształtuje się podział
na 24 godzinny okres odpoczyn-ku
Jcrt to pewna wskazówka
dla regulowania w przyszłości
rjlmu żciowego astronaulów
podczas długotrwałych podróży
kosmicznych
mm sS2iji'2jftr&jrw'ff£nlJiCS'J'IJiBS'frPiWSrf8WaWaBKByJ!
Śp Kamila Helena (Myszka) Pagowska ra
idtugoiernia gt?D0K0 oaaana sprawie pomocy Diunim ipo- -
jłeczniczka i działaczka Po!s'co-Kanaclyjski- ej Federacji Do- -
jbroczynności zmarła nagle dnia 8 stycznia 1972 roku
w Montrealu
wvwołuiac swwm niespodziewanym zgonem powszechny
I żal wśród Polonii Montrealskie! która łączy sie w głębo
kim smutku z Jej Slęiem i Rodziną w Kraju
Czcśc Jej pamięci!
Polsko-Kanadyjs- ka Federacja Dobroczynna
vwfrv-mrz- i tS57%łi3 '?r! '' & " a?i :♦" wmNmgMmmmtemmESBBBA m
wmwrwMmMmmmmmimmł4Mmimwm&mmmmmmsMnamm lekarz wMmmmmmwsftMmwmwBmmm
amf: - mMimMśmwjMmwMfMmmmm
go w WwmMimimMmMmmłśmfmmśfmmimmmmsiźmwwmmm WWjP''Ał'?fflMr?AZM7MyrA'A?%&&tfv?P+
NARCIARSTWO W LAURENTYDACH NA PÓŁNOC ODj
MIASTA QUEBEC — Department of Tourism Fish andj
Gamę otworzył szlaki zjezdowe w podlegających mu par- kach dla sportu narciarskiego który w tym roku przyciąg-nął
więcej turystów niż zazwyczaj '
Bez Twojej
finansowej pomocy- -' nie powstanie
[ żaden trwały pomnik Polonii
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, January 18, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-01-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000872 |
Description
| Title | 000039 |
| OCR text | B I! u Bi li I Fi i ss m W ii i i I I- - P J "ZWIĄZKOWIEC" STYCZEŃ (January) wtorek — 1972 STR 7 oobddódb8óbbboboobcbbboów Wi ' © iouyelies deMenla:eal @ Montreal Mcws RPnAlfril ADMINISTRACJI- - 9ftft_10?l W MAZURKIEWICZ przedstawiciel : 4926 Dunn Ave Cołe St Paul Montreal 205 PQ Tel 766-648- 9 Przyjmuje prenumeraty i cgłoszenio Skandaliczna Skazany na dożywotnie więzienie za morderstwo swej pierwszej żony były no-tariusz Yves Geoffroy z 'JMontrealu otrzymał tuż przed świętami B Narodz-enia trzydniowy urlop z wię--fcZien- ia celem zawarcia mał-tżeńst- wa ze swoją przyjació-łką Urlopu udzielił mu dy-rektor więzienia St Vincent de Paul pod Montrealem Urlopowany dusiciel niestety -- J nie powrócił do więzienia ioku zmartwieniu swoich nad-zorców natomiast wiedząc chyba że jest już poszuk-iwany przesłał list do dyrek--itor- a więzienia Gerry Bren-"-nan- a w którym "usprawie-dliwia się" z wybrania wolno ści na własną ręKę ocipo--K'W'iedzialno- ści potrzebą spę dzenia resztek swej "młodo- - 1 'sei l1 ' 18 i Tg i z ukochaną kobietą 0pczywiscie w warunkach sprzjjających nieco odmien-- 'tlvrh nrl barnoern unoiinni'! vh swoim osieroconym poz-bawionym matki trojgu dzie ciom praenat zapewnie ro dl zinne wychowanie i własny i uom - Gromadzące się wiedomości a o okolicznościach towarzy-szących "miodowym" dniom K 'tygodniom a może i miesia-ico- m nowych państwa Geof-- 0 frey'ów zdają się wskazywać ~"ze ta weselna eskapada była prawdopodobnie dość trosk-liwie i z głową planowana i tak samo wykonana Sprze-dał przed tym swój pokaźny „dcm za równie pokaźną su-0m- ę $40000 Dziwnym zbie-gam okoliczności jego prz-yjacielem i także świadkiem „ślubu okazał się jeden z bo-haterów wielkiej afery Ri-Jvar- da związanej z handlem "narkotykami świadczący się "-letn-im wyrokiem więzienia jza nielegalną interwencję i "'obstrukcję wymiaru sprawi-edliwości przez usiłowanie "dokonania przekupstwa Ray-- ' V RI1JPA ! £617 Park Avenu Tl-- TłaJnhtw ADAM TTIRYK Anna Kłodzińska sprawa mond Denis były sekretarz 'wa sobie swobodnie ze swą ministerialny liberalnego "flamą" pod bezchmurnym Rządu Federalnego stanów-- i słonecznym niebem na rą-czo narobił dużo kłopotu cliunek swoich dobroczyń-ó- w czesnemu premierowi L ców którzy dali się nabrać Pearsonowi swoimi niesto-'p- a humanitaryzm na współ-sowny- mi interwencjami na czucie dla "bezdomnych dzie-rzec- z "dobrych liberałów" w ci (które w rzeczywistości rodzaju Lucien Rivarda Te- - żyją w bardzo dobrych o ile raz przypadkowo wypłynął nie luksusowych warunkach na łamy prasy jako "best u braci — lekarz i optyk — man' w akcie ślubnym prze-iora- z siostry) — łamiąc pra- - stępcy skazanego za pospoli-tą zbrodnię który na domiar obdarzony nie wiadomo dla-czego zaufaniem swoich strażników (wysokiej klasy) uciekł gdzie "pieprz rośnie" Wszystko to są okoliczno-ści które przyczyniły sporo zmartwienia "więziennikom" i spowodowały takie zamie szanie że nikt początkowo nie próbował wetknąć palca w tę aferę A afera jest cuch-nąca i śmierdząca na wszyst-kie boki Dopiero młody i zdolny dziennikarz zabrał się na serio do sprawy i po serii rozmów z przedstawicielami władz więziennych krew-nych poszukiwanego Yvcs Geoffroy'a wyłożył całą afe-rę jasno i wnikliwie na ła-mach montrealskiej "The zastęp-Po- l Do Niewiń-sk- i Gazette" Artykuł podziałał zespo- - jak kij wsadzony mrowi- - łów wokalnych i tanecznych sko Natychmiast zareagowa- - wystąpi progra- - ła opozycja parlamencie mie artystycznym pt ruszyły do akcji ' Polskie" niedzielę federalne czynniki sprawie- - j 30 Pla-dliwoś- ci Nie było co teau ulicy Calixta ukrywać zbywać lek-ayale- e Parku lub tuszować jne Początek o Wrzask się uczynił niemały po południu ale opozycja sta- - fe3thvalu pieś me poza zro-- 1 n Uwa wezma udzia} na hic Czynniki rządowe zespolv: Biedroń- - szybko zagospodarują możliwościami aby sytuację uchwycić Tymczasem Yves Geoffroy — "a well educated and a vcry pleasant chap" — a więc dobrze wykształcony i bardzo przyjemny chłopiec z doskonałymi manierami fru- - TADEUSZ KONBRAT ba llm ADWOKAT dawn Wirszawa Koptrnlka Tel Biura: 842-550- 4 Miesik 684-453- 2 60 St James St Weit pokól 600 — Montrefl ixxixxzxxx:sxxxxx?gxK:iE:g:xmmE — Dlaczego pango zabił? i — Myślę — rzekł Wolski bardzo spo-kojnie — że zrobiłem to wpływem ataku nerwowego którym ulegam od cza-iis- u wojny Nie przyszedłem do Okołowicza aiaby go zabić Miałem do niego pewną &sprawę osobistą W pewnej chwili za-leżeliśmy się sprzeczać Uniosłem się i — urwał odetchnął mocniej i powtórzył: — jJie go zabić — No dobrze — powiedział prokurator i pewnym zniecierpliwieniem — A kiedy pan już ochłonął i zobaczył co się stało „'dlaczego nie próbował pan go ratować? Może Okolowicz żył jeszcze? }j_ — Nie wiem Ja wybiegłem od razu z willi do — Chwileczkę! — przerwał mu nagle - Szczęsny — Czy wybiegając zostawił pan za sobą otwartą furtkę czy zamkniętą? „ Wolski zawahał się przymknął oczy jak by usiłował sobie przypomnieć tam-ten wieczór — Nie jestem pewien ale myślę że otwartą W stanie w jakim się wówczas i znajodwalem nie myślałem na pewno o -- i 'zamykaniu drzwi czy furtek Pobiegłem do 0postoju taksówek ' ale nie pojechałem :{nie wiem dlaczego Wróciłem pieszo do udomu Zapakowałem rzeczy do walizki Wczesnym rankiem wyszedłem na dw-orzec Chciałem wyjechać aby odgrodzić Tsię choć na jeden dzień od tamtej chwili Myślałem nadzieję on żyje Wyjechałem do Nidzicy mam tam znajo-M'meg- o lekarza dwa dni później zoba-- T czyłem w gazecie warszawskiej nekrolog Wtedy zrozumiałem że go jednak zabiłem s-Wiedżi-ałem żeprędzej czy później zos-tanę aresztowany ale chciałem to odwlec Teraz mi już właściwie wszystko jedno Umilkł Patrzał gdzieś na bok twarz je-go była trupio blada Protókulant kończył spiesznie ostatnie zdanie po czym złamał ołówek zaklął cicho i sięgnął po inny — A kiedy pan zabrał z biurka doku-menty? — --pytał Daniłbwicz kreśląc coś na kawałku 'papieru '— Miałem" je' przy sobie — odparł Wol-ski Wygłosie jego było lekkie zdziwienie —:Ja niepytam ov' dowód osobisty czy książeczkę wojskową ale o dokumenty SCOSCS COOOriWTOOSOOty30GCCflOSCCOftraeGO XCJCOOOaOGOOCKKrttaXiiJG13ZKlGSCCtt-CGi- K Geoffroy a władze 10 Grupy PTWP Nowy zarząd 10 Grupy lek — L Klukowska Kan czynie M Karasek Na-Pomo- cv Montrealu został rolska komisji rewizjj-wjbran- y na walnym zgroma-- ' weszli: dzeniu "w dniu 19 grudnia T Tymiński członkowie — ub r w następującym Zmyślona A dzie: prezes — St Rusak jDobaj wiceprezesi F Kus S Stę-po- r sekr prot J Sykuc-k- i sekr fin — C skarbnik — W Niedź-wiedź gospodarz — Ka-na- ś przewodnicząca Koła Po- - Festiwal wokalsio taneczny "Kwiaty Polskie" Pięć młodzieżowych w w wielkim w Kwia-fcderalny- m ty stycznia br w sali przy więcej Lafontai-ceważy- ć godzinie 230 nie jest w w polskiej nic więcej tym swchoyimbai stepujace egzekutywny-m-i 11 pod chciałem miałem że W ki Aiate uazowsze focinaie Syrenka i Tacza z solowym udziałem śpiewaczki Krysi TEKTILE EXPQRT Sky krepolina zamsz i inne atrakcyjne materiały Ceny eksportowe — Dosko-nała jakość — Wielki wybór Wysyłamy paczki do Polski gwarantowany przelicznik 400 zł za 1 dolara TEXTILE EXPORT 112 St Paul St West Room 405 4 piętro Montreal Que Tel 844-692- 0 71S-J- 9 10 urzędowe należące do Centralnego Zarzą-du w którym pan pracował Umowy roz-liczenia projekty fabryki — Nie zabierałem ze sobą nic urzędo-wego Po co? Nie trzymam nigdy tych rzeczy w domu tylko w biurku w Zarzą-dzie — I w poniedziałek wychodząc z Za-rządu zostawił pan w swoim biurku te wszystkie dokumenty o których mówi-łem? — Naturalnie "Biurko zamknąłem jak zwykle na klucz który — pomacał się mimowolnym ruchem po kieszeni i opuś-cił rękę — Wszystkie rzeczy odebrano mi podczas aresztowania Tam powinien być i klucz od biurka Daniłowicz rzucił przelotne spojrzenie na Szczęsnego który przytwierdził ruchem powiek — Więc mówi pan — podjął przesłu-chanie prokurator — że wyjeżdżał bez tych dokumentów W jaki sposób wytłu-maczy pan wobec tego fakt że komisja otwierając pańskie biurko nie znalazła żadnych tak ważnych dla Zarządu pa-pierów? Nie wiem Nie rozumiem tego Na co mi te papiery? I kiedy bym je zabie-rał? Wtedy w nocy? Nonsens — Dobrze Zostawmy na razie sprawę dokumentów Co pan zrobił z — czym? — Mówię wyraźnie: z pistoletem z któ-rego zastrzelił pan Okołowicza Wolski zamrugał powiekami czło-wiek który budzi się ze snu Przez dłuż-szą chwilę patrzał na prokuratora nieprzy-tomnym wzrokiem Szczęsny podszedł bli-żej wpatrując się natarczywie w inżynie-ra — Przecież ja go nie zastrzeliłem! — powiedział wreszcie Wolski ochrypłym głosem — Uderzyłem przyciskiem Zapadła cisza żelecki zmarszczył brwi Proszę opowiedzieć jak to się' od-było Po kolei dokładnie — Rozmawialiśmy Wybuchła kłótnia W pewnej chwili poczułem jak wzbiera we mnie po prostu wściekłość Prawdę mówiąc nie było o co stare sprawy jeszcze sprzed wojny Ale czasami to we wo nadużywając swoich uprawnień ograniczonych przepisami pragmatycznymi a co najważniejsze powodu-jąc poważny kryzys w dzie-dzinie sprawiedliwości Wy- - miaru który la niedzielę 10 bm w mie-- i tak jest wstrząsany bez li- - porcie lotni- - tesci przez swiai przesivptv czm uorwal pod Montrea i ten oficjalnie znany i uzna-ny i ten półświatek który od czasu do czasu przypra-wia wszystkie rządy o poważ ne bóle głowy jak np afera Lucien Rivarda i jego rzą-dowych satelitów Tow Wzajemnej — G w nej skła- - S Janiak J — — F w dnia już Hall w — pistoletem? jak — Delegat do Kongresu — F Fudalewski do Instytutu — F Fuda-lewski S Janiak do Fede-racji Dobroczynnej — C Niewiński T Tymiński - Z Sieprawskiej mi festiwalu Organizatora-s- a Podhale i Biedronki pod kierownict-wem p S Marchewki i p Marysi Żejmówny Należy spodziewać się źe publiczność polonijna zapeł-ni salę teatru Plateau Hall w tym dniu aby okazać mło-dzieży swoje zainteresowanie ich sztuką i wyrazić im uzna-nie za ogromną pracę włożo-ną w kultywowanie polskich tańców narodowych WYPRZEDAJEMY KSIĄzKl Powieściowe- - Kraszewskiego Prusa Żeromskiego Gąsiorów skiego Mor-cinka Pevmonta Słowniki Je7ka an- gielskiego francitsMogo hfrzpcrskie-g- o niemieckiego oraz samouczU uch jc7kow a takzo kilkanaście rodzal słowników polskich Eiw klopcdie w jęzjku polskim- - Povs?cchna Popular na Przjroda i Technika Zdrowia i inne wartościowe i ciekawe ksiaAl — likwidując dział księgarski 0W V spis ksuizek (z renami) zjw er iar ponad 350 Utulóu w'-i- m O FMO Placie ieszce dziś NEW CITIZENS AID SERVICE REG'D PO 3ox €44 — Si "B" Montreal 110 Canada 1045-- 3 Precyzyjny rachunek Najświeższy wyczyn rabun kowy wydarzył sie w ubieg- - sprawiedliwości C'znaiodow"m Nowe przewodniczący Dobroczynności lem Jest to według opinii pohojnych ekspertów piąty z kolei precyzyjny napad ra-bunkowy dokonany na tere-ri- e portu lotniczego w ciągu ostatnich 10 miesięcy A su-my zrabowane w gotówce czy papierach wartościowych iiegaja kwoty przeszło pół-tora miliona dolarów Ostat-n- o dokonany napad przy-niósł napastnikom S20000U Koia policyjne są przeko-nane że napadami tymi kie-ruje jeden i ten sam osob-nik którego oznaczono kryp-tonimem "Mr Big" Przypi-suje mu się bardzo duże zdolności w organizowaniu bezbłędnych jak dotąd ak-cji rabunkowych które sa piecjzyjne w stu procentach Żadna i akcji dotychczaso-wvr- h nie została odkryta Ż2dna z akcji która ma kie-rować ów "Mr Big" nie roz-lrl- a ani kropli ludzkiej krwi Odwrotnie przymusowo u-merucho- mieni pracownicy względnie strażnicy nie skarżyli sie ani na terror ani brutalność Raczej mit le-gendarnego gentlemana ota-cza "Mr Big" i jego pod-komendnych Silną pozycja tej przypusz-czalnej grupy jest doskonała informacja która pozwala im na bezbłędne uplanowa-ra- e akcji Co prawda policja wstrzymuje się od posądzeń i wysuwania podejrzeń prze-ciwko pracownikom lotniska o dostarczanie informacji natomiast ma wybitnie za złe różnym funkcjonarius-zom urzędnikom i robotni-kom że mają za długie ję-zyki dzieląc się między so-h- a wiadomościami o nadej-ściu względnie wysyłce z portu lotniczego grubszych sum pieniężnych większych przesyłek biżuterii złota dzieł sztuki czy innych war-tości idących niekiedy w set-ki tysięcy Ot zwyczajna ludzka potrzeba podania da-lej sensacyjnej pogłoski "Mr Big" podobno na tym korzysta choć nie jest to mnie nagle narasta nie wiem lekarz mówił że — Jak się nazywa ten lekarz? — przer-wał znowu Biały Kapitan — Badek Psychiatra — Kto go panu polecił? — Dyrektor Lewiecki mój szef Mój były szef — poprawił sie bez uśmiechu — Zwierzyłem mu się kiedyś z ataków nerwowych więc zaprowadził mnie właś-nie do doktora Badka Lekarz mówił że to jest uleczalne ale wymaga długotrwa-łej kuracji Dostałem jakieś zastrzyki tro-chę mi przeszło Potem znowu — Więc gdy poczuł pan wtedy ten gniew to co pan zrobił dalej? — spytał prokurator — Chwyciłem pierwszy z brzegu przed-miot Był to marmurowy ciężki przycisk Uderzyłem Okołowicza w głowę — Staliście wtedy obaj czy tylko on stał? — Staliśmy on przy biurku Uderzy-łem Upadł na fotel a potem głowa mu opadła na biurko Nie ruszał się Wtedy wybiegłem z willi na ulice — Jak pan był ubrany? — Byłem w płaszczu w którym mnie tu przywieźli Szare ubranie Nie miałem kapelusza — Siedział pan w płaszczu w pokoju? — mimo woli zdziwił się major — Przyszedłem tylko na chwilę i wła-ściwie od pierwszych zdań zaczęliśmy się spierać — Czy lampa nad zewnętrznymi schod-kami do willi była zapalona? — spytał Szczęsny — Niech pan się postara przy-pomnieć to sobie Czy wybiegał pan w ciemność czy w oświetloną przestrzeń? — Było ciemno — Dlatego pan się przewrócił prawda? — Nie przewróciłem się Kapitan podszedł bliżej i lekkim ru-chem odgarnął Wolskiemu włosy z czoła Ten żachnął się i odsunął — Nie przewrócił się pan na schod-kach? Ani na płycie chodnika? — Nie Zresztą nie pamiętam — I był pan w szarym ubraniu? A mo-że w brązowym? — Nie mam w ogóle brązo — Wolski urwał — Wisi w pańskiej szafie — powiedział kapitan tonem wyrzutu — Niech pan mó-wi tylko prawdę Wiemy o tej całej spra-wie więcej niż się panu zdaje — Więc pan twierdzi — zaczął proku-rator z namysłem — ze po uderzeniu Oko-łowicza wybiegł pan z willi Chyba było nieco inaczej Rzeczywiście pan go ude-rzył ale tylko ogłuszył Nie chcąc zabijać przyciskiem — narzędzie mordu jak dla żadnym pewnikiem raczej lotniczy w Doryal "chroni" należy być skłonnym do aż 62 nieuzbrojonych straż-przyjęci- a tezy iż posiada on ] ników tzw "Commissionai- - własna doskonałą siec infor-ies- " — przeważnie starszych macyjną Przy sposobności takich wydarzeń których nikt nie prawdziwej siły policyjnej się brać tragicznie I RCMP w sile 19 ludzi stano-wjlaż- ą na światło dzienne w iccych załogę fedeialnpj różne niedociągnięcia i bra-- ! policji podzielonej na trzy ki szczególnie w służbie i zmiany Jeżeli weźmie się organizacji bezpieczeństwa pod uwagę ze przez port Według relacji podanej w montrealski Donalu przcui-prasi- e codziennej montreal-jj- a się rocznie ponad 6000-sk- i międzynarodowy port 000 pasażerów to po przera- - LZ9S Jesteśmy wszyscy podporząd-kowani rytmowi czasu a przede wszystkim rjtmowi dni i nocy narzuconymi pnez 24-godzin-ny okres obrotu Ziemi wokół włas-nej osi Aktjwność w ciągu dnia odpoezjnek w noc — ten porzą-dek rzeczy nie jest bynajmniej umoun Organizm człowieka i wszystkie organizmy zwierzęce działają zgodnie z zegarem bio logiczn m Tymczasem postęp techniczny coraz częściej stwarza sjtuacje ktorc zakłócają ten naturalny rjtm Ciekawe pod tym wzglę-dem są wyniki badań opubliko wanc przez biuletyn Akademii Nauk w Nowjm Jorku Dotyczą one samopoczucia pasażerów sł-molot- ów odrzutowych którzy podróżują na długich djstan-sac- h Okazuje się że cierpią oni na dolegliwości będące następ-stwem swego rodzaju "rozmija nia się" z naturalnym cyklem dobowym Bo cóż się d?iejc np z amery-kańskim człow lekiem interesu który leci np do Aten? Opusz-cza on Nowy Jork o godzinie szóstej po południu Przybjws do Grecji o 9 rano gubiąc po drodze noc gdy w Nowym Jor-ku jest w tym momencie 3 nad ranem I na tę godzinę nasta-wiony jest jego wewnętrzny ze-gar Tymczasem zamiast odpo-czynku pasażer włącza się do aktywnego życia Cały mecha-nizm rytmu doborowego jct rozregulowany co daje w efek-cie złe samopoczucie psjehiczne i fizyczne któremu często towa-rzyszą bóle żołądkowe Właśnie jITIIaj byłego wojskowego niezbyt szlachetne — chwycił pan pistolet który Okołowicz miał w otwartej szufladzie biurka i strze-lił a potem uciekł Wolski zerwał sie tak gwałtownie że krzesło upadło na podłogę Prokurator cofnął się w fotelu Chorąży Cieślak rzu cił ołówek i sięgnął do prawego boku Major i Szczęsny nie drgnęli — Jak? — wyszeptał inżynier rozdygo-tanymi warsami — Jak pan powiedział?! — Powiedziałem że chwycił pan z biur-ka pistolet i strzelił a potem uciekł — powtórzył Żelecki wolno i wyraźnie — Jezus Maria! — inżynier chwycił się za głowę — Ludzie ja ludzie lu-dzi- e! — zaczął powtarzać coraz głośniej aż glos przeszedł w krzyk Nagle rzucił się w stro-nę okna ale mocny chwyt reki Białego Kapitana unieruchomił go Krzyk zmienił sie w wycie Do gabinetu wpadł wystra-szony Kreglewski i jeszcze któryś z ofi-cerów Na środku pokoju Szczęsny całą siła swych muskularnych ramion powstrzy- - p mywał wijące sie w jego rekach ciało Y„f Wolskiego Był to bardzo ciężki atak ner wowy Po chwili wbiegł wezwany zrobił zastrzyk i wzruszył ramion Za godzinę będzie zdrów Połóżcie ambulatorium — zwrócił sie do dwóch milicjantów I wyszedł za nimi wraz z pro- - 1 kuratorem który przerwał przesłuchanie" — Ufff! — Daniłowicz wyciągnął chust-kę i otarł pot z czoła — Nie lubię tego Psiakerew rzygać się chce — Sięgnął po papierosa — No? — rzucił w stronę Szczęsnego który stał na środku pokoju rozcierając zaczerwienione palce — Ga-daj coś Ale najpierw otwórz okno śmier-dzi tu histerią — Podniósł słuchawkę — Kapralu skombinujcie tam jakieś dwie duże kawy Nie zwyczajnie To dla nas nie dla gości Może być w kubkach co za różnica Aby była mocna — Niewątpliwie on jest chory nerwo--1 wo — powiedział Biały Kapitan otwiera-jąc szeroko okno — Albo symuluje Albo jedno i drugie rozumiesz? Ponieważ wiemy o jego cho-robie w niewygodnych momentach "dos: taje" ataku — Nie To nie była symulacja Myślę że uderzając Okołowicza stracił świadcz mość tego co robi prócz jednego: chce zabić zemścić się za coś Mieli przecież ze sobą jakieś stare porachunki Zoba-czył pistolet w otwartej 'szufladzie — broń to dla wojskowego bliska rzecz zna- - joma Strzelił i uciekł Odzyskał świado-mość dopiero gdzieś na postoju taksówek1 albo jeszcze później- - wiekiem ludzi oiaz zdumie-wająco niewielka liczba wydaje żołądek jak to stwiculzili leka-rze astronaulów reaguje naj mocniej gdy naruszony zostaje rjtm godzinowy Cały ten problem nabicia szczególnej ostroki kiedy w gie wchodzą procesy adaptacji czlo wieka do warunków podróży ko-smicznych Już podczas lotów po orbitach okołoziemskich aslio-nauc- i widza wtelkrotnie w ciągu doby wschody i zachody Słońc? W podróżach micdzyplpncUr nych grozi całkowity zanik zdol-ności adaptacji do mijającego czasu Wiadomo że u wielu astronaulów w stępowały tak'e dolegliwości jak w mioty czado-wa niezdolność do przyjmowania pokarmów Główną przyczyna bło zapewne przebywanie w stanie nieważkości ale nie błaha rolę odgrywały tez oderwanie się od zwykłego cyklicznego it-m- u czasu Nasuwa się więc p tanie: jak przystosują się astro nauci do dłuższego pobjtu na Księżycu gdzie doba I rwa 27 ra zy dłużej niż na Ziemi? Czy or ganizm ludzki będzie zdolny po konać i tę przes7kodę? Na takie pytania mają w ji- - kiejś mierze odnów ledzieć cks perymenty polegające na od osobnieniu ludzi przez dłuti chowaniu stosunku procen-towego "security force" i ty-lu milionów ludzi — można jedynie bezradnie załamać lęce Ostatecznie półtora milio-na dolarów zagrabionych przez "Mr Big'a" gdzieś tam krąży miedzy dziesiątkami interesów i premii ubezpie-czeniowych i nikt chyba nie traci a ktoś zawsze gdzieś zarabia w mśl zasady ze nic nie ginie w naturze A wszystko to dzięki pre-cvzjn- ej i bezbłędnej działal-ności "gentlemenskiej" Mr Eig'a la) poważnym zagadnieniem okres w całkowitej izolacji w ro-mic7czonia- ch gdzie S7tuc7ne oświetlenie eliminuje cykl dni i nocy Wyłąc7eni z tclo cyklu po-zbiwie- ni czasomierza 7dani są tlko na wewnętrzny biologicz-ny rjtm swych organizmów Wy-niki ekoermentów nic dają jesz-cze pełnej wicdzv o możliwo-ściach adnncyjnyeh człowieka w tej dziedzinie Wiadomo już że pozostawanie długo poza normalnym cyklem czadowym powoduje zaburzenia psychiczne i fizyczne wprawdzie mijające z chwila powrotu do warunków normalnych Bły to iednak okresy prób co najwyżej kilkumiesięczne Szczególnie interesujące jest zjawisko które wstem:jc po pewnym czasie pobytu w takiej "po7aczasowei" izolacji Otóż z reguły wydhf'a sie jednostka ck!u odpowiadająca w zwy-kłych warunkach 2t Rodzinnej dobie Do 48 sodin Niejako sa-moistnie kształtuje się podział na 24 godzinny okres odpoczyn-ku Jcrt to pewna wskazówka dla regulowania w przyszłości rjlmu żciowego astronaulów podczas długotrwałych podróży kosmicznych mm sS2iji'2jftr&jrw'ff£nlJiCS'J'IJiBS'frPiWSrf8WaWaBKByJ! Śp Kamila Helena (Myszka) Pagowska ra idtugoiernia gt?D0K0 oaaana sprawie pomocy Diunim ipo- - jłeczniczka i działaczka Po!s'co-Kanaclyjski- ej Federacji Do- - jbroczynności zmarła nagle dnia 8 stycznia 1972 roku w Montrealu wvwołuiac swwm niespodziewanym zgonem powszechny I żal wśród Polonii Montrealskie! która łączy sie w głębo kim smutku z Jej Slęiem i Rodziną w Kraju Czcśc Jej pamięci! Polsko-Kanadyjs- ka Federacja Dobroczynna vwfrv-mrz- i tS57%łi3 '?r! '' & " a?i :♦" wmNmgMmmmtemmESBBBA m wmwrwMmMmmmmmimmł4Mmimwm&mmmmmmsMnamm lekarz wMmmmmmwsftMmwmwBmmm amf: - mMimMśmwjMmwMfMmmmm go w WwmMimimMmMmmłśmfmmśfmmimmmmsiźmwwmmm WWjP''Ał'?fflMr?AZM7MyrA'A?%&&tfv?P+ NARCIARSTWO W LAURENTYDACH NA PÓŁNOC ODj MIASTA QUEBEC — Department of Tourism Fish andj Gamę otworzył szlaki zjezdowe w podlegających mu par- kach dla sportu narciarskiego który w tym roku przyciąg-nął więcej turystów niż zazwyczaj ' Bez Twojej finansowej pomocy- -' nie powstanie [ żaden trwały pomnik Polonii |
Tags
Comments
Post a Comment for 000039
