000016b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Bj
TfRRD BUDREWICZ [ w
el
la polanka wgłębi dżungli kal_ na gitarze Stach Hempel
orium Likouala w Kongo- -
smlle UKOto 43 kto na pi-- v
zachód od wielkiej rzeki
oi bezpośrednie sąsieaz-Tanic- y
z Republiką Srodko- -
T— i„ńc-l-- i Ohn7i-mrilr- n 11- -
Silników safari: 7 Europejczy--
3 MUrzyilUW l o rigmcjun
ez cały następny dzień po
vriu Dołowano filmowano
rafowano Czyniono to bądź
flisie w promieniu paru kilo-Mó- w'
bądź na pobliskiej sa--
mlami spływała wilgoć na o-Kln- ko:
zapewne gdzieś tam
Md drzewami padały desz- -
im wczesnego rana od chwili
¥Ąv można było rozróżnić za
3" przedmiotów biwak stał się
Wfln liaiUlUW J1UUI1U C3rwavii
?3ilóv Z czasem każda poru-faie- a
się po polanie istota o-ta- W
bvla chmurą pszczół
fuch muszek i moskitów Oka-Łdfsi- c
że dżungla to także —
b'akilKU CiiocDy imiiuiauii pu-[o- li
w jakimkolwiek jej punk- -
fi
H51lJJ"J uww -
ajacych
łościa operacji opiekowali
Aniołowie puszczy — Pigme- -
ycn ośmiu juuucqi:yi:ii yw
SpOKOju l rezerwy cuuuw- -
tropikalnym lasem zżytych
ełków zajmowało się reży--
kazdei akcji z Karabinem
kamerą
RATUNKU ATAKUJĄ!
1 ?1 3 całym dniu cierpień fizycz- -
tai za które należałoby się
iSa&m uczestnikom ekspedycji
ik Zawieszono na drzewach
iv naftowe przemieniając
nkę w Kongo na bielański
inark Nagle o jakiejś po- - h wyniosła się musza i pszcze-fjjjhółot- a
Umilkły szumy i
5Ki rocmoania-r- o
siedliśnw na metalowych
ach oddychając z ulga W
tnych nastrojach zjedliśmy
mbę czyli gotowaną po mu--
vvJ3K
sku kurę Józek wypichcił
od kierunkiem Iwony — w
ayszczone] wygniecionej z
chów kokosowych oliwie z
i maniolcu z pieprzem pili- -
zakąsiliśmy gotowanymi
nami i sałatka z młodych
ów krzaka ananasu Zalaty- -
u
harcersku zapaszkiem
zei panowie z leopoldwildz-ON- Z palili papierosy lub
ę Amerykanin Tony brzdą- -
0=M)
albo"frzadziei
i
— Ą "
jj-_r-r'r~-
a'''~ a"jr — --wn" -
po
_—--
J
--7)
c
czyścił --Ja
filmy Wszyscy
się
metrów koło
chichotali Murzyni W
pewnej od nich
wysokich
siedzieli lub Pig- meje
zaczął się
bohaterów
wyprawy szeptali
kręcili się dziwnie w
potem okrzyki
jak
przy
Nagle wrzasnął:
— Atakują!
— Dzicy? Słonie?
— Mrówki!
dle latarką po
się
12
Raz — Borkowa
Haa" bardzo-zacn- a Ale tam-je- j
'roku
pokiwał' głową 'zrozumie
kąta
'Vykłe
1964
broń
ciszą
kilka
leżeli
jakiś ruch
kółko Za-raz
Stach
Kto?
świecił ziemi
wszystkich
wania najgorsze
pani
ogarnęło mnie
umiałem się
mrówek W
znałem stworzenia —
mniejsze lub — Eu-ropy
i dlatego
nćmiałlinfiłl
interesów! Bywała ze dwa razy
Chmura ze
li Jego
borzu w opinie
Anna-baczni- e
taninę do
ki swoje drobiazgi W chwi-xlna- k
gdy mieli zamiar --już opuścić
P przed przy--
sił do
wydało mi się
Chmura
osobiste
egł się syk opon- - Długa czarna li--
yna srebrem
części
ół siebie tłumek Wysia--
i niej bardzo
pewnym krokiem podeszła do
szącej sie podnieconej
lem by przetłumaczyła
wczoraj wczesnym
podniecenie
Surkąta
NIEUDANY
SWIGONIA
(Jonuory)
porządkowałem
rozkoszowaliśmy
spokojem
nas
odległości
"ruszto-waniach"
Najpierw
wśród najmniejszych
ożywieniem
usłyszeliśmy
Murzynów ujrzeliśmy pod- skakują ogniu
wzywa
pobłażaniem
-- gdzie
pa- -
co
ze
—
panią
i
st_ ]—
N{- -
'"$"
15
O
na
Stach stał na metalowym pu
do przygotO'
na
to
Przyznaję że
rozbawienie
przestraszyć ataku
końcu te
mobilizowanie
tu
obserwacje poczynione' na
-- pełni' potwierdzały
sprzedawcy zbierającego
wejściem krawężniku
Pardon
niezbyt
JjS~iiiłwiJiSBM
ogniska
większe
mrówczej ofen-sywy
kiepskim
chromo-yc-h
zgromadziła natychmiast
ciekawskich
szczupła elegancka
przejmie
odparcia
żartem
Czarny Leopold który spał
okutany muślinem
ryczał teraz swoim basowym
głosem i wykonywał taniec świę-tego
Wita Rzucał się w kon-wulsjach
biegał skakał nie u-mi- ał
się wyplatać spod płachty
białej która usidlała go
bardziej To stanowiło
jakiś sygnał ostrzegawczy Naj-bardziej
znamienna była wszak-że
reakcja pigmejskich Babin-gó- w
— jeżeli już oni poruszają
się gorączkowo to znaczy że
sytuacji nie lekceważyć
Przez dłuższy czas wróg był
zupełnie niewidzialny przynaj-mniej
dla mnie Można sie by
obserwowali
Widok i Chmury nie speszył
ło jednak domyślać że zbliżał
na
"jiićjuuuej zaprzeczały uransuieiiu
paluszku zaś wystawiła w kie--
ku Surkąta jak by zamierzała ugo- -
go ostrzem niemal
iołkowo paznokietka prosto w pierś
rankiem
madame
się bardziej ku naszemu
pokojowi stołowemu ja- kimś momencie Stach pokazał
mi latarki
armię — posuwała sie
zwarta kolumną miarowo zaj
mowała i okupowała każdy
potkany
Mrówki się błyska
wicznie na ludzkie nogi wdra
Pani '
' ' ' - ' "
a& francuszczyzna Anna u--
iła sens -- a Chmura poprosił Annę
SWA
mu
od
Upomina się o zamówiona
mszyli: Borek "miar jej"
iście
Nie
brzmiało
-- nie mógł xt~
cnodzu Przypomniał tylko
zamowieniainie w książce
Alojzego
swoia
w
w nacie-rającą
wspinały
dostarczyć
stłumionym
Chmura zrozumieć
--zauważył
mimochodem w trak- -
powiedzia
Anna świe
ale poprawTiąt francuszczyzną —
kilka słów
PASJANS
już moskitie-r- y
co-raz
już
coraz
przedmiot
nnę obudziło jfałszywlenucone
1 Lucia"" Dźwięki 'ter 'dobiegały i l awiadczyłyjzaś niezaprzeczalnie
-c-- tuiei i umaiły sęuzia
n już' wstał'si zajął1 się przygoto- -
Ul
STYCZEŃ środa STK
gazy
promieniu
przeglądał
pywały na głowy Od czasu
gdy ubiłem pierwszą mrówkę na
wysokości kostki minęło nie
więcej niż dwie minuty już
rozgniatałem napastników na ra-mionach
szyi Mrówki cięły zło-śliwie
wchodziły pod spodnie
do1 butów
"RnrlriMir
drzwi
wolno
który
nął wielki brylant' Zaszcze-- '
łamana
etolę
szepcie Anny
nienwmn
am&niiTininrtania'11o— T!łhrfthfitTa-- -
ifigwiązki domowe - ojciec oraz cór- -
i
rti-- i
_ _ -- ~~_ _ _ --- „- - - - _- -
f
K2?r -
"ZWIĄZKOWIEC" — k
Pigmejami Kongo
i
z
i
i
z
i
a
a
i
i
Y
JAK JA KOCHAM
MUCHY TSE-TS- E!
co działo się przez następ-ne
minuty było przedstawie-niem
z pogranicza tragedii i gro-teski
Myśliwi polujący mężnie
na grubego zwierza podskaki-wali
teraz jak mali chłopcy Od-bywał
się zbiorowy streap-teas- e
— ściągano koszule spodnie o-buw- ie"
bieliznę najłatwiej bo-wiem
zlikwidować mrówkę bez
warstwy izolacyjnej Jedyna ko-bieta
w tym towarzystwie roze-brała
się dość dokładnie ale —
zgrozo! — nie wywołało to żad-nego
wrażenia na męskim oto-czeniu
Po pół godzinie walki wyprak-tykowałem
że najlepiej przy- -
kucnąć szość Murzynów kapituluje
w chwili kiedy wkraczają na
stopy Jeżeli meldowało się ró
wnocześnie nie więcej niż jakieś
trzydzieści mrówek sytuację
można było opanować — rzadko
której udawało się przedrzeć
przez linię obronna robić dy-wersję
poza frontem
Ktoś wpadł na pomysł żeby
wskoczyć pod namiot wleźć pod
moskitiery tam przeczekać
główna ofensywę Zaświecono la-tarkami
do namiotu — przez ko
między łóżkami maszero-wały
zwartą kolumną cale czar-ne
dywizje
Obozowisko zostało pokryte
milionami mrówek! Nacierały
jednego kierunku przegrupo-wywał- y
się w kilka klinów oraz
skrzydeł W niektórych miejs-cach
oddziały ich przepływały
w przeciwne stro-ny
Nie wiem doprawdy jak skoń-czyłaby
się wielka bitwa w dżun-gli
gdyby nie nasze leśne anio-ły
W jakimś momencie zauwa-żyłem
trzy czy cztery malutkie
postacie poruszające1 się senso-wnie
bez paniki w tym piekle
Babingowie nabierali do jakichś
naczyń żar z ogniska posypy
wali nim zgrupowania mrówek
Nasze krasnoludki posługiwały
się także zasadami nowoczesnej
strategii — raziły wroga w róż
nych punktach ale głównie po
flankach Budowali cały diabel-ski
krąg ognia pozostawiając
jedno tylko wolne miejsce dla
odwrotu
Płonące żużle sypały z gó'
ry jak bomby samolotów wy-woływały
zamieszanie w czar-nych
szeregach Pigmeje dwoili
się troili z żarem biegali boso
po sałatce mrówek — byli w
swoim żywiole
Dwie bite godziny trwała ta
U
Barbara Gordon 0 I t
pobłyskująca
lakierowanego
przesłuchiwania
uctDymzamiemaz
SĘDZIEGO'
drewnianych
-
bezkolizyjnie
ka dzielili bowiem między siebie
sprawiedliwie: pan Hieronim działał na
tym polu rano Anna po południu wie
czorem Anna uświadomiła sobie z praw-dziwą
przyjemnością że niedziela
Zdrzemnęła się znów 'do przytomności
przywołał ją dopiero smakowity zapach
kawy Tak zaparzonej kawyr nie 'powsty- -
dzioby się żadna najwylrawńiejsza gos:
podyni
Na dworze siąpił drobny dokuczliwy
jesienny deszcz i wszystko dookoła na-siąkało
burą mgiełką: przeciwległe wi-doczne
z okna domy płaskie kwadraty
wypłowiałych trawników na podwórzu
nawet ludzie z rzadka przemykający
w nieprzemakalnych płaszczach albo pod
parasolami wewnętrznymi uliczkami o-sie- dla
Przyjemnie w taki słotny dzień
wiedzieć że nie trzeba koniecznie wyjsc
pu "Etola" Robiła 'wrażenie osoby domu de można zagłębić się wygodnie
Anny
tęczowo
sobie
"O
się
To
rytarz
sie
'to
w obszernym fotelu przy ciepłym kalo
ryferze zapalić dobrego papierosa na-stawić
radio by posłuchać jakiejś do-brej
muzyki I jeszcze jedno co Anna
odczuła jako swój wyłączny niejako pry-watny
przywilej tego dnia: można od-prężyć
się Dziś tego niedzielnego ran-ka-
Anna nie reprezentuje surowego
urzędu przedstawiciela prawa czujnego
bacznego obserwatora każdego drgnie-nia
twarzy człowieka który znalazł się
w splątanym gąszczu prawnego konflik-tu
Nie jest nie chce dziś być wytrwa-łym
tropicielem pogubionych śladów
odkrywcą dziwnych smutnych wysp
ibrodni i występku w ludzkim zbioro-wisku
Ale nie tylko to Anna nie chce
też -- w- ten niedzielny ranek pamiętać
że jest zakochaną kobietą a więc w
jednej osobie prokuratoremT sędzią
adwokatem a może przedes wszystkim
Fkazańcem miłości Nie musi wpatrywać
=ię z napięciem w oczy Marcina abyz
natężenia ich blasku odgadywać myśli
które ron być może pragnąłby przed nią
ukryć Po prostu jest sobą jnłpdą tko-biet- ą
trochę wesołą i trochę rozmarzo-na
itwhfi roztrzepana V bardzo -j--
ozpie-śżcibną
Anitka ukochaną jedynaczką
najpoczciwszego najoaraziej iia"jwn~
cie wyrozumiałego ojcari2 tymojcem
wszystkim można? Tpzmjivviac 'i£vszyr-stk- o
'można mu opowiedzieć
r-M3f- łrv— stare-ocz- y spod siwych krza
czastych brwi patrzą na Annę z zacne--!
!?
dżunglowa atrakcja Wreszcie Wszystko co zobaczysz o--
mrówki-ludojad- y wycofały się
do lasu
(Słynne afrykańskie mrówki
ludojady nazywane "służba sa-nitarna"
dżungli Pozostawione-go
w lesie trupa "oczyszczają"
w ciągu kilkunastu godzin W
podobnie higieniczny sposób ob-jadają
także żywych — stad spe-cyficzny
rodzaj znanych tu
zbrodni: skrępować ofiarę i po-rzucić
ja w dżungli)
Usiedliśmy wyczerpani pa-trząc
na pobojowisko i swój ne-gliż
Tony westchnął głęboko:
Boże jak ja kocham wszy-stkie
moskity muchy tse-tse- !
PIGMEJE I MAŁPY
Nasi Babingowie — niech im
tak Bozia da zdrowie! poczła-pali
na legowiska bez jednego
słowa skargi bez oznak zmęcze-nia
czy choćby wyrazu dumy
ze stoczonego zwycięsko boju
Europejczyk a nawet wiek- -
i rozduszać napastników I —
i
i
z
i
i
z
i
i
i
i
i
z
i
z
i
_
i
i
)
—
—
i
—
—
zwykle w obliczu inwazji afry
kańskich mrówek zwija obóz i
przenosi sie w inne miejsce Ba-bingowie
jednak sa w dżungli
na równych prawach z wszelkim
stworzeniem i dlatego podejmu-ją
każda rzucona rękawicę —
Mrówki to mrówki — goryl to
goryl
Właśnie Pigmeje unikają na
ogół zabijania goryli Czynią to
tylko dla pomszczenia współple- -
mieńca Chwytają wówczas zwie
rza żywcem przywiązują do pa
la przemawiają do niego jak do
człowieka w końcu uśmiercają
Szczególną antypatią darzą się
Pigmeje z szympansami Ta po- twornie silna ponad 200-funto--
wa małpa może też być niebez-pieczna!
Jeśli zaatakuje Babin-g- a staje się ofiarą krwawej
zemsty
Kiedy nazajutrz o siwym świ-cie
wyszliśmy na sawannę Stach
powiedział:
Do nabycia "Związkowcu"
KSIĄŻKOWY
"PRZYJACIÓŁKI"
na rok
Stron 200
KALENDARZ ŚCIENNY
na rok
Polski
-- wiadomościami o
Cena 5&V
ONT
cającym Anna my południowoamerykańskiego pańs
tliwie głaszcze kotkę ufnie zwiniętą na
jej kolanach Wszyscy znajomi śmieją
się ze obie takie do siebie podobne:
Miśka jest też płoworuda i ma jasnoblę-kitn- e
tęczówki przecięte w środku czar-nym
płomykiem źrenicy Mruczy z zado-wolenia
i Anna ma ochotę jej wtórować
No i jak tam sprawy (Anitko?
— sędzia lubi kiedy Anna opo-wiada
mu o swoich zawodowych kłopo-tachrCzasa- mi "óśjej podpowie ze swo"-jeg-o
bogatego ą ciowego doświadczenia
i 'wtedy nio czuje się tak bardzo usunię
ty na margines życia które w miarę
ll_ TT! _V_1 !„ „„„ „M'
jaK pan meruuuii siaunie wiuł ui- -
niejszym -- spacerowym krokiem przemie-rza
ulice-sweg- o miasta toczy się w tem-pie
coraz hardziej' zawrotnym oszała-miającym
'nerwowym Myślami towa-rzyszy
Ańitce gdy pogrąża się w
foznamiętniony nerwowy zgiełk sądo-wych
gmachów który stanowił akom-paniament
jego własnego długiego ży-da
Wypytuje ją szczegółowo niczym
na egzaminie o] przebieg rozpraw w
uczestniczyła i których obrzą
dek mogący się wydać" komuś zbędnym
nagromadzeniem napuszonych przesta-rzałych
frazesów kryje w sobie dla nie-go
byłego sędziego pod pozornym
chłodem bezdusznej formalistyki zarów
no cały majestat jak i drobiazgową
skrupulatność jakiś
rozważaniu losów człowieka Zdarza się
Kytedy że tak bardzo --pewna w
pracy prokurator Swigoniówna spuszcza
oczy niby skarcona dziewczynka
też jeżeli Anna Swigoniówna bywa
nieraz bardziej roztropnym i --wnikliwym
sędzią aniżeli srogim oskarżycielem —
z pewnością nie dzieje się to bez wpły-wu
szczupłego drobnego staruszka któ-ry
spędza dni już na układaniu
pasjansów w cichym mieszkaniu przy
ulicy Kubusia Puchatka wygłasza przy
tym długie kunsztowne tyrady do ru-dej
uzasadniając drobne fałszers-twa
z kartami po to żeby
mu pasjans
— Gmatwa się ta sprawa o której
ci wczoraj zaczęłam opowiadać tatku
— ludzka sprawa nie jest pro-sta-Anitk-o
Przypominam uprzejmie że
gdyzaczęłaś opowiadać o wizycie w skle-pie
kuśnierskim "Etola" ziewnęłaś słód--
ko kilkarazy i zasnęłaś jak kamień Sto
sujesz gazetowej powieści od-cinkówejNieła- driie
wobec starego ojca
Zwracani ci uwagę że położyłeś
waleta pix na niewłaściwym miejscu
więc b tej cudzoziemce
ci mówiłam? Już wychodzić z
Chmura ą-tujaw-iła
się piękna cudzo-acmyŁsicpóaii- ej
dowiedziałam
żrKjpewnego' przedstawi cielą rpewnego
'"zamorskiego państwa Nie"fób obrażo
nej miny staruszku Nie ukrywam przed
świata
piera na technice i na porno
cy tych leśnych ludzi Prawdzi-wymi
myśliwymi którzy podej-mują
istotne ryzyko i wykazują
mistrzostwo w sztuce sa Pigme
je My uzbrojeni w najnowszą
broń na odległość —
oni polują dzida maczeta sie-kiera
Każda akcja pigmejskie-g- o
myśliwego to podjęcie wal-ki
wręcz to niejaki atak na bag-nety
W swej niewydanej książce
"Lombania Twela" Staszek po-wiedział
więcei Stwierdził że
polowanie w Afryce jest niebez-pieczne
nowicjuszy ale że
kto posiada odpowiednią
broń dużo zimnej krwi jaką' ta-ka
znajomość zwierząt i
strzelać ryzykuje mniej na po
lowaniu niż jeżdżąc po mieście
samochodem"
POTOPOTO
Przez dłuższy kręciliśmy
się po sawannie Odkryłem że
polowanie składa sie głownie z
oczekiwania nasłuchiwania wy-patrywania
że wymaga cierpli-wości
i wyczulonych zmysłów
Dowiedziałem że zwierzęta
posuwają się zawsze pod
a myśliwi starają się postępo-wać
podobnie Zanim nadbiegł
wielki bawół huk-nął
strzał grupa białych i czar-nych
uczestników polowania za-kosztowała
kolejnej porcji cier-pienia
Sawannę wyobrażałem sobie
naiwnie jako rodzaj stepu tra-wą
porośniętej przestrzeni 0-kara- lo
się że — jak w dżungli
tutejszej sawanny
przeważnie grzęzawiskiem
Brnęliśmy po kolana w mokrad-le
w czarnej gorącej wodzie
złowił małego boa jeden
z Pigmejów ukatrupił paiaka
wielkości deserowego talerzyka
bagienko więc jak widać
w
KALENDARZ
1964 i i
zawiera ciekawe artykuły
porady dla
Cena 075
1964
z widokami z
Polsce
' - k
1475 QUEEN ST W — TORONTO 3
zrozumieniem pieszczo- -
—
Swigoń
: ij
ona
których
i
popełniane
wyszedł
system
—
chcemy
i
podłoże
b
twa Okazuje się że Borek podjął się
dostarczenia dla owej damy ctoli z szyn-szyli
— Ho
— No przynajmniej tobie nie mu-£- ę
wyjaśniać że to najdroższe futro
Trudno moja wymagać
żeby orientacja w tym zakresie była w
naszym narodzie 'powszechna- - Sądzę 'ze
i ty 'moja ważna osobo wiesz o tym
coś nieco z-lektu-ry
powieści z ży-cia
wyższych sfer towarzyskich albo zgo-ła
z zagranicznych żurnali
— Ale wiem — czupurnic odezwa-ła
się Anna
— Ja sam widziałem tylko raz w ży-ciu
futro z szynszyli —' rozmarzony
wzrok wskazywał że pan Hieronim my-ślami-
powędrował w daleką przeszłość
— przed pierwszą wojną światową
Przyjechała do Polski na gościnne wy-stępy
słynna śpiewaczka Nazywała się
nazywała Rosa Belle Cóż to była za
kobieta! Jaki' głos! Jaka figura! No i
to futro w którym paradowała Szara-wobłękiln- e
bardziej błękitno niż szare
z czarniawym cieniem po wierzchu Ktoś
to opisał wiesz wtedy używano w gaze-tach
takich napuszonych określeń Na-pisali
więc że to futro z szynszyli podob
ne jest do zmierzchu pogodnego' jesień- -
należne sprawiediwemu I nego dnia Zrobił jej ten prezent
siebie
Ale
—
tylko
kotki
żadna
taikuTakNo
—
kobiet
droga
tylko
bardzo bogaty przyjaciel-protekto- r bo
daj że plantator tez z tej twojej Połud-niowej
Ameryki Bo przecież ojczyzną
szynszyli jest Ameryka Południowa
Królowie Inków płaszcze z szyn-szyli
Hiszpańscy zdobywcy zaś obdarzyli
tymi futrami madrycki Wracając
do Rosy Podbiła cały świat swym śpie
wem i urodą A potem ten plantalor z
zazdrości piękną Rosę zastrzelił
— W futrze czy futro przedtem za-brał?
—' zakpiła Anna — To się nazy-wa
romans z tej ziemi Ktoś by mo-że
powiedział że dziś takie rzeczy
nie zdarzają Tylkoj szynszyle nic odgry-wają
już roli: podobno dziś zaledwie kil-ka
kobiet na świecie posiada uszyte z
nich futro f tu rozumiesz nagle w
zgrzebnej Warszawie na rozkopanej
Chmielnej ktoś najspokojniej w świe-cie
staluje sobie takie coś
— ]'ie wiedziałem nawet że u nas
rajmują hodowlą tych zwierzątek
Klimai przecież dla nich nieodpowiedni
Są wyjątkowo delikatne
— Czytałam kiedyś w gazecie że
ktoś pod Warszawą zaryzykował Ale nie
pamiętam już gdzie ło się działo Jutro
'taczńiemy sprawdzać
__ — Tak — zgotoijsic pzSdnW0:
n'i'm z naniysłcm'"-pykają- ć fajeczką —
tómoże mieć związek ze sprawą Mord
na" tle rabunkowym Ktoś wiedział że
Borek ma taką' rzecz Pewno po to wła- -
tobą ale to bez znaczenia- - No powiedz- - i śuie poJechał
się
działamy
dla
"ktoś
potrafi
czas
się
wiatr
wreszcie ów
jest
Stach
było
ho!
się
nosili
dwór
nie
się
No
się
dość dokładnie zamieszkałe
przez rozmaite świństwo
Ale klęską okazały się dopie-ro
pszczoły Od pierwszej chwi-li
towarzyszył nam ich" gęsty
rój Siadały na ramionach rę-kach
nawet na twarzy Ogania-nie
się niewiele co skutkowało
Tyle chyba że raz 150 raz któraś
podrażniona lub uderzona żądli-ła
boleśnie W drodze powrotnej
do lasu naliczyłem na sobie tyl-ko
czternaście ukąszeń Chwila-mi
miało się wrażenie że to nie
grupa myśliwych lecz zespól ba-letowy
— tak wszyscy tańczyli
kręcili się machali rękami
Ale w końcu wychylił się ze
stada jeden nieostrożny byk i
pocisk klasnął w wyprężoną
pierś zwierzęcia __ Kiedy po wszystkim wchodzi
liśmy w las jeden z Murzynów
wskazał na sawannę i krzywiąc
się powiedział: — "Potopolo '
Stach Hempel przcuumac7yi —
"Bagno"
Po południu polowaliśmy w
puszczy Tym razem w nielicz-nych
grupkach po trzech 'lub
czterech ludzi Poszedłem z je-dnym
Europejczykiem i dwoma
Pigmejami Europejczyk mało
mnie interesował — bvł tak sa-mo
niezdarny i zabłąkany jak
ja Ale Pigmeje!
Prowadzili nas niewidocznymi
ścieżkami przez kłębowiska lian
i krzewów Chwilami przykucali
i słuchali sobie tylko znanych
dźwięków odczytywali tajemni-cze
pismo dżungli
Imitowali głosy małp i ptaków
a po znalezieniu jakiegoś śladu
na ziemi — antylop było to coś
między bekiem a miauczeniem
przerywane chrapliwym praw-dziwie
zwierzęcym oddechem
Trwało bardzo długo chyba z
godzinę Babingowie szli kilka
kroków do przodu cofali się
Przykucali nasłuchiwali nawo-ływali
Nagle zupełnie blisko
roległ się szmer i odpowiedzia-ło
identyczne' beczenie
Zabicie antylopy było tylko
kwestią naciśnięcia spustu
Powróciliśmy jak triumfatorzy
z wojny Za nami wśliznęli się
skromnie i boz słowa dwaj Pig
meje Czy w duszy drwili bardzo]
z białych klientów czy wspomi-nali
choćby swoje wspaniale po-lowania
na słonie? — Prowoku-ją
atak olbrzymów dżungli
wbijają w ziemię "na sztorc" las
dzid iw ostatniej chwili uska-kują
by z kolei uczepić się nóg
rozszalałego zwierzęcia i przeci
nać maczetami ścięgna
o
do zdobycia mistrzostwa
nać dodatkowe przeszkody
W
Sh —
J & J
Polikl iklad towarów telainych
farb naczyń orar priy-toró- w
wodociągowych
J właic
745 Queen St W EM 6-48-
63
Solidna obbluu NUkle ceny
Bezpłatno porady w sprawach kann-Uicc- jt ogrzewania 8
I
&
Adwokaci Obrońcy
Załatwiamy wtrelklt strawy
cywilne kbrn
C M BIELSKI BA BCL
V W BIELSKI B COMM
Suitę 207
National Bulldln
M7 BAY ST TORONTO
TEL„ CM M251
TEL: CH 7214
101-- W
BEN BA
ADWOKAT NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1134 Dundai Sr W Toronto Tl LE 4-84-
31 LE 44432
Przykład- - Wiadomo że mali lu-dzie
puszczy wydzielają przez
skórę niezwykle zapach
Zapach ten wyczuwają zwierzęta
na odległość Myśliwi --smarują
się więc — by zabić własną woń
— odchodami każdego ze stwo-rzeń
na które polują
CO JADŁEM W DŻUNGLI
x Natomiast nie smarują się ni-czym
w czasie wybierania miodu
z leśnych uli Krótko przed
zmrokiem jeden z naszych kras- -
noludków — którego rozróżnia-łem
tylko po wąskim biegnącym
od czoła po grzebieniu z
włosów — zabrał mnie na szu-kanie
miodu cała ta nasza wy-prawa
trwała równe pół godzi-ny
Mój Pigmej szedł przodem
przez dżunglę poruszał nozdrza-mi
— węszył Uderzał siekierką
w pnie drzew i spoglądał w gó-rę
W którymś momencie rozleg-ło
się nad nim głośne brzęcze-nie
mały człowieczek urwał du-ży
błyszczący liść i wspiął się
szybko pod koronę drzewa Wi-działem
jak wkłada rękę do
gniazda jak otacza go aureola
pszczół Powoli systematycznie
wybiera! dłonią zawartość ula i
wlewał miód do liścia Po napeł
nieniu "naczynia zawiązał je w
węzełek i zsunął się po pniu na
ziemię Pokazał mi trofeum —
czerwonawy" "spieniony ~gcety
płyn
Na kolację jedliśmy suchary
z aromatycznym miodem Pig-meje
przygotowali nam też por-cję
miodu gotowanego przy-smak
dzięki któremu zachowu-ją
młodość i 7d rowie"
Późnym wieczorem dostaliśmy
leż szaszłyk z
Józek podał mi nawleczone
na cienką gałąź pieczo-nego
mięsa a widząc moją nie-pewną
minę powiedział z u-śmiec- hem:
- Spróbuj dobre jak byś
jadł własnego dziadka
Pomimo wszystko (małpa by
ła trochę jak z gumy poza tym
cały czas myślałem ze za życia
miała piękny biały nos) to
ijedzenie stanowiło" jedy-ną
beztroską chwilę1 pobytu w
leśnym "polopoto"
PRENUMERATORZY
proszeń! są o sprawdzenie czyn
gaiocio podano poprawny numer
Urzędu Pocztowego jetn nie
Babingowie musieli w drodze prosien! są podanie zmiany do
oarzwanlł
poKO- - adminisiroep "iwiązKowca —
1475 Queen 5t W Toronto 3
W języku angielskim
DLA WASZYCH DZIECI
LUB PRZYJACIÓŁ KANADYJCZYKÓW
Adam Mickiewicz i
PAN TADEUSZ
Tłumaczenie W Kirkconnell
Cena $650 --
'
~DO NABYCIA "ZWIĄZKOWCU" '
1475 Quccn West Toronto 3„ Onr%
HARDWARE
kuchennych
I Stefanlłk
—
I
ADWOKACI NOTARIUSZE
BIELSKI BIELSKI
Notariusza -
I
—
4
GEORGE
I
ostry
szyję
upolowanej mał-py
'kawałki
wie-czorne
POLSKIE PISMO
W POLSKIM DOMU --
TO' HASŁO MIllENIUM'
OKULIŚCI
OKULISTKA
DR BUKOWSKA BEJNAR OD
274 Ronceivallei Av
(przy Geofłrey)
Tel LE 2-54- 93 "
Godrlny przyjęć: codziennie od JO
rano do 8 wlecz W kobgty od 10
do t wlecz
9MV
DENTYŚCI
DR W SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
Przyjmuje za uprzednim telefonie
nym porozumieniem
Telefon LE I --4250
129 Granadler Rd
(drugi dom od rtoncevallet)
B
Dr E Wehni
DENTYSTA s- -c
Godziny: 10—12 i 2— '""
386 Bathurst Si — EM 4-65- 15
- z-- W
Dr S D Brlgel
CHIRURG — LEKARZ
DENTYSTA __ STOMATOLOG
Speclamta chorób famy utne -
Pbytlcian's & Surgeoru' Bullding
Kancelaria No 270
86 Bloor Sł W — Toronto
Telefon WA 2-00-
56
z--w
JAN ALEXANDROWICZ LLM
NOTARIUSZ DLA PROWIHCJIONTARIO
Kontrakty Pełnomocnictwa Testamenty oraz Akty Czynnoicl Priwnt
okreilone w"Ontarlo Notaries Act"
Pomoc Prawna ue wszelkich sprawach Rodzinnych Spadkowych
I Majątkowych w Polsce I Zagranica:
Wierzytelno Tłumaczenia Dokumentowi — Pomoc w Imigracji do U-S-At'
I olt7V(xUtinaeh hitlerowskich — Income Tax
Biuro: 61 8A Qucen St W Toronto Ont Canada
Ttl EM :1 — Wieczorem: Scarborough AM 1-- MII
frKaJ tJw
flit
M
mm
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, January 15, 1964 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1964-01-15 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000157 |
Description
| Title | 000016b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | Bj TfRRD BUDREWICZ [ w el la polanka wgłębi dżungli kal_ na gitarze Stach Hempel orium Likouala w Kongo- - smlle UKOto 43 kto na pi-- v zachód od wielkiej rzeki oi bezpośrednie sąsieaz-Tanic- y z Republiką Srodko- - T— i„ńc-l-- i Ohn7i-mrilr- n 11- - Silników safari: 7 Europejczy-- 3 MUrzyilUW l o rigmcjun ez cały następny dzień po vriu Dołowano filmowano rafowano Czyniono to bądź flisie w promieniu paru kilo-Mó- w' bądź na pobliskiej sa-- mlami spływała wilgoć na o-Kln- ko: zapewne gdzieś tam Md drzewami padały desz- - im wczesnego rana od chwili ¥Ąv można było rozróżnić za 3" przedmiotów biwak stał się Wfln liaiUlUW J1UUI1U C3rwavii ?3ilóv Z czasem każda poru-faie- a się po polanie istota o-ta- W bvla chmurą pszczół fuch muszek i moskitów Oka-Łdfsi- c że dżungla to także — b'akilKU CiiocDy imiiuiauii pu-[o- li w jakimkolwiek jej punk- - fi H51lJJ"J uww - ajacych łościa operacji opiekowali Aniołowie puszczy — Pigme- - ycn ośmiu juuucqi:yi:ii yw SpOKOju l rezerwy cuuuw- - tropikalnym lasem zżytych ełków zajmowało się reży-- kazdei akcji z Karabinem kamerą RATUNKU ATAKUJĄ! 1 ?1 3 całym dniu cierpień fizycz- - tai za które należałoby się iSa&m uczestnikom ekspedycji ik Zawieszono na drzewach iv naftowe przemieniając nkę w Kongo na bielański inark Nagle o jakiejś po- - h wyniosła się musza i pszcze-fjjjhółot- a Umilkły szumy i 5Ki rocmoania-r- o siedliśnw na metalowych ach oddychając z ulga W tnych nastrojach zjedliśmy mbę czyli gotowaną po mu-- vvJ3K sku kurę Józek wypichcił od kierunkiem Iwony — w ayszczone] wygniecionej z chów kokosowych oliwie z i maniolcu z pieprzem pili- - zakąsiliśmy gotowanymi nami i sałatka z młodych ów krzaka ananasu Zalaty- - u harcersku zapaszkiem zei panowie z leopoldwildz-ON- Z palili papierosy lub ę Amerykanin Tony brzdą- - 0=M) albo"frzadziei i — Ą " jj-_r-r'r~- a'''~ a"jr — --wn" - po _—-- J --7) c czyścił --Ja filmy Wszyscy się metrów koło chichotali Murzyni W pewnej od nich wysokich siedzieli lub Pig- meje zaczął się bohaterów wyprawy szeptali kręcili się dziwnie w potem okrzyki jak przy Nagle wrzasnął: — Atakują! — Dzicy? Słonie? — Mrówki! dle latarką po się 12 Raz — Borkowa Haa" bardzo-zacn- a Ale tam-je- j 'roku pokiwał' głową 'zrozumie kąta 'Vykłe 1964 broń ciszą kilka leżeli jakiś ruch kółko Za-raz Stach Kto? świecił ziemi wszystkich wania najgorsze pani ogarnęło mnie umiałem się mrówek W znałem stworzenia — mniejsze lub — Eu-ropy i dlatego nćmiałlinfiłl interesów! Bywała ze dwa razy Chmura ze li Jego borzu w opinie Anna-baczni- e taninę do ki swoje drobiazgi W chwi-xlna- k gdy mieli zamiar --już opuścić P przed przy-- sił do wydało mi się Chmura osobiste egł się syk opon- - Długa czarna li-- yna srebrem części ół siebie tłumek Wysia-- i niej bardzo pewnym krokiem podeszła do szącej sie podnieconej lem by przetłumaczyła wczoraj wczesnym podniecenie Surkąta NIEUDANY SWIGONIA (Jonuory) porządkowałem rozkoszowaliśmy spokojem nas odległości "ruszto-waniach" Najpierw wśród najmniejszych ożywieniem usłyszeliśmy Murzynów ujrzeliśmy pod- skakują ogniu wzywa pobłażaniem -- gdzie pa- - co ze — panią i st_ ]— N{- - '"$" 15 O na Stach stał na metalowym pu do przygotO' na to Przyznaję że rozbawienie przestraszyć ataku końcu te mobilizowanie tu obserwacje poczynione' na -- pełni' potwierdzały sprzedawcy zbierającego wejściem krawężniku Pardon niezbyt JjS~iiiłwiJiSBM ogniska większe mrówczej ofen-sywy kiepskim chromo-yc-h zgromadziła natychmiast ciekawskich szczupła elegancka przejmie odparcia żartem Czarny Leopold który spał okutany muślinem ryczał teraz swoim basowym głosem i wykonywał taniec świę-tego Wita Rzucał się w kon-wulsjach biegał skakał nie u-mi- ał się wyplatać spod płachty białej która usidlała go bardziej To stanowiło jakiś sygnał ostrzegawczy Naj-bardziej znamienna była wszak-że reakcja pigmejskich Babin-gó- w — jeżeli już oni poruszają się gorączkowo to znaczy że sytuacji nie lekceważyć Przez dłuższy czas wróg był zupełnie niewidzialny przynaj-mniej dla mnie Można sie by obserwowali Widok i Chmury nie speszył ło jednak domyślać że zbliżał na "jiićjuuuej zaprzeczały uransuieiiu paluszku zaś wystawiła w kie-- ku Surkąta jak by zamierzała ugo- - go ostrzem niemal iołkowo paznokietka prosto w pierś rankiem madame się bardziej ku naszemu pokojowi stołowemu ja- kimś momencie Stach pokazał mi latarki armię — posuwała sie zwarta kolumną miarowo zaj mowała i okupowała każdy potkany Mrówki się błyska wicznie na ludzkie nogi wdra Pani ' ' ' ' - ' " a& francuszczyzna Anna u-- iła sens -- a Chmura poprosił Annę SWA mu od Upomina się o zamówiona mszyli: Borek "miar jej" iście Nie brzmiało -- nie mógł xt~ cnodzu Przypomniał tylko zamowieniainie w książce Alojzego swoia w w nacie-rającą wspinały dostarczyć stłumionym Chmura zrozumieć --zauważył mimochodem w trak- - powiedzia Anna świe ale poprawTiąt francuszczyzną — kilka słów PASJANS już moskitie-r- y co-raz już coraz przedmiot nnę obudziło jfałszywlenucone 1 Lucia"" Dźwięki 'ter 'dobiegały i l awiadczyłyjzaś niezaprzeczalnie -c-- tuiei i umaiły sęuzia n już' wstał'si zajął1 się przygoto- - Ul STYCZEŃ środa STK gazy promieniu przeglądał pywały na głowy Od czasu gdy ubiłem pierwszą mrówkę na wysokości kostki minęło nie więcej niż dwie minuty już rozgniatałem napastników na ra-mionach szyi Mrówki cięły zło-śliwie wchodziły pod spodnie do1 butów "RnrlriMir drzwi wolno który nął wielki brylant' Zaszcze-- ' łamana etolę szepcie Anny nienwmn am&niiTininrtania'11o— T!łhrfthfitTa-- - ifigwiązki domowe - ojciec oraz cór- - i rti-- i _ _ -- ~~_ _ _ --- „- - - - _- - f K2?r - "ZWIĄZKOWIEC" — k Pigmejami Kongo i z i i z i a a i i Y JAK JA KOCHAM MUCHY TSE-TS- E! co działo się przez następ-ne minuty było przedstawie-niem z pogranicza tragedii i gro-teski Myśliwi polujący mężnie na grubego zwierza podskaki-wali teraz jak mali chłopcy Od-bywał się zbiorowy streap-teas- e — ściągano koszule spodnie o-buw- ie" bieliznę najłatwiej bo-wiem zlikwidować mrówkę bez warstwy izolacyjnej Jedyna ko-bieta w tym towarzystwie roze-brała się dość dokładnie ale — zgrozo! — nie wywołało to żad-nego wrażenia na męskim oto-czeniu Po pół godzinie walki wyprak-tykowałem że najlepiej przy- - kucnąć szość Murzynów kapituluje w chwili kiedy wkraczają na stopy Jeżeli meldowało się ró wnocześnie nie więcej niż jakieś trzydzieści mrówek sytuację można było opanować — rzadko której udawało się przedrzeć przez linię obronna robić dy-wersję poza frontem Ktoś wpadł na pomysł żeby wskoczyć pod namiot wleźć pod moskitiery tam przeczekać główna ofensywę Zaświecono la-tarkami do namiotu — przez ko między łóżkami maszero-wały zwartą kolumną cale czar-ne dywizje Obozowisko zostało pokryte milionami mrówek! Nacierały jednego kierunku przegrupo-wywał- y się w kilka klinów oraz skrzydeł W niektórych miejs-cach oddziały ich przepływały w przeciwne stro-ny Nie wiem doprawdy jak skoń-czyłaby się wielka bitwa w dżun-gli gdyby nie nasze leśne anio-ły W jakimś momencie zauwa-żyłem trzy czy cztery malutkie postacie poruszające1 się senso-wnie bez paniki w tym piekle Babingowie nabierali do jakichś naczyń żar z ogniska posypy wali nim zgrupowania mrówek Nasze krasnoludki posługiwały się także zasadami nowoczesnej strategii — raziły wroga w róż nych punktach ale głównie po flankach Budowali cały diabel-ski krąg ognia pozostawiając jedno tylko wolne miejsce dla odwrotu Płonące żużle sypały z gó' ry jak bomby samolotów wy-woływały zamieszanie w czar-nych szeregach Pigmeje dwoili się troili z żarem biegali boso po sałatce mrówek — byli w swoim żywiole Dwie bite godziny trwała ta U Barbara Gordon 0 I t pobłyskująca lakierowanego przesłuchiwania uctDymzamiemaz SĘDZIEGO' drewnianych - bezkolizyjnie ka dzielili bowiem między siebie sprawiedliwie: pan Hieronim działał na tym polu rano Anna po południu wie czorem Anna uświadomiła sobie z praw-dziwą przyjemnością że niedziela Zdrzemnęła się znów 'do przytomności przywołał ją dopiero smakowity zapach kawy Tak zaparzonej kawyr nie 'powsty- - dzioby się żadna najwylrawńiejsza gos: podyni Na dworze siąpił drobny dokuczliwy jesienny deszcz i wszystko dookoła na-siąkało burą mgiełką: przeciwległe wi-doczne z okna domy płaskie kwadraty wypłowiałych trawników na podwórzu nawet ludzie z rzadka przemykający w nieprzemakalnych płaszczach albo pod parasolami wewnętrznymi uliczkami o-sie- dla Przyjemnie w taki słotny dzień wiedzieć że nie trzeba koniecznie wyjsc pu "Etola" Robiła 'wrażenie osoby domu de można zagłębić się wygodnie Anny tęczowo sobie "O się To rytarz sie 'to w obszernym fotelu przy ciepłym kalo ryferze zapalić dobrego papierosa na-stawić radio by posłuchać jakiejś do-brej muzyki I jeszcze jedno co Anna odczuła jako swój wyłączny niejako pry-watny przywilej tego dnia: można od-prężyć się Dziś tego niedzielnego ran-ka- Anna nie reprezentuje surowego urzędu przedstawiciela prawa czujnego bacznego obserwatora każdego drgnie-nia twarzy człowieka który znalazł się w splątanym gąszczu prawnego konflik-tu Nie jest nie chce dziś być wytrwa-łym tropicielem pogubionych śladów odkrywcą dziwnych smutnych wysp ibrodni i występku w ludzkim zbioro-wisku Ale nie tylko to Anna nie chce też -- w- ten niedzielny ranek pamiętać że jest zakochaną kobietą a więc w jednej osobie prokuratoremT sędzią adwokatem a może przedes wszystkim Fkazańcem miłości Nie musi wpatrywać =ię z napięciem w oczy Marcina abyz natężenia ich blasku odgadywać myśli które ron być może pragnąłby przed nią ukryć Po prostu jest sobą jnłpdą tko-biet- ą trochę wesołą i trochę rozmarzo-na itwhfi roztrzepana V bardzo -j-- ozpie-śżcibną Anitka ukochaną jedynaczką najpoczciwszego najoaraziej iia"jwn~ cie wyrozumiałego ojcari2 tymojcem wszystkim można? Tpzmjivviac 'i£vszyr-stk- o 'można mu opowiedzieć r-M3f- łrv— stare-ocz- y spod siwych krza czastych brwi patrzą na Annę z zacne--! !? dżunglowa atrakcja Wreszcie Wszystko co zobaczysz o-- mrówki-ludojad- y wycofały się do lasu (Słynne afrykańskie mrówki ludojady nazywane "służba sa-nitarna" dżungli Pozostawione-go w lesie trupa "oczyszczają" w ciągu kilkunastu godzin W podobnie higieniczny sposób ob-jadają także żywych — stad spe-cyficzny rodzaj znanych tu zbrodni: skrępować ofiarę i po-rzucić ja w dżungli) Usiedliśmy wyczerpani pa-trząc na pobojowisko i swój ne-gliż Tony westchnął głęboko: Boże jak ja kocham wszy-stkie moskity muchy tse-tse- ! PIGMEJE I MAŁPY Nasi Babingowie — niech im tak Bozia da zdrowie! poczła-pali na legowiska bez jednego słowa skargi bez oznak zmęcze-nia czy choćby wyrazu dumy ze stoczonego zwycięsko boju Europejczyk a nawet wiek- - i rozduszać napastników I — i i z i i z i i i i i z i z i _ i i ) — — i — — zwykle w obliczu inwazji afry kańskich mrówek zwija obóz i przenosi sie w inne miejsce Ba-bingowie jednak sa w dżungli na równych prawach z wszelkim stworzeniem i dlatego podejmu-ją każda rzucona rękawicę — Mrówki to mrówki — goryl to goryl Właśnie Pigmeje unikają na ogół zabijania goryli Czynią to tylko dla pomszczenia współple- - mieńca Chwytają wówczas zwie rza żywcem przywiązują do pa la przemawiają do niego jak do człowieka w końcu uśmiercają Szczególną antypatią darzą się Pigmeje z szympansami Ta po- twornie silna ponad 200-funto-- wa małpa może też być niebez-pieczna! Jeśli zaatakuje Babin-g- a staje się ofiarą krwawej zemsty Kiedy nazajutrz o siwym świ-cie wyszliśmy na sawannę Stach powiedział: Do nabycia "Związkowcu" KSIĄŻKOWY "PRZYJACIÓŁKI" na rok Stron 200 KALENDARZ ŚCIENNY na rok Polski -- wiadomościami o Cena 5&V ONT cającym Anna my południowoamerykańskiego pańs tliwie głaszcze kotkę ufnie zwiniętą na jej kolanach Wszyscy znajomi śmieją się ze obie takie do siebie podobne: Miśka jest też płoworuda i ma jasnoblę-kitn- e tęczówki przecięte w środku czar-nym płomykiem źrenicy Mruczy z zado-wolenia i Anna ma ochotę jej wtórować No i jak tam sprawy (Anitko? — sędzia lubi kiedy Anna opo-wiada mu o swoich zawodowych kłopo-tachrCzasa- mi "óśjej podpowie ze swo"-jeg-o bogatego ą ciowego doświadczenia i 'wtedy nio czuje się tak bardzo usunię ty na margines życia które w miarę ll_ TT! _V_1 !„ „„„ „M' jaK pan meruuuii siaunie wiuł ui- - niejszym -- spacerowym krokiem przemie-rza ulice-sweg- o miasta toczy się w tem-pie coraz hardziej' zawrotnym oszała-miającym 'nerwowym Myślami towa-rzyszy Ańitce gdy pogrąża się w foznamiętniony nerwowy zgiełk sądo-wych gmachów który stanowił akom-paniament jego własnego długiego ży-da Wypytuje ją szczegółowo niczym na egzaminie o] przebieg rozpraw w uczestniczyła i których obrzą dek mogący się wydać" komuś zbędnym nagromadzeniem napuszonych przesta-rzałych frazesów kryje w sobie dla nie-go byłego sędziego pod pozornym chłodem bezdusznej formalistyki zarów no cały majestat jak i drobiazgową skrupulatność jakiś rozważaniu losów człowieka Zdarza się Kytedy że tak bardzo --pewna w pracy prokurator Swigoniówna spuszcza oczy niby skarcona dziewczynka też jeżeli Anna Swigoniówna bywa nieraz bardziej roztropnym i --wnikliwym sędzią aniżeli srogim oskarżycielem — z pewnością nie dzieje się to bez wpły-wu szczupłego drobnego staruszka któ-ry spędza dni już na układaniu pasjansów w cichym mieszkaniu przy ulicy Kubusia Puchatka wygłasza przy tym długie kunsztowne tyrady do ru-dej uzasadniając drobne fałszers-twa z kartami po to żeby mu pasjans — Gmatwa się ta sprawa o której ci wczoraj zaczęłam opowiadać tatku — ludzka sprawa nie jest pro-sta-Anitk-o Przypominam uprzejmie że gdyzaczęłaś opowiadać o wizycie w skle-pie kuśnierskim "Etola" ziewnęłaś słód-- ko kilkarazy i zasnęłaś jak kamień Sto sujesz gazetowej powieści od-cinkówejNieła- driie wobec starego ojca Zwracani ci uwagę że położyłeś waleta pix na niewłaściwym miejscu więc b tej cudzoziemce ci mówiłam? Już wychodzić z Chmura ą-tujaw-iła się piękna cudzo-acmyŁsicpóaii- ej dowiedziałam żrKjpewnego' przedstawi cielą rpewnego '"zamorskiego państwa Nie"fób obrażo nej miny staruszku Nie ukrywam przed świata piera na technice i na porno cy tych leśnych ludzi Prawdzi-wymi myśliwymi którzy podej-mują istotne ryzyko i wykazują mistrzostwo w sztuce sa Pigme je My uzbrojeni w najnowszą broń na odległość — oni polują dzida maczeta sie-kiera Każda akcja pigmejskie-g- o myśliwego to podjęcie wal-ki wręcz to niejaki atak na bag-nety W swej niewydanej książce "Lombania Twela" Staszek po-wiedział więcei Stwierdził że polowanie w Afryce jest niebez-pieczne nowicjuszy ale że kto posiada odpowiednią broń dużo zimnej krwi jaką' ta-ka znajomość zwierząt i strzelać ryzykuje mniej na po lowaniu niż jeżdżąc po mieście samochodem" POTOPOTO Przez dłuższy kręciliśmy się po sawannie Odkryłem że polowanie składa sie głownie z oczekiwania nasłuchiwania wy-patrywania że wymaga cierpli-wości i wyczulonych zmysłów Dowiedziałem że zwierzęta posuwają się zawsze pod a myśliwi starają się postępo-wać podobnie Zanim nadbiegł wielki bawół huk-nął strzał grupa białych i czar-nych uczestników polowania za-kosztowała kolejnej porcji cier-pienia Sawannę wyobrażałem sobie naiwnie jako rodzaj stepu tra-wą porośniętej przestrzeni 0-kara- lo się że — jak w dżungli tutejszej sawanny przeważnie grzęzawiskiem Brnęliśmy po kolana w mokrad-le w czarnej gorącej wodzie złowił małego boa jeden z Pigmejów ukatrupił paiaka wielkości deserowego talerzyka bagienko więc jak widać w KALENDARZ 1964 i i zawiera ciekawe artykuły porady dla Cena 075 1964 z widokami z Polsce ' - k 1475 QUEEN ST W — TORONTO 3 zrozumieniem pieszczo- - — Swigoń : ij ona których i popełniane wyszedł system — chcemy i podłoże b twa Okazuje się że Borek podjął się dostarczenia dla owej damy ctoli z szyn-szyli — Ho — No przynajmniej tobie nie mu-£- ę wyjaśniać że to najdroższe futro Trudno moja wymagać żeby orientacja w tym zakresie była w naszym narodzie 'powszechna- - Sądzę 'ze i ty 'moja ważna osobo wiesz o tym coś nieco z-lektu-ry powieści z ży-cia wyższych sfer towarzyskich albo zgo-ła z zagranicznych żurnali — Ale wiem — czupurnic odezwa-ła się Anna — Ja sam widziałem tylko raz w ży-ciu futro z szynszyli —' rozmarzony wzrok wskazywał że pan Hieronim my-ślami- powędrował w daleką przeszłość — przed pierwszą wojną światową Przyjechała do Polski na gościnne wy-stępy słynna śpiewaczka Nazywała się nazywała Rosa Belle Cóż to była za kobieta! Jaki' głos! Jaka figura! No i to futro w którym paradowała Szara-wobłękiln- e bardziej błękitno niż szare z czarniawym cieniem po wierzchu Ktoś to opisał wiesz wtedy używano w gaze-tach takich napuszonych określeń Na-pisali więc że to futro z szynszyli podob ne jest do zmierzchu pogodnego' jesień- - należne sprawiediwemu I nego dnia Zrobił jej ten prezent siebie Ale — tylko kotki żadna taikuTakNo — kobiet droga tylko bardzo bogaty przyjaciel-protekto- r bo daj że plantator tez z tej twojej Połud-niowej Ameryki Bo przecież ojczyzną szynszyli jest Ameryka Południowa Królowie Inków płaszcze z szyn-szyli Hiszpańscy zdobywcy zaś obdarzyli tymi futrami madrycki Wracając do Rosy Podbiła cały świat swym śpie wem i urodą A potem ten plantalor z zazdrości piękną Rosę zastrzelił — W futrze czy futro przedtem za-brał? —' zakpiła Anna — To się nazy-wa romans z tej ziemi Ktoś by mo-że powiedział że dziś takie rzeczy nie zdarzają Tylkoj szynszyle nic odgry-wają już roli: podobno dziś zaledwie kil-ka kobiet na świecie posiada uszyte z nich futro f tu rozumiesz nagle w zgrzebnej Warszawie na rozkopanej Chmielnej ktoś najspokojniej w świe-cie staluje sobie takie coś — ]'ie wiedziałem nawet że u nas rajmują hodowlą tych zwierzątek Klimai przecież dla nich nieodpowiedni Są wyjątkowo delikatne — Czytałam kiedyś w gazecie że ktoś pod Warszawą zaryzykował Ale nie pamiętam już gdzie ło się działo Jutro 'taczńiemy sprawdzać __ — Tak — zgotoijsic pzSdnW0: n'i'm z naniysłcm'"-pykają- ć fajeczką — tómoże mieć związek ze sprawą Mord na" tle rabunkowym Ktoś wiedział że Borek ma taką' rzecz Pewno po to wła- - tobą ale to bez znaczenia- - No powiedz- - i śuie poJechał się działamy dla "ktoś potrafi czas się wiatr wreszcie ów jest Stach było ho! się nosili dwór nie się No się dość dokładnie zamieszkałe przez rozmaite świństwo Ale klęską okazały się dopie-ro pszczoły Od pierwszej chwi-li towarzyszył nam ich" gęsty rój Siadały na ramionach rę-kach nawet na twarzy Ogania-nie się niewiele co skutkowało Tyle chyba że raz 150 raz któraś podrażniona lub uderzona żądli-ła boleśnie W drodze powrotnej do lasu naliczyłem na sobie tyl-ko czternaście ukąszeń Chwila-mi miało się wrażenie że to nie grupa myśliwych lecz zespól ba-letowy — tak wszyscy tańczyli kręcili się machali rękami Ale w końcu wychylił się ze stada jeden nieostrożny byk i pocisk klasnął w wyprężoną pierś zwierzęcia __ Kiedy po wszystkim wchodzi liśmy w las jeden z Murzynów wskazał na sawannę i krzywiąc się powiedział: — "Potopolo ' Stach Hempel przcuumac7yi — "Bagno" Po południu polowaliśmy w puszczy Tym razem w nielicz-nych grupkach po trzech 'lub czterech ludzi Poszedłem z je-dnym Europejczykiem i dwoma Pigmejami Europejczyk mało mnie interesował — bvł tak sa-mo niezdarny i zabłąkany jak ja Ale Pigmeje! Prowadzili nas niewidocznymi ścieżkami przez kłębowiska lian i krzewów Chwilami przykucali i słuchali sobie tylko znanych dźwięków odczytywali tajemni-cze pismo dżungli Imitowali głosy małp i ptaków a po znalezieniu jakiegoś śladu na ziemi — antylop było to coś między bekiem a miauczeniem przerywane chrapliwym praw-dziwie zwierzęcym oddechem Trwało bardzo długo chyba z godzinę Babingowie szli kilka kroków do przodu cofali się Przykucali nasłuchiwali nawo-ływali Nagle zupełnie blisko roległ się szmer i odpowiedzia-ło identyczne' beczenie Zabicie antylopy było tylko kwestią naciśnięcia spustu Powróciliśmy jak triumfatorzy z wojny Za nami wśliznęli się skromnie i boz słowa dwaj Pig meje Czy w duszy drwili bardzo] z białych klientów czy wspomi-nali choćby swoje wspaniale po-lowania na słonie? — Prowoku-ją atak olbrzymów dżungli wbijają w ziemię "na sztorc" las dzid iw ostatniej chwili uska-kują by z kolei uczepić się nóg rozszalałego zwierzęcia i przeci nać maczetami ścięgna o do zdobycia mistrzostwa nać dodatkowe przeszkody W Sh — J & J Polikl iklad towarów telainych farb naczyń orar priy-toró- w wodociągowych J właic 745 Queen St W EM 6-48- 63 Solidna obbluu NUkle ceny Bezpłatno porady w sprawach kann-Uicc- jt ogrzewania 8 I & Adwokaci Obrońcy Załatwiamy wtrelklt strawy cywilne kbrn C M BIELSKI BA BCL V W BIELSKI B COMM Suitę 207 National Bulldln M7 BAY ST TORONTO TEL„ CM M251 TEL: CH 7214 101-- W BEN BA ADWOKAT NOTARIUSZ Mówi po polsku 1134 Dundai Sr W Toronto Tl LE 4-84- 31 LE 44432 Przykład- - Wiadomo że mali lu-dzie puszczy wydzielają przez skórę niezwykle zapach Zapach ten wyczuwają zwierzęta na odległość Myśliwi --smarują się więc — by zabić własną woń — odchodami każdego ze stwo-rzeń na które polują CO JADŁEM W DŻUNGLI x Natomiast nie smarują się ni-czym w czasie wybierania miodu z leśnych uli Krótko przed zmrokiem jeden z naszych kras- - noludków — którego rozróżnia-łem tylko po wąskim biegnącym od czoła po grzebieniu z włosów — zabrał mnie na szu-kanie miodu cała ta nasza wy-prawa trwała równe pół godzi-ny Mój Pigmej szedł przodem przez dżunglę poruszał nozdrza-mi — węszył Uderzał siekierką w pnie drzew i spoglądał w gó-rę W którymś momencie rozleg-ło się nad nim głośne brzęcze-nie mały człowieczek urwał du-ży błyszczący liść i wspiął się szybko pod koronę drzewa Wi-działem jak wkłada rękę do gniazda jak otacza go aureola pszczół Powoli systematycznie wybiera! dłonią zawartość ula i wlewał miód do liścia Po napeł nieniu "naczynia zawiązał je w węzełek i zsunął się po pniu na ziemię Pokazał mi trofeum — czerwonawy" "spieniony ~gcety płyn Na kolację jedliśmy suchary z aromatycznym miodem Pig-meje przygotowali nam też por-cję miodu gotowanego przy-smak dzięki któremu zachowu-ją młodość i 7d rowie" Późnym wieczorem dostaliśmy leż szaszłyk z Józek podał mi nawleczone na cienką gałąź pieczo-nego mięsa a widząc moją nie-pewną minę powiedział z u-śmiec- hem: - Spróbuj dobre jak byś jadł własnego dziadka Pomimo wszystko (małpa by ła trochę jak z gumy poza tym cały czas myślałem ze za życia miała piękny biały nos) to ijedzenie stanowiło" jedy-ną beztroską chwilę1 pobytu w leśnym "polopoto" PRENUMERATORZY proszeń! są o sprawdzenie czyn gaiocio podano poprawny numer Urzędu Pocztowego jetn nie Babingowie musieli w drodze prosien! są podanie zmiany do oarzwanlł poKO- - adminisiroep "iwiązKowca — 1475 Queen 5t W Toronto 3 W języku angielskim DLA WASZYCH DZIECI LUB PRZYJACIÓŁ KANADYJCZYKÓW Adam Mickiewicz i PAN TADEUSZ Tłumaczenie W Kirkconnell Cena $650 -- ' ~DO NABYCIA "ZWIĄZKOWCU" ' 1475 Quccn West Toronto 3„ Onr% HARDWARE kuchennych I Stefanlłk — I ADWOKACI NOTARIUSZE BIELSKI BIELSKI Notariusza - I — 4 GEORGE I ostry szyję upolowanej mał-py 'kawałki wie-czorne POLSKIE PISMO W POLSKIM DOMU -- TO' HASŁO MIllENIUM' OKULIŚCI OKULISTKA DR BUKOWSKA BEJNAR OD 274 Ronceivallei Av (przy Geofłrey) Tel LE 2-54- 93 " Godrlny przyjęć: codziennie od JO rano do 8 wlecz W kobgty od 10 do t wlecz 9MV DENTYŚCI DR W SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA Przyjmuje za uprzednim telefonie nym porozumieniem Telefon LE I --4250 129 Granadler Rd (drugi dom od rtoncevallet) B Dr E Wehni DENTYSTA s- -c Godziny: 10—12 i 2— '"" 386 Bathurst Si — EM 4-65- 15 - z-- W Dr S D Brlgel CHIRURG — LEKARZ DENTYSTA __ STOMATOLOG Speclamta chorób famy utne - Pbytlcian's & Surgeoru' Bullding Kancelaria No 270 86 Bloor Sł W — Toronto Telefon WA 2-00- 56 z--w JAN ALEXANDROWICZ LLM NOTARIUSZ DLA PROWIHCJIONTARIO Kontrakty Pełnomocnictwa Testamenty oraz Akty Czynnoicl Priwnt okreilone w"Ontarlo Notaries Act" Pomoc Prawna ue wszelkich sprawach Rodzinnych Spadkowych I Majątkowych w Polsce I Zagranica: Wierzytelno Tłumaczenia Dokumentowi — Pomoc w Imigracji do U-S-At' I olt7V(xUtinaeh hitlerowskich — Income Tax Biuro: 61 8A Qucen St W Toronto Ont Canada Ttl EM :1 — Wieczorem: Scarborough AM 1-- MII frKaJ tJw flit M mm |
Tags
Comments
Post a Comment for 000016b
