000165b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Wieczór Przenikliwe wilgotne zimno
Lazdy raz po raz wyzierają zza ruch- -
Mgrrh ODlOKOW ruia nuiniji mite bij
ste i"1"™ r Jku
r ii Brytanię iumji w iuau iio ro- -
one są nieruwnu uic v naiuej Uiiei- -
v stał)' się naturalną częścią pejzażu
Łri5mi wystawionym na wiHnlr
?tiMnv Tu i owdzie za murem widać
UUWV ' _ ' J
0tną wannę na Kupie grurew gazie- -
%iej siaa """"" ovlulauCj
]ni Ale zaraz uuur świecą lampy
ttvkrochmalonych firanek i ludzie
i czvtaią szykują się do snu szczę--
ziR nnAlnn(Tn AnoVlll 7niarhnnnni
B=:wi ze szi":i"C5v uuiu uułhichi
I wiazd
MU jednemu z aomow sroamiescia
ŚLbriaiacych cało i zasobnie którego
tSfan wejściowe u szczytu kamiennych
jlhodow otwierają się raz po raz rzuca
c£ie smug? swiaua na ujiuuiuk zmierzają Kowalscy Aha! Idą się bawić Idą
KL normalni"
To ciekawe jak emigrantom zależy na
irmalnosci' w warszawie przea wojną
śnat Kowalski nigdy się nie dawał
zonie wyciągać na jańcówki
fdziutkiej "Ptaszka" prowadzi na
Jn 1- -1 ikł "Dnlplri rrv T5
JM UJlnlKOW UU ttlUUU X Uicmi UlU IW
Snnj"
„ fiokawa T7PV7: normalność pmi
lantow musi być ich własna broń Boże
y miejscowa Jest karnawał — rzecz w
Protestanckiej Anglii nie znana — więc $SllliUj„iJiiao "k"il' Jio"k" t"w tratnlipUioi WarcryD- - "-"-- "g 1'uiuu--
e przed wojną
Trzecia ciekawa rzecz: normalność na
Migracji najczęściej musi się wyłaniać
a wyższym szczeblu społecznym niż ten
lory się pod nią załamał w Kraju Kto
weterynarzem tutaj się oKazuje za- -
pnanym chirurgiem Matrony stają się
idiotkami Lokatorzy oficyn na współ- -
L? t __ rv ittnnrnrimnminm fnłnTtin-fi- n HJ pOKaiUjc] l weaiuiiuciuciu imugicuic
'jjmków rodowych
lArtysci ciągną za sobą legendę nieby
łych triumfów Śmieszne? Cóz stąd?
neie sie z emigrantów bo jestem ich
miem na londyńskim bruku a śmiech
Bawet dla cienia to zdrowie
pchać cytrę z filmu "Che Third Man")
me nie ciągnij niiue lani guzie lanczą
melku1 Siądźmy sobie tutai w barze
%fr wszystko widać Ale jeżeli chcesz
nec 10 proszę cię nie Krępuj się
asznie lubię obserwować
Franciszek Kmieiowicz
S
J)ziS spnnnś? nonrnoła iiIipp Tlni nnrl- -
3 "&""¥" "-- Y- !----
icema wydają się być dziwne aaieKie
rozumiałe nierealne chociaż pozo--
ly po nich smutne szczątki w postaci
ilonej rezydencji dr Home przez
stanców i gospody Montgomerego
ez milicję rządową Czarne opalone
ozrzucane bezładnie bierwiona stra- -
denerwują dręczą Sterczące wśród
lSZCza kominy świaripra VJnwrnPr r
m co może zdziałać nienawiść ludzka
iara podcięła konia bv ucięć od smut- -
ti pamiątek i natrętnych myśli
odetchnęła z ulgą kiedy kolaska po--
Jporem wydzierali naturze spvchając
z na północ akr po akrze Tu kipiało
t radosc tworzenia duma rzłowieka P Przyrodą
Jwia widząc kolaskp 7hlizaiana sie
Mfarmy z daleka poznała Sarę Wybie- -
§ ' spotkanie
mi "iiue sie cieszę zp nip widzę —
Pjoldla
n~llr i "'oia — wyKI rzyKneia ar ara — wy--
PSZ WSDanialp' flnaliłaó cio ćwiplnip
ko te ręce — wskazała na zgrubiałe
nropowale ręce Marii — Dlaczeeo I c'Czko harujesz?
i bo chcę! Nie masz pojęcia jak
i 'U nrnral SkiiW nnwip- -
nltnlmn „ "--
_! V
Ft_ ait wP'08i wspaniale
!! t uwazżgaćl?dnua nsaiebdiez!iecko powinnaś
fana roześmiała się
4- - im 1
wjęL-e- j Dęaę się --poruszać tym
"Cdzie zdrowsTPi "
Jryk podbiegł do kobiet Był czarny
-- i i oaymiony - 'Me PrzestraC7 cio tiolnón nn mnia
Z 7airołl 1- - J_ r -- uiai wesuio uo oary —
czarna od dymu W dalszym ciągu
gałęzie i dfzewo Nie przypuszcza-- e
tyle będę miał roboty z czyszcze- -
puid
m1 n'S leSlPS Miu'Ki" ~""r"A"n"'1"n"'t JTłłaTooŁc dom
_
1k teraz wiem że iestem kimś! Ceniłaś dom to może Mary
Ci
a
_
u lak on wysiada a ia w mie- - 07-ewuymjeymj?nosśięcią!Zgoda?
fciP"AnaobS'eagrłę dpoodstcrhuamtęyka a Mary
Ifezin-?S-Z
dom! ~ zawołała z dumą
!? o iednvPi71 '-"-
l™ naVrv uŁWi i maiyin uiueu- -
&[ią dOSĆ nrwnfpyiłn$a mfcmwiiiHjtoiiłUmł
Dajze spokój Ptaszyno' Przyszedłem tu w charakterze weterana Ale ty Iren-k- o musisz się zachowywać jak młoda
zzoanparuwOa paJtarkz sjiaękimpasrzzysWtoajcneika!k Jdeosznczaes
twanmZunawduilrskkui ? bPoohzawteórl zkaowcohdaonwiey śKwaipei--
tny tancerz
(Słychać walca z "The Third ltfan- -
rsarazo mi przyjemnie panie
tanie Proszę z nami usiąść
Kapi- -
Nie dziękuje serdecznie nie tańczę Nic jej nie wierz Tańczy jak baletnica
W Warszawie robiła mi sceny że nie
chodzimy rfS bale
W Warszawie! W Warszawie Pawełku
co innego Tam było życie W Londynie
tańczyć' — to śmieszne
Dlaczego śmieszne proszę Pani?
No bo niech pan sobie wyobrazi
ludzi tańczących w poczekalni na dwor-cu
Dla mnie ten cały polski Londyn to
jest poczekalnia
No widzisz mamy gęby pa- sażerów trzeciej klasy Z takimi się nie
tańczy
Ależ ja nie mówię o panach Ja mó-wię
o sytuacji
Lepiej proszę pani czekać na pociąg
niż na śmierć albo łagier
Słusznie! Tylko ze myśmy w Warsza-wie
nigdy nie czekali na śmierć — myś-my
czekali na was
A my? Na co myśmy czekali Wacek?
My? Na przepustkę do domu
I dotąd czekacie
Ale Irenko że bufet w na-szej
poczekalni jest pierwsza klasa Piłaś
może w Warszawie lepszą wódkę?
(Słychać dźwięki mazura)
Wódka Pawełku jest pierwszorzędna
Zdrowie pana Kapitana! Ale i na mazu-ra
nie dam się namówić bardzo przepra-szam
panie Kapitanie Jakoś straciłam
charakter w nogach O nie wcale się nie
pogniewam panie Kapitanie jeśli pan
zatańczy z pułkownikową Dowidzenia!
(pauza) Pawełku czy on się obraził?
Naturalnie że się obraził Joanna
d'Arc teżby się obraziła żeby nie chcieli
jej spalić!
Joanna d'Arc? Tobie się coś pomyliło
Pawełku
Nic mi się nie pomyliło W nim się
kocha lady' Bross A on tu przychodzi
tańczyć z Polkami mazura Chce się po-święcić
dla ojczyzny "jak Joanna d'Arc
na stosie Grymas? Jasne? A ty w
Alllance Gwiazdy nad Toronto i
Odnowiarla
Andrzej
przyznasz
— Wystawiliśmy go w jesieni ubiegłego
roku w ciągu jednego dnia Patryk zwo-łał
sąsiadów na tłokę budowlaną Podo-bnie
jak na tłoce karczunkowej w której
wzięłaś udział było sporo ludzi Dom zo-stał
wybudowany według planów Sa-muela
Lounta "
— Pułkownika Lounta? — przerwała
Sara
— Tak' — przytaknęła Maria i z smu-tkiem
dodała — Tego samego który
został powieszony za udział w powstaniu
Był to wspaniały człowiek! Ilu on lu-dziom
pomógł a niestety nikt mu riie
pomógł w krytycznej godzinie
Nastąpiła chwila milczenia
— Jak widzisz — Maria wróciła do
swej roli przewodnika — dom jest zbu-dowany
z okrąglaków Szpary pomiędzy
bierwionami zalepiłam z zewnątrz gliną
a wewnątrz utkałam mchem
Kobiety weszły do chaty
Sara zobaczyła stosunkowo dużą izbę
o glinianej podłodze w stosunko-wo
dużo miejsca zajmował potężny ko-minek
— Oto nasze mieszkanie1 — objaśniła
Mary _ Składa się niestety z jednej
fvlkn' izbv ale ona dla nas wystarcza
Kiedy przyjdą dzieci podniesiemy dach
i wybudujemy sobie piętro
— Musiało t'u być bardzo zimno w
miesiącach zimowych! — zauważyła Sa-ra
— O nie! — potrząsnęła głową Mary
— Zupełnie ciepło! Patrz na kominek!
Jest tak potężny że potrafiłby nagrzać
izbę dwa razy większą od tej Układa-liśmy
na kominku tak wielkie kłody że
z trudem oboje dowlekliśmy do izby
Oczywiście takie kloce płonęi anie i
noce Przez całą zimę bez przerwy palił
się ogień!
Sara rozejrzała się dokoła Maria zau-ważyła
to Zaczęła wyjaśniać
— Umeblowanie nasze — mówiła —
jest oczywiście bardzo skromne Składa
się z prowizorycznego stołu dwóch
krzeseł i ławki pod ścianą
— Tak! — skinęła głową Sara — Twój
dom jest bardzo -- prymitywny
— I drogi dla mnie — uśmiechnęła
się Maria — bo mój własny!
Do izby wszedł Patryk Był umyty i
zdążył włożyć na siebie czystą koszulę
'— Aloże "na odmianę ja teraz wezmę
cię z sobą i oprowadzę po farmie! —
rzeki ao &r ary a lYnaAaAmiinn eta An Tał-i- t
imieniu ojczyzny odrzucasz jego ofiarę
"W imieniu ojczyzny" U nas się wo-gól- e tak wzniosie nie mówiło
U nas tutaj tez właściwie mówi się
Kraj! Ale przez duże K
Dlaczego nie Polska?
Bo pewnie każdy woli myśleć że Pol-ska
jest wszędzie tam gdzie są Polacy
Nawet w tej tutaj zwariowanej pocze-kalni
Jezus Maria Paweł Pułkownikowa
do nas wali Bój się Boga co ja jej mam
mówić?
O Kraju Przez duże K
(Znowu słychać cytrę)
Dzień dobry dzień dobry! A raczej
witam drogą panią! Tyle juz o niej sły-szałam!
Boże Co za wzruszenie Kiedy
pani kochana ostatni raz widziała naszą
drogą Warszawę? Proszę mi wszystko
dokładnie opowiedzieć Przecież my tutaj
żyjemy myślami o Kraju mnie osobiście
tęsknota wprost pożera Czy ta sukiene-czk- a
to jeszcze z Warszawy? Niby takie
nic a od razu poznać warszawski szyk
I Pani umie nosić To nie to co te an-gielskie
żyrafy — z przodu nic z tyłu
nic — co się mozc na takiej wydać'
Chociaż pani także mizerniutka Ale
mnie mówili ze w Warszawie pod oku-pacją
ludzie się dobrze odżywiali Ten
cały szmugiel czy szaber czy co to tam
było? No mój Boże trudno się dziwić
takie warunki! Gestapo obozy koniec
świata! Proszę pani ja już dawno Fra-niowi
mówiłam — ale gdzie on jest? Co
pan Kapitan mówi? W bridża gra? No
widzi pani porucznikowa wszyscy mę-żowie
są tacy Jak ich potrzeba to ich
nie ma -- Chociaż pan porucznik może
należy do wyjątków Wie pani te Stru-siówn- y
(to my tak Angielki nazywamy)
strrrasznie lecą na naszych panów Bo
Strusie (to my tak Anglików nazywamy)
czyż to są mężczyźni? Moja pani!!! Taki
Struś no to co z tego że on nawet i
jest w łóżku jeśli on gazetę czyta! A w
dzień? Szkoda mówić Tyle że garnki
zmywają Więc trudno się dziwić No ale
już teraz pani przyjechała z tej naszej
ukochanej bohaterskiej Warszawy z
tego ukochanego Kraju Ja bo nigdy nie
opuściłam Frania! "Gdzie ty Kajusiu
tam ja Kajusia" — to zdaje się z Mic-kiewicza
A jak tam w Kraju? Podobno
literatura i sztuka kwitnie No bo orze- -
cież nasz naród to jestzupełnie co inne--
go! 'lo nie to co tutaj Ci Strusie to
Copyright reserved by Pollsh Press Ma
której
łóżka
33
dodał — a ty przygotuj coś do jędze-ni- a
Nasz gość musi być dobrze głodny!
— Słusznie! — zgodziła się Maria —
Obejdźcie oboje farmę a ja przygotuję
w międzyczasie obi?d!
zawołała Sara Za-pomniałam
— Czekajcie! — —
zupełnie że przywiozłam coś
dla was Napewno w koszu znajdą się
artykuły potrzebne do zgotowania jedze-nia
— Udała się do kolaski i ściągnęła
z niej spory kosz — Babka nakładła tu
dużo pożytecznych rzeczy !Oto coś dla
dziecka a to suknia dla ciebie Mario
a tu znów rum i tytoń dla ciebie Pat!
Małżeństwo OTIara było rozrzewnione
darami
— Podziękuj jak najserdeczniej babce
za towary! — rzekł Patryk — Gdyby nie
ona przypuszczalnie nie mielibyśmy dziś
farmy'
Patryk zabrał Sarę
— Jak widzisz — objaśniał — nasza
farma posiada dom stodołę stajnię i
dwadzieścia akrów oczyszczonej ziemi!
— Wykonałeś bardzo wiele! — zauwa-żyła
z podziwem Sara
— Nie sam! Gdyby nie pomoc sąsia-dów
na tym miejscu w dalszym ciągu
szumiałaby puszcza! Oczywiście nie mo-gę
pominąć wydatnej pomocy Marii We
dwójkę wykarczowalismy w zimie pięć
akrów
— Dlaczego pozwalasz jej lak ciężko
pracować?
— Co mam robić? Upiera się ze w
żaden sposób nie można jej wyperswa
dować! Zresztą prawdę --powiedziawszy
praca jej służy Pamiętasz jaka była bla-da
anemiczna zanim tu przyjechała?
Skóra i kość! Po prostu cień kobiety! A
dziś? Tryska zdrowiem i energią1
— To prawda! Maria podciągnęła się
na zdrowiu dość mocno!
— Na ogół jestem zupełnie zadowo-lony
z farmy! — Patryk wrócił do da-wnego
tematu — Denerwują mnie tylko
pnie! Widzisz jak wystają na polu 2
pszenicą? Wykopać je jest dość trudno
bo mają głębokie korzenie Przy orce i
koszeniu zboża trzeba uważać by nie
połamać na nich narzędzi
— U nas w Toronto — roześmiała się
Sara — władze miejskie szybciej pozby-wają
się pni na drogach Nakazują pija-kom
za karę wykopać parę pni i dlatego
iiliffi sa stosunkowo rfadkipi "
Podeszli do łanu pszenicy
nie umieją nazwiska Shakespcarc wy- mówić Niektórzy to nawet nie wiedzą
czy on wogóle żył Ach proszę pani ko-chanej
jak ja kiedyś płakałam na tych
"Dziadach" w Krakowie jak ten duch
tego Banka co to był Dziadkiem Chamie-t- a się pojawia! To straszne! to wznio- -
słe! No to jest właśnie całe nieszczęście:
ze my jesteśmy tacy uczuciowi Dlatego
taki Hitler taki Stalin każdy taki Cham
nawet taki Struś taki Churchill — każdy
ma lepiej niz my
(Słychać walca)
Co to? Znowu walczyk? Pan Kapitan
się niecierpliwi' No dobrze juz dobrze
jeszcze tego jednego z panem zatańczę
Ale kujawiaczka po tym to już z panem
porucznikiem Pani pozwoli? To jest
bardzo ważne dla naszego morale tutaj
na emigracji zęby Osoby Pani mn --
rozumie? U nas jest demokracja No i
dziękuję dziękuję! Za wszystkie wiado-mości
za tę wzruszającą opowieść! To
był zaszczyt I och! każde pani słowo za-padło
mi w duszę Dowidzenia droga
pani! Musimy prędko sobie znowu poga-wędzić
Pani oczywiście będzie na odczy-cie
profesora Kresowicza? Szalenie cie-kawy
temat: "Skąd się wzięły szczerby
na Szczerbcu" Pani wie ten miecz tego
wielkiego wodza co to uderzył na Kreml
Pani pamięta Bardzo oryginalne ujęcie!
Już juz idę panie Kapitanie juz idę!
(Słychać cytrę)
Co to było Paweł? Przecież lo nie do
wiary Nie dała mi ust otworzyć a po
tym: "Każde pani słowo zapadło mi w duszę" Gdzie ona ma tę duszę? One
tu wszystkie takie?
Nie Nie wszystkie takie Ludzie
nigdzie nic są wszyscy tacy: w Warsza-wie
też nie wszystkie ratowały żydow-skie
dzieci Czsmu siedzisz ponura?
śmiej się! Myślisz że nie ma takich
pułkownikowych w Sowietach? Chodź
zatańczymy! świat napewno potrwa dłu-żej
niż dwa tygodnie
(Słychać walca)
To prawda Chodźmy tańczyć Ooo
Paweł! Jak ty teraz świetnie tańczysz!
Czy to te Strusiówny?
Nie to po prostu ty
(Słychać cytrę)
Trochę mi ten bal lotników w klubie' Polaka
"Polski Doni Rodzinny" V : 1L
przypomina taniec Chochoła Trochę
w pierwszym roku! — z dumą oświad-czył
Patryk — Spodziewam się że w
jesieni podwoję orne pola
— Bardzo dobrze płacą zu pszenicę w
Toronto!
— To mi dodaje dużej otuchy! Sąsie-dzi
powiedzieli mi ze przy wytężonej
pracy potrafię spłacić wszystkie swe dłu-gi
w ciągu trzech lat Pomyśl sobie w
ciągu trzech lat będę wyłącznym panem
tej iarmy! Czyż to nie wspaniałe? Wy
stawię sobie duży piętrowy dom dużą
stajnię na tuzin krów i koni chlewy na
dwa tuziny świńSBędę wiedział że żyję!
— Czy me czujesz się tu osamotniony?
Najbliższy twój sąsiad mieszka o dziesięć
mil!
— Czasami człowiek ma ochotę poro-zmawiania
z kimś więcej niz z własną
żoną — przyznał się Patryk — ale zda-rza
się to rzadko Jestem bardzo zajęty
karczowaniem lasu tak ze nie mam
wiele czasu na życie towarzyskie Zresztą
na wiosnę ma tu przybyć brat Marii i
mój z rodzinami Juz zarezerwowaliśmy
dla nich farmy obok naszych Będziemy
więc mieć okazję do towarzyskiego
się
Podczas obiadu małżeństwo 0'Hara
prześcigało się w wychwalaniu sąsiadów
którzy chętnie gromadzili się na każdego
rodzaju tłokę by pomóc nowym osie-dleńcom
— Wiesz — rzekła Maria do gościa
— ze tu zbieramy się na tłokę przj każ-dej
oka ii kiedy jest potrzebna większa
ilość rąk do pracy Nawet drogi buduje-my
tłokowym systemem Jutro na przy-kład
udaię się na tłokę kołdrową do Clin-tonów
Zejdzie się nas około dziesięć ko-biet
i robiąc kołdry będziemy sobie opo
wiadać o naszych troskach 1
Siedząc samotnie przez dłuższy okres
czasu człowiek po prostu czuje się szczę-śliwy
jeżeli może się spotkać z sąsiadka-mi
i trochę poplotkować!
— Chętnie wzięłabym udział w takiej
tłoce! — zawułała Sara
— świetnie! — ucieszyła się Maria —
Zabiorę cię jutro do Clintonów!
Następnego dnia Sara była w dosko-nałym
humorze W towarzystwie nowych
osiedleńców zapomniała o plotkach ja
kie o niej kursowały po Toronto Czuła
że znów zaczyna żywo krew pulsować
Przygnębienie minęło Wrócił humor
zadowolenie radość życia
Kiedy Maria z Sarą zajechały przed
dom Clintonów tłoka kołdrowa już się
zaczęła Konie i wózki świadczyły o
przybyciu większej ilości sąsiadek
Sara zatrzymała konia i pomogła Marii
zejść z kolaski Z domu Clintonów wy-biegły
kobiety by powitać przybyłe
— Dzień dobry! — zawołała radośnie
Maria do kobiet — Proszę patrzeć kogoj
[przyprowadziłam na tłokę! Kuzynkę z
Pięć akrów udało mi:siy obsiać już-Tóron-to
Sarę Stonc!
HA MD LMCC
LEKARZ i CHIRURG
Godziny przyjęć:
-- 12 przed pot 2—4 30 po pot
i oa —u wieczorem
606 Bathurst Sł — Toronto
Tel LE 3-34- 23
34W
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowska-Beina- r R O
Wiktoria Bukowska O D
prowadzi) nowoczesny gabinet
okulistyczny przy
374 Roncesvsllos Avnut
obok Gcoffrcy SU
Tel LE 2-54-
93
Godziny przyjęć: codziennie od 10
rano do 9 wieczór W soboty od
10 rano do 6 wieczór 37 S
ADWOKACI
JAN L Z
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Qucen Sł W — Toronło
Tel Biura: LE 3121 1
Micszk: Oakvillt VI 5-12-
15
S8S
GEORGE BEN BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundas St W Toronto
Tel LE 4-84-
31 I LE 4-84-
32
t)
i ' " '"''" ' '
32 S
Niech nie będzio w Związku
żadnego rodaka który by nio
zwerbował na ciłonka iednego
Indvnie
wyzy- wania
radościach
GÓRA
i „
FRANCUSKIE KALESONKI
(Polnled I945
(opalontowana v r 1015} 555
Specjalnie skrojone dla łagod-nego
podtrzymania — wygodna
gumka w pasie patentowane
zamknięcie "Crihs X Cross"
Wszystko to zapewnia elegancki
wygląd Zrobione z najlepsz-c- j czesanej bawełny Łatwe do
prania nie wymagające praso-wania
Bardzo trwale Do na-bycia
również odpowieanio do-brane
koszulki W2-- 8
i
oraz
POWRÓCIŁ
DR M KOSOWSKI
Choroby kobieca I położnictwa
(Leczeni nltplodnotcl)
Przyjmuje za uprzednim telcf
porozumieniem
LE 57434 lub LE 6-14- 70
611 Bloor Słroał W
(rog Palmcrston)
OS
Dr Ł ZELGER
LEKARZ
100 Collage St (rós Palmeraton)
Tel WA 1-3-
580
Godziny przyjęć:
od 130—4 po pol i 6—8 wlecz
X-RA- Y 70-- W
DENTYŚCI
or e mmm
DENTYSTA
Godziny: 10—12 1 2- -fl
386 Bałhurtr St — EM 44515
w
Dr S D BRIGEL
LEKARZ - CHIRURO
DENTYSTA
Phyłtclru' Surgeoni DollcUnj Kancelaria No 218 86 Bloor St W — ToronU
Tel WAInut 2-00-
56
Dr Tadeusz j
LEKARZ DENTYSTA
310 Bloor St W — Toronto
Tel WA 2-08-
44
przyjmuje po uprzednim porozu
mieniu telefonicznym W
Dr N N0V0SICKIS
LEKARZ DENTYSTA
Dyplomowany w Niemczech
I Kanadzlo
Przyjmuje od D rnno do 5 wieczór lub in telefonicznym porozumieniem
345 BLOOR ST W — TORONTO
Tel WA 3-20- 0J - po polsku(S)'
Dr n LUCYK
DENTYSTA ' ' '
2902 Duhdai St W Toronto
Tel RO 9-46- 82
Dr
LEKARZ DENTYSTA l
129 Grenadier Rd
(drugi dom od Itonccsvallca)
Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
Telefon LE 1-4-
250
10ow%
CRISSYCROSS
SADAUSKAS
imw
3ł
Sprowadzajcie Krewnych do Kanady
Mofeeio tprowfcdiić takie BRACI I SIOSTRY ZPOLSKI
Zwróćcie się do nas po informacje osobKcie lub listownie
DOMINION TRAVEL OFFICE LTD
55 Wellington Wost — Toronło Onf — Tol 6-64- 51
(djwnicj CO Wellington Wcsl)
Kierownik: IIKIKETZ NOTARIUSZ PUBLICZNY
PACZKI PCKAO DO POLSKI — WYSYŁKA PIENIĘDZY 00
WYDORU ODBIORCY — PASZPORTY I WIZY DO POLSKI I USA
1LUMC7GNIA DOKUMENTÓW — Wizyifkle fpiykl
Akt- - (J'trowiiiy pełnomocnictwa i inne notarialne dokumenty
I2W
teor lerwy Lincoln
eroury Traoks
Więckowski
Władysława
Najlepsze samochody na rynku ' Kanady
Wygodne - Trwałe - Pewne - TANJE
Meieor - od $2195 — Mercury - ód $3095
DO WYMIANY NA NOWE POTRZEBUJEMY 100
UŻYWANYCH SAMOCHODÓW
mEMmmumid
1492 Si Cair Ave W Toronto LE: 4-88- 11
Wzywajcie do porozumienia się polskiego przedstawiciela
IIIIHII™
" — BOGtfANA
Jl-- Wl
Mówi
łnroi
EM
w
8
S
- -
friiviss mmmii
msm? mmwmmmmi
wmm c&mi łHłM
11
WŚmm Iftf
rtS-- ' m£&M m yrtosAjs mm
KM' rfll
Mii mm& mm
tkwi
mi
mmmm rtUMys
sit łtm
n
'm4m IM
mm
śimi a&SJi
WMzkmu mm
ifĄeitin tiis£ ą
'A fmm mm V S-- AŁ fseulTWiiłtrtiMm
Mmk
mm fHSłSfFi'5:'a1 a m
4 fmmm
imhim
h£fti
! mm'SałSAmiaJis-- '
umMi sa$a i 'SWwd''
rt m
mim
mmi
mim mmi
-- Mm
'JA'W3i'4iV
'-W-AM-
m ifs&ram
&£# UW
fsweŁrf"wŁSlf
f
' l
%Wm$&tMHwSmI
U --f£iWm su mM srt W f4-(Mr- K va XSB£SH ' m-mi- m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 30, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-04-30 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000200 |
Description
| Title | 000165b |
| OCR text | Wieczór Przenikliwe wilgotne zimno Lazdy raz po raz wyzierają zza ruch- - Mgrrh ODlOKOW ruia nuiniji mite bij ste i"1"™ r Jku r ii Brytanię iumji w iuau iio ro- - one są nieruwnu uic v naiuej Uiiei- - v stał)' się naturalną częścią pejzażu Łri5mi wystawionym na wiHnlr ?tiMnv Tu i owdzie za murem widać UUWV ' _ ' J 0tną wannę na Kupie grurew gazie- - %iej siaa """"" ovlulauCj ]ni Ale zaraz uuur świecą lampy ttvkrochmalonych firanek i ludzie i czvtaią szykują się do snu szczę-- ziR nnAlnn(Tn AnoVlll 7niarhnnnni B=:wi ze szi":i"C5v uuiu uułhichi I wiazd MU jednemu z aomow sroamiescia ŚLbriaiacych cało i zasobnie którego tSfan wejściowe u szczytu kamiennych jlhodow otwierają się raz po raz rzuca c£ie smug? swiaua na ujiuuiuk zmierzają Kowalscy Aha! Idą się bawić Idą KL normalni" To ciekawe jak emigrantom zależy na irmalnosci' w warszawie przea wojną śnat Kowalski nigdy się nie dawał zonie wyciągać na jańcówki fdziutkiej "Ptaszka" prowadzi na Jn 1- -1 ikł "Dnlplri rrv T5 JM UJlnlKOW UU ttlUUU X Uicmi UlU IW Snnj" „ fiokawa T7PV7: normalność pmi lantow musi być ich własna broń Boże y miejscowa Jest karnawał — rzecz w Protestanckiej Anglii nie znana — więc $SllliUj„iJiiao "k"il' Jio"k" t"w tratnlipUioi WarcryD- - "-"-- "g 1'uiuu-- e przed wojną Trzecia ciekawa rzecz: normalność na Migracji najczęściej musi się wyłaniać a wyższym szczeblu społecznym niż ten lory się pod nią załamał w Kraju Kto weterynarzem tutaj się oKazuje za- - pnanym chirurgiem Matrony stają się idiotkami Lokatorzy oficyn na współ- - L? t __ rv ittnnrnrimnminm fnłnTtin-fi- n HJ pOKaiUjc] l weaiuiiuciuciu imugicuic 'jjmków rodowych lArtysci ciągną za sobą legendę nieby łych triumfów Śmieszne? Cóz stąd? neie sie z emigrantów bo jestem ich miem na londyńskim bruku a śmiech Bawet dla cienia to zdrowie pchać cytrę z filmu "Che Third Man") me nie ciągnij niiue lani guzie lanczą melku1 Siądźmy sobie tutai w barze %fr wszystko widać Ale jeżeli chcesz nec 10 proszę cię nie Krępuj się asznie lubię obserwować Franciszek Kmieiowicz S J)ziS spnnnś? nonrnoła iiIipp Tlni nnrl- - 3 "&""¥" "-- Y- !---- icema wydają się być dziwne aaieKie rozumiałe nierealne chociaż pozo-- ly po nich smutne szczątki w postaci ilonej rezydencji dr Home przez stanców i gospody Montgomerego ez milicję rządową Czarne opalone ozrzucane bezładnie bierwiona stra- - denerwują dręczą Sterczące wśród lSZCza kominy świaripra VJnwrnPr r m co może zdziałać nienawiść ludzka iara podcięła konia bv ucięć od smut- - ti pamiątek i natrętnych myśli odetchnęła z ulgą kiedy kolaska po-- Jporem wydzierali naturze spvchając z na północ akr po akrze Tu kipiało t radosc tworzenia duma rzłowieka P Przyrodą Jwia widząc kolaskp 7hlizaiana sie Mfarmy z daleka poznała Sarę Wybie- - § ' spotkanie mi "iiue sie cieszę zp nip widzę — Pjoldla n~llr i "'oia — wyKI rzyKneia ar ara — wy-- PSZ WSDanialp' flnaliłaó cio ćwiplnip ko te ręce — wskazała na zgrubiałe nropowale ręce Marii — Dlaczeeo I c'Czko harujesz? i bo chcę! Nie masz pojęcia jak i 'U nrnral SkiiW nnwip- - nltnlmn „ "-- _! V Ft_ ait wP'08i wspaniale !! t uwazżgaćl?dnua nsaiebdiez!iecko powinnaś fana roześmiała się 4- - im 1 wjęL-e- j Dęaę się --poruszać tym "Cdzie zdrowsTPi " Jryk podbiegł do kobiet Był czarny -- i i oaymiony - 'Me PrzestraC7 cio tiolnón nn mnia Z 7airołl 1- - J_ r -- uiai wesuio uo oary — czarna od dymu W dalszym ciągu gałęzie i dfzewo Nie przypuszcza-- e tyle będę miał roboty z czyszcze- - puid m1 n'S leSlPS Miu'Ki" ~""r"A"n"'1"n"'t JTłłaTooŁc dom _ 1k teraz wiem że iestem kimś! Ceniłaś dom to może Mary Ci a _ u lak on wysiada a ia w mie- - 07-ewuymjeymj?nosśięcią!Zgoda? fciP"AnaobS'eagrłę dpoodstcrhuamtęyka a Mary Ifezin-?S-Z dom! ~ zawołała z dumą !? o iednvPi71 '-"- l™ naVrv uŁWi i maiyin uiueu- - &[ią dOSĆ nrwnfpyiłn$a mfcmwiiiHjtoiiłUmł Dajze spokój Ptaszyno' Przyszedłem tu w charakterze weterana Ale ty Iren-k- o musisz się zachowywać jak młoda zzoanparuwOa paJtarkz sjiaękimpasrzzysWtoajcneika!k Jdeosznczaes twanmZunawduilrskkui ? bPoohzawteórl zkaowcohdaonwiey śKwaipei-- tny tancerz (Słychać walca z "The Third ltfan- - rsarazo mi przyjemnie panie tanie Proszę z nami usiąść Kapi- - Nie dziękuje serdecznie nie tańczę Nic jej nie wierz Tańczy jak baletnica W Warszawie robiła mi sceny że nie chodzimy rfS bale W Warszawie! W Warszawie Pawełku co innego Tam było życie W Londynie tańczyć' — to śmieszne Dlaczego śmieszne proszę Pani? No bo niech pan sobie wyobrazi ludzi tańczących w poczekalni na dwor-cu Dla mnie ten cały polski Londyn to jest poczekalnia No widzisz mamy gęby pa- sażerów trzeciej klasy Z takimi się nie tańczy Ależ ja nie mówię o panach Ja mó-wię o sytuacji Lepiej proszę pani czekać na pociąg niż na śmierć albo łagier Słusznie! Tylko ze myśmy w Warsza-wie nigdy nie czekali na śmierć — myś-my czekali na was A my? Na co myśmy czekali Wacek? My? Na przepustkę do domu I dotąd czekacie Ale Irenko że bufet w na-szej poczekalni jest pierwsza klasa Piłaś może w Warszawie lepszą wódkę? (Słychać dźwięki mazura) Wódka Pawełku jest pierwszorzędna Zdrowie pana Kapitana! Ale i na mazu-ra nie dam się namówić bardzo przepra-szam panie Kapitanie Jakoś straciłam charakter w nogach O nie wcale się nie pogniewam panie Kapitanie jeśli pan zatańczy z pułkownikową Dowidzenia! (pauza) Pawełku czy on się obraził? Naturalnie że się obraził Joanna d'Arc teżby się obraziła żeby nie chcieli jej spalić! Joanna d'Arc? Tobie się coś pomyliło Pawełku Nic mi się nie pomyliło W nim się kocha lady' Bross A on tu przychodzi tańczyć z Polkami mazura Chce się po-święcić dla ojczyzny "jak Joanna d'Arc na stosie Grymas? Jasne? A ty w Alllance Gwiazdy nad Toronto i Odnowiarla Andrzej przyznasz — Wystawiliśmy go w jesieni ubiegłego roku w ciągu jednego dnia Patryk zwo-łał sąsiadów na tłokę budowlaną Podo-bnie jak na tłoce karczunkowej w której wzięłaś udział było sporo ludzi Dom zo-stał wybudowany według planów Sa-muela Lounta " — Pułkownika Lounta? — przerwała Sara — Tak' — przytaknęła Maria i z smu-tkiem dodała — Tego samego który został powieszony za udział w powstaniu Był to wspaniały człowiek! Ilu on lu-dziom pomógł a niestety nikt mu riie pomógł w krytycznej godzinie Nastąpiła chwila milczenia — Jak widzisz — Maria wróciła do swej roli przewodnika — dom jest zbu-dowany z okrąglaków Szpary pomiędzy bierwionami zalepiłam z zewnątrz gliną a wewnątrz utkałam mchem Kobiety weszły do chaty Sara zobaczyła stosunkowo dużą izbę o glinianej podłodze w stosunko-wo dużo miejsca zajmował potężny ko-minek — Oto nasze mieszkanie1 — objaśniła Mary _ Składa się niestety z jednej fvlkn' izbv ale ona dla nas wystarcza Kiedy przyjdą dzieci podniesiemy dach i wybudujemy sobie piętro — Musiało t'u być bardzo zimno w miesiącach zimowych! — zauważyła Sa-ra — O nie! — potrząsnęła głową Mary — Zupełnie ciepło! Patrz na kominek! Jest tak potężny że potrafiłby nagrzać izbę dwa razy większą od tej Układa-liśmy na kominku tak wielkie kłody że z trudem oboje dowlekliśmy do izby Oczywiście takie kloce płonęi anie i noce Przez całą zimę bez przerwy palił się ogień! Sara rozejrzała się dokoła Maria zau-ważyła to Zaczęła wyjaśniać — Umeblowanie nasze — mówiła — jest oczywiście bardzo skromne Składa się z prowizorycznego stołu dwóch krzeseł i ławki pod ścianą — Tak! — skinęła głową Sara — Twój dom jest bardzo -- prymitywny — I drogi dla mnie — uśmiechnęła się Maria — bo mój własny! Do izby wszedł Patryk Był umyty i zdążył włożyć na siebie czystą koszulę '— Aloże "na odmianę ja teraz wezmę cię z sobą i oprowadzę po farmie! — rzeki ao &r ary a lYnaAaAmiinn eta An Tał-i- t imieniu ojczyzny odrzucasz jego ofiarę "W imieniu ojczyzny" U nas się wo-gól- e tak wzniosie nie mówiło U nas tutaj tez właściwie mówi się Kraj! Ale przez duże K Dlaczego nie Polska? Bo pewnie każdy woli myśleć że Pol-ska jest wszędzie tam gdzie są Polacy Nawet w tej tutaj zwariowanej pocze-kalni Jezus Maria Paweł Pułkownikowa do nas wali Bój się Boga co ja jej mam mówić? O Kraju Przez duże K (Znowu słychać cytrę) Dzień dobry dzień dobry! A raczej witam drogą panią! Tyle juz o niej sły-szałam! Boże Co za wzruszenie Kiedy pani kochana ostatni raz widziała naszą drogą Warszawę? Proszę mi wszystko dokładnie opowiedzieć Przecież my tutaj żyjemy myślami o Kraju mnie osobiście tęsknota wprost pożera Czy ta sukiene-czk- a to jeszcze z Warszawy? Niby takie nic a od razu poznać warszawski szyk I Pani umie nosić To nie to co te an-gielskie żyrafy — z przodu nic z tyłu nic — co się mozc na takiej wydać' Chociaż pani także mizerniutka Ale mnie mówili ze w Warszawie pod oku-pacją ludzie się dobrze odżywiali Ten cały szmugiel czy szaber czy co to tam było? No mój Boże trudno się dziwić takie warunki! Gestapo obozy koniec świata! Proszę pani ja już dawno Fra-niowi mówiłam — ale gdzie on jest? Co pan Kapitan mówi? W bridża gra? No widzi pani porucznikowa wszyscy mę-żowie są tacy Jak ich potrzeba to ich nie ma -- Chociaż pan porucznik może należy do wyjątków Wie pani te Stru-siówn- y (to my tak Angielki nazywamy) strrrasznie lecą na naszych panów Bo Strusie (to my tak Anglików nazywamy) czyż to są mężczyźni? Moja pani!!! Taki Struś no to co z tego że on nawet i jest w łóżku jeśli on gazetę czyta! A w dzień? Szkoda mówić Tyle że garnki zmywają Więc trudno się dziwić No ale już teraz pani przyjechała z tej naszej ukochanej bohaterskiej Warszawy z tego ukochanego Kraju Ja bo nigdy nie opuściłam Frania! "Gdzie ty Kajusiu tam ja Kajusia" — to zdaje się z Mic-kiewicza A jak tam w Kraju? Podobno literatura i sztuka kwitnie No bo orze- - cież nasz naród to jestzupełnie co inne-- go! 'lo nie to co tutaj Ci Strusie to Copyright reserved by Pollsh Press Ma której łóżka 33 dodał — a ty przygotuj coś do jędze-ni- a Nasz gość musi być dobrze głodny! — Słusznie! — zgodziła się Maria — Obejdźcie oboje farmę a ja przygotuję w międzyczasie obi?d! zawołała Sara Za-pomniałam — Czekajcie! — — zupełnie że przywiozłam coś dla was Napewno w koszu znajdą się artykuły potrzebne do zgotowania jedze-nia — Udała się do kolaski i ściągnęła z niej spory kosz — Babka nakładła tu dużo pożytecznych rzeczy !Oto coś dla dziecka a to suknia dla ciebie Mario a tu znów rum i tytoń dla ciebie Pat! Małżeństwo OTIara było rozrzewnione darami — Podziękuj jak najserdeczniej babce za towary! — rzekł Patryk — Gdyby nie ona przypuszczalnie nie mielibyśmy dziś farmy' Patryk zabrał Sarę — Jak widzisz — objaśniał — nasza farma posiada dom stodołę stajnię i dwadzieścia akrów oczyszczonej ziemi! — Wykonałeś bardzo wiele! — zauwa-żyła z podziwem Sara — Nie sam! Gdyby nie pomoc sąsia-dów na tym miejscu w dalszym ciągu szumiałaby puszcza! Oczywiście nie mo-gę pominąć wydatnej pomocy Marii We dwójkę wykarczowalismy w zimie pięć akrów — Dlaczego pozwalasz jej lak ciężko pracować? — Co mam robić? Upiera się ze w żaden sposób nie można jej wyperswa dować! Zresztą prawdę --powiedziawszy praca jej służy Pamiętasz jaka była bla-da anemiczna zanim tu przyjechała? Skóra i kość! Po prostu cień kobiety! A dziś? Tryska zdrowiem i energią1 — To prawda! Maria podciągnęła się na zdrowiu dość mocno! — Na ogół jestem zupełnie zadowo-lony z farmy! — Patryk wrócił do da-wnego tematu — Denerwują mnie tylko pnie! Widzisz jak wystają na polu 2 pszenicą? Wykopać je jest dość trudno bo mają głębokie korzenie Przy orce i koszeniu zboża trzeba uważać by nie połamać na nich narzędzi — U nas w Toronto — roześmiała się Sara — władze miejskie szybciej pozby-wają się pni na drogach Nakazują pija-kom za karę wykopać parę pni i dlatego iiliffi sa stosunkowo rfadkipi " Podeszli do łanu pszenicy nie umieją nazwiska Shakespcarc wy- mówić Niektórzy to nawet nie wiedzą czy on wogóle żył Ach proszę pani ko-chanej jak ja kiedyś płakałam na tych "Dziadach" w Krakowie jak ten duch tego Banka co to był Dziadkiem Chamie-t- a się pojawia! To straszne! to wznio- - słe! No to jest właśnie całe nieszczęście: ze my jesteśmy tacy uczuciowi Dlatego taki Hitler taki Stalin każdy taki Cham nawet taki Struś taki Churchill — każdy ma lepiej niz my (Słychać walca) Co to? Znowu walczyk? Pan Kapitan się niecierpliwi' No dobrze juz dobrze jeszcze tego jednego z panem zatańczę Ale kujawiaczka po tym to już z panem porucznikiem Pani pozwoli? To jest bardzo ważne dla naszego morale tutaj na emigracji zęby Osoby Pani mn -- rozumie? U nas jest demokracja No i dziękuję dziękuję! Za wszystkie wiado-mości za tę wzruszającą opowieść! To był zaszczyt I och! każde pani słowo za-padło mi w duszę Dowidzenia droga pani! Musimy prędko sobie znowu poga-wędzić Pani oczywiście będzie na odczy-cie profesora Kresowicza? Szalenie cie-kawy temat: "Skąd się wzięły szczerby na Szczerbcu" Pani wie ten miecz tego wielkiego wodza co to uderzył na Kreml Pani pamięta Bardzo oryginalne ujęcie! Już juz idę panie Kapitanie juz idę! (Słychać cytrę) Co to było Paweł? Przecież lo nie do wiary Nie dała mi ust otworzyć a po tym: "Każde pani słowo zapadło mi w duszę" Gdzie ona ma tę duszę? One tu wszystkie takie? Nie Nie wszystkie takie Ludzie nigdzie nic są wszyscy tacy: w Warsza-wie też nie wszystkie ratowały żydow-skie dzieci Czsmu siedzisz ponura? śmiej się! Myślisz że nie ma takich pułkownikowych w Sowietach? Chodź zatańczymy! świat napewno potrwa dłu-żej niż dwa tygodnie (Słychać walca) To prawda Chodźmy tańczyć Ooo Paweł! Jak ty teraz świetnie tańczysz! Czy to te Strusiówny? Nie to po prostu ty (Słychać cytrę) Trochę mi ten bal lotników w klubie' Polaka "Polski Doni Rodzinny" V : 1L przypomina taniec Chochoła Trochę w pierwszym roku! — z dumą oświad-czył Patryk — Spodziewam się że w jesieni podwoję orne pola — Bardzo dobrze płacą zu pszenicę w Toronto! — To mi dodaje dużej otuchy! Sąsie-dzi powiedzieli mi ze przy wytężonej pracy potrafię spłacić wszystkie swe dłu-gi w ciągu trzech lat Pomyśl sobie w ciągu trzech lat będę wyłącznym panem tej iarmy! Czyż to nie wspaniałe? Wy stawię sobie duży piętrowy dom dużą stajnię na tuzin krów i koni chlewy na dwa tuziny świńSBędę wiedział że żyję! — Czy me czujesz się tu osamotniony? Najbliższy twój sąsiad mieszka o dziesięć mil! — Czasami człowiek ma ochotę poro-zmawiania z kimś więcej niz z własną żoną — przyznał się Patryk — ale zda-rza się to rzadko Jestem bardzo zajęty karczowaniem lasu tak ze nie mam wiele czasu na życie towarzyskie Zresztą na wiosnę ma tu przybyć brat Marii i mój z rodzinami Juz zarezerwowaliśmy dla nich farmy obok naszych Będziemy więc mieć okazję do towarzyskiego się Podczas obiadu małżeństwo 0'Hara prześcigało się w wychwalaniu sąsiadów którzy chętnie gromadzili się na każdego rodzaju tłokę by pomóc nowym osie-dleńcom — Wiesz — rzekła Maria do gościa — ze tu zbieramy się na tłokę przj każ-dej oka ii kiedy jest potrzebna większa ilość rąk do pracy Nawet drogi buduje-my tłokowym systemem Jutro na przy-kład udaię się na tłokę kołdrową do Clin-tonów Zejdzie się nas około dziesięć ko-biet i robiąc kołdry będziemy sobie opo wiadać o naszych troskach 1 Siedząc samotnie przez dłuższy okres czasu człowiek po prostu czuje się szczę-śliwy jeżeli może się spotkać z sąsiadka-mi i trochę poplotkować! — Chętnie wzięłabym udział w takiej tłoce! — zawułała Sara — świetnie! — ucieszyła się Maria — Zabiorę cię jutro do Clintonów! Następnego dnia Sara była w dosko-nałym humorze W towarzystwie nowych osiedleńców zapomniała o plotkach ja kie o niej kursowały po Toronto Czuła że znów zaczyna żywo krew pulsować Przygnębienie minęło Wrócił humor zadowolenie radość życia Kiedy Maria z Sarą zajechały przed dom Clintonów tłoka kołdrowa już się zaczęła Konie i wózki świadczyły o przybyciu większej ilości sąsiadek Sara zatrzymała konia i pomogła Marii zejść z kolaski Z domu Clintonów wy-biegły kobiety by powitać przybyłe — Dzień dobry! — zawołała radośnie Maria do kobiet — Proszę patrzeć kogoj [przyprowadziłam na tłokę! Kuzynkę z Pięć akrów udało mi:siy obsiać już-Tóron-to Sarę Stonc! HA MD LMCC LEKARZ i CHIRURG Godziny przyjęć: -- 12 przed pot 2—4 30 po pot i oa —u wieczorem 606 Bathurst Sł — Toronto Tel LE 3-34- 23 34W OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowska-Beina- r R O Wiktoria Bukowska O D prowadzi) nowoczesny gabinet okulistyczny przy 374 Roncesvsllos Avnut obok Gcoffrcy SU Tel LE 2-54- 93 Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do 9 wieczór W soboty od 10 rano do 6 wieczór 37 S ADWOKACI JAN L Z ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Qucen Sł W — Toronło Tel Biura: LE 3121 1 Micszk: Oakvillt VI 5-12- 15 S8S GEORGE BEN BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundas St W Toronto Tel LE 4-84- 31 I LE 4-84- 32 t) i ' " '"''" ' ' 32 S Niech nie będzio w Związku żadnego rodaka który by nio zwerbował na ciłonka iednego Indvnie wyzy- wania radościach GÓRA i „ FRANCUSKIE KALESONKI (Polnled I945 (opalontowana v r 1015} 555 Specjalnie skrojone dla łagod-nego podtrzymania — wygodna gumka w pasie patentowane zamknięcie "Crihs X Cross" Wszystko to zapewnia elegancki wygląd Zrobione z najlepsz-c- j czesanej bawełny Łatwe do prania nie wymagające praso-wania Bardzo trwale Do na-bycia również odpowieanio do-brane koszulki W2-- 8 i oraz POWRÓCIŁ DR M KOSOWSKI Choroby kobieca I położnictwa (Leczeni nltplodnotcl) Przyjmuje za uprzednim telcf porozumieniem LE 57434 lub LE 6-14- 70 611 Bloor Słroał W (rog Palmcrston) OS Dr Ł ZELGER LEKARZ 100 Collage St (rós Palmeraton) Tel WA 1-3- 580 Godziny przyjęć: od 130—4 po pol i 6—8 wlecz X-RA- Y 70-- W DENTYŚCI or e mmm DENTYSTA Godziny: 10—12 1 2- -fl 386 Bałhurtr St — EM 44515 w Dr S D BRIGEL LEKARZ - CHIRURO DENTYSTA Phyłtclru' Surgeoni DollcUnj Kancelaria No 218 86 Bloor St W — ToronU Tel WAInut 2-00- 56 Dr Tadeusz j LEKARZ DENTYSTA 310 Bloor St W — Toronto Tel WA 2-08- 44 przyjmuje po uprzednim porozu mieniu telefonicznym W Dr N N0V0SICKIS LEKARZ DENTYSTA Dyplomowany w Niemczech I Kanadzlo Przyjmuje od D rnno do 5 wieczór lub in telefonicznym porozumieniem 345 BLOOR ST W — TORONTO Tel WA 3-20- 0J - po polsku(S)' Dr n LUCYK DENTYSTA ' ' ' 2902 Duhdai St W Toronto Tel RO 9-46- 82 Dr LEKARZ DENTYSTA l 129 Grenadier Rd (drugi dom od Itonccsvallca) Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym porozumieniem Telefon LE 1-4- 250 10ow% CRISSYCROSS SADAUSKAS imw 3ł Sprowadzajcie Krewnych do Kanady Mofeeio tprowfcdiić takie BRACI I SIOSTRY ZPOLSKI Zwróćcie się do nas po informacje osobKcie lub listownie DOMINION TRAVEL OFFICE LTD 55 Wellington Wost — Toronło Onf — Tol 6-64- 51 (djwnicj CO Wellington Wcsl) Kierownik: IIKIKETZ NOTARIUSZ PUBLICZNY PACZKI PCKAO DO POLSKI — WYSYŁKA PIENIĘDZY 00 WYDORU ODBIORCY — PASZPORTY I WIZY DO POLSKI I USA 1LUMC7GNIA DOKUMENTÓW — Wizyifkle fpiykl Akt- - (J'trowiiiy pełnomocnictwa i inne notarialne dokumenty I2W teor lerwy Lincoln eroury Traoks Więckowski Władysława Najlepsze samochody na rynku ' Kanady Wygodne - Trwałe - Pewne - TANJE Meieor - od $2195 — Mercury - ód $3095 DO WYMIANY NA NOWE POTRZEBUJEMY 100 UŻYWANYCH SAMOCHODÓW mEMmmumid 1492 Si Cair Ave W Toronto LE: 4-88- 11 Wzywajcie do porozumienia się polskiego przedstawiciela IIIIHII™ " — BOGtfANA Jl-- Wl Mówi łnroi EM w 8 S - - friiviss mmmii msm? mmwmmmmi wmm c&mi łHłM 11 WŚmm Iftf rtS-- ' m£&M m yrtosAjs mm KM' rfll Mii mm& mm tkwi mi mmmm rtUMys sit łtm n 'm4m IM mm śimi a&SJi WMzkmu mm ifĄeitin tiis£ ą 'A fmm mm V S-- AŁ fseulTWiiłtrtiMm Mmk mm fHSłSfFi'5:'a1 a m 4 fmmm imhim h£fti ! mm'SałSAmiaJis-- ' umMi sa$a i 'SWwd'' rt m mim mmi mim mmi -- Mm 'JA'W3i'4iV '-W-AM- m ifs&ram &£# UW fsweŁrf"wŁSlf f ' l %Wm$&tMHwSmI U --f£iWm su mM srt W f4-(Mr- K va XSB£SH ' m-mi- m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000165b
