000441b |
Previous | 37 of 64 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
sk
i
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
składa Polonii
Siow Polskich Kombatantów
Koło Nr 2 London Ont
i Polskie-KoWłoiln"oCaNnardi5a8n5 Legion"
LONDON — ONTARIO !!e'€!Ss:e'et'seipw:w
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
i Szczęśliiucgo Nowego Roku
żywy
Market Fufniłure (London) Ltd
Właściciel David Klein
359-36- 1 Talbot St — Tel 439-608- 1
Życzenia Wesołych Świąt
i Szczęśliwego 'Nowego Roku
składa
MERCURY CLEANERS
W JACH i A BIELAK
7?6 Hamilton Rd London Oni GL 5-46-
40 !CKitSWtX'?t'gtłłttlW
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
i Szczęśliwego Nov)ego Roku
zasyła
LONDON TEXTILES
MEN'S — LADIE'S — CHILDREN'S YEAR
AND" GENERAL STORĘ
791 Dundas Sr E — London Ont
BiticictcicicisttisiSKiicigicisicisicietcteiocictceieictciciocicisit
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
i Szczęśliwego Nowego kolcu
życzy
T GIBSON
POLSKI ADWOKAT
210 Richmond Building
371 Richmond St London' Ont Tel GE 4-51-
31
WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ W RADOSNYM
DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU
ŚLE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII
OXFORD HOUSE
Właściciele: A Zientara i W Zurawinski
DUŻO {SZCZĘŚCIA l RADOŚCI
: okazji-Swiąl'-'Bożcy- o Narodzenia
swcrklicnlch i cale] Polonii
składa
WALTERS JEWELLERY
757 Dundas St E — London Ont
Y
U
jmmmmmmmm %
s@J I
r rs ' -- ł _- -t k _ "fsi t r 2--
rr _a
?~ k i -- r A
=--- T ił '" iJ+V~9&&& jŁ ęsssnęhiR
tfSH
&t m
STR 37 "ZWjĄZISOWlEC" —' 5Qi£ HARODZEŁłiE Pfera) 1?53' fi J
(Zakończenie ze str 36)
odda Przepadło — mówiła ba-bina
Nie miała szczęścia pd dwóch
tygodni przychodzi i nie może
trafić na" ziemniaki Bez bonów
już dawno miałaby ziemniaki w
piwnicy Kupiłaby od chłopów
którzy jeżdżą po mieście i sprze-dają
dużo taniej niż ona zapła-ciła
i jeszcze do piwnicy znoszą
Kiwnąłeś głową słuchając ba-biny
przecież nic jej nie pomo-żesz
Nawet sam przez moment
poczułeś się z tym zaopatrze-niem
w ziemniaki jakbyś wpadł
w pułapkę owej krawcowej co
z góry każe sobie płacić a po- lem jak sama chce Ale prze-cież
jedno z drugim nie ma nic
wspólnego
Będą dzisiaj ziemniaki? Mo-że
będą Może koło jedenastej
mówili o jedenastej może o
pierwszej wczoraj były o pier-wszej
W poprzednie dni róż-nie
bywało: czasem były a cza-sem
nie Kierownika zmienili
poprzedni robił jakieś kombina-cje
Słyszysz? Kombinacje! To
coś 6la ciebie przecież jesteś
prokuratorem! Nie słuchasz Ro-zumiem
Tu występujesz jako o-so- ba
prywatna
Obecny kierownik obsługuje
dwa punkty Wczoraj był tutaj
dzisiaj pewnie będzie tam Po
czym tu poznać czy będą dzisiaj
ziemniaki czy nie Nie ma mą-drego
wśród zebranych na pla-cu
O! Dzielnicowy przyjechał ro-werem
tęgi dobrze zbudowany
milicjant może on coś powie?
Kilkanaście par oczu patrzy w
niego Dzielnicowy nie jest od
ziemniaków ale od porządku
Podszedł do grających popro-sił
o karty Podawali jeden dru-giemu
coraz dalej od milicjan-ta
ale milicjant był sprytniej-szy
wyrwał inwalidzie trzy kar-ty
Tu grać nie wolno! Prosili
żeby zwrócił tylko czas zabijali
tłumaczyli Nie słuchał Zdecy-dowanie
oświadczył że nie od-da
Stefek jego to były karty
zebrał resztę i podał mu
— Masz pan i te — powiedział
wiascicieie zaroDKOwycn woz- -
kow odjeżdżali do składu z węg-lem
skąd uprzednio przybyli
Ziemniaków nie ma tam prę-dzej
jakiś kurs podłapią Z wóz-kami
pozostali tylko Stefek
--Tramwajarz i stary człeczyna z
którym rozmawiałeś co nie przy-jechał
na zarobek
Pierwsza Ziemniaków nie ma
może o drugiej przywiozą Kil-kadziesiąt
osób cierpliwie cze-ka
Ludzie przychodzili odcho-dzili
zaglądali upewniali się i
przypominali że i oni stoją w
kolejce i zajmują któreś tam
miejsce Po drugiej więcej było
już tych co przyszli po połud-niu
Znalazł się wśród nich męż-czyzna
co lubi porządek Przy-szły
kobiety co nie chciały być
ostatnie Kiedy sprawdzili że
jest dużo więcej w kolejce niż
czekających na placu zaprotes-towali:
tak być nie może! Męż-czyzna
na kartce spisał tylko
tych którzy w tym czasie stali
na placu Pominął wszystkich
nieobecnych oraz Edka Prysz-czatego
Tramwajarza i Stefka
którzy kolejkę zajęli jeszcze
przed 7 rano Ktoś powiedział że
oni nie dla siebie ale na zaro-bek
biorą ziemniaki Nie ma tak
dobrze! Kto dla siebie nie bie-rze
nie ma prawa zajmować ko-lejki
A jeśli spróbują brać na
siłę zawoła się milicję Porzą-dek
musi być!
Tak więc zawiodły twoje obli-czenia
przeciwko większości nic
nie poradzisz Zniweczono twój
chytry plan od początku wy-glądał
za łatwo Nie weźmiesz
ziemniaków choćby nawet przy-wieźli
Stefek i Tramwajarz nic nie
wiedzieli o tym przewrocie Sta-li
na chodniku i rozmawiali o
dziesięcioleciu które będą ofc
chodzić za parę miesięcy w pra-cy
Będą mieli dłuższe urlopy
może podwyższą im grupy Stef-kowi
już dawno obiecali ale1 co-raz
zmienia się przychodzi in-ny
kierownik i tak schodzi
Tymczasem dzisiaj jeden z wo-zów"
zepsuł się na trasie Kie-rownik
zajezdni jest wściekły i
obwinia Stefka że w nocy źle
dokonał przeglądu — taką wia-domość
przyniósł kolega zdzien-ne- j
zmiany Stefek zaniepokoił
się i posmutniał żona przynio-sła
mu chleba jadł bez apetytu
Ludzie uformowani w nową
kolejkę czekali cierpliwie Tym
którzy odeszli a teraz wracali
kazano stawać na końcu Docho-dziło"
do sprzeczek i kłótni Znie-cierpliwieni
czekaniem wybu-chali
przy lada głupstwie Nie
słyszałeś) tego bo za ciebie wa-rował
Stefek ty obiecałeś pie-niądze
dwadzieścia złotych 'Mo
że byiKh" ńiejpr#iął-taleónym- 5
nie myślałeś byłeś zadowolony spraw Dzień który pozastawia
z siebie j osad gorycz i złość
Tramwajarz z wózkiem także
czekał kolejką się nie intereso-wał
przecież był pierwszy Nie
buntował się jakby to czekanie
uważał za swój normalny obo-wiązek
Stefek sarkał żal mu
było straconego dnia O drugiej
powiedział że będzie czekał tyl-ko
do trzeciej
— Szkoda dnia — mówił o
czwartej — może jeszcze przy-wiozą
— nie tracił nadziei
Zaszło słońce Na ulicach pło-nęły
latarnie Światła lamp uka-zały
nowy obraz ulicy Na pier-wszy
plan wysunęły się jezdnie
chodniki sutereny i partery
Piętra facjaty i poddasza ukryły
się w cieniu W cień odszedł kar-toflany
plac
O piątej zupełnie opustoszał
Aż prawie do tej pory niektórzy
nie tracili nadziei
Przyszedłeś zobaczyć Na pla-cu
nie było ziemniaków na mu-rze
nie było ogłoszenia że ich
nie będzie Stefek i Tramwajarz
odprowadzili swe wózki do zna-jomych
którzy mieszkali w po-bliżu
Sami pojechali do domów
by przespać się przed pracą na
nocnej zmianie
Tak minął dzień jeden z wie-lu
dzień niespełnionych nadziei
nie załatwionych prostych
ist:tctetcttstcic(eictciet:teict:t:ictststiictst:tcteistctctsiststcistctisisiciststcietctctctc wierzenie
(Zakończenie ze sir 34)
W kwadrans potem taksówka
wiozła mnie na Orły Co za
szczęście że właśnie dziś Jerzy
przyjeżdża Zawsze ze swych po-dróży
wraca wtedy kiedy tak
tego pragnę Za chwilę mu o
wszystkim opowiem Wyżalę się
Jakże on umie słuchać twarz
moją (tę z fragmentów" luster-koweg- o
odbicia) w obie dłonie
ująwszyW rozwarty kielich tych
rąk spływa ufnie ciepło powol-nych
łez
Myślałaś może że nie płaczę?
Więc kiedyżbym mogła płakać?
Ale to 'trwa zaledwie chwilę Po-tem
Jerzy mi chustką swoją o-c- zy obciera i jeszcze "tylko tro-chę
pieką źrenice od tuszu któ
ry z rzęsspłynął Nieipowinnam
tego kosmetyku używać Dziś
nie poczerniłam rzęs
że też Ci nawet jeszcze nię
powiedziałam jak on wyglądał
Jakże go opisać? Właściwie nie
zdaję sobie sprawy z jego wie-ku
Jest starszy ode mnie Cza-sem
zdaje mi się że tylko b rok
a czasem- - że o masę lat Czy jest
przystojny elegancki? Nie
wiem- - W tłumie ludzi wysiada-jących
z samolotu niktby go
specjalnie nie zauważył Tylko
ja Choć za każdym razem boję
się że go nie rozpoznam że mo-że
się zmienił a ja o tym nie
wiem A przecież jestem pewna
że nie może być innym niż ta-kim
jakim go właśnie widzę i
zobaczę
Jerzy jest krytykiem i publi-cystą
Zrobił karierę Jego osta-tnie
essay'es są niebywałym
sukcesem Właśnie wraca z We-nezueli
bo mu przyznano jakąś
nagrodę literacką Miał cały sze-reg
wieczorów autorskich Było
to triumfalne torunee a wraca
po nim prosto do mnie Wraca
dla mnie Przecież wie że na
niego czekam i poza nim prze- cież nie mam nikogo
Za kwadrans szósta Z zapo- wiedzi poprzez megafon zrozu-miałam
że samolot oczekiwany
jest za pół godziny Przyjdzie
tu prosto do tej kawiarni Tak
się z nim umówiłam I przez to
ogromne okno zobaczę go już
z daleka będę się mogła na nie-go
dowoli napatrzeć zanim spo- strzeże mnie za tą szybą Nape-wn- o zmizerniał Nic dziwnego
— podróż Jerzy jest nieustan-nie
w rozjazdach No ale naj-ważniejsze
że zjawia się zawsze
jak na zawołanie
I właśnie dziś
"Wiesz Nicolas odjechał o
czwartej po-połudn- iu Do bab- ki"
Ale to mu powiem dużo póź-niej
Może w taksówce Już chy-ba
będzie ciemno Lubię jechać
ulicami Paryża kiedy reflekto-ry
aut łyskają jak oczy wpa-trzone
w noc w której za czymś
szukają Kolację zjemy w'J re-stauracji
poleconej nam przez
szofera Zapewnia że rsię nam
spodoba Skąd on wie Szofer
to psycholog
Hotelu niejmusimy szukać bę-dzie
właśnie na piętrze I jeszcze
do późna wj nocy słyszeć będzie-my
przytłumiony odgłos" jazz'u
z sali restauracyjnej Bo w tym
lokalu w godzinach pb spektak-lach
teatralnych podają tu "dla
zapóźnionych gości zupę cebu-lową
— "specialite 'de' la "map
son" iaialeinikijktpreisąrow- -
Na placu pozostałeś sam Przy-szedłeś
sprawdzić czy Stefek
nie zawiódł cię przecież za po-moc
obiecałeś dwadzieścia zło-tych
Nie Stefek nie zawiódł
cię ale nie dotrzymali umowy
ci którym nie obiecuje się w
duchu ale płaci się co miesiąc
sto razy więcej Jako prokurator
nie o nim ale o nich dzisiaj po-winieneś
pamiętać Co? Ach
tak! tu występujesz jako osoba
prywatna Twoja żona przycho-dzi
i ty przychodzisz przez wiele
dni stoisz w kolejce i czekasz
bezradnie jak ta babina nędz-nie
ubrana co nacięła ją kraw-cowa
jak ten stary człeczyna z
wózkiem jak ci po nocnej zmia-nie
albo jak ci co cierpliwości
im brakło i na wódkę poszli
Dobrze więc jako osoba pry-watna
bądź prokuratorem wo-bec
siebie bądź wcześniej niż
przyjdzie ci stanąć przed tym
rzeczywistym w czarnej todze z
czerwonymi wypustkami który
oskarży cię o to żeś zlekceważył
dziesiątki prawych obywateli te-go
kraju i każe ci' zapłacić za
ich godność osobistą za straco-ny
czas i zdrowie
To nie ty? Ach przepraszam
to kto inny ty przecież czeka- -
leś v
MAJERSKI jjtf Dundas St
inicż z jakiegoś powodu '"spec
Marnością Więc jazz słychać je
szcze po północy Dopiero po-tem
robi się zupełnie cicho: Chy-ba
że jakiś przybysz z pociągu
nocnego wolno przejdzie kory-tarzem
poprzedzany przez wyr-wanego
ze snu "valet de cham-bre- "
Zgrzyt klucza "gdzieśl w
głębi korytarza i znów jest ci-cho
A cisza — to rozmowa' z Je-rzym
Cisza — to' słowa miłości
ledwo wyszeptane I nie ma ci-szy
głębszej od pocałunku na
ustach t
Nie śmiej się ze mnie Robię
się sentymentalna Cóż Ci je-szcze
zdążę powiedzieć? Chyba
tyle — za dwadzieścia minut
może za kwadrans nie będę już
sama Przepraszam muszę spo-glądn- ąć
do lusterka No widzisz
już mam szczęśliwe ' błyszczące
oczy! Czy wiesz ze jednak cza-sami
mam ładne oczy? Choćby
teraz Może to gorączka? Boli
mnie wciąż głowa AIe to mi-nie
musi minąć Boli mnie dla-tego
że się 'zawczasu już kłopo-cz-ę
co jutro powiem Henri Nie
uprzedziłam go nawet że wy-chodzę
A przecież wrócę do-piero
jutro rano ókołoósmej
Będę zmęczona będę może bla-da
— to przecież oczywiste Za-stanę
pewnie Henri w chwili
gdy będzie sobie nalewał kawę
do filiżanki Może machinalnie
podsunie mi moją?
I wtedy mu powiem oh po-jęcia
nie mam co wymyśleć! Do-radź- że mi Cobyś ty w takiejtsy-tuacj- i
powiedziała? Namyślasz
się Nic Ci nie przychodzi do
głowy?
Oh nie trudź się Kochana
Niepotrzebny wysiłek Przecież
nie dokończyłabym tego listu
nie zwierzywszy Ci Jakże mi
wstyd przed Tobą I jak mi w
tej chwili smutno Bo widzisz —
Jerzy wcale nie istnieje Jerzy
jest wytworem mojej wyobraź-ni
Tej literackiej a może po
prostu kobiecej Bo Jerzy jest
mi nieodzowny choćby w takich
chwilach jak dziś To nic że nie
jest naprawdę Fikcja —
rzeczywistość Tu na Orły za- tracam granicę między jednym
a drugim o wszystko co tu się
dzieje jest jakby między ziemią
a niebem — w przestworzu
I nawet nie czekam na ko-chanka
fro jak mówiłaś- - "nie
stać mnie nawet na żadną de-cyzję
na żaden odruch"
000 przepraszam fStać mnie
przecie na 'wysiłek by skiną w-sz-y na taksówkę rzucić' szofero-wi:
"Orły s'il vous' plait!"
Bo strasznie lubię lotnisko
No a teraz wrócę już chyba
do domu
Jest godzina osiemnasta mi- - nut piętnaście A więc wcale nte
ósma rano
— Taxi! Boulevard Hausman
129b- -
" i '
1 zapomniała msię po drodze
zatrzymać "by wysłaćfjen list!
Idąc po schodach-'podarła- m gó7
Bo przecieź"Ty 'Kbcfiana" mo- ja HytcżTnie istniejesz1
I p doskonale o tynTwiesz:
? tHjfózka)Guilley-CKmielowska- ł
W Najserdeczniejsze życzenia Szczęśliwych i Wesołych w--
W Świąt oraz dostatniego i pogodnego NOWEGO ROKU W
5& ' składa wrf
JERZY R STOLFA
FOREIGN TRADE CO
463 Richmond St London Ont Tnl GE 'itcwimiNKH'xHHrc'r£ ii
Przyjemnych Świąt Bożego Narodzenia
j i Szczęśliwego Nowego Roku
życzą
European Food & Delicaiessen W
WACŁAW B7
Właściciele Mieczysław i Halina Gramatykowio
Ont
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH
ŚWIĄT I SZCZCSLIWEGO NOWEGO ROKU
ŚLE SWYM ODBIORCOM
SOPHIE:S of LONDON
'bridal salon
'-Wła- ściciel J STROŃSK!
Richmond at York —
# U - t
9-65-
31
Ont
il r ia'' i rz icmnycn i rt ! ilTkyt- ar-oałzeni!a m
i Szczesliweao Nowenodiocu &k
')' ' '
- „fw ALLAN' JOHNSTON- -
TYPEWRITERS
97 KingSt
!
ł'
Ont
najlepsze Życzenia
Świąteczne i Noworoczne
WALTER POKUSA
REAL ESTATE BROKER
Londona
London
4
Sea
świąt uozego
zasyła'
London
zasyła
35 Adoro Cre$ London Oritf— Tel 432-725- 3 M[
' v - " -
Z okazji świąt Bożego Narodzenia
iNoweqo Roku
najlepsze życzenia składa swym Klientom Polonii
London
f tyl'
Z J KŁOS
NOTARIUSZ
''i '
frł i t' ► i4 "
'
h
'
Ontnrio m
Najlepsze i najserdeczniejsze życzenia Wesołych
Świąt Bożego Narodzenia i pomyślnego Nowego
Roku wszystkim znajomym przyjaciołom i całej
Polonii w London śle
Joseph Fieder Orchestra
-an-d-
Accordion Studio
100 ArcadiaCrescent' London
NAJMILSZYCH ŚWIĄT h SZCZĘŚLIWEGO
NOWEGO ROKU '
życzy swym--Kliento-m
V całej Pplonii
CHESTER BARBER SHOP
209 WhorncliffRd: S
Ont'
London
Dużo radości z okazji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i DUŹOnDUŹO SZCZĘŚCIA W NOWYMROKU życzy
John T"ponoliu"e — Funeral Home
A trusted]narhe?builtConpersohal service
John T Dónohue J Dennis Donohue
'Furie ról Directórs
Waterlóoand' " King : Street --- -- 'London tOnt
el 434i6323r
:
W
ś
11
BBBSSgHH
11 Wl
Ą
I
1
i3
' 1
: 1
"
m
!
m
fRl I
ITli
mUl
fil
mu
m
i
Umi
ft
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 18, 1963 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1963-12-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000570 |
Description
| Title | 000441b |
| OCR text | sk i WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU składa Polonii Siow Polskich Kombatantów Koło Nr 2 London Ont i Polskie-KoWłoiln"oCaNnardi5a8n5 Legion" LONDON — ONTARIO !!e'€!Ss:e'et'seipw:w Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliiucgo Nowego Roku żywy Market Fufniłure (London) Ltd Właściciel David Klein 359-36- 1 Talbot St — Tel 439-608- 1 Życzenia Wesołych Świąt i Szczęśliwego 'Nowego Roku składa MERCURY CLEANERS W JACH i A BIELAK 7?6 Hamilton Rd London Oni GL 5-46- 40 !CKitSWtX'?t'gtłłttlW Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nov)ego Roku zasyła LONDON TEXTILES MEN'S — LADIE'S — CHILDREN'S YEAR AND" GENERAL STORĘ 791 Dundas Sr E — London Ont BiticictcicicisttisiSKiicigicisicisicietcteiocictceieictciciocicisit Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego kolcu życzy T GIBSON POLSKI ADWOKAT 210 Richmond Building 371 Richmond St London' Ont Tel GE 4-51- 31 WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ W RADOSNYM DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU ŚLE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII OXFORD HOUSE Właściciele: A Zientara i W Zurawinski DUŻO {SZCZĘŚCIA l RADOŚCI : okazji-Swiąl'-'Bożcy- o Narodzenia swcrklicnlch i cale] Polonii składa WALTERS JEWELLERY 757 Dundas St E — London Ont Y U jmmmmmmmm % s@J I r rs ' -- ł _- -t k _ "fsi t r 2-- rr _a ?~ k i -- r A =--- T ił '" iJ+V~9&&& jŁ ęsssnęhiR tfSH &t m STR 37 "ZWjĄZISOWlEC" —' 5Qi£ HARODZEŁłiE Pfera) 1?53' fi J (Zakończenie ze str 36) odda Przepadło — mówiła ba-bina Nie miała szczęścia pd dwóch tygodni przychodzi i nie może trafić na" ziemniaki Bez bonów już dawno miałaby ziemniaki w piwnicy Kupiłaby od chłopów którzy jeżdżą po mieście i sprze-dają dużo taniej niż ona zapła-ciła i jeszcze do piwnicy znoszą Kiwnąłeś głową słuchając ba-biny przecież nic jej nie pomo-żesz Nawet sam przez moment poczułeś się z tym zaopatrze-niem w ziemniaki jakbyś wpadł w pułapkę owej krawcowej co z góry każe sobie płacić a po- lem jak sama chce Ale prze-cież jedno z drugim nie ma nic wspólnego Będą dzisiaj ziemniaki? Mo-że będą Może koło jedenastej mówili o jedenastej może o pierwszej wczoraj były o pier-wszej W poprzednie dni róż-nie bywało: czasem były a cza-sem nie Kierownika zmienili poprzedni robił jakieś kombina-cje Słyszysz? Kombinacje! To coś 6la ciebie przecież jesteś prokuratorem! Nie słuchasz Ro-zumiem Tu występujesz jako o-so- ba prywatna Obecny kierownik obsługuje dwa punkty Wczoraj był tutaj dzisiaj pewnie będzie tam Po czym tu poznać czy będą dzisiaj ziemniaki czy nie Nie ma mą-drego wśród zebranych na pla-cu O! Dzielnicowy przyjechał ro-werem tęgi dobrze zbudowany milicjant może on coś powie? Kilkanaście par oczu patrzy w niego Dzielnicowy nie jest od ziemniaków ale od porządku Podszedł do grających popro-sił o karty Podawali jeden dru-giemu coraz dalej od milicjan-ta ale milicjant był sprytniej-szy wyrwał inwalidzie trzy kar-ty Tu grać nie wolno! Prosili żeby zwrócił tylko czas zabijali tłumaczyli Nie słuchał Zdecy-dowanie oświadczył że nie od-da Stefek jego to były karty zebrał resztę i podał mu — Masz pan i te — powiedział wiascicieie zaroDKOwycn woz- - kow odjeżdżali do składu z węg-lem skąd uprzednio przybyli Ziemniaków nie ma tam prę-dzej jakiś kurs podłapią Z wóz-kami pozostali tylko Stefek --Tramwajarz i stary człeczyna z którym rozmawiałeś co nie przy-jechał na zarobek Pierwsza Ziemniaków nie ma może o drugiej przywiozą Kil-kadziesiąt osób cierpliwie cze-ka Ludzie przychodzili odcho-dzili zaglądali upewniali się i przypominali że i oni stoją w kolejce i zajmują któreś tam miejsce Po drugiej więcej było już tych co przyszli po połud-niu Znalazł się wśród nich męż-czyzna co lubi porządek Przy-szły kobiety co nie chciały być ostatnie Kiedy sprawdzili że jest dużo więcej w kolejce niż czekających na placu zaprotes-towali: tak być nie może! Męż-czyzna na kartce spisał tylko tych którzy w tym czasie stali na placu Pominął wszystkich nieobecnych oraz Edka Prysz-czatego Tramwajarza i Stefka którzy kolejkę zajęli jeszcze przed 7 rano Ktoś powiedział że oni nie dla siebie ale na zaro-bek biorą ziemniaki Nie ma tak dobrze! Kto dla siebie nie bie-rze nie ma prawa zajmować ko-lejki A jeśli spróbują brać na siłę zawoła się milicję Porzą-dek musi być! Tak więc zawiodły twoje obli-czenia przeciwko większości nic nie poradzisz Zniweczono twój chytry plan od początku wy-glądał za łatwo Nie weźmiesz ziemniaków choćby nawet przy-wieźli Stefek i Tramwajarz nic nie wiedzieli o tym przewrocie Sta-li na chodniku i rozmawiali o dziesięcioleciu które będą ofc chodzić za parę miesięcy w pra-cy Będą mieli dłuższe urlopy może podwyższą im grupy Stef-kowi już dawno obiecali ale1 co-raz zmienia się przychodzi in-ny kierownik i tak schodzi Tymczasem dzisiaj jeden z wo-zów" zepsuł się na trasie Kie-rownik zajezdni jest wściekły i obwinia Stefka że w nocy źle dokonał przeglądu — taką wia-domość przyniósł kolega zdzien-ne- j zmiany Stefek zaniepokoił się i posmutniał żona przynio-sła mu chleba jadł bez apetytu Ludzie uformowani w nową kolejkę czekali cierpliwie Tym którzy odeszli a teraz wracali kazano stawać na końcu Docho-dziło" do sprzeczek i kłótni Znie-cierpliwieni czekaniem wybu-chali przy lada głupstwie Nie słyszałeś) tego bo za ciebie wa-rował Stefek ty obiecałeś pie-niądze dwadzieścia złotych 'Mo że byiKh" ńiejpr#iął-taleónym- 5 nie myślałeś byłeś zadowolony spraw Dzień który pozastawia z siebie j osad gorycz i złość Tramwajarz z wózkiem także czekał kolejką się nie intereso-wał przecież był pierwszy Nie buntował się jakby to czekanie uważał za swój normalny obo-wiązek Stefek sarkał żal mu było straconego dnia O drugiej powiedział że będzie czekał tyl-ko do trzeciej — Szkoda dnia — mówił o czwartej — może jeszcze przy-wiozą — nie tracił nadziei Zaszło słońce Na ulicach pło-nęły latarnie Światła lamp uka-zały nowy obraz ulicy Na pier-wszy plan wysunęły się jezdnie chodniki sutereny i partery Piętra facjaty i poddasza ukryły się w cieniu W cień odszedł kar-toflany plac O piątej zupełnie opustoszał Aż prawie do tej pory niektórzy nie tracili nadziei Przyszedłeś zobaczyć Na pla-cu nie było ziemniaków na mu-rze nie było ogłoszenia że ich nie będzie Stefek i Tramwajarz odprowadzili swe wózki do zna-jomych którzy mieszkali w po-bliżu Sami pojechali do domów by przespać się przed pracą na nocnej zmianie Tak minął dzień jeden z wie-lu dzień niespełnionych nadziei nie załatwionych prostych ist:tctetcttstcic(eictciet:teict:t:ictststiictst:tcteistctctsiststcistctisisiciststcietctctctc wierzenie (Zakończenie ze sir 34) W kwadrans potem taksówka wiozła mnie na Orły Co za szczęście że właśnie dziś Jerzy przyjeżdża Zawsze ze swych po-dróży wraca wtedy kiedy tak tego pragnę Za chwilę mu o wszystkim opowiem Wyżalę się Jakże on umie słuchać twarz moją (tę z fragmentów" luster-koweg- o odbicia) w obie dłonie ująwszyW rozwarty kielich tych rąk spływa ufnie ciepło powol-nych łez Myślałaś może że nie płaczę? Więc kiedyżbym mogła płakać? Ale to 'trwa zaledwie chwilę Po-tem Jerzy mi chustką swoją o-c- zy obciera i jeszcze "tylko tro-chę pieką źrenice od tuszu któ ry z rzęsspłynął Nieipowinnam tego kosmetyku używać Dziś nie poczerniłam rzęs że też Ci nawet jeszcze nię powiedziałam jak on wyglądał Jakże go opisać? Właściwie nie zdaję sobie sprawy z jego wie-ku Jest starszy ode mnie Cza-sem zdaje mi się że tylko b rok a czasem- - że o masę lat Czy jest przystojny elegancki? Nie wiem- - W tłumie ludzi wysiada-jących z samolotu niktby go specjalnie nie zauważył Tylko ja Choć za każdym razem boję się że go nie rozpoznam że mo-że się zmienił a ja o tym nie wiem A przecież jestem pewna że nie może być innym niż ta-kim jakim go właśnie widzę i zobaczę Jerzy jest krytykiem i publi-cystą Zrobił karierę Jego osta-tnie essay'es są niebywałym sukcesem Właśnie wraca z We-nezueli bo mu przyznano jakąś nagrodę literacką Miał cały sze-reg wieczorów autorskich Było to triumfalne torunee a wraca po nim prosto do mnie Wraca dla mnie Przecież wie że na niego czekam i poza nim prze- cież nie mam nikogo Za kwadrans szósta Z zapo- wiedzi poprzez megafon zrozu-miałam że samolot oczekiwany jest za pół godziny Przyjdzie tu prosto do tej kawiarni Tak się z nim umówiłam I przez to ogromne okno zobaczę go już z daleka będę się mogła na nie-go dowoli napatrzeć zanim spo- strzeże mnie za tą szybą Nape-wn- o zmizerniał Nic dziwnego — podróż Jerzy jest nieustan-nie w rozjazdach No ale naj-ważniejsze że zjawia się zawsze jak na zawołanie I właśnie dziś "Wiesz Nicolas odjechał o czwartej po-połudn- iu Do bab- ki" Ale to mu powiem dużo póź-niej Może w taksówce Już chy-ba będzie ciemno Lubię jechać ulicami Paryża kiedy reflekto-ry aut łyskają jak oczy wpa-trzone w noc w której za czymś szukają Kolację zjemy w'J re-stauracji poleconej nam przez szofera Zapewnia że rsię nam spodoba Skąd on wie Szofer to psycholog Hotelu niejmusimy szukać bę-dzie właśnie na piętrze I jeszcze do późna wj nocy słyszeć będzie-my przytłumiony odgłos" jazz'u z sali restauracyjnej Bo w tym lokalu w godzinach pb spektak-lach teatralnych podają tu "dla zapóźnionych gości zupę cebu-lową — "specialite 'de' la "map son" iaialeinikijktpreisąrow- - Na placu pozostałeś sam Przy-szedłeś sprawdzić czy Stefek nie zawiódł cię przecież za po-moc obiecałeś dwadzieścia zło-tych Nie Stefek nie zawiódł cię ale nie dotrzymali umowy ci którym nie obiecuje się w duchu ale płaci się co miesiąc sto razy więcej Jako prokurator nie o nim ale o nich dzisiaj po-winieneś pamiętać Co? Ach tak! tu występujesz jako osoba prywatna Twoja żona przycho-dzi i ty przychodzisz przez wiele dni stoisz w kolejce i czekasz bezradnie jak ta babina nędz-nie ubrana co nacięła ją kraw-cowa jak ten stary człeczyna z wózkiem jak ci po nocnej zmia-nie albo jak ci co cierpliwości im brakło i na wódkę poszli Dobrze więc jako osoba pry-watna bądź prokuratorem wo-bec siebie bądź wcześniej niż przyjdzie ci stanąć przed tym rzeczywistym w czarnej todze z czerwonymi wypustkami który oskarży cię o to żeś zlekceważył dziesiątki prawych obywateli te-go kraju i każe ci' zapłacić za ich godność osobistą za straco-ny czas i zdrowie To nie ty? Ach przepraszam to kto inny ty przecież czeka- - leś v MAJERSKI jjtf Dundas St inicż z jakiegoś powodu '"spec Marnością Więc jazz słychać je szcze po północy Dopiero po-tem robi się zupełnie cicho: Chy-ba że jakiś przybysz z pociągu nocnego wolno przejdzie kory-tarzem poprzedzany przez wyr-wanego ze snu "valet de cham-bre- " Zgrzyt klucza "gdzieśl w głębi korytarza i znów jest ci-cho A cisza — to rozmowa' z Je-rzym Cisza — to' słowa miłości ledwo wyszeptane I nie ma ci-szy głębszej od pocałunku na ustach t Nie śmiej się ze mnie Robię się sentymentalna Cóż Ci je-szcze zdążę powiedzieć? Chyba tyle — za dwadzieścia minut może za kwadrans nie będę już sama Przepraszam muszę spo-glądn- ąć do lusterka No widzisz już mam szczęśliwe ' błyszczące oczy! Czy wiesz ze jednak cza-sami mam ładne oczy? Choćby teraz Może to gorączka? Boli mnie wciąż głowa AIe to mi-nie musi minąć Boli mnie dla-tego że się 'zawczasu już kłopo-cz-ę co jutro powiem Henri Nie uprzedziłam go nawet że wy-chodzę A przecież wrócę do-piero jutro rano ókołoósmej Będę zmęczona będę może bla-da — to przecież oczywiste Za-stanę pewnie Henri w chwili gdy będzie sobie nalewał kawę do filiżanki Może machinalnie podsunie mi moją? I wtedy mu powiem oh po-jęcia nie mam co wymyśleć! Do-radź- że mi Cobyś ty w takiejtsy-tuacj- i powiedziała? Namyślasz się Nic Ci nie przychodzi do głowy? Oh nie trudź się Kochana Niepotrzebny wysiłek Przecież nie dokończyłabym tego listu nie zwierzywszy Ci Jakże mi wstyd przed Tobą I jak mi w tej chwili smutno Bo widzisz — Jerzy wcale nie istnieje Jerzy jest wytworem mojej wyobraź-ni Tej literackiej a może po prostu kobiecej Bo Jerzy jest mi nieodzowny choćby w takich chwilach jak dziś To nic że nie jest naprawdę Fikcja — rzeczywistość Tu na Orły za- tracam granicę między jednym a drugim o wszystko co tu się dzieje jest jakby między ziemią a niebem — w przestworzu I nawet nie czekam na ko-chanka fro jak mówiłaś- - "nie stać mnie nawet na żadną de-cyzję na żaden odruch" 000 przepraszam fStać mnie przecie na 'wysiłek by skiną w-sz-y na taksówkę rzucić' szofero-wi: "Orły s'il vous' plait!" Bo strasznie lubię lotnisko No a teraz wrócę już chyba do domu Jest godzina osiemnasta mi- - nut piętnaście A więc wcale nte ósma rano — Taxi! Boulevard Hausman 129b- - " i ' 1 zapomniała msię po drodze zatrzymać "by wysłaćfjen list! Idąc po schodach-'podarła- m gó7 Bo przecieź"Ty 'Kbcfiana" mo- ja HytcżTnie istniejesz1 I p doskonale o tynTwiesz: ? tHjfózka)Guilley-CKmielowska- ł W Najserdeczniejsze życzenia Szczęśliwych i Wesołych w-- W Świąt oraz dostatniego i pogodnego NOWEGO ROKU W 5& ' składa wrf JERZY R STOLFA FOREIGN TRADE CO 463 Richmond St London Ont Tnl GE 'itcwimiNKH'xHHrc'r£ ii Przyjemnych Świąt Bożego Narodzenia j i Szczęśliwego Nowego Roku życzą European Food & Delicaiessen W WACŁAW B7 Właściciele Mieczysław i Halina Gramatykowio Ont NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZCSLIWEGO NOWEGO ROKU ŚLE SWYM ODBIORCOM SOPHIE:S of LONDON 'bridal salon '-Wła- ściciel J STROŃSK! Richmond at York — # U - t 9-65- 31 Ont il r ia'' i rz icmnycn i rt ! ilTkyt- ar-oałzeni!a m i Szczesliweao Nowenodiocu &k ')' ' ' - „fw ALLAN' JOHNSTON- - TYPEWRITERS 97 KingSt ! ł' Ont najlepsze Życzenia Świąteczne i Noworoczne WALTER POKUSA REAL ESTATE BROKER Londona London 4 Sea świąt uozego zasyła' London zasyła 35 Adoro Cre$ London Oritf— Tel 432-725- 3 M[ ' v - " - Z okazji świąt Bożego Narodzenia iNoweqo Roku najlepsze życzenia składa swym Klientom Polonii London f tyl' Z J KŁOS NOTARIUSZ ''i ' frł i t' ► i4 " ' h ' Ontnrio m Najlepsze i najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i pomyślnego Nowego Roku wszystkim znajomym przyjaciołom i całej Polonii w London śle Joseph Fieder Orchestra -an-d- Accordion Studio 100 ArcadiaCrescent' London NAJMILSZYCH ŚWIĄT h SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ' życzy swym--Kliento-m V całej Pplonii CHESTER BARBER SHOP 209 WhorncliffRd: S Ont' London Dużo radości z okazji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i DUŹOnDUŹO SZCZĘŚCIA W NOWYMROKU życzy John T"ponoliu"e — Funeral Home A trusted]narhe?builtConpersohal service John T Dónohue J Dennis Donohue 'Furie ról Directórs Waterlóoand' " King : Street --- -- 'London tOnt el 434i6323r : W ś 11 BBBSSgHH 11 Wl Ą I 1 i3 ' 1 : 1 " m ! m fRl I ITli mUl fil mu m i Umi ft |
Tags
Comments
Post a Comment for 000441b
