000482 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
MMSWMffMWSEW!M""£!I'£5T2SwŁitfAiw ?r " j?t? v':' "'"-- " '£MsniXW "L jKfflffiBarasKmwas
NR 60 in-"—- "~ — - wwiti '"i " — "
WIADOMOŚCI MONTREALSKIE
NOUVELIES DE MONTREAL MONTREAL NEWS
BIURA REDAKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park AveJel 288-195- 3
Redaktor: ADAM JURYK
W Mazurkiewicz przedstawiciel: 4926 Dunn Av Cóte St Paul Montreal 205 PQ
Tel 766-648- 9 — Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia
Misjonarz Zamku Królewskiego
W środę dnia 12 lipca br
przybył do Montrealu w go-dzinach
popołudniowych na
2-dnio-wy
pobyt prof Stani-sław
Lorentz dyrektor Mu-zeum
Narodowego w Warsza-wie
przewodniczący Komite-tu
Obywatelskiego Odbudowy
Zamku Królewskiego Prof S
Lorentz zaproszony przez
Związek Polaków w Kanadzie
w ciągu kilku dni odbył swo-ją
"misyjną" wędrówkę na
szlaku Toronto-Grimsb- y Otta-wa
Montreal Oficjalnie za-proszony
przez Grupę 1
ZPwK pilotowany był przez
cały okres swego pobytu w
Kanadzie przez prezesa Zarzą-du
Głównego ZPwK Tadeusza
Glistę i jego najbliższy sztab
Tadeusz Glista "przekazał"
najpierw profesora prof Ada-mowi
Bromke w Ottawie któ-ry
mimo letniej pory zdołał
zebrać notablów życia pol-skiego
i w swojej rezydencji
urządził jak sie wyraził prof
Lorentz niezapomniane spot-kanie
z kwiatem przedstawi-cieli
polskich kół kultural-nych
W Montrealu podjął prof
Lorentza i otoczył swą opieką
dyr Kazimierz Stańczykowski
goszcząc u siebie znamienite-go
gościa który — bądźmy
szczerzy — przekroczywszy
progi rezydencji swego gos-podarza
ze zdumieniem
stwierdził że znalazł się
w muzeum Serdeczna atmos-fera
i gościnność 'wyprowa
dziła go szybko z zaskoczenia
które ustąpiło przy najbliż-szym
posiłku złożonym oczy-wiście
z polskich potraw Nic
tak nie wpływa kojąco na psy-chikę
Polaków jak świetny
barszcz czerwony ale straw-ny
danina z grzybkami "a la
Reine Marie" i polska źródla-na
najczystsza wyborowa
Pierwszy wieczór spędził prof
Lorentz w siedzibie państwa
Stańczykowskich w ścisłym
gronie osób zainteresowanych
w "misji" której celem jest
mobilizacja polskiego ducha
narodowego dla sprawy odbu-dowy
symbolu narodowego
jakim jest zdaniem prof S
Lorenzta Zamek Królewski w
Warszawie wielki koronny
świadek naszych dziejów
zmagań i walk narodowych o
wolność i niepodległość
W toku rozmów przeplata-nych
wspomnieniami o wspól-nych
znajomych zdarzeniach
i mnóstwa innych tematów
prof Lorentz relacjonował
dosłownie wszystko o odbu-dowie
królewskiego zabytku
który ma się stać panteonem
narodowym odroczonym z
popiołów i gruzów
Przekaz tematu przez prof
Lorentza jest bezbłędny zna-mionujący
głęboką wiedzę i
kilkudziesięcioletnie doświad-czenie
Jego gawędziarstwo
doskonale wiąże sie z zamie-rzoną
tematyką Było by złu-dzeniem
przypuszczać że
nasz warszawski rozmówca
TADEUSZ K0NBRAT BA lim
ADWOKAT
tfawii Wartuwa Kopernika 11
Tal Biura: 842-550- 4 Mlaszk 684-453- 2
40 St Jama St Wart poki MO — Montraal
i : : = = !
Kossowski i
ŚMIERĆ W SŁOŃCU
— Proszę pana przewodniczącego o
zwrócenie uwagi panu prokuratorowi by
nie przeszkadzał w pytaniu oskarżonego
i nie uprzedzał wypadków
— Proszę mnie nie pouczać -- co mam
robić! — oburzył się ni stąd ni zowąd pre-zes
i potoczył groźnie buldogowatymi oczy-ma
— Konstatuję że panowie utrudniają
mi obronę — zapalał się Koch
— Zwracam panu uwagę że za ponow-ne
podobne odezwanie się skażę pana na
grzywnę Na razie odbieram panu głos
— Konstatuję — wstał prokurator —
że oskarżony nie chce ustalić godziny opu-szczenia
domu Eggerta a przez to i go-dziny
zjawienia się w domu tNogensów
ukrywając równocześnie co robił w cza-sie
około piętnaście minut przed- - szóstą
i piętnaście pp szóstej
Józek stał przed ławą patrząc uważnie
po twarzach sędziów i nic nie rozumiał
Tak jasno wyraźnie mówił wszystko o
cokolwiek spytał go adwokat a teraz pa-nowie
sędziowie gniewają się i kłócą Nie
wiedział o co
Prezes --von --Buschka kazał-wezwa- ć świad-ka
Nogensową Józek usiadł a na salę
wprowadzono -- Elzę Była trzeźwa ale -- wyglądała
okropnie Prawa powieka jej opa-dła
obwisła szczęka drgała Z całej jjo-śta- cf
biła zwierzęcość -- i zwyrodnienie
Sprawdzono generalia i przewodniczą-cy
wezwał obecnych by powstali Miano
źaprzysiąc pierwszego świadka Elza zbli-żyła
się do stołu 'podniosła rękę i powta-rzała:
— że powiem prawdę i tylko prawdę
tak mi Panie Boże dopomóż!
Stała teraz plecamhdbJózka-Gd- y wszy- -
scy 'usiedli 'odwróciła się by podejść do
stołu świadków Spojrzała na Józka Stał
przed swoją" ławą i patrzył jej prosto w
oczy" kMiał) w twarzy jakiś spokojny
uśmiech a w oczach nawet coś ijak 'ra-dość
Davrio jej nie widział a" była je-dyną
znajoinąpostacią wśródtych obcych
nieżyczliwych ludzi!
— vMorgen Mutter-- — szepnął siadając
Nieodpowiedziala Odwróciła „się "dońi
bokiem i -- patrzyła na sędziów
— Ostrzegam was raz jeszcze — za-brzmiał
głos prezesa" — żeście przysięgali
X że"zaf'fałszywe'żęznania czeka was nie
'tylkoTkararvieżieniaf ale i potępienie v
y
może się "zagadać" Slyszaw- -
szy go przy dwocn innych
okazjach łatwo się przekonać
że wie on dokładnie co i jak
mówić do kogo i w jakich
okolicznościach Umiejętność
manewru i przechodzenia mi-mo
zasadzek jak wśród min
nie jest obca uczonemu histo-rykowi
sztuki
Czwartek 13 lipca był pra-cowicie
wypełnionym dniem
pobytu prof S Lorentza Dwa
wywiady radiowe — udzielo-ne
polskiemu programowi ra-diowemu
"Polska Fala" stacji
CFMB przeprowadzony przez
dyr K Stańczykowskiego
prawie godzinny wywiad na-dany
w najbliższą sobotę 15
bm — następnie wywiad w
Polskiej Sekcji Radio Canada
oraz wrażenia prof Lorentza
z pobytu w Kanadzie znajdą
się na antenie na Polskę
Tegoż dnia po południu
prof S Lorentz złożył zaaran-żowaną
wizytę przez swego
opiekuna mayorowi Montrea-lu
Jean Drapeau Wizyta
przebiegła w nadzwyczaj mi-łej
atmosferze Mayor Dra-peau
który już był w Polsce
trzykrotnie wybiera się tam
ponownie na wiosnę przyszłe-go
roku gdzie tym razem
obiecuje sobie zobaczyć Kra-ków
i jego' skarby Mayor
Drapeau wciąż jest zafascyno
wany tzw "Skarbmr1 Wawel-skimi"
którymi "opiekował"
sie w Quebecu jego przeciw-nik
i wróg polityczny Maurice
Duplessis Chciałby je kpnie- -
czme sprowadzić do Montrea-lu
i wystawić w wielkim
splendorze Istnieją- - wszelkie
możliwości iż w przyszłym
roku 1973 odwiedzi wscho
dnią Kanadę wielka wystawa
zaoytKow Historycznych w
— !
I Jerzy 36
I
f&nrJ- -
wieczne A teraz proszę odpowiadać na py-tania:
Krewną oskarżonego nie jesteście?
— Nie Miał być tylko mężem mojej
córki
— Ale żył z nią w nieślubnym związku
z waszą wiedzą?
— Tak bo ciągle obiecywał się żenić
tylko mówił że czeka na jakieś papiery
czy pozwolenie
— 'Od kogo?
— Od proboszcza skąd pochodzi
— Czy kochał waszą córkę? '
— A czy ja wiem? Wiem że ciągle za
nią łaził- - prześladował aż mu dziewczyna
uległa
— Jak długo żyli z sobą?
— Jakieś dwa lata może dłużej
— Mieszkali razem?
— Przez pewien czas
— żyli zgodnie? x —
— Nie Kłócili się o pieniądze' bo on
był skąpy
— -- A gdzie mieszkali?
' — U Eggerta '
„ — Cały czas?
— Nie Dopóki Ida była zdrowa) Potem
--wyrzucił ją i ja musiałam dziewczynę z
dzieckiem przygarnąć — mówiła stara"
--swym --wiejskim dialektem
Józek słuchał i rozumiał wszystko Zer-wał
się ze swej ławy i postąpił krok ku( Elzie'
— Matko co wy gadacie! —wydobył
mu się z gardła krzyk Ale w -- tej chwili
rozległ się bas prezesa von Buschke: Eu-hi- g'
— i Józekuczuł na ramieniu dłoń
żandarma Cofnął się tyłem na swoje miej-°sc- e
--Elza nań tnie spojrzała
— Czy Jakubowski kochał swedziecko?
— pytał dalej (przewodniczący
— Jakby je kochał to 'by nie żałował
na niepieniędzy — sz'epleniła Elza
— A dziecko- - było doń przywiązane?
— Bało się] go bo je od siebie gnał
Józek słuchał i zwolna opuszczał głowę
Nie mógł pojąć dlaczego stara tkłamie
— Jak myślicie kto zabił dziecko?
— JSMe wiemT — owparła po chwili"No-gensow- a
ka! łypną'wszy oczyma w stronę Jóź-- " r -
uważacie że Jakubowski -- i — Czy potra-fiłby
Jzabić dziecko?
- Tak Jto jdziki człowiek t„ — Pobił kogo we wsi?
' —"Kilku iudzi bo mu mówili że Jest'
której poczesne miejsce zaj-mą
dzieła sztuki może nie
tyle wawelskie ile królewskie
zabytki i dzielą sztuki Wysta-wa
odbyłaby się w Toronto
Ottawie i Montrealu prawdo-podobnie
uświetniając "Ex-po- "
montrealskie
Polska ofensywa sztuki na
Kanadę przewiduje następną
wystawę obejmującą dzieła
sztuki współczesnej ale to juz
kwestia dalszego roku
Krótkie odwiedziny Polskie
go Instytutu Naukowego w
jego Bibliotece msKiej w
obecności dyrektora Instytutu
prof Tadeusza Romera pani
Wandy Stachiewiczowej dy-rektora
Biblioteki Polskiej i
paru osób wypełniły program
popołudnia Wieczorem w
"zielonym salonie" przytul-nym
ogrodzie w rezydencji
państwa T Brzezińskich odby-ła
sie mała "garden party" na
której zgromadziło się grono
osób by spotkać 'się z Panem
na warszawskim Muzeum Na-rodowym
z przyleglościami
"cum lasibus et boribus"
Wśród obecnych było szereg
osób z przedwojennego war-szawskiego
"high life'u" ze
sfer dyplomatycznych arty
Wkrótce po rozwiązaniu
Kola Przyjaciół Polskiego
Szpitala w Montrealu o czym
w maju
wpłynął pod adresem "Les
Amis de 1'Hópital Polonais"
caek $513 przekazany jako
równowartość funtów angiel-skich
200 przez jeden z ban-ków
w Londynie z polecenia
pana X w Warszawie- - Czdk
ten został zwrócony przez byM
ły Zarząd Kola Przyjaciół do
banku w Londynie z
że korporacja musiała
zaniechać swą działalność i
została prawnie rozwiązana
Wobec tego że nazwiska
stycznych etc
1 tu znów spotkania i wspo-mnienia
Prof Lorentz nie
zapomniał jednak o swojej
misji i wyłożył swoje zadania
jasno i prosto chociaż z nieco
odmienną zaprawą Deszcz
zmusił zgromadzone towarzy-stwo
do przeniesienia się pod
dach gdzie w salonie na za-kończenie
wieczoru kilka osób
złożyło swe donacje na odbu-dowę
Zamku Królewskiego
Późnym wieczorem tego
pracowitego dnia prof S Lo-rentz
podziwiał przy pięknej
pogodzie świetlistą panoramę
Montrealu z Góry Królew-skiej
Poznawszy poza tym u-łamko- wo
i w pośpiechu parę
fragmentów naszego miasta
znalazł je raczej interesując-ym
pełnym zieleni z pięk-nym
centralnym rezerwatem
jakim jest Mount Royal
Piątek-1- 4 lipca wieczorem
spotkaliśmy prof S Lorentza
w hali dworca lotniczego w
Dorvalu na wylocie do Pary-ża
i Warszawy Przybył w to-warzystwie
swego "opiekuna"
dyr K Stańczykowskiego
oraz pp dr T Brzezińskich
jego kuzynów i przyjaciół
W hali szumiało od pol
skich dźwięków Tu i ówdzie
przewinęła sie stewardesa
Polskich Linii Lotniczych
"Lot" bo akurat odjeżdżała
wycieczka do Polski "Mikoła
jem Kopernikiem zegnana
przez tłum rodaków trzeba
jednak przyznać mimo pew
nej gorączki bardzo zrówno-ważonych
i statecznych
Miło więc było żegnać prof
S Lorenza w "polskiej atmo-sferze"
dworca lotniczego w
Montrealu i usłyszeć od niego
na pożegnanie wiele miłych
słów na temat ostatniego w
Kanadzie ogniwa na szlaku
misyjnym o wspólną odbudo-we
narodowego Panteonu —
Zamku Królewskiego w War-szawie
O realia misji przezor-nie
nie pytaliśmy
Niezrealizowana donacja z Polski
informowaliśmy
na
wyjaśnie-niem
dygnitarskich
ofiarodawcy — ze zrozumia
łych powodów — nie możemy
podać do wiadomości publicz
nej wyrażamy mu w tej for-mie
w imieniu całej Polonii
montrealskiej gorące podzię-kowania
za chęć przyczynie-nia
się do powstania polskie-go
szpitala dla chronicznie
chorych w Montrealu i za
ciieć złożenia wyjątkowo hoj-nego'"'
daru zvvłaszcza biorąc
pod uwagę warunki polskie'
Za były Zarząd Koła
Przyjaciół Polskiego
Szpitala w Montrealu
Tadeusz Sołowij
Russ A mego syna też pobił bardzo jak
przyszedł raz po pieniądze dla dziecka
— Więc nie chciał płacić?
— Nie chciał ale musiał bo mu sąd
opiekuńczy kazał
— Widzieliście Jakubowskiego w dzień
mordu?
— Nie Byłam wtedy w Lubece
— A potem kiedyście go widzieli?
— Na drugi dzień
— Czy był niespokojny?
— Bardzo
— A dlaczego?
— No bo już wtedy nie było dziec-ka
— Więc jak? Bał się że podejrzenie
padnie na niego?
— Hm pewnie Pewnie dlatego
— Czy szukał dziecka 'gorliwie?
— Eh! Takie tam szukanie! ""Chodził po
chałupach i pytał czy kto nie widział Ewal-da
Przesłuchanie Nogensowej trwało prze-szło
godzinę i sędziowie patrzyli na Józ-ka
coraz bezlitośnie jszymi oczyma Po niej
zawołano Kreutzfelda jednego i drugiego
potem Augusta i" Fryca Wszyscy czterej
zeznali prawie jednobrzmiąco że' Józek
dziecka nie cierpiał że płacić nie chciał
i pragnął sie go' pozbyć Aueust użył
wprost słowa "umbringen"
— Czy Jakubowski mówjł o tym kiedy
wyraźnie? — zapytał prokurator świdru-jąc
wypłowiałymi oczyma Józka
— Tak( — odparł August— Kiedy ja
radziłem żeby dziecko dać gdzieś między
ludzi na 'wychowanie Jakubowski rzekł:
nicht unterbringen sondern umbringen
Na te słowa Józek zerwał się z ławy
i znów chciał przerwać tak jak chciał
przerwać Elzie Chciał Augusta zakląć na
Boga na Boskie Rany zapytać dlaczego
kłamie! Ale znów żandarm położył mu
dłoń na ramieniu Józek rozejrzał' się za
ratunkiem za pomocą zwrócił głowę ku
obrońcy ale adwokat wpaYrzony w papie-ry
nie widział jego spojrzenia W tej chw-ili
spóźnione słońce padło na -- czarny Jcru-cyfik- s
Józek" podniósł głowę westchnął
i usiadł 'ciężko na ławie
A August mówił dalej:
— Jestem przekonany! że to on dziecko
zabił bo pytałem Hannesa kto -- zabrał
Ewalda z domuPowiedziałże Russ
— Przecież Hannes jest prawie niemo-wa
— rzucił adwokat
rJa umiem-si- ę t— z nim porozumieć' —
odparł' August
v— Stawiam wniosek na przesłuchanie
Hannesa Nogensa — rzekł prokuratórpra-wi- e
niewstając " - -
Z kolei wezwano Dibberta Ł t
w "Oberlandjegęr" Dibbert zeznawał _'spo-- A Łojnierzeczowb Oświadczył że'nigdy by '
ńV&& - '" '" „ : ł- - " HVi-ł- Łj J N
Kanadyjska młodzież na U J w Krakowie
Komitet Współpracy Uni-wersyteckiej
i Naukowej Ka-nadyjsko-Pols-kiej
pod prze-wodnictwem
prof T Doma-radzkiego
z siedzibą w Mont-leal-u
skompletował 30-osobo--
wą
grupę studentów wyż
szych uczelni kanadyjskich
którą skierował na kurs ję
zyka i kultury polskiej na
Uniwersytecie Jagiellońskim
w Krakowie Kurs odbywa się
w okresie między 10 lipca a
20 sierpnia 1972 r czyli w
czasie 6 tygodni Po raz dru-gi
Komitet Współpracy Uni
wersyteckiej i Naukowej Pol- -
sko-Kanadyjsk-iej
wysyła na
wakacyjny kurs na Uniwersy
tecie Jagiellońskim grupę
studentów w większości po
chodzenia polskiego jak też
Kanadyjczyków z grupy fran
ko- - i anglo-kanadyjski- ej W
zeszłym roku (1871) Komitet
grupował 14 studentów w
tym 9 osób z Montrealu pol-skiego
pochodzenia które
uczestniczyły w kursie Po-przednio
to jest w r 1970
prof T Domaradzki wysłał
trzy studentki franko-quebe-ck- ie
niezależnie od dwojga
studentów polskiego pocho-dzenia
na pierwszy restytuo-wany
kurs przez Fundacje
Kościuszkowską po 31 latach
przerwy spowodowanej okre-sem
wojennym i powojen-nym
Z 30-osobow- ej grupy sty-pendystów
obecnie wysyła-nych
"do Krakowa 18 osób
wydaje się być bezspornie
polskiego pochodzenia 7 fran-ko-quebeckie-go
i 5 anglojęz-ycznych
Wszyscy są stypen-dystami
Ministerstwa Kultu-ry
w Warszawie wyselekcjo-nowanymi
przez Komitet
Współpracy Uniw i Nauko-wej
i zaopatrzonymi w pole-cenia
swoich uczelni które za-rejestrowały
ich udział w wa-kacyjnym
kursie U J Jak ze
spisu wynika stypendyści re-krutują
się głównie z Mont
realu i prowincji Quebec 6
osób z Vancouveru i prow
BC oraz 4 osoby z prow On-tario
Szczególnie w oczy rzu-ca
się kompletny brak mło-dzieży
z prowincji preryjnych
— Saskatchewan Manitoba i
Alberta (z wyjątkiem 1 kan-dydata
na U W — Warsza-wa)
posiadających sporą li-C7- bę
ludności polskiego ''po-chodzenia
Nasuwają 'Sie
wnioski że albo Komitet
Współpracy Uniwersyteckiej i
Naukowej nie ma tam swoich
kontaktów lub co jest rów-nież
prawdopodobne działa
tam par escellence polonijna
Jakubowskiego o tak straszną zbrodnię
nie posądził ale same fakty mówią prze-ciw
niemu
Po obiedniej przerwie przesłuchano je-szcze
kilku obojętnych świadków i odro-czono
rozprawę na drugi dzień' Józka od-prowadzono
do więzienia Dostał jedzenie
lepsze niż w Neusterlitz i położył się na
pryczy Po gwarze rozprawy zdawała mu
się więzienna cisza aż dolegliwą Zamknął
oczy i przysłonił je dłońmi ale zasnąć nie
mógł Miał szum w uszach i w głowie mu
się kręciło Obrazy z rozprawy przewijały
mu się w mózgu" w szalonym tempie a
nad wszystkim górowała twarz prokurato-ra
Dopiero teraz uświadomił sobie że
przecież ten prokurator jest jedynie po-dobny
do zabitego przez Zajczykowa ka-pitana
że to przecież dwaj różni ludzie!
Dlaczegóż więc zląkł się go tak bardzo i
tracił' przytomność ilekroć w oczy mu
spojrzał? Począł myśleć o tym bo pod ko-niec
rozprawy wziął go już gniew na Au-gusta
i Kreutzfelda za fałszywe zeznania
yf7naninm woeeiisowei zuunnai sje uai- - i
1 „1~ „„„ ~lnni n!o niił Hf ViaVia f NOSC1
— myślał — i pijaczka głupia wszystkie- -
— ~ ' —1 _!_ — — i-t1-!#-
%£ idiucj HnArliinitinń Aln +Oł¥ł
dwai tacy sa a
chłopy i do pewnego stopnia nawet kam- -
raty takie same chłopy jak on Józek Po
winni wiedzieć ze cńłop przea są-dem
broni A jeszcze tu gdzie przecież
wiadomi on nic nie winien! A ten
prokurator to aż rżał z radości kiedy Au-gust
i Kreutzfeld zeznawali Józek nie
myślał o konsekwencjach jakie zeznania
drabów i Nogensowej mogą za so-bą
pociągnąć bolało go tylko to że łżą
niepotrzebnie i że prokurator wierzy im
a nie jemu I nie' rozumiał po i dlacze-go
łżą! Wiedział że go nie lubili że mają
z nim porachunki ale żeby łgali aż do
krzywoprzysięstwa — nie mógł pojąć Bo
żeby go napadli pobili to to rozumiał to
mu się w głowie mieściło Miał w' życiu
porachunki z niejednym mieli porachun-ki
i różni ludzie z nim choćby taki
Struczkow zawsze załatwiali je zgodnie z
chłopskim poczuciem honoru" Ale tak?! I
przecie to wszystko razem nie ma sensu!
Bo któż z sędziów uwierzy że on wielki
silny chłop porwałby "się na takie' małe
dziecko! I to właśnie na dziecko Idy! Na
dziecko które usynowjł! — go
znów złość na Kreutzfelda i"Augusta i -- aż
zaklął Zasnął ż postanowieniem że jak
go tylko wypuszczą to takspierze i jed-nego
'idrugiego ze popamiętają1 ruski rok!
Żeby 'go nawet mieli drugi faz znowu
zamknąć! Tak --wtedy powie przed sądem:
sprałem5uczciwie sprałemLjednego i dru-giego
bo obełgali mnie przed sąitlem I
teraz proszę mnie skazać czy na pół ro
ku czy nawet na cały Tak jestem win
ny alem ich sprał sprawiedliwie! r
A&acsssisrwMsR I s'csrrT'S'p1P~T?i T F'- -' „ V 'T
ITR 7
instytucja v — Fundacja Rey-monta
która w tym roku
startuje z-obsta-wą
wakacyj-nych
kursów kultury i języka
polskiego na 2 polskich uni-wersytetach
(Kraków U J i
KUL — Lublin) wysyłając
pokaźne grupy studenckiej
młodzieży polonijnej
Po tych wstępnych i ogól-nych
rozważaniach podajemy
imienny wykaz stypendystów
skierowanych przez Komitet
Współpracy Uniwersyteckiej
i Naukowej na wakacyjny
kurs języka i kultury pol
skiej na Uniwersytecie Ja
giellońskim w Krakowie
Z Vancouveru i prow BC:
Tadeusz W Bielski Karen
Jachowicz Rick F Kozłowski
Sergei James Rosval Zofia
Zielińska Michacl J Żylicz
Z Toronto i prow Ontario:
Teresa Dziedziola JMP Mc-Erla- n
Barbara Mederska
Zofia D Warszawska
Z Montrealu: Brian Harris
Gilles Lefebvre Jolanta Łu-kaszewicz
Gilbert Naheu
Gail Olsheski Reid Nicole
Agnieszka de Roussan Wil-helm
Siemieński Irena Sro-gos- z
Windle K McNeil Zofia
Witek Maria Witek Elżbieta i T
Z prowincii Ouebec: Alam
Canuel Marie Eykel Jan
Gradek Monika Gradek Mi-chel- le
Heon Lyss Laberge
Fierre Palin
Komitet Współpracy Uni-wersyteckiej
i Naukowej
zwrócił się o akceptowanie
następujących 4 studentów
zapisanych uprzednio na kurs
Latający "Kopernik" Montrealu
Smukła i piękna sylwetka
scmolotu Polskich Linii Lotni-czych
"LOT" spłynęła na pły-tę
międzynarodowego portu
lotniczego w Montrealu w u-lieg- ly
czwartek 13 lipca' br
jako widomy znak nowej bez-pośredniej
komunikacji głów
nego portu lotniczego Kana-dy
z Polską Samolot przybył
do Montrealu aby przewieźć
do Polski następnego dnia
wycieczkę czarterową
-- i
Z okazji pobytu pierwszego
samolotu polskiego w Mont-realu
przedstawicielstwo Pol-skich
Linii Lotniczych LOT
zaprosiło na cocktail przed-stawicieli"
transportu lotn icze-g- o
władz komunikacji lotni-czej
kierownictwa i persone-lu
polskich placówek konsu-larnych
i handlowych przed-stawicieli
organizacji i biur
f
podróżniczo - turystycznych
przedstawicieli prasy i radia
Kierownik placówki LOT
w Montrealu dyr mz Jan
Zwierzyński przedstawił licz-nym
gościom załogę samolotu
"Mikołaj Kopernik" na czele
7 kapitanami Damianem żu-chowski-m
i Edwardem Kame-l- a
Załoga składa się z do
świadczonych pilotów i obsłu
gl mającycn ze
prze--
ks
mi-- wycieczKę
lionem kilometrów na pokła-dach
polskich samolotów pa-sażerskich
LOTu
W bieżącym roku Koło
7 Stowarzyszenia Polskich
Kombatantów w Montrealu
obchodzi swej dzialal- -
Jubueuszowy za
znaczy się szeregiem imprez
rożnego rodzaju a m inny- - go jjo suuiictyaw mC ""-- 1 'to chłoov Jacy sa ale?!1 }vaawnicz' bankie-r- I
chłopa
że
dwóch
co
ot
Wzięła
tern i balem w dniu 2 gru
dnia br
Komitet obchodu 25-lec- ia
Koła zawiązał się pod prze-wodnictwem
p A Olesko-Fer-worn- a
wieloletniego działa
cza SPK i rozpoczynając
prace powołał komisje
wśród nich komisję redakcyj-ną
pod kierownictwem prze-wodniczącego
(Komitetu ze
względu na jej szczególną ro-lę
'
Należy sadzićiże
i imprezy jubileuszowego
roku Koła SPK Nr 7 w Mont-realu
zgromadza dość liczne
jeszcze szeregi weteranów
polskiej armii
Pd Redakcji Redakcja dzię-kuje
Komitetowi za zaprosze-nie
naszego korespondenta
TEXTILE EXPCRT
Sky krępolina zamsz i inne
atrakcyjne materiały
Ceny eksportowe Dosko-nała
jakość: — iWielki wybór
Wysyłamy paczki do Polski
i zl za 1 dolara
TEXTILE EXPORT
112Sł Paul Sł West
Room 405 4 "piętro
Montreal Qoe Tel 8444920
fKSJigr h¥£% J&-1- & 43-S-1- 05
warszawski który nie odbę-dzie
się w tym roku: Anna
Gużewska — Hamilton Yicto- -
ria Lortz — Onllia Ont Ju-lie- n
Poulin — Montreal Ma- -
lek Sosnowski — Calgary
Alta których polecał Komi-tet
powołując się na całkowi-te
poparcie w tym względzie
tutejszego przedstawicielstwa
konsularnego PRL W razie
niemożności przyjęcia ich na
kurs Uniw Jagiellońskiego
Komitet sugerował skierowa-nie
powyższej czwórki studen-tów
na jeden z obozów mło-dzieży
uniwersyteckiej na Po-jezierzu
lub w górach i za-pewnienie
im opieki i spędze-nia
wakacji wśród polskiej
młodzieży akademickiej
Zestawienie powyższe wska-zuje
iż w trzecim kolejnym
sezonie wakacyjnym kursy
jeżyka i kultury polskiej na
Uniwersytecie Jagiellońskim
w Krakowie zyskały dostate-czną
popularność i w porów-naniu
z rokiem ubiegłym
liczba kanadyjskich sty-pendystów
się z nad-datkiem
To samo
daje się zauważyć w ramach
akcii Fundacji Kościuszków- - „j„:_
Nr
rok
200
liczba studentów
skie kursy ponownie wzrosła
Osobny rozdział w tej spra-wie
stanowi kanadyjska Fun-dacja
Władysława Reymonta
przy Związku Polaków w Ka-nadzie
której władze zapew-ne
przedłożą w swoim czasie
własne omówienie ich akcji
akademickiej
w
PLL
mugi
1971
Stacia Telewizyjna Marco
ni kanał 12 w Montrealu po-dała
krótki reportaż telewi-zyjny
z lądowania "Mikołaja
Kopernika" w porcie lotni-czym
Dorval zaznaczając że
j:est to pierwszy polski samo-lot
pasażerski który zabiera
wycieczkę czarterową do Pol-ski
V tf
W piątek 14 lipca o godz
855 wieczorem samolot PLL
LOT odkolował z płyty swego
postoju na pas startowy i o-puś- cił
port lotniczy w Dorval
uważąc ze sobą 160 pasażerów
wycieczki polonijnej z Mont-iealU'd- o
Warszawy „
: 'Przynajmniej na trzy godzi-ny
przed wyznaczonym termi-- 1
nem odlotu zaczęli gromadzić
się pasażerowie wycieczki
oraz co najmniej dwukrotnie
1-czni-ejsi
odprowadzający ich
członkowie rodzin i znajomi
Nad całością operacji czuwał
główny czarteru
ks prób Andrzej Ćwikliński
oraz przedstawiciele polskich
biur podróży Załadowanie na
samolot odbyło się sprawnie
i szybko Oczywiście wszyscy
byli sprawdzeni "geigerem"
co zabiera nieco czasu ale
uajc jaiuo uoku j w- -
tecnnicznej niepezpicitrusiwu e ouu-przeciętn- ie
po 20 lat praktyki !ny powietrznego pirata nie
i mniej więcej po 15000 grozi
łatanych godzin Wśród ste-- j Jak na duchownego przy-warde- ss
znajdują sie również stało A Ćwikliński po- -
'milionerki" z wylatanym zegnał paraiialną
25-lec- ie
nc
swoje
woj-ny
—
modlitwą nawołując w niej do
wzniecenia jak
uczuć dla kraju swego
25-lec- ie Koła SPK Nr 7
uroczysto-ści
ostatniej
gwarantowany przelicznik
podwoiła
zjawisko
organizator
najlepszych
pocho-dzenia
montrealskiego do komisji re
dakcyjnej Komitetu Obchodu
Koła SPK Nr 7 Ze względu
na dobro obsługi prasowej
bezpośredni udziale naszych
stałych współpracowników w
różnych akcjach organizacyj
nych bywa z zasady ograni-czany
PIKNIK ŻOŁNIERSKI
W RAWDON
Montrealskie Koło SPK Nr
7 obchodzące w roku bieżą-cym
25-leci- e swej działalności
— serdecznie zaprasza Polo-nię
Montrealu i okolic na pik-nik
żołnierski w niedzielę
dnia 13 sierpnia 1972 w-Raw-d- on
(polana p Ponbriano)
W programie: Msza polowa
o godz 10 rano po czym od-czytanie
apelu poległych
Od południa: gry zabawy
i tańce przy dźwiękach dobo-rowej
orkiestry
Bufet ną miejscu obficie
zaopatrzony
Kombatanci Montrealu
6162
ZMARLI
Józef Kozak lat 68 mąż
Rozalii osierocił 2 dzieci
zmarł 10 lipca pr pogrzeb
odbył sie zkościółaśwfKrzy-ż- a PNKK v Montrealu
Zmarły był członkiem komite-tu
parafialnego '-- v
Jan Skiejka lat 69 pozo-stawił
żonę i1 dzieci zmarł 7
lipca br pogrzeb 'odbył się z
kościoła MB Częstochow
+m"
skiej Zmarły był długoletnim $ członkiem i działaczem Pol v
"
iTow Brathiej'Pomocy" i ?
iviWsv''y-A'?'-' t"5'' (''zfc ? -- 'i %
+---"'
U 'AhMf h m¥?4S t-l- r &vi s ' ' &a --" eiift--
- ai_K o !_' to % rsaw "y V ~ -- " £ r '(! F V -- i --ilt Ł
-- ? £~-LJ„-
l1 r L " - Ji' ~~i r r r 'it ir ' & ?:&! r -- i ! --f? '- - ISuh-- i J& „!£ A -- As'5wa?£S4 'Mhił M- - _ -- włjt JhIłŁ lu-C-nJ 1 14 "rpifXty?2 r - L" tS ':'Jtait-„fcS4-fe- - I V-- fLrzX &J l ?-- i 3
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, July 25, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-07-25 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000924 |
Description
| Title | 000482 |
| OCR text | MMSWMffMWSEW!M""£!I'£5T2SwŁitfAiw ?r " j?t? v':' "'"-- " '£MsniXW "L jKfflffiBarasKmwas NR 60 in-"—- "~ — - wwiti '"i " — " WIADOMOŚCI MONTREALSKIE NOUVELIES DE MONTREAL MONTREAL NEWS BIURA REDAKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park AveJel 288-195- 3 Redaktor: ADAM JURYK W Mazurkiewicz przedstawiciel: 4926 Dunn Av Cóte St Paul Montreal 205 PQ Tel 766-648- 9 — Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia Misjonarz Zamku Królewskiego W środę dnia 12 lipca br przybył do Montrealu w go-dzinach popołudniowych na 2-dnio-wy pobyt prof Stani-sław Lorentz dyrektor Mu-zeum Narodowego w Warsza-wie przewodniczący Komite-tu Obywatelskiego Odbudowy Zamku Królewskiego Prof S Lorentz zaproszony przez Związek Polaków w Kanadzie w ciągu kilku dni odbył swo-ją "misyjną" wędrówkę na szlaku Toronto-Grimsb- y Otta-wa Montreal Oficjalnie za-proszony przez Grupę 1 ZPwK pilotowany był przez cały okres swego pobytu w Kanadzie przez prezesa Zarzą-du Głównego ZPwK Tadeusza Glistę i jego najbliższy sztab Tadeusz Glista "przekazał" najpierw profesora prof Ada-mowi Bromke w Ottawie któ-ry mimo letniej pory zdołał zebrać notablów życia pol-skiego i w swojej rezydencji urządził jak sie wyraził prof Lorentz niezapomniane spot-kanie z kwiatem przedstawi-cieli polskich kół kultural-nych W Montrealu podjął prof Lorentza i otoczył swą opieką dyr Kazimierz Stańczykowski goszcząc u siebie znamienite-go gościa który — bądźmy szczerzy — przekroczywszy progi rezydencji swego gos-podarza ze zdumieniem stwierdził że znalazł się w muzeum Serdeczna atmos-fera i gościnność 'wyprowa dziła go szybko z zaskoczenia które ustąpiło przy najbliż-szym posiłku złożonym oczy-wiście z polskich potraw Nic tak nie wpływa kojąco na psy-chikę Polaków jak świetny barszcz czerwony ale straw-ny danina z grzybkami "a la Reine Marie" i polska źródla-na najczystsza wyborowa Pierwszy wieczór spędził prof Lorentz w siedzibie państwa Stańczykowskich w ścisłym gronie osób zainteresowanych w "misji" której celem jest mobilizacja polskiego ducha narodowego dla sprawy odbu-dowy symbolu narodowego jakim jest zdaniem prof S Lorenzta Zamek Królewski w Warszawie wielki koronny świadek naszych dziejów zmagań i walk narodowych o wolność i niepodległość W toku rozmów przeplata-nych wspomnieniami o wspól-nych znajomych zdarzeniach i mnóstwa innych tematów prof Lorentz relacjonował dosłownie wszystko o odbu-dowie królewskiego zabytku który ma się stać panteonem narodowym odroczonym z popiołów i gruzów Przekaz tematu przez prof Lorentza jest bezbłędny zna-mionujący głęboką wiedzę i kilkudziesięcioletnie doświad-czenie Jego gawędziarstwo doskonale wiąże sie z zamie-rzoną tematyką Było by złu-dzeniem przypuszczać że nasz warszawski rozmówca TADEUSZ K0NBRAT BA lim ADWOKAT tfawii Wartuwa Kopernika 11 Tal Biura: 842-550- 4 Mlaszk 684-453- 2 40 St Jama St Wart poki MO — Montraal i : : = = ! Kossowski i ŚMIERĆ W SŁOŃCU — Proszę pana przewodniczącego o zwrócenie uwagi panu prokuratorowi by nie przeszkadzał w pytaniu oskarżonego i nie uprzedzał wypadków — Proszę mnie nie pouczać -- co mam robić! — oburzył się ni stąd ni zowąd pre-zes i potoczył groźnie buldogowatymi oczy-ma — Konstatuję że panowie utrudniają mi obronę — zapalał się Koch — Zwracam panu uwagę że za ponow-ne podobne odezwanie się skażę pana na grzywnę Na razie odbieram panu głos — Konstatuję — wstał prokurator — że oskarżony nie chce ustalić godziny opu-szczenia domu Eggerta a przez to i go-dziny zjawienia się w domu tNogensów ukrywając równocześnie co robił w cza-sie około piętnaście minut przed- - szóstą i piętnaście pp szóstej Józek stał przed ławą patrząc uważnie po twarzach sędziów i nic nie rozumiał Tak jasno wyraźnie mówił wszystko o cokolwiek spytał go adwokat a teraz pa-nowie sędziowie gniewają się i kłócą Nie wiedział o co Prezes --von --Buschka kazał-wezwa- ć świad-ka Nogensową Józek usiadł a na salę wprowadzono -- Elzę Była trzeźwa ale -- wyglądała okropnie Prawa powieka jej opa-dła obwisła szczęka drgała Z całej jjo-śta- cf biła zwierzęcość -- i zwyrodnienie Sprawdzono generalia i przewodniczą-cy wezwał obecnych by powstali Miano źaprzysiąc pierwszego świadka Elza zbli-żyła się do stołu 'podniosła rękę i powta-rzała: — że powiem prawdę i tylko prawdę tak mi Panie Boże dopomóż! Stała teraz plecamhdbJózka-Gd- y wszy- - scy 'usiedli 'odwróciła się by podejść do stołu świadków Spojrzała na Józka Stał przed swoją" ławą i patrzył jej prosto w oczy" kMiał) w twarzy jakiś spokojny uśmiech a w oczach nawet coś ijak 'ra-dość Davrio jej nie widział a" była je-dyną znajoinąpostacią wśródtych obcych nieżyczliwych ludzi! — vMorgen Mutter-- — szepnął siadając Nieodpowiedziala Odwróciła „się "dońi bokiem i -- patrzyła na sędziów — Ostrzegam was raz jeszcze — za-brzmiał głos prezesa" — żeście przysięgali X że"zaf'fałszywe'żęznania czeka was nie 'tylkoTkararvieżieniaf ale i potępienie v y może się "zagadać" Slyszaw- - szy go przy dwocn innych okazjach łatwo się przekonać że wie on dokładnie co i jak mówić do kogo i w jakich okolicznościach Umiejętność manewru i przechodzenia mi-mo zasadzek jak wśród min nie jest obca uczonemu histo-rykowi sztuki Czwartek 13 lipca był pra-cowicie wypełnionym dniem pobytu prof S Lorentza Dwa wywiady radiowe — udzielo-ne polskiemu programowi ra-diowemu "Polska Fala" stacji CFMB przeprowadzony przez dyr K Stańczykowskiego prawie godzinny wywiad na-dany w najbliższą sobotę 15 bm — następnie wywiad w Polskiej Sekcji Radio Canada oraz wrażenia prof Lorentza z pobytu w Kanadzie znajdą się na antenie na Polskę Tegoż dnia po południu prof S Lorentz złożył zaaran-żowaną wizytę przez swego opiekuna mayorowi Montrea-lu Jean Drapeau Wizyta przebiegła w nadzwyczaj mi-łej atmosferze Mayor Dra-peau który już był w Polsce trzykrotnie wybiera się tam ponownie na wiosnę przyszłe-go roku gdzie tym razem obiecuje sobie zobaczyć Kra-ków i jego' skarby Mayor Drapeau wciąż jest zafascyno wany tzw "Skarbmr1 Wawel-skimi" którymi "opiekował" sie w Quebecu jego przeciw-nik i wróg polityczny Maurice Duplessis Chciałby je kpnie- - czme sprowadzić do Montrea-lu i wystawić w wielkim splendorze Istnieją- - wszelkie możliwości iż w przyszłym roku 1973 odwiedzi wscho dnią Kanadę wielka wystawa zaoytKow Historycznych w — ! I Jerzy 36 I f&nrJ- - wieczne A teraz proszę odpowiadać na py-tania: Krewną oskarżonego nie jesteście? — Nie Miał być tylko mężem mojej córki — Ale żył z nią w nieślubnym związku z waszą wiedzą? — Tak bo ciągle obiecywał się żenić tylko mówił że czeka na jakieś papiery czy pozwolenie — 'Od kogo? — Od proboszcza skąd pochodzi — Czy kochał waszą córkę? ' — A czy ja wiem? Wiem że ciągle za nią łaził- - prześladował aż mu dziewczyna uległa — Jak długo żyli z sobą? — Jakieś dwa lata może dłużej — Mieszkali razem? — Przez pewien czas — żyli zgodnie? x — — Nie Kłócili się o pieniądze' bo on był skąpy — -- A gdzie mieszkali? ' — U Eggerta ' „ — Cały czas? — Nie Dopóki Ida była zdrowa) Potem --wyrzucił ją i ja musiałam dziewczynę z dzieckiem przygarnąć — mówiła stara" --swym --wiejskim dialektem Józek słuchał i rozumiał wszystko Zer-wał się ze swej ławy i postąpił krok ku( Elzie' — Matko co wy gadacie! —wydobył mu się z gardła krzyk Ale w -- tej chwili rozległ się bas prezesa von Buschke: Eu-hi- g' — i Józekuczuł na ramieniu dłoń żandarma Cofnął się tyłem na swoje miej-°sc- e --Elza nań tnie spojrzała — Czy Jakubowski kochał swedziecko? — pytał dalej (przewodniczący — Jakby je kochał to 'by nie żałował na niepieniędzy — sz'epleniła Elza — A dziecko- - było doń przywiązane? — Bało się] go bo je od siebie gnał Józek słuchał i zwolna opuszczał głowę Nie mógł pojąć dlaczego stara tkłamie — Jak myślicie kto zabił dziecko? — JSMe wiemT — owparła po chwili"No-gensow- a ka! łypną'wszy oczyma w stronę Jóź-- " r - uważacie że Jakubowski -- i — Czy potra-fiłby Jzabić dziecko? - Tak Jto jdziki człowiek t„ — Pobił kogo we wsi? ' —"Kilku iudzi bo mu mówili że Jest' której poczesne miejsce zaj-mą dzieła sztuki może nie tyle wawelskie ile królewskie zabytki i dzielą sztuki Wysta-wa odbyłaby się w Toronto Ottawie i Montrealu prawdo-podobnie uświetniając "Ex-po- " montrealskie Polska ofensywa sztuki na Kanadę przewiduje następną wystawę obejmującą dzieła sztuki współczesnej ale to juz kwestia dalszego roku Krótkie odwiedziny Polskie go Instytutu Naukowego w jego Bibliotece msKiej w obecności dyrektora Instytutu prof Tadeusza Romera pani Wandy Stachiewiczowej dy-rektora Biblioteki Polskiej i paru osób wypełniły program popołudnia Wieczorem w "zielonym salonie" przytul-nym ogrodzie w rezydencji państwa T Brzezińskich odby-ła sie mała "garden party" na której zgromadziło się grono osób by spotkać 'się z Panem na warszawskim Muzeum Na-rodowym z przyleglościami "cum lasibus et boribus" Wśród obecnych było szereg osób z przedwojennego war-szawskiego "high life'u" ze sfer dyplomatycznych arty Wkrótce po rozwiązaniu Kola Przyjaciół Polskiego Szpitala w Montrealu o czym w maju wpłynął pod adresem "Les Amis de 1'Hópital Polonais" caek $513 przekazany jako równowartość funtów angiel-skich 200 przez jeden z ban-ków w Londynie z polecenia pana X w Warszawie- - Czdk ten został zwrócony przez byM ły Zarząd Kola Przyjaciół do banku w Londynie z że korporacja musiała zaniechać swą działalność i została prawnie rozwiązana Wobec tego że nazwiska stycznych etc 1 tu znów spotkania i wspo-mnienia Prof Lorentz nie zapomniał jednak o swojej misji i wyłożył swoje zadania jasno i prosto chociaż z nieco odmienną zaprawą Deszcz zmusił zgromadzone towarzy-stwo do przeniesienia się pod dach gdzie w salonie na za-kończenie wieczoru kilka osób złożyło swe donacje na odbu-dowę Zamku Królewskiego Późnym wieczorem tego pracowitego dnia prof S Lo-rentz podziwiał przy pięknej pogodzie świetlistą panoramę Montrealu z Góry Królew-skiej Poznawszy poza tym u-łamko- wo i w pośpiechu parę fragmentów naszego miasta znalazł je raczej interesując-ym pełnym zieleni z pięk-nym centralnym rezerwatem jakim jest Mount Royal Piątek-1- 4 lipca wieczorem spotkaliśmy prof S Lorentza w hali dworca lotniczego w Dorvalu na wylocie do Pary-ża i Warszawy Przybył w to-warzystwie swego "opiekuna" dyr K Stańczykowskiego oraz pp dr T Brzezińskich jego kuzynów i przyjaciół W hali szumiało od pol skich dźwięków Tu i ówdzie przewinęła sie stewardesa Polskich Linii Lotniczych "Lot" bo akurat odjeżdżała wycieczka do Polski "Mikoła jem Kopernikiem zegnana przez tłum rodaków trzeba jednak przyznać mimo pew nej gorączki bardzo zrówno-ważonych i statecznych Miło więc było żegnać prof S Lorenza w "polskiej atmo-sferze" dworca lotniczego w Montrealu i usłyszeć od niego na pożegnanie wiele miłych słów na temat ostatniego w Kanadzie ogniwa na szlaku misyjnym o wspólną odbudo-we narodowego Panteonu — Zamku Królewskiego w War-szawie O realia misji przezor-nie nie pytaliśmy Niezrealizowana donacja z Polski informowaliśmy na wyjaśnie-niem dygnitarskich ofiarodawcy — ze zrozumia łych powodów — nie możemy podać do wiadomości publicz nej wyrażamy mu w tej for-mie w imieniu całej Polonii montrealskiej gorące podzię-kowania za chęć przyczynie-nia się do powstania polskie-go szpitala dla chronicznie chorych w Montrealu i za ciieć złożenia wyjątkowo hoj-nego'"' daru zvvłaszcza biorąc pod uwagę warunki polskie' Za były Zarząd Koła Przyjaciół Polskiego Szpitala w Montrealu Tadeusz Sołowij Russ A mego syna też pobił bardzo jak przyszedł raz po pieniądze dla dziecka — Więc nie chciał płacić? — Nie chciał ale musiał bo mu sąd opiekuńczy kazał — Widzieliście Jakubowskiego w dzień mordu? — Nie Byłam wtedy w Lubece — A potem kiedyście go widzieli? — Na drugi dzień — Czy był niespokojny? — Bardzo — A dlaczego? — No bo już wtedy nie było dziec-ka — Więc jak? Bał się że podejrzenie padnie na niego? — Hm pewnie Pewnie dlatego — Czy szukał dziecka 'gorliwie? — Eh! Takie tam szukanie! ""Chodził po chałupach i pytał czy kto nie widział Ewal-da Przesłuchanie Nogensowej trwało prze-szło godzinę i sędziowie patrzyli na Józ-ka coraz bezlitośnie jszymi oczyma Po niej zawołano Kreutzfelda jednego i drugiego potem Augusta i" Fryca Wszyscy czterej zeznali prawie jednobrzmiąco że' Józek dziecka nie cierpiał że płacić nie chciał i pragnął sie go' pozbyć Aueust użył wprost słowa "umbringen" — Czy Jakubowski mówjł o tym kiedy wyraźnie? — zapytał prokurator świdru-jąc wypłowiałymi oczyma Józka — Tak( — odparł August— Kiedy ja radziłem żeby dziecko dać gdzieś między ludzi na 'wychowanie Jakubowski rzekł: nicht unterbringen sondern umbringen Na te słowa Józek zerwał się z ławy i znów chciał przerwać tak jak chciał przerwać Elzie Chciał Augusta zakląć na Boga na Boskie Rany zapytać dlaczego kłamie! Ale znów żandarm położył mu dłoń na ramieniu Józek rozejrzał' się za ratunkiem za pomocą zwrócił głowę ku obrońcy ale adwokat wpaYrzony w papie-ry nie widział jego spojrzenia W tej chw-ili spóźnione słońce padło na -- czarny Jcru-cyfik- s Józek" podniósł głowę westchnął i usiadł 'ciężko na ławie A August mówił dalej: — Jestem przekonany! że to on dziecko zabił bo pytałem Hannesa kto -- zabrał Ewalda z domuPowiedziałże Russ — Przecież Hannes jest prawie niemo-wa — rzucił adwokat rJa umiem-si- ę t— z nim porozumieć' — odparł' August v— Stawiam wniosek na przesłuchanie Hannesa Nogensa — rzekł prokuratórpra-wi- e niewstając " - - Z kolei wezwano Dibberta Ł t w "Oberlandjegęr" Dibbert zeznawał _'spo-- A Łojnierzeczowb Oświadczył że'nigdy by ' ńV&& - '" '" „ : ł- - " HVi-ł- Łj J N Kanadyjska młodzież na U J w Krakowie Komitet Współpracy Uni-wersyteckiej i Naukowej Ka-nadyjsko-Pols-kiej pod prze-wodnictwem prof T Doma-radzkiego z siedzibą w Mont-leal-u skompletował 30-osobo-- wą grupę studentów wyż szych uczelni kanadyjskich którą skierował na kurs ję zyka i kultury polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie Kurs odbywa się w okresie między 10 lipca a 20 sierpnia 1972 r czyli w czasie 6 tygodni Po raz dru-gi Komitet Współpracy Uni wersyteckiej i Naukowej Pol- - sko-Kanadyjsk-iej wysyła na wakacyjny kurs na Uniwersy tecie Jagiellońskim grupę studentów w większości po chodzenia polskiego jak też Kanadyjczyków z grupy fran ko- - i anglo-kanadyjski- ej W zeszłym roku (1871) Komitet grupował 14 studentów w tym 9 osób z Montrealu pol-skiego pochodzenia które uczestniczyły w kursie Po-przednio to jest w r 1970 prof T Domaradzki wysłał trzy studentki franko-quebe-ck- ie niezależnie od dwojga studentów polskiego pocho-dzenia na pierwszy restytuo-wany kurs przez Fundacje Kościuszkowską po 31 latach przerwy spowodowanej okre-sem wojennym i powojen-nym Z 30-osobow- ej grupy sty-pendystów obecnie wysyła-nych "do Krakowa 18 osób wydaje się być bezspornie polskiego pochodzenia 7 fran-ko-quebeckie-go i 5 anglojęz-ycznych Wszyscy są stypen-dystami Ministerstwa Kultu-ry w Warszawie wyselekcjo-nowanymi przez Komitet Współpracy Uniw i Nauko-wej i zaopatrzonymi w pole-cenia swoich uczelni które za-rejestrowały ich udział w wa-kacyjnym kursie U J Jak ze spisu wynika stypendyści re-krutują się głównie z Mont realu i prowincji Quebec 6 osób z Vancouveru i prow BC oraz 4 osoby z prow On-tario Szczególnie w oczy rzu-ca się kompletny brak mło-dzieży z prowincji preryjnych — Saskatchewan Manitoba i Alberta (z wyjątkiem 1 kan-dydata na U W — Warsza-wa) posiadających sporą li-C7- bę ludności polskiego ''po-chodzenia Nasuwają 'Sie wnioski że albo Komitet Współpracy Uniwersyteckiej i Naukowej nie ma tam swoich kontaktów lub co jest rów-nież prawdopodobne działa tam par escellence polonijna Jakubowskiego o tak straszną zbrodnię nie posądził ale same fakty mówią prze-ciw niemu Po obiedniej przerwie przesłuchano je-szcze kilku obojętnych świadków i odro-czono rozprawę na drugi dzień' Józka od-prowadzono do więzienia Dostał jedzenie lepsze niż w Neusterlitz i położył się na pryczy Po gwarze rozprawy zdawała mu się więzienna cisza aż dolegliwą Zamknął oczy i przysłonił je dłońmi ale zasnąć nie mógł Miał szum w uszach i w głowie mu się kręciło Obrazy z rozprawy przewijały mu się w mózgu" w szalonym tempie a nad wszystkim górowała twarz prokurato-ra Dopiero teraz uświadomił sobie że przecież ten prokurator jest jedynie po-dobny do zabitego przez Zajczykowa ka-pitana że to przecież dwaj różni ludzie! Dlaczegóż więc zląkł się go tak bardzo i tracił' przytomność ilekroć w oczy mu spojrzał? Począł myśleć o tym bo pod ko-niec rozprawy wziął go już gniew na Au-gusta i Kreutzfelda za fałszywe zeznania yf7naninm woeeiisowei zuunnai sje uai- - i 1 „1~ „„„ ~lnni n!o niił Hf ViaVia f NOSC1 — myślał — i pijaczka głupia wszystkie- - — ~ ' —1 _!_ — — i-t1-!#- %£ idiucj HnArliinitinń Aln +Oł¥ł dwai tacy sa a chłopy i do pewnego stopnia nawet kam- - raty takie same chłopy jak on Józek Po winni wiedzieć ze cńłop przea są-dem broni A jeszcze tu gdzie przecież wiadomi on nic nie winien! A ten prokurator to aż rżał z radości kiedy Au-gust i Kreutzfeld zeznawali Józek nie myślał o konsekwencjach jakie zeznania drabów i Nogensowej mogą za so-bą pociągnąć bolało go tylko to że łżą niepotrzebnie i że prokurator wierzy im a nie jemu I nie' rozumiał po i dlacze-go łżą! Wiedział że go nie lubili że mają z nim porachunki ale żeby łgali aż do krzywoprzysięstwa — nie mógł pojąć Bo żeby go napadli pobili to to rozumiał to mu się w głowie mieściło Miał w' życiu porachunki z niejednym mieli porachun-ki i różni ludzie z nim choćby taki Struczkow zawsze załatwiali je zgodnie z chłopskim poczuciem honoru" Ale tak?! I przecie to wszystko razem nie ma sensu! Bo któż z sędziów uwierzy że on wielki silny chłop porwałby "się na takie' małe dziecko! I to właśnie na dziecko Idy! Na dziecko które usynowjł! — go znów złość na Kreutzfelda i"Augusta i -- aż zaklął Zasnął ż postanowieniem że jak go tylko wypuszczą to takspierze i jed-nego 'idrugiego ze popamiętają1 ruski rok! Żeby 'go nawet mieli drugi faz znowu zamknąć! Tak --wtedy powie przed sądem: sprałem5uczciwie sprałemLjednego i dru-giego bo obełgali mnie przed sąitlem I teraz proszę mnie skazać czy na pół ro ku czy nawet na cały Tak jestem win ny alem ich sprał sprawiedliwie! r A&acsssisrwMsR I s'csrrT'S'p1P~T?i T F'- -' „ V 'T ITR 7 instytucja v — Fundacja Rey-monta która w tym roku startuje z-obsta-wą wakacyj-nych kursów kultury i języka polskiego na 2 polskich uni-wersytetach (Kraków U J i KUL — Lublin) wysyłając pokaźne grupy studenckiej młodzieży polonijnej Po tych wstępnych i ogól-nych rozważaniach podajemy imienny wykaz stypendystów skierowanych przez Komitet Współpracy Uniwersyteckiej i Naukowej na wakacyjny kurs języka i kultury pol skiej na Uniwersytecie Ja giellońskim w Krakowie Z Vancouveru i prow BC: Tadeusz W Bielski Karen Jachowicz Rick F Kozłowski Sergei James Rosval Zofia Zielińska Michacl J Żylicz Z Toronto i prow Ontario: Teresa Dziedziola JMP Mc-Erla- n Barbara Mederska Zofia D Warszawska Z Montrealu: Brian Harris Gilles Lefebvre Jolanta Łu-kaszewicz Gilbert Naheu Gail Olsheski Reid Nicole Agnieszka de Roussan Wil-helm Siemieński Irena Sro-gos- z Windle K McNeil Zofia Witek Maria Witek Elżbieta i T Z prowincii Ouebec: Alam Canuel Marie Eykel Jan Gradek Monika Gradek Mi-chel- le Heon Lyss Laberge Fierre Palin Komitet Współpracy Uni-wersyteckiej i Naukowej zwrócił się o akceptowanie następujących 4 studentów zapisanych uprzednio na kurs Latający "Kopernik" Montrealu Smukła i piękna sylwetka scmolotu Polskich Linii Lotni-czych "LOT" spłynęła na pły-tę międzynarodowego portu lotniczego w Montrealu w u-lieg- ly czwartek 13 lipca' br jako widomy znak nowej bez-pośredniej komunikacji głów nego portu lotniczego Kana-dy z Polską Samolot przybył do Montrealu aby przewieźć do Polski następnego dnia wycieczkę czarterową -- i Z okazji pobytu pierwszego samolotu polskiego w Mont-realu przedstawicielstwo Pol-skich Linii Lotniczych LOT zaprosiło na cocktail przed-stawicieli" transportu lotn icze-g- o władz komunikacji lotni-czej kierownictwa i persone-lu polskich placówek konsu-larnych i handlowych przed-stawicieli organizacji i biur f podróżniczo - turystycznych przedstawicieli prasy i radia Kierownik placówki LOT w Montrealu dyr mz Jan Zwierzyński przedstawił licz-nym gościom załogę samolotu "Mikołaj Kopernik" na czele 7 kapitanami Damianem żu-chowski-m i Edwardem Kame-l- a Załoga składa się z do świadczonych pilotów i obsłu gl mającycn ze prze-- ks mi-- wycieczKę lionem kilometrów na pokła-dach polskich samolotów pa-sażerskich LOTu W bieżącym roku Koło 7 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Montrealu obchodzi swej dzialal- - Jubueuszowy za znaczy się szeregiem imprez rożnego rodzaju a m inny- - go jjo suuiictyaw mC ""-- 1 'to chłoov Jacy sa ale?!1 }vaawnicz' bankie-r- I chłopa że dwóch co ot Wzięła tern i balem w dniu 2 gru dnia br Komitet obchodu 25-lec- ia Koła zawiązał się pod prze-wodnictwem p A Olesko-Fer-worn- a wieloletniego działa cza SPK i rozpoczynając prace powołał komisje wśród nich komisję redakcyj-ną pod kierownictwem prze-wodniczącego (Komitetu ze względu na jej szczególną ro-lę ' Należy sadzićiże i imprezy jubileuszowego roku Koła SPK Nr 7 w Mont-realu zgromadza dość liczne jeszcze szeregi weteranów polskiej armii Pd Redakcji Redakcja dzię-kuje Komitetowi za zaprosze-nie naszego korespondenta TEXTILE EXPCRT Sky krępolina zamsz i inne atrakcyjne materiały Ceny eksportowe Dosko-nała jakość: — iWielki wybór Wysyłamy paczki do Polski i zl za 1 dolara TEXTILE EXPORT 112Sł Paul Sł West Room 405 4 "piętro Montreal Qoe Tel 8444920 fKSJigr h¥£% J&-1- & 43-S-1- 05 warszawski który nie odbę-dzie się w tym roku: Anna Gużewska — Hamilton Yicto- - ria Lortz — Onllia Ont Ju-lie- n Poulin — Montreal Ma- - lek Sosnowski — Calgary Alta których polecał Komi-tet powołując się na całkowi-te poparcie w tym względzie tutejszego przedstawicielstwa konsularnego PRL W razie niemożności przyjęcia ich na kurs Uniw Jagiellońskiego Komitet sugerował skierowa-nie powyższej czwórki studen-tów na jeden z obozów mło-dzieży uniwersyteckiej na Po-jezierzu lub w górach i za-pewnienie im opieki i spędze-nia wakacji wśród polskiej młodzieży akademickiej Zestawienie powyższe wska-zuje iż w trzecim kolejnym sezonie wakacyjnym kursy jeżyka i kultury polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie zyskały dostate-czną popularność i w porów-naniu z rokiem ubiegłym liczba kanadyjskich sty-pendystów się z nad-datkiem To samo daje się zauważyć w ramach akcii Fundacji Kościuszków- - „j„:_ Nr rok 200 liczba studentów skie kursy ponownie wzrosła Osobny rozdział w tej spra-wie stanowi kanadyjska Fun-dacja Władysława Reymonta przy Związku Polaków w Ka-nadzie której władze zapew-ne przedłożą w swoim czasie własne omówienie ich akcji akademickiej w PLL mugi 1971 Stacia Telewizyjna Marco ni kanał 12 w Montrealu po-dała krótki reportaż telewi-zyjny z lądowania "Mikołaja Kopernika" w porcie lotni-czym Dorval zaznaczając że j:est to pierwszy polski samo-lot pasażerski który zabiera wycieczkę czarterową do Pol-ski V tf W piątek 14 lipca o godz 855 wieczorem samolot PLL LOT odkolował z płyty swego postoju na pas startowy i o-puś- cił port lotniczy w Dorval uważąc ze sobą 160 pasażerów wycieczki polonijnej z Mont-iealU'd- o Warszawy „ : 'Przynajmniej na trzy godzi-ny przed wyznaczonym termi-- 1 nem odlotu zaczęli gromadzić się pasażerowie wycieczki oraz co najmniej dwukrotnie 1-czni-ejsi odprowadzający ich członkowie rodzin i znajomi Nad całością operacji czuwał główny czarteru ks prób Andrzej Ćwikliński oraz przedstawiciele polskich biur podróży Załadowanie na samolot odbyło się sprawnie i szybko Oczywiście wszyscy byli sprawdzeni "geigerem" co zabiera nieco czasu ale uajc jaiuo uoku j w- - tecnnicznej niepezpicitrusiwu e ouu-przeciętn- ie po 20 lat praktyki !ny powietrznego pirata nie i mniej więcej po 15000 grozi łatanych godzin Wśród ste-- j Jak na duchownego przy-warde- ss znajdują sie również stało A Ćwikliński po- - 'milionerki" z wylatanym zegnał paraiialną 25-lec- ie nc swoje woj-ny — modlitwą nawołując w niej do wzniecenia jak uczuć dla kraju swego 25-lec- ie Koła SPK Nr 7 uroczysto-ści ostatniej gwarantowany przelicznik podwoiła zjawisko organizator najlepszych pocho-dzenia montrealskiego do komisji re dakcyjnej Komitetu Obchodu Koła SPK Nr 7 Ze względu na dobro obsługi prasowej bezpośredni udziale naszych stałych współpracowników w różnych akcjach organizacyj nych bywa z zasady ograni-czany PIKNIK ŻOŁNIERSKI W RAWDON Montrealskie Koło SPK Nr 7 obchodzące w roku bieżą-cym 25-leci- e swej działalności — serdecznie zaprasza Polo-nię Montrealu i okolic na pik-nik żołnierski w niedzielę dnia 13 sierpnia 1972 w-Raw-d- on (polana p Ponbriano) W programie: Msza polowa o godz 10 rano po czym od-czytanie apelu poległych Od południa: gry zabawy i tańce przy dźwiękach dobo-rowej orkiestry Bufet ną miejscu obficie zaopatrzony Kombatanci Montrealu 6162 ZMARLI Józef Kozak lat 68 mąż Rozalii osierocił 2 dzieci zmarł 10 lipca pr pogrzeb odbył sie zkościółaśwfKrzy-ż- a PNKK v Montrealu Zmarły był członkiem komite-tu parafialnego '-- v Jan Skiejka lat 69 pozo-stawił żonę i1 dzieci zmarł 7 lipca br pogrzeb 'odbył się z kościoła MB Częstochow +m" skiej Zmarły był długoletnim $ członkiem i działaczem Pol v " iTow Brathiej'Pomocy" i ? iviWsv''y-A'?'-' t"5'' (''zfc ? -- 'i % +---"' U 'AhMf h m¥?4S t-l- r &vi s ' ' &a --" eiift-- - ai_K o !_' to % rsaw "y V ~ -- " £ r '(! F V -- i --ilt Ł -- ? £~-LJ„- l1 r L " - Ji' ~~i r r r 'it ir ' & ?:&! r -- i ! --f? '- - ISuh-- i J& „!£ A -- As'5wa?£S4 'Mhił M- - _ -- włjt JhIłŁ lu-C-nJ 1 14 "rpifXty?2 r - L" tS ':'Jtait-„fcS4-fe- - I V-- fLrzX &J l ?-- i 3 |
Tags
Comments
Post a Comment for 000482
