000269b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
'PSfcD
ift
ii ' - "™iĄWWrttriits6its Augusr) środa — 1968 fTltr:r4„Aj Aflł&Jf ASXSffmU
iannanui!nnHHUHiiniruHmmniHuiiiuiiniraininnniniiiiiuitninrannnniijinii I Wiadomości
Na
I
" ~ - ciini miii n _ '_ _ vcrł
t-- M v 7na Pan ffi„ł v0 h Pan w lego ro
jT-fc3-1-
Su-
'Do
i
: ' ~
im
""
'
-- it _1 : rlitn
aI '„ łnlo tak wielkie iż
j 34nał mnie wstyd
& SŚm w
mnnęrttein
'ŁŁ różne miejsca ale głos
ikkHo
1ÓTA
iVŁV
Ml i nnńU -- tm v_i usuu łłłł f --juic-
5 i - __: i- - j„
nt]
2 j£5
iszli
--4- 14 ft
stacji raaiowej am juj uj
m i nie zna--
Od czego jest w Montrea- -
dam JurykY me miałem
na
nodworko ale kiedy on
mi iztc w
ośni UiuUi lu w"ui"=
l--3:-
lnm cip
5 miSU"1'" -
viŁ drodze udzielał mi roz-- fffl informacji
oi Sta{cz)kosskim
i
Teł I
iiiiurimiiEniniriinii imtnriiirttitiiMf-iiiMMiiiMn-ii-ti
Stańczyków'
sromotny
Montrealu spotykam
właściciela
potrzeby wkraczania
o stacji p
o sukcesach i
zkach wzlotach i upadkach
- -- i :_ jnrt„rr„iivpł—niał -Dosoiesznii muj:-i- iiu- -
rSłafabV ucnronic mnie iJiuu
albo co gorzej kompro- -
niścją Słucham pokornie ale
"dclmi się z tego w głowie nie
iHfita mnie potężny meżczy-- m
W gabinecie panuje fan-iczn- y
nieład co nastraja
--sflc pnyjaźnie do rozmówcy
'Ml drażni mnóstwo tandety
OjKinpunip lakieś naErodv kon- -
iłtB0e Jest jednak i dobra
? ceramika jakieś ładne drewno
il 'Gospodarz jest uprzejmy pra-i- l
m gneczności albo raczej
fiattluje je czekając na reak--"- '
ajl Stwierdziwszy iż natrafił
iiC dlczłeka niewrażliwego gwal
l" łomie zmienia ton Przechyla
2t i{' tjł na ruchomym fotelu
i' (fijczyna opow iadać
łKI „u n -- -- M
djplomów uznania od
jch osobistości i organiza- -
Naturalnie nie naszych
izę co o ttMii i o mmc
UDcy naturalnie swoi
mo albo prawie tylko — gry- -
lle kłamstw napisano o
e a nc powiedziano — nie
ilicze Gdybym zabawiał się
czeniem procesów o oszczer--
ł uzyskałbym sporą sumę
ŁJJKi!J5:&'S
WŁADZIO
II nruiftżffón
Tt rty
opałowa
4617 Park
''"'""-"iiiiiuuuuuuuuiiiiiumiLJiiiiui- iiii stacji radiowej
zaproponował
MAIY
gjgn wzruszeniern
P 7Ć Stańczykowski
"l3rev faktycznemu stanowi
rozpowszechniano że nie je-stem
właścicielem większości
akcji że kogoś omotałem a ko-goś
pozbawiłem akcji Ale pro-szę
— oto oficjalne
zestawienie To prawny doku-ment
Gospodarz jest wyraźnie po-drażniony
mówi o krzywdach
Nic tylko nie okazuję jednak
współczucia ale mówię mu iż
to wszystko mu się należy Nie
jest ani pierwszy ani ostatni
Mówię mu że to najbardziej
rozpowszechniona forma zapłaty
za propagowanie i popieranie
nieodpowiednich i nieodpowie-dzialnych
osobników
Pan Stańczykowski wydaje się
być zdumiony i oburzony Wy-jaśniam
swoje stanowisko
Rozgłośnia jest placówką pu-bliczną
nawet gdy stanowi włas-ność
prywatną Kierownik jej
musi poczuwać się do odpowie-dzialności
wobec słuchaczy Wy-pływa
stąd obowiązek nie cen-zury
ale uczciwej i obiektywnej
oceny Nie można re-klamować
jakichś osób i nie
można nie liczyć się z konsek-wencjami
wynikającymi z okre-ślonej
linii Ale p Stańczykow-ski
i właśnie- - i przez -- długi okres
czasu popierał takich czy in-nych
a kiedy doszedł do prze-konania
że robił źle to
weń zapomnieli o przy-sługach
jakie im wyświadczył
nie okazują wdzięczności
Czyżby p Stańczykowski był
aż naiwny? Chyba nie!
uż tylko dziesięć minut dzieli ją od przy- -
f)ia Megafon milczy Widocznie
ego opóźnienia nie będzie Jak dłuży
ten czas Coś chrvni i chrobocze w po--
Jtrzu po czym rozlega się monotonny
s zapowiadający że pociąg z Krynicy
iżdża na tor peron
%i" Zasieku wzroku nninwin sip Inknmn- -
-- MJ ' rośnie w oczacn- - oto nadciąga mój
— ma ochotę powiedzieć Maria śmieje
sffjk a ktoś stojący obok patrzy na nią ze
iwieniem Koniec czekania Jak to ko-iC- ?
No tak wszakże tak długo czekała
J Przecież nie na tpfo wraca zbli- -
[kjacym się pociągiem? Tak się drży kiedy
oijKa kogoś bardzo bliskiego Komuś
wjiu należy się ta jej niecierpliwość O
i jednak już myśli resztką świadomości
oknie bowiem mignęła sylwetka Jerze--
i jej się zdaje ze spojrzał na nią jaK
by bardzo czymś zagniewany? Nie w
cyuej szybie już widać że się usmie- -
ti- - M'ogledonbirezewidTzoi bnaicrdzgodydżobwrszzeystko za- -
nia Jakaś wysoka postać Wyciągają się
J ręce Nie jedna ręka — obie
iUnVmai9 rM~ — T J ITri ------ j-v oic iii lCte dCły 1 Mana
z chwilę patrzą na siebie w milczeniu
"iu wydaje się że po raz pierwszy Si Marię-Wie-c
tak Wgląd- a- Nie mi-coode- m
i ukradkiem widziana norjrzez
le§0 zamroczenia 7 twh rlni hezowoc- -
gOnitWY Za nrTPCTłnćrńi 1nrr tnl-- nn
U- - w świetle zwykłego warszawskiego
"lka lekko lśniarpcrn wilcrnnia 1 mru- -
e§° mziełka
tak
ochotę wykrzyknąć że jest piękna
'atruie sio n „: u_": „- -
Lwoni-e urnl-"- 'iUa4i i™t„Uvt„lWAi„J UpvUivL£oV nvUf3łUii
-- J ---
w zaraze„"-" m ZaUmlUiagst IjseddldnajkeŁtegOottloEkŁrdzy- - "} mruczy coś zupełnie niezrozu--
°SO Zduminnv i i5tl-™nnn- v ioł vir1tv
Czyżby
spojrzeć
bezkarnie
ude-rzają
pociągu
j a iez wiazi po nowemu pochyloną ku
IW1}: Uśmiech jest ten sam Wory
i&~n ]eJ gniew i wrogość pierwszego
pfetei t~~ ? zarazem jakiś inny: bez
Sśrjw - -- "&ii~uiej zmarszczKi wokw usi
8 L-- i wygładzona' jak gdy--
Jia" ewidzialna dłoń starła z mej
inunnnmni -- " ' TJ 'A
uuuHuUiuuuuMuiuimiuuuiHiUHHauimmuumHiuraHimniinnuilIlllillinim!IIUinnilIIU mont
r : 1755 Conlro ?rw ri o99#w7
Po chwili znowu wpada w
bojowy nastrój z którego prze-bija
siła i pewność — Ani na
krok nie ustąpię Nie będę się
wysługiwał natomiast będę in-formował
Polonię Ilość słucha
czy "Fali Polskiej" wzrasta Nie
wiem czy nie należałoby roz-szerzyć
programu ale nie mam
miejsca
Kazimierz Stańczykowski jest
agresywny i ambitny To na-pew- no nie jest miękosz Nie
boi się teź przeciwności i w
walce może być zapewne bez-względny
Osiągnął już wiele
i wszystko zawdzięcza sobie
To jest pracy taleniom
Z rozbrajającym uśmiechem
opowiada że otrzymał w 1962
r koncesję gdyż po prostu za-męcza!
władze radiowe swoimi
petycjami wizytami Aby się
go pozbyć — dali koncesję
Stoi na czele największej pry-watnej
rozgłośni w Montrealu
Nadaje ona w 17 językach i
czynna jest całą dobę Zatru-dnia
spikerów dziennikarzy
techników urzędników i bu-chalterów
Sam dogląda wszyst
W wyniku trwającego od 18
lipca strajku pracowników
pocztowych nagromadziła się
na terenie całego kraju ol-brzymia
ilość wszelkiego ro-dzaju
listów i przesyłek
W Montrealu 20000 wor-ków
z pocztą z zagranicy
zmagazynowanych jest w 37
wagonach Codziennie ilość
worków zwiększa się o 500 do
1500 sztuk Przesyłki te wa-żące
przeszło 1200000 fun-tów
znajdują się pod ścisłą
strażą i czekają na zakończe-nie
strajku
1240 worków zagranicz-nych
przesyłek znajduje się
na v]oJnicku
wym Dorval w Montrealu
Dziennie przybywa ich prze-ciętnie
50
Na teren Toronto przybywa
codziennie 13 załadowanych
przesyłkami pocztowymi sa-mochodów
ciężarowych Po
zakończeniu strajku przesyłki
o! y Gordon j
Mn
piętno cierpienia A może — i serce za-miera
w niej jakby zanurzone w lodowatej
toni — może on odnalazł swoją żonę swoje
szczęście i swój dom i może powie jej za-raz
że do tego swojego domu wraca a
jej dziękuje "za wszystko"?
Odsuwa się nieco i spogląda na niego
badawczo
— No i jak tam? — pyta nieśmiało stłu-mionym
przerywanym głosem
Jerzy czuje się nagle speszony i rozcza-rowany
Skądże mu przyszło do głowy że
jej radość przy powitaniu mogłaby znaczyć
coś więcej niż przyjacielską serdeczność
jakiej już doznał ze strony tej kobiety O
panowuje drżenie rąk wypuszcza jej ręce
ze swoich dłoni i podnosi walizkę porzu-coną
niedbale na ziemi Odpowiada siląc
się na spokój:
— A no dobrze dziękuję
Maria myśli:
— I cóż ja sobie głupia ubzdurałam!
Przez ten gest chciał pewno wyrazić mi
wdzięczność Co za okropne słowo
Jest' jej gorzko Dławi ją żal jak gdyby
ujrzała nagle piękny krajobraz z okien pę-dzącego
pociągu i krajobraz ten wróżący
niezwykle radosne przeżycie znikł tak sa-mo
szybko jak się pojawił Już go nie ma
pociąg' zaś toczy się mroczną bezbarwną
równiną nie zapowiadającą żadnej odmia-ny
w swojej jałowej i płaskiej pustce
— No to idziemy bo nas zatratują
Tłum istotnie napiera na nich i pcha siłą
ku wyjściu Oczywiście jak zawsze wszyscy
tłoczą się razem blokując skutecznie jedno
czy dwa przejścia podczas gdy inne są
wolne Jerzy i Maria śmiejąc się odrywają
się od ludzkiej fali i pędzą' do pustej bo-cznej
furtki
— No i doczekała się pani — śmieje się
ż3-czliw-ie
pod wąsem stary siwy kolejarz
odbierając bilety Pytała go poprzednio
kilka razy co słychać z pociągiem ż Kry-nicy
Widocznie ją zapamiętał
Maria oblewa się rumieńcem Jerzy
drgnął i przygląda się jej bacznie więc
Maria wybiega naprzód pod pretekstem
polowania na taksówkę Z wprawą zagarnia
we władanie jakiś wehikuł z którego wysy-puje
się spora rodzina z niezliczoną ilością
nirmtimirnmmmnIm„1rm- m-
T@£&lSfóZ(B @ JMoiwelles de Montreal e Moifeeal iews I
BIUH© 11DAICCJI ADAUNISTRACJI Avemie 2S8-195- 3 Redaktor: ADAM JURYK
JfUL&UKJU&wiiJZ1-przedstawici- el
riiiiminiiiaiiiujiiiiiiniiiiniiiiiiDiiiiiiiiiiiiaiiiuiiiiiiaiiiniiiiiiiniiitiiiiiiiniiiittriittii-- n
handlo-wo-organizacyjny- m
~ — — — mm — '""i-iiiiiiiiłiłuiiiiłiiiiiiiLiiiiiiuiŁiiLjiiiiiiiiuii[iiiiiiiiiiMriiiiiiiiiiinriiiiiiiiiiiiriiiiiitiiiiiirHiiititiitiMf-iiiifiittfitinifłntitiff-Tftittittitfi-iiffiitffffti-iit-ifnfnTTTv
kich l — co jest ważne — zna
problemy techniczne rozgłośni
Jest tam oczywiście duża bi
blioteka muzyczna: na płytach
i taśmach Tu nagrywają tam
przegrywają W studio ktoś na-daje
W jakim języku? Po wło-sku
Zapewne CFMB nie jest in-stytucją
charjlatywną ale jest
ważną i cenną placówką juz
chociażby z powodu "Polskiej
ran wydaje się jednak ze
właśnie dzięki temu iż kontro
luje tę stację p Kazimierz Stań
czykowski możnaby o niejed-nej
sprawie polonijnej mówić
w innych językach informować
w ten sposób inne grupy etnicz
ne
Możnaby ale trzeba
Chwilowo trwa stan wojny
między poszczególnymi dygnita-rzami
Polonii montrealskiej a
p Stańczykowskim Zdaje się
że i jego stosunki z Okręgiem
Kongresu nie są najlepsze a
wobec tego — na znaK solidar-ności
— i Zarząd Główny KPK
patrzy zezem na potentata ra-diowego
Na zdrowie — na
szczęście — nikomu to nic za-szkodziło
Dobre i to
(bch)
Skutki strajku
międzyiarędp- -
Barbara
zostaną szybko rozdzielono i
dostarczone adresatom Pocz-ta
torontońska jest w stanie
lozdzielić dziennie do 3000- -
000 przesyłek
Strajk pracowników pocz-towych
zostaj wprawdzie zlik-widowany
ale doręczanie
przesyłek jeszcze szwankuje
W Montrealu wybuchł za-targ
między firmą Rod Ser-vic- e
a jej 400 kierowcami
Firma ta przewozi wszystkie
worki pocztowe W okresie
strajku kierowcy oczywiście
iie byli zatrudnieni Obecnie
zażądali —
pracy — W3"ptaty za oKrcs
trzech tygodni gdyż nie z
własnej woli nie mieli zajęcia
A wobec tego iż około 70Tc
przesyłek zamorskich prze-chodzi
przez pocztę w Mon-trealu
sytuacja jest poważna
i?o interwencji rządowej
Popularność Johnsona
n Stanach Zjednoczonych
popularne sa wszelakiego ro-dzaju
ankiety Szereg prywat-njc- h firm różne instytucjo
redakcje pism kierownicy
proeramów radiowych i tele-vizvinv- ch badają przy pomo-cy
kilku pvtnń stosunek do
lóżnych problemów Ankietu-jący
staraia sie wybrać crono
osób których odpowiedzi
możnaby uznać jako reprezen-tatywne
Riura badań opinii publicz-nej
w szczególności dra Gal-lu
pa w regularnych odstępach
czasu sprawdzają nastawienie
do pręż Johnsona i jego po- licki Ostatnia ankieta zawie-rała
trzy pytania:
1 Czy aprobujesz czy nie
aprobujesz metody działania
prez Johnsona?
49 procent zapytanych od- -
Nowy minerał
Trzej geologowie 7 Gcolo-£ica- l
Survey of Canada- - Ann
P Sabina dr J L Jambor i
dr A G Plant odkryli w ska-łach
na płn wsch od Mont-realu
nowy minerał który do-skonale
nadawać się będzie
jako otoczka do paliwa w re-aktorach
atomowych
Nowy ten minerał otrzymał
nazwę "Weloganit" ku czci
Williama Ej Lojana pierw-szego
dyrektora- - Geological
Suirey of Canada w latach
od 1842 do 1869
POCZTOWE KŁOPOTY
iprzedipbdjęoiciri
firma zgodziła się wypłacić
tygodniowe uposażenie ale
kierowcy odrzucili tę propo-zycję
W niedziele min Kie-ran- s
podał do wiadomości że
rząd zawiesił kontrakt z Rod
Service i zawarł umowę z in-y- mi
firmami przewozowymi
BEZROBOCIE
" W MONTREALU
JWokresięlipca stan bezro-bocia
w Montrealu wzrósł' o
42 procent w porównaniu do
czerwca i 78 procent do ma-ja
będąc o 15 procent niższy
niż w lipcu 1967 roku
59354 osoby szukały w lip-cu
pracy w tym 42342 męż-czyzn
i 17012 kobiet
pakunków Wehikuł należy do tych cudów
techniki które są namacalnym dowodem
że przemyślność warszawskich szoferów-mechanikó- w
nosi piętno geniuszu
— Dokąd? — woła szofer przekrzykując
odgłosy wydawane przez tw ór swoich rąk i
konstruktorskiej myśli
Jerzy machinalnie otwiera usta — chce
coś powiedzieć Cóż on jednak może powie-dzieć?
Wszystko zależy od Marii Dokąd on
chciałby pojechać? Taką ma ochotę rzec
do kobiety stojącej obok:
— Chyba do domu?
Maria rzuca szybko:
— Ulica Walecznych
' W tym gruchocie który klekocze grzmi
łomocze podskakuje warczy parska dy-szy
i sapie — a zwie się warszawską tak-sówką
— trudno w ogóle się porozumieć
a co dopiero rozmawiać Człowiek trzyma
nerwy na wodzy — ma wrażenie że za
chwilę siedzieć będzie na jezdni obsypany
szczątkami pojazdu sproszkowanymi na
miał
Jerzego ogarnia zwolna zdenerwowanie
Tu na warszawskiej ulicy wracają myśli
kłopotliwe natrętne które odsuwał od sie-bie
7 niechęcią w Krynicy — na potem
Trzeba żyć gdzieś mieszkać Trzeba znaleźć
pracę Trzeba jakoś się urządzić Trzeba
Siedzi zasępiony Maria zaś myśli:
— Znów go gryzie tamta sprawa Czjż
nie zdoła nic zatrzeć mu jej w pamięci?
Na chwilę Jerzy rozjaśnia się: Tomek
Jest jeszcze Tomek Zaraz dziś jeszcze po-jedzie
na Klickiego A może to będzie drugi
cios drugi czy następny — bo jakże je li-czyć
— jaki szykuje mu nowe wymarzone
życie w Ojczyźnie?
Na moście wiatruderza w szyby taksów- ki Płaty kry żeglują smętnie po Wiśle lu-dzie
idą skuleni wtulając głowy w ramiona
Jerzy patrzy na wszystko z roztargnieniem
Jest mu chłodno przytula słę więc mimo-wolnie
mocniej do oparcia samochodu i u-świad- amia
sobie że nigdy jeszcze tak bli-sko
nie czuł koło siebie Marii Ich ramiona
przylegają ściśle do siebie Fala ciepła prze-pływa
przez jego ciało i dociera do serca
Jerzy tłumi oddech ażeby nie spłoszyć Ma-rii
2eby ta fala nie odpłynęła pozostawia-jąc
go znów drżącego z zimna na mieliźnie
Po kilku raźnych podskokach na kocich
łbach ulicy Walecznych taksówka staje
Maria idzie pierwsza lekko wspinając się
po schodach Jerzy z wysiłkiem zbiera roz-proszone
myśli: za chwilę będzie musiał się
z nią rozmówić podziękować za wszystko
zabrać swoje rzeczy pożegnać Pójdzie do
Michała Przenocuje u Górskich kilka dni
może uda się znaleźć jakieś lokum Ale
jednak-- Ma takie uczucie jakby wracał do
domu i -
Tu przeżył pierwsze zetknięcie=z życiem
swojego miasta po latach tułaczki To był
pierwszy warszawski dach jjod którym
'fff#4fi
prez
--"'"""--"""''MMHiiiiiiiiuillllllllllulimJlllllłWI- IIHIIIIIlUIIIIUIllUlUlllllllllllUlllllillitUh
powiedziało — tak 40 pro-cent
— nie 11 procent nie
wyraziło opinii
2 Czy zgadzasz się wzglę
dnie nie zgadzasz z jego poli-tyką
odnośnie Wietnamu?
41 procent odpowiedziało
— tak 48 procent — nie 11
procent nie wyraziło opinii
3 Czy uważasz że wstrzy-manie
bombardowań Północ-nego
Wietnamu było słuszne?
64 procent odpowiedziało
— tak 26 procent — nie 10
jrocent nie wyraziło opinii
EXPO
Podczas wakacji odwieź-cie
Montreal i jego Expo
Zaproście Waszych przyja-ciół
do Montrealu Czytaj-cie
felietony Ireny o mont-realskim
Expo
H-s- s irjit S
między Blvd Lcvcsque --
Bella i Highway
parcele są:
1 oficjalnie do
oficjalnie
z oficjalnie
Akt kupna
Notariusz
bardzo wygodne 40
— bez
Ceny bardzo
kupicie Waszego
zechciał się biurach City bf Laval że wszystkie parcele
są sq
€
5950 Cote des 109 26
BBBfWytfJrtU
!
schronił swoją skołataną głowę skrył swoje
nadzieje i swoją kieskę dachem
cicha opanowana kobieta uśmierzała jego
ból nieświadoma może nawet że dom jej
i ona sama stanowią jedyną przystań ży-ciowego
rozbitka Dziś musi stąd odejść i
na to nie ma rady
Jerzy wiesza płaszcz stawia na podłodze
walizkę Jak pierwszego wieczora gdy się
poznali Maria zaprasza go gestem ręki do
pokoiu Przystaje na chwilę jakby wahając
sie Potem wolno odwraca ku niemu nieco
podbladła twarz Oczy ma ni-by
przestraszone Wygląda tak jak gdyby
chciała go za coś
Spojrzenie Jerzego przesuwa sie szybko
po pokoiu W pierwszej chwili nie rozumie
co sie tu stało że jest iakoś inaczej Na
stole śniadanie — nakrycie na dwie osoby
ona też pewno jeszcze nic nie jadła — jego
fotel przysunięty do stołu Nic nie to
Już wic Kwiaty Wszędzie ich pełno: na
stole na biurku nawet-n- a niskim stołeczku
wiotka kiść białego zimowego bzu wy-sokim
dzbanie
Jerzy zagryza wargi Nie płakał od czasu
kiedy umarła jego matka którą ubóstwiał
Matka wychowała go sama pracując ciężko
po śmierci męża zabitego czasie pierw-szej
wojny światowej Teraz czuje jak coś
ciepłego toczy mu się po policzku Maria
też jeszcze nie widziała jak to wygląda
kiedy mężczyzna ma oczy pełne łez
Niewiele dzieli ich kroków — ale prze
strzeń którą przebyć muszą żeby się zbli-żyć
jest wielka
Idą więc ku sobie wolno Kiedy jednak
są już razem ich uścisk jest mocny sple-cenie
ramion kurczowe jak ludzi lękają-cych
się żeby coś ich nie rozłączyło Poca-łunek
jest żarliwy chociaż ma smak łez
3
Gdy Jerzy szedł do Domu
przeżywał niepokój równy temu z ja-kim
tropił Marynę Jak odbędzie się to
spotkanie po którym tyle sobie
życie jego w kraju po powrocie stanowiło
obraz zupełnie odmienny od tego" jaki ry-sował
sobie w ciągu lat oddalenia Wyobra-żał
sobie wówczas swój powrót mniej wię-cej
tak: do domu na Hożej prze-biega
pod kamiennym bramy
zachowującej wilgotny chłód nawet podczas
największych upałów mija krzak bzu przy
na wyasfaltowanym podwórku
wspina się po schodach drzwoni do drzwi
— po swojemu: krótko dwa razy — otwiera
mu drzwi Maryna Rzuca mu się z płaczem
na szyję a za nią stoi Tomek już duży
wysoki podobny do niego chłopiec o szcze-rym
pogodnym spojrzeniu brązowych o-c- zu
i imicje się wołając:
— A mówiłem ci mamo że ojciec wróci!
Ten obraz miał być
prostym dalszym ciągiem te-go
co tu pozostawił w dniach września
TADEUSZ KONBRAT ba llm
ADWOKAT
dawn WarsiAns Kopernika 11
60 Sł James St Weit -- pokój 600 — Montreal-T- el Biura: VI 2-55- 04 Mieszk: MU 4-453-
21?
Tygodniowo $25000 i więcej
Potrzebni 2 sprzedawcy - przedstawiciele peł-ne
zatrudnienie lub częściowe (bardzo wysokie ko-misowe)
do sprzedaży parcel oficjalnie przezna-czonych
do zabudowy (sub-divide- d) zarejestrowa-nych
i w określonych granicach w City Laval przy
drodze (Route) 1 8 — Blvd Levesque — Highway 25
Doświadczenie niewymagane Przeszkolenie zape-wnione
Tel Montreal
PINE LAND 731-78- 48
S33S2 CITY OF LAVAL
Pie IX - Elutl Leuesąue - 18)
HIGHWAY 25
75
położonych
Vista 25
Wszystkie
przeznaczone
2 zarejestrowane
3 zakreślonymi granicami
- Route 18 frontem do Restauracji
(Cadastrcs 327 & 328)
sprzedaży — załatwiamy bez zwłoki '
według Waszego własnego wyboruK ' '
Warunki — — miesięcznych
oprocentowanib
— umiarkowano S
Uwaga: Zanim swoją parcelę poproście notariusza aby
przekonać w
oficjalnie przeznaczone do 'zabudowy i zarejestrowane
Wówczas — Telefonujcie:
"P1ŃE LANO
Neiges Road Suitę Montreal Que
Podjym
pociemniałe
przepraszać
w
kamiennym
w
Akademickie-go
obiecywał?
podchodzi
sklepieniem
trzepaku
jajdmśjjezpośrednim
nawiązaniem
CORP
Route
zabudowy
Teł 731-78- 4
iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!iiitiitiiiiiiiiliiiiii:iiiHiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiii
PŁYTY
gramofonowe
"ZWIĄZKOWCU"
Polskie marsze wojskowe
Wielkość — Szybkość — Płyta XL-029- 3
Marsz powitalny
Hej ty Wisło
Marsz lotników
Marsz Kościuszkowców
Chwała Gwardzistom
Kówny
Śmiało naprzód
Serce w plecaku
NABYCIA W
1475 Queen St W
12"
krok
łr
12"' — —
W nada deszcz'
się
z tobą
Marccń moich nie zna nikt
bez
I)o twarzy mi w fartuszku
ES32
z&s
DO
in
Toronto 3 Ont
33
Warszawianka
Strzelcy
Odwach
Pod pokoju
Monte Cassino
Tysiąc walecznych
Na straży Bałtyku
Cena $400
Vio!etta Villas
Wielkość Szybkość Płyta XL-038- 1
Zakonancm
Zdecyduj
Zostanę
Czterdzieści kasztanów
maszerują
sztandarem
Telefon do ciebie
ma takich
ciebie miły
to było
Przed nami dzień
Błękitna tarantella
Ożeń się Johnny
Cena $400
Podhale śpiewa
Zespół Podhalański z Białego Dunajca
58-W-- 70
Ynr
33 No
Port mew
ui'jvj- -
Nie oczu
Dla
Jak
')
Kapcia Jana Cudzicha ? Duszy ' : Wielkość 12" — Szybkość 33 — Płyta NorXL-033- 7
Muzyka Obrochtów z Zakopanego ze śpiewem dziewcząt v Muzyka Maśniaków z Kościelisk- - i"
Wesele Góralskie
Cena $400
PODANE CENY OBOWIĄZUJĄ PKZY ZAKUPIE
PŁYT W "ZWIĄZKOWCU"
Koszty przesyłki płyt ponosi zamawiający dolicza--'
jąc 10 proc wartości zamówienia oraz 5 proćl na
Sales Tax — w Ontario
Przy wysyłce płyt za zaliczeniem pocztowym tar
COD do wartości zamówienia $1050 włącznie
obowiązuje dopłata 50 centów od $1050 —
$10000 — $100 plus' 5 proc Sales Tar — w
Ontario
Zamówienia wykonuje:
Polish Alliance Press CokŁtda --
- 1475 Queen St W "
Toróńtb~3'0ńt: 'J
i- -
m i
?
Q££3b!
Nr
4 %
# t
ś
j g I
t '"
£
fc s jrit4i rs-- es
11 & fmfl ijatii Efte Wifil
a
mmymm i7i 't -- _
R ? & k ft W ł
H lii i 5Kf i
11 aw rf
mw¥
ratf li" 'łIiIwMtił"r5łi VJ"
MARK
AMJ W!
jm™ KiWiHJ'łiłi$WkMim3łiIJ?Anf KJłf PNSiB
R !
ImT w
K?iU
M-J- 3 x
}?
i 1ti 1 K'W4 I ? 4 Mi W
&?Cs!k '41 i !
km mt®?'
i ł Mi' $
m
Fi I
£'
%
m
m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 14, 1968 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1968-08-14 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000635 |
Description
| Title | 000269b |
| OCR text | 'PSfcD ift ii ' - "™iĄWWrttriits6its Augusr) środa — 1968 fTltr:r4„Aj Aflł&Jf ASXSffmU iannanui!nnHHUHiiniruHmmniHuiiiuiiniraininnniniiiiiuitninrannnniijinii I Wiadomości Na I " ~ - ciini miii n _ '_ _ vcrł t-- M v 7na Pan ffi„ł v0 h Pan w lego ro jT-fc3-1- Su- 'Do i : ' ~ im "" ' -- it _1 : rlitn aI '„ łnlo tak wielkie iż j 34nał mnie wstyd & SŚm w mnnęrttein 'ŁŁ różne miejsca ale głos ikkHo 1ÓTA iVŁV Ml i nnńU -- tm v_i usuu łłłł f --juic- 5 i - __: i- - j„ nt] 2 j£5 iszli --4- 14 ft stacji raaiowej am juj uj m i nie zna-- Od czego jest w Montrea- - dam JurykY me miałem na nodworko ale kiedy on mi iztc w ośni UiuUi lu w"ui"= l--3:- lnm cip 5 miSU"1'" - viŁ drodze udzielał mi roz-- fffl informacji oi Sta{cz)kosskim i Teł I iiiiurimiiEniniriinii imtnriiirttitiiMf-iiiMMiiiMn-ii-ti Stańczyków' sromotny Montrealu spotykam właściciela potrzeby wkraczania o stacji p o sukcesach i zkach wzlotach i upadkach - -- i :_ jnrt„rr„iivpł—niał -Dosoiesznii muj:-i- iiu- - rSłafabV ucnronic mnie iJiuu albo co gorzej kompro- - niścją Słucham pokornie ale "dclmi się z tego w głowie nie iHfita mnie potężny meżczy-- m W gabinecie panuje fan-iczn- y nieład co nastraja --sflc pnyjaźnie do rozmówcy 'Ml drażni mnóstwo tandety OjKinpunip lakieś naErodv kon- - iłtB0e Jest jednak i dobra ? ceramika jakieś ładne drewno il 'Gospodarz jest uprzejmy pra-i- l m gneczności albo raczej fiattluje je czekając na reak--"- ' ajl Stwierdziwszy iż natrafił iiC dlczłeka niewrażliwego gwal l" łomie zmienia ton Przechyla 2t i{' tjł na ruchomym fotelu i' (fijczyna opow iadać łKI „u n -- -- M djplomów uznania od jch osobistości i organiza- - Naturalnie nie naszych izę co o ttMii i o mmc UDcy naturalnie swoi mo albo prawie tylko — gry- - lle kłamstw napisano o e a nc powiedziano — nie ilicze Gdybym zabawiał się czeniem procesów o oszczer-- ł uzyskałbym sporą sumę ŁJJKi!J5:&'S WŁADZIO II nruiftżffón Tt rty opałowa 4617 Park ''"'""-"iiiiiuuuuuuuuiiiiiumiLJiiiiui- iiii stacji radiowej zaproponował MAIY gjgn wzruszeniern P 7Ć Stańczykowski "l3rev faktycznemu stanowi rozpowszechniano że nie je-stem właścicielem większości akcji że kogoś omotałem a ko-goś pozbawiłem akcji Ale pro-szę — oto oficjalne zestawienie To prawny doku-ment Gospodarz jest wyraźnie po-drażniony mówi o krzywdach Nic tylko nie okazuję jednak współczucia ale mówię mu iż to wszystko mu się należy Nie jest ani pierwszy ani ostatni Mówię mu że to najbardziej rozpowszechniona forma zapłaty za propagowanie i popieranie nieodpowiednich i nieodpowie-dzialnych osobników Pan Stańczykowski wydaje się być zdumiony i oburzony Wy-jaśniam swoje stanowisko Rozgłośnia jest placówką pu-bliczną nawet gdy stanowi włas-ność prywatną Kierownik jej musi poczuwać się do odpowie-dzialności wobec słuchaczy Wy-pływa stąd obowiązek nie cen-zury ale uczciwej i obiektywnej oceny Nie można re-klamować jakichś osób i nie można nie liczyć się z konsek-wencjami wynikającymi z okre-ślonej linii Ale p Stańczykow-ski i właśnie- - i przez -- długi okres czasu popierał takich czy in-nych a kiedy doszedł do prze-konania że robił źle to weń zapomnieli o przy-sługach jakie im wyświadczył nie okazują wdzięczności Czyżby p Stańczykowski był aż naiwny? Chyba nie! uż tylko dziesięć minut dzieli ją od przy- - f)ia Megafon milczy Widocznie ego opóźnienia nie będzie Jak dłuży ten czas Coś chrvni i chrobocze w po-- Jtrzu po czym rozlega się monotonny s zapowiadający że pociąg z Krynicy iżdża na tor peron %i" Zasieku wzroku nninwin sip Inknmn- - -- MJ ' rośnie w oczacn- - oto nadciąga mój — ma ochotę powiedzieć Maria śmieje sffjk a ktoś stojący obok patrzy na nią ze iwieniem Koniec czekania Jak to ko-iC- ? No tak wszakże tak długo czekała J Przecież nie na tpfo wraca zbli- - [kjacym się pociągiem? Tak się drży kiedy oijKa kogoś bardzo bliskiego Komuś wjiu należy się ta jej niecierpliwość O i jednak już myśli resztką świadomości oknie bowiem mignęła sylwetka Jerze-- i jej się zdaje ze spojrzał na nią jaK by bardzo czymś zagniewany? Nie w cyuej szybie już widać że się usmie- - ti- - M'ogledonbirezewidTzoi bnaicrdzgodydżobwrszzeystko za- - nia Jakaś wysoka postać Wyciągają się J ręce Nie jedna ręka — obie iUnVmai9 rM~ — T J ITri ------ j-v oic iii lCte dCły 1 Mana z chwilę patrzą na siebie w milczeniu "iu wydaje się że po raz pierwszy Si Marię-Wie-c tak Wgląd- a- Nie mi-coode- m i ukradkiem widziana norjrzez le§0 zamroczenia 7 twh rlni hezowoc- - gOnitWY Za nrTPCTłnćrńi 1nrr tnl-- nn U- - w świetle zwykłego warszawskiego "lka lekko lśniarpcrn wilcrnnia 1 mru- - e§° mziełka tak ochotę wykrzyknąć że jest piękna 'atruie sio n „: u_": „- - Lwoni-e urnl-"- 'iUa4i i™t„Uvt„lWAi„J UpvUivL£oV nvUf3łUii -- J --- w zaraze„"-" m ZaUmlUiagst IjseddldnajkeŁtegOottloEkŁrdzy- - "} mruczy coś zupełnie niezrozu-- °SO Zduminnv i i5tl-™nnn- v ioł vir1tv Czyżby spojrzeć bezkarnie ude-rzają pociągu j a iez wiazi po nowemu pochyloną ku IW1}: Uśmiech jest ten sam Wory i&~n ]eJ gniew i wrogość pierwszego pfetei t~~ ? zarazem jakiś inny: bez Sśrjw - -- "&ii~uiej zmarszczKi wokw usi 8 L-- i wygładzona' jak gdy-- Jia" ewidzialna dłoń starła z mej inunnnmni -- " ' TJ 'A uuuHuUiuuuuMuiuimiuuuiHiUHHauimmuumHiuraHimniinnuilIlllillinim!IIUinnilIIU mont r : 1755 Conlro ?rw ri o99#w7 Po chwili znowu wpada w bojowy nastrój z którego prze-bija siła i pewność — Ani na krok nie ustąpię Nie będę się wysługiwał natomiast będę in-formował Polonię Ilość słucha czy "Fali Polskiej" wzrasta Nie wiem czy nie należałoby roz-szerzyć programu ale nie mam miejsca Kazimierz Stańczykowski jest agresywny i ambitny To na-pew- no nie jest miękosz Nie boi się teź przeciwności i w walce może być zapewne bez-względny Osiągnął już wiele i wszystko zawdzięcza sobie To jest pracy taleniom Z rozbrajającym uśmiechem opowiada że otrzymał w 1962 r koncesję gdyż po prostu za-męcza! władze radiowe swoimi petycjami wizytami Aby się go pozbyć — dali koncesję Stoi na czele największej pry-watnej rozgłośni w Montrealu Nadaje ona w 17 językach i czynna jest całą dobę Zatru-dnia spikerów dziennikarzy techników urzędników i bu-chalterów Sam dogląda wszyst W wyniku trwającego od 18 lipca strajku pracowników pocztowych nagromadziła się na terenie całego kraju ol-brzymia ilość wszelkiego ro-dzaju listów i przesyłek W Montrealu 20000 wor-ków z pocztą z zagranicy zmagazynowanych jest w 37 wagonach Codziennie ilość worków zwiększa się o 500 do 1500 sztuk Przesyłki te wa-żące przeszło 1200000 fun-tów znajdują się pod ścisłą strażą i czekają na zakończe-nie strajku 1240 worków zagranicz-nych przesyłek znajduje się na v]oJnicku wym Dorval w Montrealu Dziennie przybywa ich prze-ciętnie 50 Na teren Toronto przybywa codziennie 13 załadowanych przesyłkami pocztowymi sa-mochodów ciężarowych Po zakończeniu strajku przesyłki o! y Gordon j Mn piętno cierpienia A może — i serce za-miera w niej jakby zanurzone w lodowatej toni — może on odnalazł swoją żonę swoje szczęście i swój dom i może powie jej za-raz że do tego swojego domu wraca a jej dziękuje "za wszystko"? Odsuwa się nieco i spogląda na niego badawczo — No i jak tam? — pyta nieśmiało stłu-mionym przerywanym głosem Jerzy czuje się nagle speszony i rozcza-rowany Skądże mu przyszło do głowy że jej radość przy powitaniu mogłaby znaczyć coś więcej niż przyjacielską serdeczność jakiej już doznał ze strony tej kobiety O panowuje drżenie rąk wypuszcza jej ręce ze swoich dłoni i podnosi walizkę porzu-coną niedbale na ziemi Odpowiada siląc się na spokój: — A no dobrze dziękuję Maria myśli: — I cóż ja sobie głupia ubzdurałam! Przez ten gest chciał pewno wyrazić mi wdzięczność Co za okropne słowo Jest' jej gorzko Dławi ją żal jak gdyby ujrzała nagle piękny krajobraz z okien pę-dzącego pociągu i krajobraz ten wróżący niezwykle radosne przeżycie znikł tak sa-mo szybko jak się pojawił Już go nie ma pociąg' zaś toczy się mroczną bezbarwną równiną nie zapowiadającą żadnej odmia-ny w swojej jałowej i płaskiej pustce — No to idziemy bo nas zatratują Tłum istotnie napiera na nich i pcha siłą ku wyjściu Oczywiście jak zawsze wszyscy tłoczą się razem blokując skutecznie jedno czy dwa przejścia podczas gdy inne są wolne Jerzy i Maria śmiejąc się odrywają się od ludzkiej fali i pędzą' do pustej bo-cznej furtki — No i doczekała się pani — śmieje się ż3-czliw-ie pod wąsem stary siwy kolejarz odbierając bilety Pytała go poprzednio kilka razy co słychać z pociągiem ż Kry-nicy Widocznie ją zapamiętał Maria oblewa się rumieńcem Jerzy drgnął i przygląda się jej bacznie więc Maria wybiega naprzód pod pretekstem polowania na taksówkę Z wprawą zagarnia we władanie jakiś wehikuł z którego wysy-puje się spora rodzina z niezliczoną ilością nirmtimirnmmmnIm„1rm- m- T@£&lSfóZ(B @ JMoiwelles de Montreal e Moifeeal iews I BIUH© 11DAICCJI ADAUNISTRACJI Avemie 2S8-195- 3 Redaktor: ADAM JURYK JfUL&UKJU&wiiJZ1-przedstawici- el riiiiminiiiaiiiujiiiiiiniiiiniiiiiiDiiiiiiiiiiiiaiiiuiiiiiiaiiiniiiiiiiniiitiiiiiiiniiiittriittii-- n handlo-wo-organizacyjny- m ~ — — — mm — '""i-iiiiiiiiłiłuiiiiłiiiiiiiLiiiiiiuiŁiiLjiiiiiiiiuii[iiiiiiiiiiMriiiiiiiiiiinriiiiiiiiiiiiriiiiiitiiiiiirHiiititiitiMf-iiiifiittfitinifłntitiff-Tftittittitfi-iiffiitffffti-iit-ifnfnTTTv kich l — co jest ważne — zna problemy techniczne rozgłośni Jest tam oczywiście duża bi blioteka muzyczna: na płytach i taśmach Tu nagrywają tam przegrywają W studio ktoś na-daje W jakim języku? Po wło-sku Zapewne CFMB nie jest in-stytucją charjlatywną ale jest ważną i cenną placówką juz chociażby z powodu "Polskiej ran wydaje się jednak ze właśnie dzięki temu iż kontro luje tę stację p Kazimierz Stań czykowski możnaby o niejed-nej sprawie polonijnej mówić w innych językach informować w ten sposób inne grupy etnicz ne Możnaby ale trzeba Chwilowo trwa stan wojny między poszczególnymi dygnita-rzami Polonii montrealskiej a p Stańczykowskim Zdaje się że i jego stosunki z Okręgiem Kongresu nie są najlepsze a wobec tego — na znaK solidar-ności — i Zarząd Główny KPK patrzy zezem na potentata ra-diowego Na zdrowie — na szczęście — nikomu to nic za-szkodziło Dobre i to (bch) Skutki strajku międzyiarędp- - Barbara zostaną szybko rozdzielono i dostarczone adresatom Pocz-ta torontońska jest w stanie lozdzielić dziennie do 3000- - 000 przesyłek Strajk pracowników pocz-towych zostaj wprawdzie zlik-widowany ale doręczanie przesyłek jeszcze szwankuje W Montrealu wybuchł za-targ między firmą Rod Ser-vic- e a jej 400 kierowcami Firma ta przewozi wszystkie worki pocztowe W okresie strajku kierowcy oczywiście iie byli zatrudnieni Obecnie zażądali — pracy — W3"ptaty za oKrcs trzech tygodni gdyż nie z własnej woli nie mieli zajęcia A wobec tego iż około 70Tc przesyłek zamorskich prze-chodzi przez pocztę w Mon-trealu sytuacja jest poważna i?o interwencji rządowej Popularność Johnsona n Stanach Zjednoczonych popularne sa wszelakiego ro-dzaju ankiety Szereg prywat-njc- h firm różne instytucjo redakcje pism kierownicy proeramów radiowych i tele-vizvinv- ch badają przy pomo-cy kilku pvtnń stosunek do lóżnych problemów Ankietu-jący staraia sie wybrać crono osób których odpowiedzi możnaby uznać jako reprezen-tatywne Riura badań opinii publicz-nej w szczególności dra Gal-lu pa w regularnych odstępach czasu sprawdzają nastawienie do pręż Johnsona i jego po- licki Ostatnia ankieta zawie-rała trzy pytania: 1 Czy aprobujesz czy nie aprobujesz metody działania prez Johnsona? 49 procent zapytanych od- - Nowy minerał Trzej geologowie 7 Gcolo-£ica- l Survey of Canada- - Ann P Sabina dr J L Jambor i dr A G Plant odkryli w ska-łach na płn wsch od Mont-realu nowy minerał który do-skonale nadawać się będzie jako otoczka do paliwa w re-aktorach atomowych Nowy ten minerał otrzymał nazwę "Weloganit" ku czci Williama Ej Lojana pierw-szego dyrektora- - Geological Suirey of Canada w latach od 1842 do 1869 POCZTOWE KŁOPOTY iprzedipbdjęoiciri firma zgodziła się wypłacić tygodniowe uposażenie ale kierowcy odrzucili tę propo-zycję W niedziele min Kie-ran- s podał do wiadomości że rząd zawiesił kontrakt z Rod Service i zawarł umowę z in-y- mi firmami przewozowymi BEZROBOCIE " W MONTREALU JWokresięlipca stan bezro-bocia w Montrealu wzrósł' o 42 procent w porównaniu do czerwca i 78 procent do ma-ja będąc o 15 procent niższy niż w lipcu 1967 roku 59354 osoby szukały w lip-cu pracy w tym 42342 męż-czyzn i 17012 kobiet pakunków Wehikuł należy do tych cudów techniki które są namacalnym dowodem że przemyślność warszawskich szoferów-mechanikó- w nosi piętno geniuszu — Dokąd? — woła szofer przekrzykując odgłosy wydawane przez tw ór swoich rąk i konstruktorskiej myśli Jerzy machinalnie otwiera usta — chce coś powiedzieć Cóż on jednak może powie-dzieć? Wszystko zależy od Marii Dokąd on chciałby pojechać? Taką ma ochotę rzec do kobiety stojącej obok: — Chyba do domu? Maria rzuca szybko: — Ulica Walecznych ' W tym gruchocie który klekocze grzmi łomocze podskakuje warczy parska dy-szy i sapie — a zwie się warszawską tak-sówką — trudno w ogóle się porozumieć a co dopiero rozmawiać Człowiek trzyma nerwy na wodzy — ma wrażenie że za chwilę siedzieć będzie na jezdni obsypany szczątkami pojazdu sproszkowanymi na miał Jerzego ogarnia zwolna zdenerwowanie Tu na warszawskiej ulicy wracają myśli kłopotliwe natrętne które odsuwał od sie-bie 7 niechęcią w Krynicy — na potem Trzeba żyć gdzieś mieszkać Trzeba znaleźć pracę Trzeba jakoś się urządzić Trzeba Siedzi zasępiony Maria zaś myśli: — Znów go gryzie tamta sprawa Czjż nie zdoła nic zatrzeć mu jej w pamięci? Na chwilę Jerzy rozjaśnia się: Tomek Jest jeszcze Tomek Zaraz dziś jeszcze po-jedzie na Klickiego A może to będzie drugi cios drugi czy następny — bo jakże je li-czyć — jaki szykuje mu nowe wymarzone życie w Ojczyźnie? Na moście wiatruderza w szyby taksów- ki Płaty kry żeglują smętnie po Wiśle lu-dzie idą skuleni wtulając głowy w ramiona Jerzy patrzy na wszystko z roztargnieniem Jest mu chłodno przytula słę więc mimo-wolnie mocniej do oparcia samochodu i u-świad- amia sobie że nigdy jeszcze tak bli-sko nie czuł koło siebie Marii Ich ramiona przylegają ściśle do siebie Fala ciepła prze-pływa przez jego ciało i dociera do serca Jerzy tłumi oddech ażeby nie spłoszyć Ma-rii 2eby ta fala nie odpłynęła pozostawia-jąc go znów drżącego z zimna na mieliźnie Po kilku raźnych podskokach na kocich łbach ulicy Walecznych taksówka staje Maria idzie pierwsza lekko wspinając się po schodach Jerzy z wysiłkiem zbiera roz-proszone myśli: za chwilę będzie musiał się z nią rozmówić podziękować za wszystko zabrać swoje rzeczy pożegnać Pójdzie do Michała Przenocuje u Górskich kilka dni może uda się znaleźć jakieś lokum Ale jednak-- Ma takie uczucie jakby wracał do domu i - Tu przeżył pierwsze zetknięcie=z życiem swojego miasta po latach tułaczki To był pierwszy warszawski dach jjod którym 'fff#4fi prez --"'"""--"""''MMHiiiiiiiiuillllllllllulimJlllllłWI- IIHIIIIIlUIIIIUIllUlUlllllllllllUlllllillitUh powiedziało — tak 40 pro-cent — nie 11 procent nie wyraziło opinii 2 Czy zgadzasz się wzglę dnie nie zgadzasz z jego poli-tyką odnośnie Wietnamu? 41 procent odpowiedziało — tak 48 procent — nie 11 procent nie wyraziło opinii 3 Czy uważasz że wstrzy-manie bombardowań Północ-nego Wietnamu było słuszne? 64 procent odpowiedziało — tak 26 procent — nie 10 jrocent nie wyraziło opinii EXPO Podczas wakacji odwieź-cie Montreal i jego Expo Zaproście Waszych przyja-ciół do Montrealu Czytaj-cie felietony Ireny o mont-realskim Expo H-s- s irjit S między Blvd Lcvcsque -- Bella i Highway parcele są: 1 oficjalnie do oficjalnie z oficjalnie Akt kupna Notariusz bardzo wygodne 40 — bez Ceny bardzo kupicie Waszego zechciał się biurach City bf Laval że wszystkie parcele są sq € 5950 Cote des 109 26 BBBfWytfJrtU ! schronił swoją skołataną głowę skrył swoje nadzieje i swoją kieskę dachem cicha opanowana kobieta uśmierzała jego ból nieświadoma może nawet że dom jej i ona sama stanowią jedyną przystań ży-ciowego rozbitka Dziś musi stąd odejść i na to nie ma rady Jerzy wiesza płaszcz stawia na podłodze walizkę Jak pierwszego wieczora gdy się poznali Maria zaprasza go gestem ręki do pokoiu Przystaje na chwilę jakby wahając sie Potem wolno odwraca ku niemu nieco podbladła twarz Oczy ma ni-by przestraszone Wygląda tak jak gdyby chciała go za coś Spojrzenie Jerzego przesuwa sie szybko po pokoiu W pierwszej chwili nie rozumie co sie tu stało że jest iakoś inaczej Na stole śniadanie — nakrycie na dwie osoby ona też pewno jeszcze nic nie jadła — jego fotel przysunięty do stołu Nic nie to Już wic Kwiaty Wszędzie ich pełno: na stole na biurku nawet-n- a niskim stołeczku wiotka kiść białego zimowego bzu wy-sokim dzbanie Jerzy zagryza wargi Nie płakał od czasu kiedy umarła jego matka którą ubóstwiał Matka wychowała go sama pracując ciężko po śmierci męża zabitego czasie pierw-szej wojny światowej Teraz czuje jak coś ciepłego toczy mu się po policzku Maria też jeszcze nie widziała jak to wygląda kiedy mężczyzna ma oczy pełne łez Niewiele dzieli ich kroków — ale prze strzeń którą przebyć muszą żeby się zbli-żyć jest wielka Idą więc ku sobie wolno Kiedy jednak są już razem ich uścisk jest mocny sple-cenie ramion kurczowe jak ludzi lękają-cych się żeby coś ich nie rozłączyło Poca-łunek jest żarliwy chociaż ma smak łez 3 Gdy Jerzy szedł do Domu przeżywał niepokój równy temu z ja-kim tropił Marynę Jak odbędzie się to spotkanie po którym tyle sobie życie jego w kraju po powrocie stanowiło obraz zupełnie odmienny od tego" jaki ry-sował sobie w ciągu lat oddalenia Wyobra-żał sobie wówczas swój powrót mniej wię-cej tak: do domu na Hożej prze-biega pod kamiennym bramy zachowującej wilgotny chłód nawet podczas największych upałów mija krzak bzu przy na wyasfaltowanym podwórku wspina się po schodach drzwoni do drzwi — po swojemu: krótko dwa razy — otwiera mu drzwi Maryna Rzuca mu się z płaczem na szyję a za nią stoi Tomek już duży wysoki podobny do niego chłopiec o szcze-rym pogodnym spojrzeniu brązowych o-c- zu i imicje się wołając: — A mówiłem ci mamo że ojciec wróci! Ten obraz miał być prostym dalszym ciągiem te-go co tu pozostawił w dniach września TADEUSZ KONBRAT ba llm ADWOKAT dawn WarsiAns Kopernika 11 60 Sł James St Weit -- pokój 600 — Montreal-T- el Biura: VI 2-55- 04 Mieszk: MU 4-453- 21? Tygodniowo $25000 i więcej Potrzebni 2 sprzedawcy - przedstawiciele peł-ne zatrudnienie lub częściowe (bardzo wysokie ko-misowe) do sprzedaży parcel oficjalnie przezna-czonych do zabudowy (sub-divide- d) zarejestrowa-nych i w określonych granicach w City Laval przy drodze (Route) 1 8 — Blvd Levesque — Highway 25 Doświadczenie niewymagane Przeszkolenie zape-wnione Tel Montreal PINE LAND 731-78- 48 S33S2 CITY OF LAVAL Pie IX - Elutl Leuesąue - 18) HIGHWAY 25 75 położonych Vista 25 Wszystkie przeznaczone 2 zarejestrowane 3 zakreślonymi granicami - Route 18 frontem do Restauracji (Cadastrcs 327 & 328) sprzedaży — załatwiamy bez zwłoki ' według Waszego własnego wyboruK ' ' Warunki — — miesięcznych oprocentowanib — umiarkowano S Uwaga: Zanim swoją parcelę poproście notariusza aby przekonać w oficjalnie przeznaczone do 'zabudowy i zarejestrowane Wówczas — Telefonujcie: "P1ŃE LANO Neiges Road Suitę Montreal Que Podjym pociemniałe przepraszać w kamiennym w Akademickie-go obiecywał? podchodzi sklepieniem trzepaku jajdmśjjezpośrednim nawiązaniem CORP Route zabudowy Teł 731-78- 4 iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!iiitiitiiiiiiiiliiiiii:iiiHiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiii PŁYTY gramofonowe "ZWIĄZKOWCU" Polskie marsze wojskowe Wielkość — Szybkość — Płyta XL-029- 3 Marsz powitalny Hej ty Wisło Marsz lotników Marsz Kościuszkowców Chwała Gwardzistom Kówny Śmiało naprzód Serce w plecaku NABYCIA W 1475 Queen St W 12" krok łr 12"' — — W nada deszcz' się z tobą Marccń moich nie zna nikt bez I)o twarzy mi w fartuszku ES32 z&s DO in Toronto 3 Ont 33 Warszawianka Strzelcy Odwach Pod pokoju Monte Cassino Tysiąc walecznych Na straży Bałtyku Cena $400 Vio!etta Villas Wielkość Szybkość Płyta XL-038- 1 Zakonancm Zdecyduj Zostanę Czterdzieści kasztanów maszerują sztandarem Telefon do ciebie ma takich ciebie miły to było Przed nami dzień Błękitna tarantella Ożeń się Johnny Cena $400 Podhale śpiewa Zespół Podhalański z Białego Dunajca 58-W-- 70 Ynr 33 No Port mew ui'jvj- - Nie oczu Dla Jak ') Kapcia Jana Cudzicha ? Duszy ' : Wielkość 12" — Szybkość 33 — Płyta NorXL-033- 7 Muzyka Obrochtów z Zakopanego ze śpiewem dziewcząt v Muzyka Maśniaków z Kościelisk- - i" Wesele Góralskie Cena $400 PODANE CENY OBOWIĄZUJĄ PKZY ZAKUPIE PŁYT W "ZWIĄZKOWCU" Koszty przesyłki płyt ponosi zamawiający dolicza--' jąc 10 proc wartości zamówienia oraz 5 proćl na Sales Tax — w Ontario Przy wysyłce płyt za zaliczeniem pocztowym tar COD do wartości zamówienia $1050 włącznie obowiązuje dopłata 50 centów od $1050 — $10000 — $100 plus' 5 proc Sales Tar — w Ontario Zamówienia wykonuje: Polish Alliance Press CokŁtda -- - 1475 Queen St W " Toróńtb~3'0ńt: 'J i- - m i ? Q££3b! Nr 4 % # t ś j g I t '" £ fc s jrit4i rs-- es 11 & fmfl ijatii Efte Wifil a mmymm i7i 't -- _ R ? & k ft W ł H lii i 5Kf i 11 aw rf mw¥ ratf li" 'łIiIwMtił"r5łi VJ" MARK AMJ W! jm™ KiWiHJ'łiłi$WkMim3łiIJ?Anf KJłf PNSiB R ! ImT w K?iU M-J- 3 x }? i 1ti 1 K'W4 I ? 4 Mi W &?Cs!k '41 i ! km mt®?' i ł Mi' $ m Fi I £' % m m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000269b
