000036b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Prezes chciał zejść z beczki gdy nagle za-trzymał
się
i Omal że nie zapomniałem Zanim udamy się do
TTuasia umie taianYiŁujr jcuiił t iiajwazniejszycn Si spraw dla każdego imigranta Przysłowie tutej- - asze mówi ze uez siesiery i zony nie warto się m ta TfAWil ffwybierać do buszu! Mężczyzna samotny jest M Ww 0
Mśrtrrtonrw w lesie Radze wsrustkim camnfmrm 8fi ~ca_i& " "
Saby sobie wybrali towarzyszki życia już teraz!
zanim poczynią dalsze kroki Nie wiem ilu iest
KSich w dzisiejszym transporcie nrzvDUszczalnie
Ęljednak znacznie więcej niż kobiet Tak się bo- - Wy macie czas! Poczekajcie na swoją kolejkę
Sąwiem składa że prawie w wszystkich transpor-- — Racja! — wykrzyknęli miejscowi —
vatach przeważają mężczyźni zwyiue ronimy tak
Wie prosimy aby samotne kobiety stanęły-- z le-ciwej
strony a mężczyźni z prawej Łatwo się
iffwtedy zorientować w wyborze Może i obecnie
'powtórzymy ten zwyczaj Proszę niech samotne
Ipkobiety staną z lewej strony beczki a samotni
fffmęzczyźni z prawej! M Propozycja została przyjęta wybuchem
sff śmiechu g — Mówię poważnie! — upomniał prezes
gjOczywiście jeżeli nie uważa tego za słuszne pewną obawą patrzyły na mężczyzn
ffemoze zlekceważyć sobie radę! wdowa z dwojgiem
Hjpl Śmiechy umilkły Kilka kobiet i dziewczyn
Mśtanęło po lewej stronie beczki Nieśmiało z
pewnym zażenowaniem i zakłopotaniem spoglą--
£łQrLLL H£HW ŁŁy4££liŁ
Zanim obie grupy mogły sie bliżei rrzvi- -
ffjizeć z boku wtargnęła gromada mężczyzn
gpiłodzi w średnim wieku nawet starcy Jedni
w dobrze ubrani inni skromnie a jeszcze inni w
łachmanach Brodacze i gładko ogoleni mężczyź-Sfn- i
o miłym i dzikim wyrazie twarzy
§f Gromada wmieszała się w grupę samotnych
'pKOUJcL rauaiy ujuju wuiaina:
t&i — jestem mioay!
tFSKSmSI — Ti c„a„+re„™m w™u„„nvi„jl
~jjĘt — Jestem zdrowy!
$$ljĘ — Mam dość pieniędzy by nabyć zagospod-arowaną
farmę!
m Kobiety patrzyły z osłupieniem Nie wiele
Srozumiejąc z tego co się tutaj dzieje wydały
fgsie zaskoczone tupetem gromady mężczyzn któ-gr- a
otoczyła je
Jp§ — Powoli! — zawołała jedna z kobiet do
przystojnego rosłego młodzieńca który za-Archwa- lał swoje zalety — Jestem wdowa z
podróży! wspólna WWJi mccii yau tamicicsujc ŁJC miOOą OZieW- -
ifeczyną W0 — Wdowa z dwojgiem dzieci! — wykrzyk-ĘM- o dwóch mężczyzn i przyskoczyło do
mmi- - — Wspaniale! Do tego młoda i ładna!
UpSzleiść—paZraraz ozdararza!zu—dozapwraocłya!ł jeden z emi-ifggrantó- w Ml }uż zokrtióernytowpoaćmowmesnyctuieacjoisłu—pienTiea ppaontriaefiłz
iiiSj?" f"jj""v uu luiumu mamy pierw
szeństwo wycioru!
7ł1P7f7V7na miaioin j— £uiiuuj łnm-iream- " nnnumimilMliiil aiuu w „1 MMP- - miesiącami w i zwanych „pięciu wioskach" północy
m°ment szkuner przez
mjiĘi Erie gdzie pułkownik
iŁW
j
5?
ip
i3y
mm
5'SSDÓźniła sie fiahriel raelcał --iiiż na
[godbny papierosy bez przerwy i pijąc
)eajp pórczarnej za drugą Mimo to jednak ura-dow- ał
jej widokiem szczerze
Steiuśmiechnał na Halina
tłumaczyć z
?F#V" Pani ślicznie wygląda! — zachwycił
ją po — Cudownie pani w
łV"pciusiu i tu me KapeiusiK
zyxiV"l&v yaiuą iai uuienad
piękna!
%ia~ an zawsze ma do powiedze- -
nia:4- - rzekła TJrzveladaiac mu sie z uwaea
Uważvła 7p nhrał inap7pi
Swffl popularniei 'Zamiast wvkwintneeo nied- -
balstya jakie cechowało jego ubiory ubrał
specyficznie warszawską tą po-Pfa- wą której mieć do zarzuce-JlUlf- f
Odniosła zrobił to snecialnie
dląmej i że było w tym pewne
o drobina lip Przede wszystkim niech mi pani powie
Z nHpienipm nhawv 70 cnntlra sif
jCTŚy? — niech pani powie co pani
YAS
idft
nn--
yu
kip
nie mam zaanycn pianow Aol ł- - j-- _i -i- -i ™- - iu uustujnait: vus Hm cóz
agn-- o której pani tyle
8$!%m pani Ewelina ma ogromną
!£fl$! panią poznać a potem urządzić jakieś
szaleństwo Za chwilę do za-W- M iiviii Roobi4encała tu -- sip je„s„te„m_ ucnawd lc„ji „„: juci-- n anyw niej zadzwoni
--Stefiał! ji j_ j-- 1-i ji
mu z i podobało 'J?]ego ożywienie uśmiechy jakimi darzył
'ł?ftoiczną tubę poruszanie brwiami a nawet
wykonywał bezwiednie W co-ajb&rd- ziej
podobał się Krzemieniecki
"Jfoeiwszy oznąjmH:
Mj0£8 Ewelina za chwilę przyjedzie ma tylko
Jfonego załatwić
Siedzieli teraz pod parasolem w jednej z
w których na wzór paryski wy-fi- C
stoliki i krzesła na O biu--
Alejami jedynie ludzie
?fr0Scy ieździły błvs7r!zaPA limuzvnv i
$MA dorożki na gumach z których
kobiety o ładnych nogach
SĘffl niejakim czasie zajechała taka dorożka
rj3?mi dwa poematy Były to słynne
C$FCy pani Dagnon która widząc Gabriela
jPSs1 Kiwnęła rączKą wysKoczyia zgraDiue
$$$£& na taras- - rzucaiac cieple refleksy ja- -
K&3I kostiumu Gabriel
pani Dagnon pani Łotociowa
aweiina z bezpośrednią sworraaą zaczę-3w- ę
od tego że słyszała wiele Halinie
żejdawno chciała ją
!pspgfiiipip!ssiii£3s§ ?sill§iiis]
Franciszek
LS:-S- 2:
m --a tTn azciy naci i
jesteśmy do wyboru!
— My! — zapienili się nowoprzybyli
Obie grupy mężczyzn zajęły bojową
i po chwili rozpoczęła walka Kilka ciał
zaczęło toczyć w mocowaniu
— Bądźcie rozsądni panowie! — wołał pre-zes
Towarzystwa Imigracyjnego próbując
kłócących się Pozwólcie że panie
sobie wybiorą mężów!
Uspokoiło Obie strony walczące z na-pięciem
patrzyły na kobiety które nieśmiało z
moją dzieci uśmiechnęła się
sobie
tak
uo wysoiuego Darczystego mężczyzny z
brodą Zrozumiał uśmiech Momentalnie przy-sunął
się do niej i3i — Jestem zdrowy i silny! zareklamował
swoją przydatność fizyczną — Mogę pracować
wół w buszu jak i na polu
— Mam sił żoną farmera!
— wdowa
Babciu babciu! — szepnęła Sara przy-słuchująca
się rozmowie — Za każdym razem
kiedy widzę w jaki sposób dobierają się imi-granci
mogę opjzeć wrażeniu ze są to
biedni ludzie
Dlaczego? — spytała zdziwiona staruszka
Przecież ci ludzie mówią o miłości
tylko o pracy i swych muskułach Jakże oni po- trafią szczęśliwie żyć? Przecież to jest miłość!
— Może jest może jest! babka wzru-szyła
ramionami — Czasem przychodzi
po Można poznać drugą osobę od
codziennej zauważyć wiele zalet polubieć
i pokochać
— A co będzie jeżeli to nastąpi?
Staruszka uśmiechnęła się dobrodusznie
— Nastąpi! — rzekła — Nie martw
rsapewno nastąpi! raKicn mocno
f:4dw°Jgiem dzieci- - Mąż umart podczas dola
rąk
więc
Moja
i niedola! słów i śpiewu
westcnmen i namiętnych spojrzeń ludzie be
dobrze
Inna grupa zaintereso-wana
w problemach małżeńskich otoczyła pre-zesa
Towarzystwa pytając o mo-żliwości
osiedlenia
— Mówił — zaczął jeden z nich — że
w buszu są duże możliwości Czy mógłbym wie-dzieć
jakie?
— Oczywiście! — prezes skłonił głowę —
Może wybrać sobie miejsce na „Trakcie
— mamy pierwszeństwo wyboru a Huronów" gdzie Dunlop przezwany popularnie
— O—CT-Mllł — r~~ - 7u! Onmofłtr 11HC101U- - lt~ „
W „ijEii jjviłi urauui uunuuuvuvivui " ' ~ _ siedzimy Toronto na zbudo
feł$!P na kiedy przywie- - wanych Robinsona Jeziorem
kobl0ty byśmy mogli wybrać sobie żony! Talbot osady
BIJ Zygmunt Jurkowski 39
P rani MiHist:ar®iiai
nia Tińł
paląc
tak
Trzvwitnnip żn nip
&zjowała niepunktualności
" $eijpałując rękach
muzę muzę
l-u- usiu miui
PfiJiest
coś miłego
ririś iak
ejcjzjegancją
nie można nic
wrażenie że
wyrachowanie
JDyJ' uwodzicielstwa
rriZaCzał 7 ipi
robi
Me"oren??
nic
1- - : jjuuA auuc~
takieg°?
przyjaciółka
Dagnon
W9W niej
"'uiu przyj:ś„ć i„ pajii nnnv
przypatrywała się daleka
Bwt?tore ogóle
jej
'S"tfwiarń
chodnik tej
iK)rze spacerowali
ele--
korzy-Sfecjętn- ie
jak
pomarańczowego do-jP8rezenta- cji:
1
o
f'Jobre_rzeczy) poznać
Kmiełowicz
Tj
pierwsi
posta-wę
się
się
prze-krzyczeć
—
same
się
ktoś
naraz
czarną
—
zarówno
też dość by być
oświadczyła
—
nie
—
— nie
nie
nie —
miłość
ślubie stro-ny
nie
się!
zwiąże
Bez
Ci
dą żyć
nowoprzybyłych nie
Imigracyjnego
się
pan
pan
My nie
rnjm
wy- -
°my lub też nad
tworzy
S
się
się
dzi- -
pani
mam
My
jak
się
mazi
i że jest niewymownie rada że właśnie to nastą-piło
Powiedziała jej również że zna ją z widze-nia
gdyż obie korzystają z gabinetu kosme-tycznego
„Ada" i Halina przypomniała sobie
że widywała ją również Rozmowa zeszła na te-maty
lekkie o pięknych dniach lata o tym do-kąd
by warto wyjechać wreszcie o wspólnych
znajomych Okazało się że obie panie mają ich
multum Obie znają panią Zuzę ministrowa X
Głębosza ministra Konara
— A słyszałam słyszałam pogratulować
— wtrąciła pani Ewelina ze znaczącym uśmie-chem
Porozmawiano również o brydżu o tym że
warto by pograć kiedykolwiek i wreszcie pani
Ewelina przepraszając że czyni to w kilka mi-nut
po poznaniu Haliny zaprosiła ją do siebie
na herbatkę Halina przystała chętnie i zapewni-ła
że stawi się punktualnie
Posiedziawszy godzinę w kawiarni Halina
pożegnała Gabriela i Dagnon i pojechała do Ko-nara
Według jego projektu „ślub" miał się od-być
za kilka dni Konar nawet ustalił dokładnie
termin i miał go wyjawić Halinie Nie zastała
go w domu co zdziwiło ją niepomiernie gdyż
Konar nigdy nie dawał jej czekać na siebie
Służba nie umiała wyjaśnić co jest powodem
spóźnienia ministra Po dłuższej chwili oczeki-wania
zadźwięczał w holu telefon
-i-- Pan minister prosi — wyjaśnił lokaj
Halina ujęła słuchawkę
— Hallo to ty dziecko? Przepraszam cię
bardzo za moje spóźnienie Długo czekasz?
— Kwadrans a co się stało?
— Zaszły pewne zupełnie nieoczekiwane
komplikacje — mówił Konar — ale zaraz przy-jeżdżam
wszystko ci opowiem
Odrazu wyczuła z jego ruchów i spojrzeń
że spadło na niego jakieś zmartwienie Ucałował
ją w czoło na przywitanie i rzekł:
— (Niedobrze jest moje złotko Niestety
musimy odłożyć ślub Muszę wyjechać
— Dokąd?
— Daleko do Grecji
— Na długo?
— Na krótko ale cały ten wyjazd i wszystko
razem ech! — machnął ręką
Miał twarz zmęczoną spojrzenie przygasłe
robił wrażenie jak gdyby od kilku nocy nie
sypiał
Minister nie zwierzał się Halinie ze swoich
spraw politycznych chociażby z tej racji że nie
miała o nich pojęcia T"ym razem jednak sam
rozpoczął ten temat:
— Widzisz podkładają mi świnię
— Nie rozumiem
— Wysyłają mnie do Grecji niby z tym
żebym obrobił pożyczkę przeciwgazową o któ-rej
pewnie słyszałaś ale to jest tylko pretekst
bo już z góry wiadomo że Grecja pożyczki nie
"ZWIĄZKOWIEC" STYCZEŃ (January) Sobota 25 - 1958
Copyright reservcd by Pollsh Alllancc Press Ltd
@©FSonSiol — Dlaczego nie w Toronto lub w najbliż-szej
okolicy?
— Może pan zakupić farmę o trzydzieści
mil stąd lecz jest droga Dwieście akrów buszu
i dziesięć 'ziemi wy karczowanej kosztuje prze-szło
200 funtów szterlingów Lepiej iść dalej i
głębiej do buszu gdzie można dostać akr zie-mi
po pięć szylingów!
— A co z ziemią w samym Toronto?
— Hm! —- prezes bezradnie rozłożył ramio-na
i zawahał się Nie wiedział co odpowiedzieć
na to pytanie
— Proszę niech pan powie prawdę panie
prezesie! — zawołał niewielki człowiek który z
boku przysłuchiwał się rozmowie Prezes spoj-rzał
na niego i skrzywił się Dojrzał złośliwy
uśmiech na twarzy pytającego — Proszę nie
wahać się! — woła! drażliwie człowiek — Niech
mu pan powie kto skradł ziemię w Toronto i
najbliższej okolicy!
— Panie Mackenzie! — krzyknął ze złością
prezes — Niech' pan przestanie buntować bied-nych
ludzi którzy zza oceanu przybyli tu aby
w nowym kraju budować sobie lepszą przysz-łość!
Już pan dość nasiał złego w Górnej Kana-dzie
swoim „Colonial Advocate"!
— „Colonial Advocate"? — spytał jeden z
imigrantów — Co to jest?
— To pismo — wyjaśnił prezes — które
pan Mackenzie wydaje od kilku lat by robić
zamieszanie w naszej kolonii i obrzucać błotem
porządnych ludzi
— Robić zamieszanie w naszej kolonii! —
Mackenzie powtórzy! z złośliwym uśmiechem —
Czy wiecie dlaczego prezes tak powiedział? —
zwrócił się do imigrantów — Dlatego — sam
dał odpowiedź — że walczę z „Paktem Ro-dzinnym"!
— Cóż to za „Pakt Rodzinny"? — padło
pytanie zdziwionych nowoprzybyłych — Dziw-nego
języka używają mieszkańcy Górnej Kana-dy!
Trudno go zrozumieć!
— Zrozumiecie go prędzej czy później! —
odparł Mackenzie — To bardzo przykry język
pełen wyrażeń okrutnych nienawistnych draż-niących
"Pakt Rodzinny" to zmowa kilkudzie-sięciu
rodzin urzędników kupców i bogatych
farmerów którzy zagarnęli najlepsze tereny v
mieście i najbliższej okolicy i trzymają je odło-giem
za co nie płacą podatków a biednych
nowoprzybyłych wypędzają na północ do buszu
Poza tym uchwycili w swe ręce rząd Górnej Ka-nady
i nie chcą go wypuścić!
— Panie Mackenzie jeżeli pan nie zaprzesta-nie
swej destruktywnej roboty dużo nieszczęś-cia
spadnie na naszą kolonię! — pienił się
prezes
aSPSP-sy- y w' W W WW W W f W V V
da Chodzi po prostu o to żeby mnie wystawić
na dudka żebym pojechał i wrócił z niczym
— Więc po co masz jechać? Nie jedź!
— Muszę mam wyraźne polecenie łWuszę
jechać
— I kiedyż to?
— Jutro
Przesunął ręką po czole i westchnął
— Tak moje kochanie polityka ma swoje
czarne karty Właśnie ta czarna karta dla mnie
się odwraca
— Wojtusiu czy nie ma żadnej nadziei na
tę pożyczkę?
— Nie to sprawa przegrana Cała nasza po-lityka
odwróciła się wyraźnie od Grecji i nie do-staniemy
od niej ani grosza
— Ale może jednak
— Nie skarbie to beznadziejne Ale o
czym to chciałem mówić? Aha otóż z tego po-wodu
musimy odłożyć termin naszego ślubu
Ale to niedługo potrwa Przypuszczam że naj-dalej
za dwa tygodnie będę z powrotem Tym-czasem
zagospodaruj się u mnie i przygotuj
wszystko Zostawię ten' domek na twojej opiece
To mówiąc spoglądał na nią smutnie i gła-dził
pieszczotliwie jej dłonie Zrobiło jej się żal
Konara i po raz pierwszy uświadomiła w sobie
życzliwsze dla niego uczucie Wydał jej się bar-dziej
bliski właśnie teraz kiedy dotknęło go
niepowodzenie gdy po raz pierwszy musiał
ugiąć głowę Zaczęła go pocieszać
— Nie martw się Wojtusiu może się to
jeszcze da naprawić
Pogładziła go po policzku Pochwycił jej rę-kę
i ucałował
Po chwili podniósł się i zaczął wydawać
zlecenia do podróży Oprowadził też Halinę po
całym domu objaśniając gdzie się co znajduje
Halina nie bvla jeszcze zdecydowana czy
zamieszka w willi Konara na czas jego nieobec-ności
to też oglądając mieszkanie i słuchając
jego wyjaśnień potakiwała bez przekonania
Tego samego dnia wieczorem pisma donio-sły
o wyjeździe ministra Konara do Grecji Nie
wspomniały oczywiście nic o pożyczce podkre
ślając jedynie że podróż jest rewizytowaniem
greckiego premiera Temistoklesa
który bawił w Warszawie w maju
W parę dni potem w pismach ukazały się
zdjęcia ministra Konara uśmiechniętego w ok-nie
wagonu Ci którzy znali go bliżej twierdzili
że nie był to szczery uśmiech Pojechał po złote
runo nie pokrzepiany żadną nadzieją
Halina nie skorzystała jednak z zaprosze-nia
i nie wprowadziła się do jego willi Koniecz-ność
opieki nad jego mieszkaniem wydała się
jej zbędna Było tam dwóch lokajów kamerdy-ner
gospodyni kucharka praczka dwie służą-ce
i jeszcze dwóch policjantów spacerowało
przed domem na zmianę co wszystko razem wy-dało
jej się dostateczną ochroną mebli nakryć
stołowych i pościeli ministra
Po namyśle zdecydowała się pozostać na sta-rym
mieszkaniu
Nie narzekała na osamotnienie gdyż Gab-riel
i pani Ewelina dokładali wszelkich starań
abv jej czas UDrzyjemnić Pierwsza herbatka
odbyła się w mile banalnym nastroju Halina
dziwiła się nawet że pani Ewelina znana z
ekstrawagancji ujawniła tyle prostoty w sposo-bie
bycia Częstowała ją' konfiturami swojego
wyrobu chwaliła spokój i ciszę mieszkania a na- -
Niewielki człowieczek uśmiechnął się
nicznie
iro-- i
— Oto jeden z członków „Paktu Rodzinne-go"!
— zawołał i wskazał na głowę Towarzys-twa
Imigracyjnego — Teraz rozumiecie dlacze-go
się tak sierdzi!
Nowoprzybyli otoczyli mówiącego
— Panie Mackenzie — prosili — niech pan
nam coś więcej powie o stosunkach w tej ko-lonii
— Chętnie! — zgodził się Mackenzie — Nie-daleko
stąd przebiega ulica Lot która otrzyma-ła
dlatego taką nazwę gdyż od niej ciągną sie
na północ duże loty Jeżeli przejdziecie nią od
wschodniego po zachodni koniec zobaczycie w
pewnych odstępach piękne rezydencje zbudowa-n- e
przez bogaczy Oni to otrzymali za darmo loty
i w większości nie karczują ziemi ponieważ nie
płaci się podatków od ziemi nieuprawnej Boga-cze
ci spodziewają się że w przyszłości sprze
dadzą tereny po wysokich cenach nowoprzyby-łym
dlatego zazdrośnie trzymają ziemię w swych
rękach
— Czy nie ma sposobu by zmusić ich do
sprzedaży?
— A któż ich zmusi? — wybuchnął śmie-chem
Mackenzie — Zabrali przecież nie tylko
ziemię ale i władzę w kolonii!
— Przepraszam! — zwrócił się młodzieniec
do stojącej na uboczu babki — Na statku jest
chora młoda dziewczyna
— Cholera — przerwała mu z przestra-chem
babka
— Nie! — zaprzeczył żywo młodzieniec
— Nie cholera! Dziewczyna jest jedynie bardzo
wyczerpana morską chorobą! Potrzebuje tylko
trochę odpoczynku i dobrego odżywienia się!
— Siostra? — spytała Sara
Młodzieniec zmieszał' się Spojrzał z zakło-potaniem
na kobiety
— Nie! — odparł — Jedynie znajoma! Po-znałem
ją podczas podróży! Jest służącą pewnej
bogatej rodziny która mało o nią dba Czy w
Toronto można znaleźć jakiś dom poza szpita-lem
gdzie ona mogłaby wypocząć?
— Może u nas babciu? — spytała Sara
— Niezły to pomysł! — przytaknęła babka
boję się jednak że trudno go będzie zrealizo-wać
Wiesz jak ojciec odnosi się do ludzi
— Bęcbie początkowo mruczał złościł się
krzyczał ale jak mu babciu przytoczysz kilka
cytat z biblii zmieni nastawienie!
— Spróbować możemy! — odparła starusz-ka
— chociaż muszę cię ostrzec że nasłuchasz
się wiele zanim ojciec zmieni zdanie
— Jestem przyzwyczajona nie tylko do siu- -
cnania aie i ao otrzymywania oaiowi — roze-śmiała
się dziewczyna
— W takim razie — babka zwróciła -- się do
lalodzieńca — młody człowieku sprowadzaj tu
swoją znajomą Znajdzie się dla niej miejsce w
naszym domu Ale tylko dla niej! — dodała
szybko — Ty znów szukaj dla siebie miejsca!
— Proszę się mną nie martwić! — wykrzy-knął
uradowany młodzieniec — Znajdę sobie
miejsce nawet pod drzewem
Pobiegł na pokład statku i po chwili spro-wadzał
w dół bladą drżącą dziewczynę która
z trudem schodziła po schodkach
9 V VV- - ~w iry m m VWaHP'l
wet pokazała nowocześnie urządzoną łazienkę
co było już nieomylnym symptomatem miesz-czańskiego
charakteru przyjęcia
Następnego dnia rewizytowała Halinę na
Augustynowie zajadały również konfitury któ-re
usmażyła Wąsalowa Wieczorem poszły do ki-na
na polski film
Po jakimś czasie obie panie przypadły so-bie
do gustu tak że iie mogły się jedna bez
drugiej obejść Telefonowały do siebie codzien-nie
po kilka razy Halina zdając się na światowy
gust Eweliny bo już zdążyły wypić na „ty" ra-dziła
się jej przy kupnie byle fatałaszka kopio-wała
z niej nowe kroje kostiumów kapelusze
zapytywała jaki kwiat przypiąć do takiej czy in-nej
sukni jakich użyć perfum słowem Linka
gdyż tak jej było zdrobniale stała się jej wy-rocznią
w sposobie bycia
A co już najbardziej oszałamiało Halinę to
własne pomysły Dagnon w dziedzinie ubioru
Potrafiła naprzykład upleść sobie przybra-nie
do bluzki ze zwykłego sznurka kupionego
w mydłami i było jej z tym ładnie albo nie za-wahała
się wpiąć sobie we włosy duże jaskrawe
pióro które odpowiednio wygięte zastępowało
w zupełności kapelusik
Dużo też jej zawdzięczał Gabriel któremu
często zwracała uwagi:
— E fuj któż wkłada jasny krawat do
jasnej marynarki Zapominasz o prawie kon-trastu?
— Albo: — Gabrysiu! jak mogłeś wło-żyć
melonik nie mając kamizelki?
Teraz dopiero Halina dowiedziała się skąd
Gabryś czerpie swój wdzięk i wykwint Czasami
znów zadziwiały Halinę jej niczym nipusprawie-dliwion- e
prymitywne zachcianki:
— Gabrysiu kup mi psa ale koniecznie
kundla — domagała się ni stąd ni z owad
— Kundla? Po co? — dziwiła się Halina
— E bo tyle jest tych psów rasowych o- -'
orzydiiwycn degeneratów btęsKnuam się za
czymś prostszym
Kiedyś zobaczyła kataryniarza z zieloną pa
pugą uwiązaną łańcuszkiem za łapkę i uparła
się że musi ją koniecznie mieć Nie uspokoi się
Goldbluma 'dopóki nie będzie miała zielonej papugi
— Ależ daj spokój skrzywił się Gabriel
przecież to burzuazyjne ptaszysko
— Właśnie dlatego — upierała się Ewelina
— Uważam że zielona papuga stanowi już dla
nas prymityw podobnie jak zielone oleodruki
które zaczynają kolekcjonować w Paryżu
Ostatnio cierpiała na manię prymitywu' i
znosiła do domu najróżniejsze przedmioty któ-re
w mieszkaniu powiedzmy kancelisty świad-czyłyby
o braku gustu ale u Eweliny były dowo-dem
jej subtelnego wyrachowania Jednego dnia
przyniosła ze sklepu naftową lampę rzeźbioną
w secesyjne irysy — rzecz którą za psie pie-niądze
kupuje się na Bagnie '
— Patrz jakie „cudo"! — wykrzyknęła po-kazując
ią Gabrielowi — Zobacz ile ten-wstrętn-y
lampiszon ma w 'sobie melancholii ile fa-milijnej
rzewności!
Innym razem zastawiła jeden z pokojów
sztucznymi kwiatami ze zwykłej bibułki
— Czy nie uważasz że są piękne? — poka-zywała
je Halinie uśmiechając się zagadkowo
Halina odważyła się wzruszyć ramionami
— Nie nie podobają mi się-takieznajdzl- esz
u każdej chłopki'
PLANY
architektoniczne i konstrukcyjna bu-dynków
mieszkalnych przemysło-wych
handlowych — Parcelacje
(subdivislons)
Z PRZYGODA Consulting Englnetr
WA 1-M- 12
William Shoe Storę
Właść B Czarnoła
Polci-- a obuwie Importowano
1 kanadyjskie
Vysjlamy również obuwie do Polski
750 Ouoen St W EM 3-48-
98
ELEGANT
BEAUTY PARLOUR
Farbowanie Utlenianie Obcinani
I Układanie Włoiow
oraz
wszelWkielgiiof rModzaKjAu RtDrwAaSłIeEWoInCdZulacl
H81 DUNDAS ST W Tal LE 2-78- 51 Toronto Ontario 55-- P
ANNĘ PHOTO STUDlO
865 Queen St W
tWreytkyonourjaez wfoytpoogżryacfziae wweesseellnnee Istrpoojre-dla
WPanów
Wlaśi W TRACZ
UBpiurraoszaEMsię831te4l7efonMowleatćik poROpolsku -- 37i Toronto 27-P-25-
68
POZBĄDŹ SIE
liwego
iilosy
a będziesz młodszy
o latał
RETONE
bardzo znany środek
medyczny nada Two
jemu włosowi kolor pierwotny
1 piękny
Bez użycia farb i utleniania
Dzisiaj przyślij zamówienie wraz
z $250 na adres:
ANCHOR DISTRIBUTORS
PO Box 1083 Statlon "C"'
Toronto Ont „
'
Obecnie oo nabycia w
"MIDTOWN DRUGS"
652 Ouoen St TWoron(rtóog OPanltm' erston Ave)
oraz we wszystkich aotekach
Tyslqce podziękowań — Gwarantowany
zwrot pieniędzy w razie niezadowolenia
Proszę pisać o bezpłatne Informacje w sprawie "Rctone na siwe włosy"
I CIASTO! ii
JAK — ALE Z S
Długoletnia gwarancja
Wielka
wyprzedaż
FUTER
Bogaty wy-bór
najnow-szych
modeli
futer po ce-nach
bezkonk-urencyjnych
Łalwe I dłu-gotermln- óf
we ipłaty! '
l-E- -4
MF
ili iwV
Owa sklepy do Wasze) dyspozycji'
firma nasza Bluzy Polakom o4 34 lal
PRIHGESŚ
Fashion Furs
506 Quoon St W EM 3-88- 84
750 Yonge St WA 1-8-
971 ' P
Zawiadamiamy naszych
KLIENTÓW
że obecnie prócz WĘGLA mamy na
sprzedaż i dostarczamy do domów
olei do opalu
"WHITE ROSĘ"
Dzwoń do
POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
składu
polskiego
Telefon
RE -- 2200
406
Gilbert
Avenue
QUEEN'S TEXTILES
10% za okazaniem niniejszego'
ogłoszenia
materlMSw wełnianych'
do europeskIchorit wszel-kiego
materiałów polelelo-wyc- h
lip
OUEENST W n
tBuftisJailWs
i %W##i&$ft
1
(dwa dwa zero zero)
znlikl
Wielki wybór
Kralów
rodzefu
787 C-6Ś-
68
mm
p
68-S- fl
m
Mmt mmmm BklłSlS S¥'£UMWiSrMMl
V
timm
Hit m
iu
ImWml'jłftli
i 1
j łrsTAM łV mmmmmm
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, January 25, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-01-25 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000174 |
Description
| Title | 000036b |
| OCR text | Prezes chciał zejść z beczki gdy nagle za-trzymał się i Omal że nie zapomniałem Zanim udamy się do TTuasia umie taianYiŁujr jcuiił t iiajwazniejszycn Si spraw dla każdego imigranta Przysłowie tutej- - asze mówi ze uez siesiery i zony nie warto się m ta TfAWil ffwybierać do buszu! Mężczyzna samotny jest M Ww 0 Mśrtrrtonrw w lesie Radze wsrustkim camnfmrm 8fi ~ca_i& " " Saby sobie wybrali towarzyszki życia już teraz! zanim poczynią dalsze kroki Nie wiem ilu iest KSich w dzisiejszym transporcie nrzvDUszczalnie Ęljednak znacznie więcej niż kobiet Tak się bo- - Wy macie czas! Poczekajcie na swoją kolejkę Sąwiem składa że prawie w wszystkich transpor-- — Racja! — wykrzyknęli miejscowi — vatach przeważają mężczyźni zwyiue ronimy tak Wie prosimy aby samotne kobiety stanęły-- z le-ciwej strony a mężczyźni z prawej Łatwo się iffwtedy zorientować w wyborze Może i obecnie 'powtórzymy ten zwyczaj Proszę niech samotne Ipkobiety staną z lewej strony beczki a samotni fffmęzczyźni z prawej! M Propozycja została przyjęta wybuchem sff śmiechu g — Mówię poważnie! — upomniał prezes gjOczywiście jeżeli nie uważa tego za słuszne pewną obawą patrzyły na mężczyzn ffemoze zlekceważyć sobie radę! wdowa z dwojgiem Hjpl Śmiechy umilkły Kilka kobiet i dziewczyn Mśtanęło po lewej stronie beczki Nieśmiało z pewnym zażenowaniem i zakłopotaniem spoglą-- £łQrLLL H£HW ŁŁy4££liŁ Zanim obie grupy mogły sie bliżei rrzvi- - ffjizeć z boku wtargnęła gromada mężczyzn gpiłodzi w średnim wieku nawet starcy Jedni w dobrze ubrani inni skromnie a jeszcze inni w łachmanach Brodacze i gładko ogoleni mężczyź-Sfn- i o miłym i dzikim wyrazie twarzy §f Gromada wmieszała się w grupę samotnych 'pKOUJcL rauaiy ujuju wuiaina: t&i — jestem mioay! tFSKSmSI — Ti c„a„+re„™m w™u„„nvi„jl ~jjĘt — Jestem zdrowy! $$ljĘ — Mam dość pieniędzy by nabyć zagospod-arowaną farmę! m Kobiety patrzyły z osłupieniem Nie wiele Srozumiejąc z tego co się tutaj dzieje wydały fgsie zaskoczone tupetem gromady mężczyzn któ-gr- a otoczyła je Jp§ — Powoli! — zawołała jedna z kobiet do przystojnego rosłego młodzieńca który za-Archwa- lał swoje zalety — Jestem wdowa z podróży! wspólna WWJi mccii yau tamicicsujc ŁJC miOOą OZieW- - ifeczyną W0 — Wdowa z dwojgiem dzieci! — wykrzyk-ĘM- o dwóch mężczyzn i przyskoczyło do mmi- - — Wspaniale! Do tego młoda i ładna! UpSzleiść—paZraraz ozdararza!zu—dozapwraocłya!ł jeden z emi-ifggrantó- w Ml }uż zokrtióernytowpoaćmowmesnyctuieacjoisłu—pienTiea ppaontriaefiłz iiiSj?" f"jj""v uu luiumu mamy pierw szeństwo wycioru! 7ł1P7f7V7na miaioin j— £uiiuuj łnm-iream- " nnnumimilMliiil aiuu w „1 MMP- - miesiącami w i zwanych „pięciu wioskach" północy m°ment szkuner przez mjiĘi Erie gdzie pułkownik iŁW j 5? ip i3y mm 5'SSDÓźniła sie fiahriel raelcał --iiiż na [godbny papierosy bez przerwy i pijąc )eajp pórczarnej za drugą Mimo to jednak ura-dow- ał jej widokiem szczerze Steiuśmiechnał na Halina tłumaczyć z ?F#V" Pani ślicznie wygląda! — zachwycił ją po — Cudownie pani w łV"pciusiu i tu me KapeiusiK zyxiV"l&v yaiuą iai uuienad piękna! %ia~ an zawsze ma do powiedze- - nia:4- - rzekła TJrzveladaiac mu sie z uwaea Uważvła 7p nhrał inap7pi Swffl popularniei 'Zamiast wvkwintneeo nied- - balstya jakie cechowało jego ubiory ubrał specyficznie warszawską tą po-Pfa- wą której mieć do zarzuce-JlUlf- f Odniosła zrobił to snecialnie dląmej i że było w tym pewne o drobina lip Przede wszystkim niech mi pani powie Z nHpienipm nhawv 70 cnntlra sif jCTŚy? — niech pani powie co pani YAS idft nn-- yu kip nie mam zaanycn pianow Aol ł- - j-- _i -i- -i ™- - iu uustujnait: vus Hm cóz agn-- o której pani tyle 8$!%m pani Ewelina ma ogromną !£fl$! panią poznać a potem urządzić jakieś szaleństwo Za chwilę do za-W- M iiviii Roobi4encała tu -- sip je„s„te„m_ ucnawd lc„ji „„: juci-- n anyw niej zadzwoni --Stefiał! ji j_ j-- 1-i ji mu z i podobało 'J?]ego ożywienie uśmiechy jakimi darzył 'ł?ftoiczną tubę poruszanie brwiami a nawet wykonywał bezwiednie W co-ajb&rd- ziej podobał się Krzemieniecki "Jfoeiwszy oznąjmH: Mj0£8 Ewelina za chwilę przyjedzie ma tylko Jfonego załatwić Siedzieli teraz pod parasolem w jednej z w których na wzór paryski wy-fi- C stoliki i krzesła na O biu-- Alejami jedynie ludzie ?fr0Scy ieździły błvs7r!zaPA limuzvnv i $MA dorożki na gumach z których kobiety o ładnych nogach SĘffl niejakim czasie zajechała taka dorożka rj3?mi dwa poematy Były to słynne C$FCy pani Dagnon która widząc Gabriela jPSs1 Kiwnęła rączKą wysKoczyia zgraDiue $$$£& na taras- - rzucaiac cieple refleksy ja- - K&3I kostiumu Gabriel pani Dagnon pani Łotociowa aweiina z bezpośrednią sworraaą zaczę-3w- ę od tego że słyszała wiele Halinie żejdawno chciała ją !pspgfiiipip!ssiii£3s§ ?sill§iiis] Franciszek LS:-S- 2: m --a tTn azciy naci i jesteśmy do wyboru! — My! — zapienili się nowoprzybyli Obie grupy mężczyzn zajęły bojową i po chwili rozpoczęła walka Kilka ciał zaczęło toczyć w mocowaniu — Bądźcie rozsądni panowie! — wołał pre-zes Towarzystwa Imigracyjnego próbując kłócących się Pozwólcie że panie sobie wybiorą mężów! Uspokoiło Obie strony walczące z na-pięciem patrzyły na kobiety które nieśmiało z moją dzieci uśmiechnęła się sobie tak uo wysoiuego Darczystego mężczyzny z brodą Zrozumiał uśmiech Momentalnie przy-sunął się do niej i3i — Jestem zdrowy i silny! zareklamował swoją przydatność fizyczną — Mogę pracować wół w buszu jak i na polu — Mam sił żoną farmera! — wdowa Babciu babciu! — szepnęła Sara przy-słuchująca się rozmowie — Za każdym razem kiedy widzę w jaki sposób dobierają się imi-granci mogę opjzeć wrażeniu ze są to biedni ludzie Dlaczego? — spytała zdziwiona staruszka Przecież ci ludzie mówią o miłości tylko o pracy i swych muskułach Jakże oni po- trafią szczęśliwie żyć? Przecież to jest miłość! — Może jest może jest! babka wzru-szyła ramionami — Czasem przychodzi po Można poznać drugą osobę od codziennej zauważyć wiele zalet polubieć i pokochać — A co będzie jeżeli to nastąpi? Staruszka uśmiechnęła się dobrodusznie — Nastąpi! — rzekła — Nie martw rsapewno nastąpi! raKicn mocno f:4dw°Jgiem dzieci- - Mąż umart podczas dola rąk więc Moja i niedola! słów i śpiewu westcnmen i namiętnych spojrzeń ludzie be dobrze Inna grupa zaintereso-wana w problemach małżeńskich otoczyła pre-zesa Towarzystwa pytając o mo-żliwości osiedlenia — Mówił — zaczął jeden z nich — że w buszu są duże możliwości Czy mógłbym wie-dzieć jakie? — Oczywiście! — prezes skłonił głowę — Może wybrać sobie miejsce na „Trakcie — mamy pierwszeństwo wyboru a Huronów" gdzie Dunlop przezwany popularnie — O—CT-Mllł — r~~ - 7u! Onmofłtr 11HC101U- - lt~ „ W „ijEii jjviłi urauui uunuuuvuvivui " ' ~ _ siedzimy Toronto na zbudo feł$!P na kiedy przywie- - wanych Robinsona Jeziorem kobl0ty byśmy mogli wybrać sobie żony! Talbot osady BIJ Zygmunt Jurkowski 39 P rani MiHist:ar®iiai nia Tińł paląc tak Trzvwitnnip żn nip &zjowała niepunktualności " $eijpałując rękach muzę muzę l-u- usiu miui PfiJiest coś miłego ririś iak ejcjzjegancją nie można nic wrażenie że wyrachowanie JDyJ' uwodzicielstwa rriZaCzał 7 ipi robi Me"oren?? nic 1- - : jjuuA auuc~ takieg°? przyjaciółka Dagnon W9W niej "'uiu przyj:ś„ć i„ pajii nnnv przypatrywała się daleka Bwt?tore ogóle jej 'S"tfwiarń chodnik tej iK)rze spacerowali ele-- korzy-Sfecjętn- ie jak pomarańczowego do-jP8rezenta- cji: 1 o f'Jobre_rzeczy) poznać Kmiełowicz Tj pierwsi posta-wę się się prze-krzyczeć — same się ktoś naraz czarną — zarówno też dość by być oświadczyła — nie — — nie nie nie — miłość ślubie stro-ny nie się! zwiąże Bez Ci dą żyć nowoprzybyłych nie Imigracyjnego się pan pan My nie rnjm wy- - °my lub też nad tworzy S się się dzi- - pani mam My jak się mazi i że jest niewymownie rada że właśnie to nastą-piło Powiedziała jej również że zna ją z widze-nia gdyż obie korzystają z gabinetu kosme-tycznego „Ada" i Halina przypomniała sobie że widywała ją również Rozmowa zeszła na te-maty lekkie o pięknych dniach lata o tym do-kąd by warto wyjechać wreszcie o wspólnych znajomych Okazało się że obie panie mają ich multum Obie znają panią Zuzę ministrowa X Głębosza ministra Konara — A słyszałam słyszałam pogratulować — wtrąciła pani Ewelina ze znaczącym uśmie-chem Porozmawiano również o brydżu o tym że warto by pograć kiedykolwiek i wreszcie pani Ewelina przepraszając że czyni to w kilka mi-nut po poznaniu Haliny zaprosiła ją do siebie na herbatkę Halina przystała chętnie i zapewni-ła że stawi się punktualnie Posiedziawszy godzinę w kawiarni Halina pożegnała Gabriela i Dagnon i pojechała do Ko-nara Według jego projektu „ślub" miał się od-być za kilka dni Konar nawet ustalił dokładnie termin i miał go wyjawić Halinie Nie zastała go w domu co zdziwiło ją niepomiernie gdyż Konar nigdy nie dawał jej czekać na siebie Służba nie umiała wyjaśnić co jest powodem spóźnienia ministra Po dłuższej chwili oczeki-wania zadźwięczał w holu telefon -i-- Pan minister prosi — wyjaśnił lokaj Halina ujęła słuchawkę — Hallo to ty dziecko? Przepraszam cię bardzo za moje spóźnienie Długo czekasz? — Kwadrans a co się stało? — Zaszły pewne zupełnie nieoczekiwane komplikacje — mówił Konar — ale zaraz przy-jeżdżam wszystko ci opowiem Odrazu wyczuła z jego ruchów i spojrzeń że spadło na niego jakieś zmartwienie Ucałował ją w czoło na przywitanie i rzekł: — (Niedobrze jest moje złotko Niestety musimy odłożyć ślub Muszę wyjechać — Dokąd? — Daleko do Grecji — Na długo? — Na krótko ale cały ten wyjazd i wszystko razem ech! — machnął ręką Miał twarz zmęczoną spojrzenie przygasłe robił wrażenie jak gdyby od kilku nocy nie sypiał Minister nie zwierzał się Halinie ze swoich spraw politycznych chociażby z tej racji że nie miała o nich pojęcia T"ym razem jednak sam rozpoczął ten temat: — Widzisz podkładają mi świnię — Nie rozumiem — Wysyłają mnie do Grecji niby z tym żebym obrobił pożyczkę przeciwgazową o któ-rej pewnie słyszałaś ale to jest tylko pretekst bo już z góry wiadomo że Grecja pożyczki nie "ZWIĄZKOWIEC" STYCZEŃ (January) Sobota 25 - 1958 Copyright reservcd by Pollsh Alllancc Press Ltd @©FSonSiol — Dlaczego nie w Toronto lub w najbliż-szej okolicy? — Może pan zakupić farmę o trzydzieści mil stąd lecz jest droga Dwieście akrów buszu i dziesięć 'ziemi wy karczowanej kosztuje prze-szło 200 funtów szterlingów Lepiej iść dalej i głębiej do buszu gdzie można dostać akr zie-mi po pięć szylingów! — A co z ziemią w samym Toronto? — Hm! —- prezes bezradnie rozłożył ramio-na i zawahał się Nie wiedział co odpowiedzieć na to pytanie — Proszę niech pan powie prawdę panie prezesie! — zawołał niewielki człowiek który z boku przysłuchiwał się rozmowie Prezes spoj-rzał na niego i skrzywił się Dojrzał złośliwy uśmiech na twarzy pytającego — Proszę nie wahać się! — woła! drażliwie człowiek — Niech mu pan powie kto skradł ziemię w Toronto i najbliższej okolicy! — Panie Mackenzie! — krzyknął ze złością prezes — Niech' pan przestanie buntować bied-nych ludzi którzy zza oceanu przybyli tu aby w nowym kraju budować sobie lepszą przysz-łość! Już pan dość nasiał złego w Górnej Kana-dzie swoim „Colonial Advocate"! — „Colonial Advocate"? — spytał jeden z imigrantów — Co to jest? — To pismo — wyjaśnił prezes — które pan Mackenzie wydaje od kilku lat by robić zamieszanie w naszej kolonii i obrzucać błotem porządnych ludzi — Robić zamieszanie w naszej kolonii! — Mackenzie powtórzy! z złośliwym uśmiechem — Czy wiecie dlaczego prezes tak powiedział? — zwrócił się do imigrantów — Dlatego — sam dał odpowiedź — że walczę z „Paktem Ro-dzinnym"! — Cóż to za „Pakt Rodzinny"? — padło pytanie zdziwionych nowoprzybyłych — Dziw-nego języka używają mieszkańcy Górnej Kana-dy! Trudno go zrozumieć! — Zrozumiecie go prędzej czy później! — odparł Mackenzie — To bardzo przykry język pełen wyrażeń okrutnych nienawistnych draż-niących "Pakt Rodzinny" to zmowa kilkudzie-sięciu rodzin urzędników kupców i bogatych farmerów którzy zagarnęli najlepsze tereny v mieście i najbliższej okolicy i trzymają je odło-giem za co nie płacą podatków a biednych nowoprzybyłych wypędzają na północ do buszu Poza tym uchwycili w swe ręce rząd Górnej Ka-nady i nie chcą go wypuścić! — Panie Mackenzie jeżeli pan nie zaprzesta-nie swej destruktywnej roboty dużo nieszczęś-cia spadnie na naszą kolonię! — pienił się prezes aSPSP-sy- y w' W W WW W W f W V V da Chodzi po prostu o to żeby mnie wystawić na dudka żebym pojechał i wrócił z niczym — Więc po co masz jechać? Nie jedź! — Muszę mam wyraźne polecenie łWuszę jechać — I kiedyż to? — Jutro Przesunął ręką po czole i westchnął — Tak moje kochanie polityka ma swoje czarne karty Właśnie ta czarna karta dla mnie się odwraca — Wojtusiu czy nie ma żadnej nadziei na tę pożyczkę? — Nie to sprawa przegrana Cała nasza po-lityka odwróciła się wyraźnie od Grecji i nie do-staniemy od niej ani grosza — Ale może jednak — Nie skarbie to beznadziejne Ale o czym to chciałem mówić? Aha otóż z tego po-wodu musimy odłożyć termin naszego ślubu Ale to niedługo potrwa Przypuszczam że naj-dalej za dwa tygodnie będę z powrotem Tym-czasem zagospodaruj się u mnie i przygotuj wszystko Zostawię ten' domek na twojej opiece To mówiąc spoglądał na nią smutnie i gła-dził pieszczotliwie jej dłonie Zrobiło jej się żal Konara i po raz pierwszy uświadomiła w sobie życzliwsze dla niego uczucie Wydał jej się bar-dziej bliski właśnie teraz kiedy dotknęło go niepowodzenie gdy po raz pierwszy musiał ugiąć głowę Zaczęła go pocieszać — Nie martw się Wojtusiu może się to jeszcze da naprawić Pogładziła go po policzku Pochwycił jej rę-kę i ucałował Po chwili podniósł się i zaczął wydawać zlecenia do podróży Oprowadził też Halinę po całym domu objaśniając gdzie się co znajduje Halina nie bvla jeszcze zdecydowana czy zamieszka w willi Konara na czas jego nieobec-ności to też oglądając mieszkanie i słuchając jego wyjaśnień potakiwała bez przekonania Tego samego dnia wieczorem pisma donio-sły o wyjeździe ministra Konara do Grecji Nie wspomniały oczywiście nic o pożyczce podkre ślając jedynie że podróż jest rewizytowaniem greckiego premiera Temistoklesa który bawił w Warszawie w maju W parę dni potem w pismach ukazały się zdjęcia ministra Konara uśmiechniętego w ok-nie wagonu Ci którzy znali go bliżej twierdzili że nie był to szczery uśmiech Pojechał po złote runo nie pokrzepiany żadną nadzieją Halina nie skorzystała jednak z zaprosze-nia i nie wprowadziła się do jego willi Koniecz-ność opieki nad jego mieszkaniem wydała się jej zbędna Było tam dwóch lokajów kamerdy-ner gospodyni kucharka praczka dwie służą-ce i jeszcze dwóch policjantów spacerowało przed domem na zmianę co wszystko razem wy-dało jej się dostateczną ochroną mebli nakryć stołowych i pościeli ministra Po namyśle zdecydowała się pozostać na sta-rym mieszkaniu Nie narzekała na osamotnienie gdyż Gab-riel i pani Ewelina dokładali wszelkich starań abv jej czas UDrzyjemnić Pierwsza herbatka odbyła się w mile banalnym nastroju Halina dziwiła się nawet że pani Ewelina znana z ekstrawagancji ujawniła tyle prostoty w sposo-bie bycia Częstowała ją' konfiturami swojego wyrobu chwaliła spokój i ciszę mieszkania a na- - Niewielki człowieczek uśmiechnął się nicznie iro-- i — Oto jeden z członków „Paktu Rodzinne-go"! — zawołał i wskazał na głowę Towarzys-twa Imigracyjnego — Teraz rozumiecie dlacze-go się tak sierdzi! Nowoprzybyli otoczyli mówiącego — Panie Mackenzie — prosili — niech pan nam coś więcej powie o stosunkach w tej ko-lonii — Chętnie! — zgodził się Mackenzie — Nie-daleko stąd przebiega ulica Lot która otrzyma-ła dlatego taką nazwę gdyż od niej ciągną sie na północ duże loty Jeżeli przejdziecie nią od wschodniego po zachodni koniec zobaczycie w pewnych odstępach piękne rezydencje zbudowa-n- e przez bogaczy Oni to otrzymali za darmo loty i w większości nie karczują ziemi ponieważ nie płaci się podatków od ziemi nieuprawnej Boga-cze ci spodziewają się że w przyszłości sprze dadzą tereny po wysokich cenach nowoprzyby-łym dlatego zazdrośnie trzymają ziemię w swych rękach — Czy nie ma sposobu by zmusić ich do sprzedaży? — A któż ich zmusi? — wybuchnął śmie-chem Mackenzie — Zabrali przecież nie tylko ziemię ale i władzę w kolonii! — Przepraszam! — zwrócił się młodzieniec do stojącej na uboczu babki — Na statku jest chora młoda dziewczyna — Cholera — przerwała mu z przestra-chem babka — Nie! — zaprzeczył żywo młodzieniec — Nie cholera! Dziewczyna jest jedynie bardzo wyczerpana morską chorobą! Potrzebuje tylko trochę odpoczynku i dobrego odżywienia się! — Siostra? — spytała Sara Młodzieniec zmieszał' się Spojrzał z zakło-potaniem na kobiety — Nie! — odparł — Jedynie znajoma! Po-znałem ją podczas podróży! Jest służącą pewnej bogatej rodziny która mało o nią dba Czy w Toronto można znaleźć jakiś dom poza szpita-lem gdzie ona mogłaby wypocząć? — Może u nas babciu? — spytała Sara — Niezły to pomysł! — przytaknęła babka boję się jednak że trudno go będzie zrealizo-wać Wiesz jak ojciec odnosi się do ludzi — Bęcbie początkowo mruczał złościł się krzyczał ale jak mu babciu przytoczysz kilka cytat z biblii zmieni nastawienie! — Spróbować możemy! — odparła starusz-ka — chociaż muszę cię ostrzec że nasłuchasz się wiele zanim ojciec zmieni zdanie — Jestem przyzwyczajona nie tylko do siu- - cnania aie i ao otrzymywania oaiowi — roze-śmiała się dziewczyna — W takim razie — babka zwróciła -- się do lalodzieńca — młody człowieku sprowadzaj tu swoją znajomą Znajdzie się dla niej miejsce w naszym domu Ale tylko dla niej! — dodała szybko — Ty znów szukaj dla siebie miejsca! — Proszę się mną nie martwić! — wykrzy-knął uradowany młodzieniec — Znajdę sobie miejsce nawet pod drzewem Pobiegł na pokład statku i po chwili spro-wadzał w dół bladą drżącą dziewczynę która z trudem schodziła po schodkach 9 V VV- - ~w iry m m VWaHP'l wet pokazała nowocześnie urządzoną łazienkę co było już nieomylnym symptomatem miesz-czańskiego charakteru przyjęcia Następnego dnia rewizytowała Halinę na Augustynowie zajadały również konfitury któ-re usmażyła Wąsalowa Wieczorem poszły do ki-na na polski film Po jakimś czasie obie panie przypadły so-bie do gustu tak że iie mogły się jedna bez drugiej obejść Telefonowały do siebie codzien-nie po kilka razy Halina zdając się na światowy gust Eweliny bo już zdążyły wypić na „ty" ra-dziła się jej przy kupnie byle fatałaszka kopio-wała z niej nowe kroje kostiumów kapelusze zapytywała jaki kwiat przypiąć do takiej czy in-nej sukni jakich użyć perfum słowem Linka gdyż tak jej było zdrobniale stała się jej wy-rocznią w sposobie bycia A co już najbardziej oszałamiało Halinę to własne pomysły Dagnon w dziedzinie ubioru Potrafiła naprzykład upleść sobie przybra-nie do bluzki ze zwykłego sznurka kupionego w mydłami i było jej z tym ładnie albo nie za-wahała się wpiąć sobie we włosy duże jaskrawe pióro które odpowiednio wygięte zastępowało w zupełności kapelusik Dużo też jej zawdzięczał Gabriel któremu często zwracała uwagi: — E fuj któż wkłada jasny krawat do jasnej marynarki Zapominasz o prawie kon-trastu? — Albo: — Gabrysiu! jak mogłeś wło-żyć melonik nie mając kamizelki? Teraz dopiero Halina dowiedziała się skąd Gabryś czerpie swój wdzięk i wykwint Czasami znów zadziwiały Halinę jej niczym nipusprawie-dliwion- e prymitywne zachcianki: — Gabrysiu kup mi psa ale koniecznie kundla — domagała się ni stąd ni z owad — Kundla? Po co? — dziwiła się Halina — E bo tyle jest tych psów rasowych o- -' orzydiiwycn degeneratów btęsKnuam się za czymś prostszym Kiedyś zobaczyła kataryniarza z zieloną pa pugą uwiązaną łańcuszkiem za łapkę i uparła się że musi ją koniecznie mieć Nie uspokoi się Goldbluma 'dopóki nie będzie miała zielonej papugi — Ależ daj spokój skrzywił się Gabriel przecież to burzuazyjne ptaszysko — Właśnie dlatego — upierała się Ewelina — Uważam że zielona papuga stanowi już dla nas prymityw podobnie jak zielone oleodruki które zaczynają kolekcjonować w Paryżu Ostatnio cierpiała na manię prymitywu' i znosiła do domu najróżniejsze przedmioty któ-re w mieszkaniu powiedzmy kancelisty świad-czyłyby o braku gustu ale u Eweliny były dowo-dem jej subtelnego wyrachowania Jednego dnia przyniosła ze sklepu naftową lampę rzeźbioną w secesyjne irysy — rzecz którą za psie pie-niądze kupuje się na Bagnie ' — Patrz jakie „cudo"! — wykrzyknęła po-kazując ią Gabrielowi — Zobacz ile ten-wstrętn-y lampiszon ma w 'sobie melancholii ile fa-milijnej rzewności! Innym razem zastawiła jeden z pokojów sztucznymi kwiatami ze zwykłej bibułki — Czy nie uważasz że są piękne? — poka-zywała je Halinie uśmiechając się zagadkowo Halina odważyła się wzruszyć ramionami — Nie nie podobają mi się-takieznajdzl- esz u każdej chłopki' PLANY architektoniczne i konstrukcyjna bu-dynków mieszkalnych przemysło-wych handlowych — Parcelacje (subdivislons) Z PRZYGODA Consulting Englnetr WA 1-M- 12 William Shoe Storę Właść B Czarnoła Polci-- a obuwie Importowano 1 kanadyjskie Vysjlamy również obuwie do Polski 750 Ouoen St W EM 3-48- 98 ELEGANT BEAUTY PARLOUR Farbowanie Utlenianie Obcinani I Układanie Włoiow oraz wszelWkielgiiof rModzaKjAu RtDrwAaSłIeEWoInCdZulacl H81 DUNDAS ST W Tal LE 2-78- 51 Toronto Ontario 55-- P ANNĘ PHOTO STUDlO 865 Queen St W tWreytkyonourjaez wfoytpoogżryacfziae wweesseellnnee Istrpoojre-dla WPanów Wlaśi W TRACZ UBpiurraoszaEMsię831te4l7efonMowleatćik poROpolsku -- 37i Toronto 27-P-25- 68 POZBĄDŹ SIE liwego iilosy a będziesz młodszy o latał RETONE bardzo znany środek medyczny nada Two jemu włosowi kolor pierwotny 1 piękny Bez użycia farb i utleniania Dzisiaj przyślij zamówienie wraz z $250 na adres: ANCHOR DISTRIBUTORS PO Box 1083 Statlon "C"' Toronto Ont „ ' Obecnie oo nabycia w "MIDTOWN DRUGS" 652 Ouoen St TWoron(rtóog OPanltm' erston Ave) oraz we wszystkich aotekach Tyslqce podziękowań — Gwarantowany zwrot pieniędzy w razie niezadowolenia Proszę pisać o bezpłatne Informacje w sprawie "Rctone na siwe włosy" I CIASTO! ii JAK — ALE Z S Długoletnia gwarancja Wielka wyprzedaż FUTER Bogaty wy-bór najnow-szych modeli futer po ce-nach bezkonk-urencyjnych Łalwe I dłu-gotermln- óf we ipłaty! ' l-E- -4 MF ili iwV Owa sklepy do Wasze) dyspozycji' firma nasza Bluzy Polakom o4 34 lal PRIHGESŚ Fashion Furs 506 Quoon St W EM 3-88- 84 750 Yonge St WA 1-8- 971 ' P Zawiadamiamy naszych KLIENTÓW że obecnie prócz WĘGLA mamy na sprzedaż i dostarczamy do domów olei do opalu "WHITE ROSĘ" Dzwoń do POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU składu polskiego Telefon RE -- 2200 406 Gilbert Avenue QUEEN'S TEXTILES 10% za okazaniem niniejszego' ogłoszenia materlMSw wełnianych' do europeskIchorit wszel-kiego materiałów polelelo-wyc- h lip OUEENST W n tBuftisJailWs i %W##i&$ft 1 (dwa dwa zero zero) znlikl Wielki wybór Kralów rodzefu 787 C-6Ś- 68 mm p 68-S- fl m Mmt mmmm BklłSlS S¥'£UMWiSrMMl V timm Hit m iu ImWml'jłftli i 1 j łrsTAM łV mmmmmm |
Tags
Comments
Post a Comment for 000036b
